p

Jak przetrwać zimę - Kari Leibowitz

Kup ebooka

43.90 zł
35.56 zł (35,56 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Spis treści

Karta redakcyjna Dedykacja Motto Wstęp

Punkty orientacyjne

Spis treści Okładka Strona tytułowa Początek tekstu

Lista stron

4 4 5 7 8 9 10 11 12 13 14

WSTĘP

BYŁ TAKI CZAS, kiedy wszyscy uznaliby za niepojęte, że to ja piszę książkę o zimowaniu. Kiedy przeprowadzałam się do leżącego za kołem podbiegunowym Troms?, robiłam to mimo ogromnej niechęci do zimy. Dorastając w Jersey, godzinę na południe od Nowego Jorku, nienawidziłam tej pory roku. W ostatniej klasie liceum odmawiałam odwiezienia młodszego brata na zajęcia, jeśli danego ranka nie rozgrzał samochodu, zanim do niego wsiadłam. A tymczasem na rok akademicki 2014/2015 jako stypendystka Fulbrighta przeniosłam się na Uniwersytet Troms?, najbardziej wysuniętą na północ uczelnię świata. Przeżyłam tam noc polarną, dwa miesiące, kiedy nie wstaje słońce. Przekonało mnie pragnienie zrozumienia, jak ludzie, którzy przeżywają najmroczniejsze zimy na naszej planecie, sobie z tym radzą. Zanurzyłam się w kulturze celebrowania możliwości, jakie daje zima, i prowadziłam badania na temat tego, co mnie otaczało. Opisywałam, jak Norwegowie myślą o zimie, badałam to, co nazwałam ich zimowym nastawieniem (mindset). Sama nauczyłam się przy tym nowego podejścia do pory roku, którą ostatecznie pokochałam całym sercem.

Po roku w północnej Norwegii przeniosłam się do słonecznej Kalifornii, by dokończyć doktorat z psychologii na Uniwersytecie Stanforda (nie najlepsze miejsce, aby specjalizować się w zimie). Wisienką na torcie mojego skandynawskiego doświadczenia był artykuł o moich badaniach. Uznałam, że pomoże mi on wejść w to, co czekało już na mnie w Stanford Mind and Body Lab, gdzie miałam badać wpływ nastawienia na nasze zdrowie i dobrostan w kontekście medycznym. The Norwegian Town Where the Sun Doesn't Rise (Norweskie miasteczko, nad którym nie wschodzi słońce) ukazał się w "The Atlantic" w lipcu 2015 roku. Choć był to esej o nastawieniu do zimy opublikowany w środku amerykańskiego lata, pobił nawet relację o guacamole z groszku. Usatysfakcjonowana tym osiągnięciem i faktem, że mogłam się podzielić swoją historią, postanowiłam rzucić się w wir nowej pracy i nowego życia w Palo Alto.

Jak się jednak okazało, artykuł nie był zwieńczeniem pewnego etapu, wręcz przeciwnie, rozbudził on wręcz rozpaczliwy głód lepszego podejścia do zimy. Od dnia jego publikacji otrzymuję setki zapytań od dziennikarzy, którzy przed zmianą czasu z letniego na zimowy i nadejściem zimy dopytują o rady, jak odnaleźć w zimowym mroku coś więcej niż posępność i przygnębienie. Moje badania doczekały się omówień w przeróżnych źródłach, od "National Geographic" po "The Guardian" i "Forbes". Zaproszono mnie do Skavlan, norwesko-szwedzkiego talk show tydzień po Adele (nie mogłam wziąć udziału, byłam wtedy na konferencji w San Diego, a poza tym nie miałam pojęcia, jaki to zaszczyt). Artykuł The Norwegian Secret to Enjoying a Long Winter (Norweski sekret cieszenia się długą zimą) opublikowany przez "Fast Company" został najpopularniejszym artykułem roku i dał życie kolejnemu dziełu tego samego autora pod wiele mówiącym tytułem The Norwegian Secret to Getting an Article Shared 300,000 Times (Norweski sekret artykułem, który udostępniono trzysta tysięcy razy).

Ludzie z całego świata pisali do mnie o tym, co kochają w zimie, czego w niej nienawidzą, relacjonowali szczęśliwe wspomnienia śnieżnych dni z dzieciństwa i skarżyli się, jak zima im ciąży. Zamiast więc pożegnać się z zimowym nastawieniem, przez następną dekadę pogłębiałam swoje badania na temat jego znaczenia, strategii kulturowych radzenia sobie z najmroczniejszą porą roku i dzieliłam się opowieściami z pobytu w Troms?, dając wykłady przed międzynarodową publicznością. Od Seattle po Nowy Jork, od Dublina po Bukareszt i od Sydney po Tokio ludzie borykają się z zimą.

Na całym świecie są jednak miejsca - takie jak Troms? - gdzie na zimę się czeka, gdzie się ją celebruje. Pobyt za kołem podbiegunowym nauczył mnie, że zima to nie jest coś, co nam się przytrafia - możemy kształtować to, jak jej doświadczamy. Mnóstwo ekspertów bada sezonowe zaburzenie afektywne i to, jak zmiana czasu wpływa na nasz rytm okołodobowy, zadziwiająco mało jest natomiast źródeł dla osób, które chcą cieszyć się zimą. Zadałam więc sobie pytanie, jak otworzyć się na tę porę roku. Jak szukać możliwości w ciemnościach, mrozie i kałużach? Czego może nas nauczyć zima na temat tego, jak nastawienie pomaga nam kreować rzeczywistość?

Okazało się, że jestem w wyjątkowej sytuacji, aby móc na te pytania odpowiedzieć. Jako nawrócona zimohejterka wiedziałam, jak zmienić swoje nastawienie do zimy. Pobyt w północnej Norwegii, realne zmierzenie się z wyzwaniami tej, jakkolwiek by było, urokliwej pory roku otworzyły mi oczy, nauczyły mnie, jak aktywnie z niej korzystać.

Wykształcenie akademickie - a zwłaszcza kolektywna mądrość Stanford Mind and Body Lab - wyposażyły mnie w narzędzia naukowe, dzięki którym dekady badań nad tym, jak świadomie zmienić naszą perspektywę, nasze zachowania i nastawienie, mogłam przekuć w zbiór wskazówek.

Poszukiwanie odpowiedzi na zadane tutaj pytania doprowadziły ostatecznie do powstania książki, którą trzymasz w dłoni.

W SWOIM NAJLEPSZYM WYDANIU zima przywołuje obrazy uroczych śnieżnych dni i gorącej czekolady z piankami, czytania przy kominku z psem na kolanach, nart i przytulnych górskich domków, jazdy na sankach i bitew na śnieżki, prezentów pod choinką, bożonarodzeniowych przysmaków i olśniewających imprez sylwestrowych.

Większość z nas nie zamieszkuje jednak wyidealizowanej wersji zimy z obrazka. Zima to też odśnieżanie samochodu przed pracą, spacery w lodowatym wietrze, aby dotrzeć do szkoły lub biura, powroty do domu w ciemnościach, niebo przygniatające nas niekończącym się sznurem szarych dni, siąpanina, która przenika do szpiku kości i zostaje w tobie na długie godziny, śnieżne zaspy, które zamieniają się w błoto na poboczach, poczucie zmęczenia, letarg, pociąganie nosem i melancholia.

Zima stawia przed nami wiele wyzwań. W zależności od miejsca naszego zamieszkania może oznaczać przenikliwy mróz i góry śniegu albo gwałtowne ulewy, śnieg z deszczem i grad. Może być całymi tygodniami przygnębiającą monotonną szarością, lodowatą mżawką, wiatrem, który zapiera dech i plącze włosy. Jeśli nie mieszkasz blisko równika, co oznacza brak zimy, bez wątpienia doświadczasz ciemności: wcześniejszych zachodów słońca i długich nocy. To wszystko ma na nas wpływ - ciemność sprawia, że zwalniamy i czujemy większe zmęczenie, nie możemy się skupić. Mróz i opady zniechęcają do aktywności poza domem i ruchu, co potęguje letarg. Stajemy się mniej społeczni, mniej przypominamy najlepszą wersję siebie. Z powodu zmian klimatu zimy stają się coraz mniej przewidywalne, przynoszą zimno tam, gdzie temperatury nie spadały poniżej zera, albo deszcz zamiast śniegu, co wymusza na nas konieczność oswajania się z nowymi warunkami. Na pozór są to kwestie pogody i klimatu, ale oznaczają coś więcej: to, jak bardzo odseparowaliśmy się od całorocznych cyklów światła i mroku, to, jak rozpaczliwie pragniemy wcisnąć świat natury w nasz grafik, zamiast sezonowo zmieniać rytm życia, to, na ile wpojono nam przekonanie, co możemy, a czego nie możemy, kiedy jest ciemno, mokro i zimno.

Zima kojarzy się ze śmiercią. W poezji i prozie jest metaforą surowości i bezruchu, antytezą dobroci, światła i rozwoju. Pora roku pozbawiona barw i radości. W naukach psychologicznych zimę bada się często w powiązaniu z sezonowym zaburzeniem afektywnym i zimową depresją. Wielu z nas wydaje się oczywiste, że zima to niebezpieczny okres dla naszego zdrowia psychicznego. Niektórzy uważają zimę za naturalnie przygnębiającą. Kiedyś zapytałam pięcioletnią Almę o jej ulubioną porę roku, na co odpowiedziała: "Tylko się ze mnie nie śmiej. Zima". Nawet pięciolatka wie, że to coś dziwnego - lubić zimę.

GODZENIE SIĘ NA TAKI POGLĄD wiele nas jednak kosztuje. W najlepszym razie tracimy radości i zalety tego czasu, wyjątkowego przez swoje otwarcie na kontemplację, relacje i zachwyt. W najgorszym razie lunatykujemy przez jedną trzecią roku lub więcej, wypisujemy się z pełnego przeżywania wielu miesięcy naszego życia. Świadomie bądź nie, nasze nastawienie ma wpływ na to, jak doświadczamy zimy.

W Norwegii otaczały mnie osoby, które inaczej podchodziły do zimy. Pomimo krótkich, mrocznych, zimnych dni odnajdowały radość, wygodę i podekscytowanie tą porą roku. Prowadząc badania w Norwegii, odkryłam, że wiele osób cechuje tam coś, co nazwałam "pozytywnym nastawieniem do zimy". Ci, którzy doceniają tę porę roku, doszukują się w niej pozytywów: przytulności zbierania się wokół kominka, rześkiego powietrza i rozgwieżdżonego nieba, okazji, by zwolnić i odpocząć. Osób o takim nastawieniu zima nie ogranicza i nie przeraża, lecz daje całą masę nowych możliwości. To w Norwegii nauczyłam się, że nie jestem skazana na marnowanie zimowych miesięcy, odrzucenie całej pory roku i czekanie na wiosnę. Możemy zmienić nasze nastawienie, a w rezultacie zmienić też to, jak doświadczamy zimy... i życia.

Zimowe nastawienie to nie magia, nie trzeba się też urodzić na północy, aby je przyswoić. Przez ponad dekadę badałam, jak ludzie mogą zmienić swoje nastawienie i otworzyć się na zimę. Aby zrozumieć, jak przeżyć zimę, połączyłam wykształcenie psychologiczne z osobistym doświadczeniem, obserwacją kulturową i wywiadami z ludźmi z całego świata. Przeżyłam najbardziej ekstremalne zimy na naszej planecie. Tygodniami obywałam się bez słońca. Odpowiadałam na pytania dziennikarzy z przeróżnych krajów. Rozmawiałam z tysiącami ludzi o tym, jak inne podejście do zimy może otworzyć przed nami nowy sposób życia przez cały rok. W odpowiedzi na prośby od szkół, firm i zimowych festiwali opracowałam "Warsztaty zimowego nastawienia" - interaktywne szkolenie, które uczy konkretnych sposobów na to, jak wypracować w sobie bardziej adaptacyjne nastawienie do zimy. Przeprowadzałam te warsztaty na zimowych festiwalach w kanadyjskich Saskatoon i Edmonton oraz w Minneapolis w stanie Minnesota, w firmach z sektora IT podczas wyjazdów integracyjnych, w konglomeratach medialnych, w ramach zajęć na psychologii i wykładów otwartych, w muzeach, centrach sztuki, w siedzibach organizacji pozarządowych i w szpitalu dla ptaków. Od lat odzywają się do mnie ludzie pragnący cieszyć się zimą, którym pomagam odnaleźć znaczenie i radość w tej porze roku poprzez zmianę ich nastawienia. Na własnej skórze przekonuję się, że zmiana sposobu myślenia o zimie jest nie tylko możliwa, ale też transformująca.

Nasze podejście do zimy jest bowiem papierkiem lakmusowym tego, jak podchodzimy do innych mroczniejszych, trudniejszych pór naszego życia. Jak reagujemy, kiedy sytuacja wymyka się nam spod kontroli? Jak odpowiadamy na okoliczności, których nie wybraliśmy? Zamykamy się w sobie i słabniemy czy zwracamy się ku sobie z intencją i pragnieniem cieszenia się chwilą? Koncentrujemy się na frustracji czy szukamy cudów i więzi, które nas poprowadzą? Jakie nastawienie nas motywuje, świadomie bądź też nie? Czy nasze nastawienie nas ogranicza, czy pcha do przodu? Zima to nie tylko pora roku. Zima - okres wyzwań, trudności i smutku - może nadejść w naszych społecznościach, domach i życiach znienacka. Moje badania koncentrują się na strategiach, które przyswajają ludzie na całym świecie, aby rozbroić zimę - strategiach, które pomagają przetrwać każdą burzę, nie tylko śnieżną. Te same praktyki, które pomagają nam otworzyć się na zimę i się nią cieszyć, mogą nas wesprzeć w innych trudnych okresach życia.

ZMIANA NASTAWIENIA do zimy jest dla mnie punktem wyjścia do świadomego wypracowywania przydatnego nastawienia, celowego posługiwania się uwagą i językiem, poddania się pogodzie i mrokowi, których nie sposób kontrolować. Zimowe nastawienie ma wpływ nie tylko na to, jak doświadczamy zimy, lecz także na nasze życie przez cały rok. Napisałam tę książkę, by podzielić się tym, czego się nauczyłam. Mam nadzieję, że pomoże wam ona spojrzeć na zimę inaczej. Jeśli już kochacie zimę, może podpowie wam jeszcze więcej sposobów na cieszenie się nią. Jeśli jej nienawidzicie - jak ja kiedyś - da wam szansę odnaleźć jasne chwile pośród mroku i pokaże, jak tworzyć je dla siebie. Co najważniejsze, mam nadzieję, że ta książka odsłoni przed wami nieznane dotąd sposoby na to, jak kształtować doświadczenia nastawieniem, pokaże, że nastawienie to potężne, acz nie w pełni wykorzystywane źródło reagowania na wyzwania stawiane przez życie.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki