Wstęp
Nie można nauczyć się bycia rodzicem, zanim to się faktycznie wydarzy. Nie da się też w stu procentach przygotować do bycia rodzicem nastolatka, ale wszystko to, co dzieje się w relacji, zanim dziecko wejdzie w okres dojrzewania, ma ogromny wpływ na to, jak to bycie rodzicem nastolatka będzie wyglądało. Można przeczytać tonę poradników, wysłuchać setek rad, a i tak ostatecznie zastosowanie ich w swojej codzienności okazuje się sporym wyzwaniem. Dzieje się tak, ponieważ żadne przeczytane czy usłyszane porady nie obejmują jednego: emocji. Im bliższa jest relacja pomiędzy dwiema osobami, tym więcej emocji w tej relacji się pojawia. A jak dobrze wiemy, emocje nie są najlepszym doradcą. Będąc pod ich wpływem, można podjąć nie do końca trafne decyzje. Człowiek pochłonięty własnymi emocjami nie myśli racjonalnie. Kiedy kieruje nami strach czy złość, możemy wchodzić w różne tryby przetrwania, które skutecznie uniemożliwiają komunikację opartą na empatii. Każdy rodzic nastolatka doskonale wie, co znaczy być pochłoniętym emocjami. Nastolatek regularnie dostarcza rodzicom sytuacji, w których zachowanie spokoju jest prawdziwym wyzwaniem. Niedotrzymywanie obietnic, trzaskanie drzwiami, używki, niesłuchanie czy zaniedbywanie szkoły to tylko niektóre z tych sytuacji. Kiedy emocje biorą górę, trudno nie powiedzieć czegoś, co zamiast pomóc, doleje oliwy do ognia. W takich chwilach najlepszą reakcją jest jej brak. Poczekanie, aż emocje opadną. Zadbanie o swój spokój i wrócenie do rozmowy, gdy wszyscy będą na to gotowi. Jednak to, jak taka rozmowa powinna wyglądać, jeśli zależy nam na znalezieniu porozumienia, nie jest takie oczywiste. Nikt przecież nie uczy rodziców, w jaki sposób komunikować się z dziećmi, jak bez grożenia karami sprawić, by słuchały, albo co zrobić, by chciały się zwierzać i prosić o pomoc, gdy sytuacja tego wymaga.
Ta książka może być uniwersalnym poradnikiem. Można tu znaleźć odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania, ale także rozwiązania, które naprawdę przynoszą rezultaty w relacjach z nastolatkami. Dlaczego uniwersalnym? Dlatego że wiek nastoletni rządzi się swoimi prawami i wielu rodziców boryka się z podobnymi problemami. Zależy mi, aby pokazać perspektywę nastolatka, bo dzięki temu łatwiej będzie zrozumieć jego zachowanie i wprowadzić w życie takie zasady komunikacji, które sprzyjają empatii, budowaniu relacji i współpracy.
Zanim zaczniemy, opowiem, jaki jest "typowy nastolatek", żebyś wiedział, o kim tak naprawdę jest ta książka.
Wiek nastoletni określany jest mianem "trudnego" czasu, choć prawda jest taka, że w życiu rodziców już wcześniej pojawiały się momenty trudniejsze (chociażby taki 2-, 3-latek, który zaczyna manifestować potrzebę autonomii). Być może problem polega na tym, że nastolatkowi trudniej jest narzucić swoje zdanie? Trudniej jest wymusić na nim jakieś działanie, bo staje się on bardziej niezależny? A może chodzi o to, że rodzice nie są gotowi na zmiany, które muszą nastąpić, i za wszelką cenę próbują "stłamsić" nastoletnie zachowania z obawy przed tym, że dziecko wymknie się im spod kontroli?
Tylko czy w wychowaniu nastolatka chodzi o to, aby mieć nad nim kontrolę? Czy to aby na pewno jest cel sam w sobie, a może jedynie chęć zaspokojenia rodzicielskiej potrzeby łatwości i przewidywalności oraz strach przed nieznanym?
W czym tkwi problem? Dzisiejszy 13-latek może bardzo różnić się od 13-latka, którym sami kiedyś byliśmy. Trudno nie zauważyć, że dzieci dojrzewają teraz nieco szybciej. Myślę sobie, że to może być pierwsza przeszkoda stojąca na drodze ku zrozumieniu nastolatka. Prawdopodobnie rodzic przypominający sobie siebie z tamtego okresu pamięta, jak wiele było wtedy zabawy i beztroski, a teraz ma do czynienia z nastolatkiem, który zabawy porzucił na rzecz spotkań ze znajomymi, a za priorytet uznał własny wygląd.
Jaki jest "typowy" nastolatek?
- zamyka drzwi od pokoju i tym samym wyznacza granice i pokazuje chęć prywatności,
- chce decydować o sobie i sprawach dla siebie ważnych, co rodzice odbierają jako wymykanie się spod kontroli,
- jego reakcje emocjonalne są natychmiastowe i bardzo silne, co najczęściej obserwuje się jako intensywne wybuchy złości,
- w grupie znajomych może tracić zdolność do kontroli, ponieważ działa pod wpływem silnych emocji i potrzeby przynależności czy akceptacji,
- trudno mu uwzględnić w swoim działaniu inne osoby i to, że może kogoś zranić,
- jest skłonny do krytykowania własnego wyglądu,
- wykluczenie z grupy powoduje u niego rezygnację, wycofanie i negatywne myśli o sobie,
- łatwo popada w stany głębokiego smutku,
- jego główny cel rozwojowy to znalezienie odpowiedzi na pytania:
KIM JESTEM?
i
JAKĄ ROLĘ PEŁNIĘ W SPOŁECZEŃSTWIE?
Dlaczego tak trudno o współpracę?
Za bardzo przyklejamy się do dziecięcych czy nastoletnich zachowań, odbierając je jako zagrożenie dla rodzicielskiego autorytetu, brak szacunku czy efekt zbytniej swobody. Tracimy tym samym całą energię na oskarżające myśli, wyciąganie konsekwencji i uniemożliwiamy sobie podejście do sytuacji z empatią. Tymczasem kierując się zasadą, że każde zachowanie dziecka ma sens, warto zatrzymać się przy trudnym dla nas zachowaniu i zastanowić się, jaką pełni ono funkcję oraz jaką potrzebę dziecko próbuje w ten sposób zaspokoić. Zamiast obwiniania, karania czy moralizowania - spróbować nawiązać dialog. Chodzi tutaj o sytuację, w której rodzice chcą autentycznie poznać zdanie dziecka i je zrozumieć, a nie po to, aby wysłuchać, a następnie wytknąć błędy. Im bardziej rodzice będą próbowali narzucić własne zdanie ("Bo tak i już".), będą ucinali dyskusje ("Marsz do swojego pokoju!"), przekraczali granice ("Natychmiast masz wszystko zostawić i przyjść na obiad".) i pomijali potrzeby młodzieży, tym mniej będzie u nastolatków chęci do współpracy, a w zamian pojawi się chęć walki i oporu.
Relacja rodziców z dziećmi jest niesymetryczna. Wiele jest sytuacji, w których "niechcący" zrzucamy na dzieci odpowiedzialność za własne emocje, potrzeby i decyzje, zapominając przy tym, że to rodzic powinien jednak dać od siebie więcej. Możemy w kółko nakręcać się myślami: "Co za niewdzięczne dziecko, tyle dla niego robię, a on nie docenia!" albo zatrzymać się i zapytać samego siebie: "O co mi chodzi?".
Wiem, że cały czas pokutuje przekonanie, że rodzicom należy się bezwzględny szacunek (niezależnie od tego, co mówią i jak postępują), a dzieci powinny wykonywać ich polecenia bez dyskusji - tylko że obecna wiedza na temat rozwoju mówi coś innego. Dzieci muszą mieć szansę, aby wyrażać własne zdanie, odmawiać i podejmować własne decyzje, bo to niezbędna nauka na przyszłość. Szacunek oparty na władzy i strachu a szacunek oparty na autentyczności to dwie różne kwestie.
To jednak tylko jeden z wielu mitów dotyczących nastolatków, które krążą w społeczeństwie.
Rozdział 1. Czego potrzebuje twój nastolatek?
Powyższe pytanie może być jednym z ważniejszych, które powinien zadać sobie każdy rodzic. Otwiera drzwi do lepszego poznania i zr ozumienia własnego dziecka, a konkretnie jego zachowań. Prawdopodobnie to właśnie specyficzne zachowania twojego nastolatka sprawiły, że sięgasz po tę książkę. Być może są one dla ciebie zupełnie irracjonalne, pozbawione sensu, a może postrzegasz je jako atak na ciebie lub boisz się, że szkodzą samemu nastolatkowi.
Zanim jednak zaczniemy, chcę ci powiedzieć, że jeśli zadałeś sobie ten trud i ta książka jest w twoich rękach, to znaczy, że naprawdę chcesz zrozumieć swoje dziecko i tym samym zatroszczyć się o wa szą relację. To nie żadne magiczne sztuczki sprawiają, że współpraca z d ziećmi istnieje, ale relacja oparta na wzajemnym szacunku. Jeśli więc to czytasz, znaczy, że zrobiłeś już nawet ten pierwszy krok i zauważyłeś jakiś problem, coś, nad czym można popracować. Ten pierwszy krok jest jednocześnie najważniejszym (i cz ęsto najtrudniejszym). Nie jest łatwo przyznać się, że jako rodzice z c zymś sobie nie radzimy. Ta mieszanka wstydu i poczucia winy sprawia, ż e r odzice unikają spotkań z p sychologiem z lęku przed oceną. Te o bawy jednak nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. W gabinecie nigdy nie oceniam rodziców. Wręcz przeciwnie. Doceniam, że zdecydowali się na rozmowę ze mną. To, co mogę zrobić, to pokazać, jak ich obecna sytuacja wygląda z innej perspektywy, by mogli wyjść z błę dnego koła i nierzadko odzyskać radość z rodzicielstwa. Myślę, że być może to właśnie czyni z nas "dobrych" rodziców: zauważanie problemu i chęć wyjścia z błędnego koła powtarzania stale tych samych błędów. Pisząc "błędów" mam tutaj na m yśli czyny i sło wa, które sprawiają, że nie wychodzimy z p roblemu, a które regularnie powtarzamy w nadziei, że w k ońcu przyniosą oczekiwany rezultat. Takim przykładem mogą być kary dawane za słabsze oceny, niewywiązywanie się z umów czy obowiązków. Sięganie po kary jest w tych sytuacjach kuszące, b o w yda je s ię jedynym dostępnym tu i ter az narzędziem, by osiągnąć swój cel (czyli by nastolatek dotrzymywał danego słowa). W re zultacie jednak jest tak, że rodzice sami przyznają, że te kary niewiele zmieniają albo zmieniają na chwilę. Jednak z braku innych metod i z potrzeby bycia skutecznym rodzicem nadal kontynuują ten sposób radzenia sobie z pro blemami. Być może nie chcą przestać tego stosować z obawy, że będzie gorzej. Kiedy jednak zastanawiamy się nad tym "gorzej", dochodzimy do wniosku, że "gorzej" jest już teraz. Niczym więc nie ryzykujemy, pozbywając się kar z d omu. Możemy za to zyskać lepszą atmosferę w r odzinie i szansę na rozwiązanie problemów skuteczniej.
A teraz do rzeczy. Skoro wstęp mamy już za sobą, chciałabym zadać ci jedno pytanie , następnie opowiem ci czego, moim zdaniem, potrzebują nastolatkowie. Ta książka sama w sobie nie rozwiązuje problemów. Ma ona za zadanie skłonić do myślenia i wysuwania wniosków. Bo nieważne, ile wysiłku włożę we wsparcie i edukację rodziców. Jeśli oni sami nie będą chcieli popracować w domu, zmieniając dotychczasowe metody działania, to nic z tego. Jednak żeby móc dokonać zmian, niezbędne jest zwiększenie samoświadomości, a także wiedzy na temat rozwoju, by zrozumieć (bez zbędnych ocen), z czego wynikają różne zachowania nastolatków. Sama wiedza zmniejsza uczucie niemocy, frustracji i tym samym chęć oceniania i moralizowania. Pojawia się nowa możliwość. T a m ożliwość to szansa zbliżenia się do nastolatka dzięki wzmocnieniu w n im poczucia bycia rozumianym i akceptowanym.
W tym miejscu zadam ci to ważne pytanie. Zastanawiam się, co pierwsze przyszło ci na myśl, kiedy przeczytałeś tytuł tego rozdziału : "Czego potrzebuje twój nastolatek?" . Czy znasz swoje dziecko na tyle, by bez problemu udzielić odpowiedzi na to pytanie? A być może ostatnio odsunął się od ciebie i znalezienie odpowiedzi na to pytanie będzie jedynie domysłem? Z moich obserwacji wynika, że nastolatkowie często sami nie są do końca świadomi swoich potrzeb. Zatem relacja niekoniecznie musi być wyznacznikiem tego, czy potrafisz odpowiedzieć na wyróżnione wyżej pytanie. Wiem jednak, że rodzicom często wydaje się, że naprawdę wiedzą, czego nastolatkowie potrzebują. Za chwilę pokażę, że to mogą być jedynie pozory. Zatem znalezienie prawdziwej odpowiedzi na pytanie: "Czego potrzebuje twój nastolatek?" jest istotne z dwóch powodów.
Po pierwsze, być może pomyślałeś, że nastolatek potrzebuje: spokoju od rodziców, możliwości wracania późno do domu, większej dyscypliny, motywacji do nauki, lepszych ocen, posiadania pasji i z ainteresowań, spędzania mniej/więcej czasu ze znajomymi. Musisz jednak pamiętać o tym, że twoje odpowiedzi najprawdopodobniej dotyczą twoich wyobrażeń. Może ci się wydawać, że doskonale wiesz, czego chce twoje dziecko, bo niejednokrotnie wykrzyczał to podczas kłótni. Prawda jest jednak taka, że to, co mówi nastolatek, najprawdopodobniej jest strategią na zaspokojenie jakiejś potrzeby, albo to, co pomyślałeś, to po prostu oczekiwania, jakie masz względem niego. Czasami te oczekiwania bywają nierealistyczne i są powodem konfliktów. Kiedy więc następnym razem podejmiesz próbę rozmowy na temat problemu, który aktualnie was dotyczy (może to być granie na komputerze, słabe oceny, zbyt dużo wyjść z e zn ajomymi), to zapytaj siebie: Dlaczego to jest dla mnie tak ważne? Czy nie zakładasz, że wiesz lepiej, czego twój nastolatek potrzebuje? Może realizujesz w te n sposób swoje potrzeby i zapominasz, że nastolatek nie jest tobą?
Po drugie, to pytanie ( Czego potrzebuje twój nastolatek? ) to świetna okazja do tego, by po prostu o to zapytać swoje dziecko! Bo czy kiedykolwiek zapytałeś go, czego potrzebuje, kierując się prawdziwą ciekawością? Zdarza się, że to pytanie pada od rodziców, ale najczęściej podczas kłótni. Wówczas nastolatek albo mówi coś, c o n ie d o ko ńca jest zgodne z prawdą, bo kierują nim emocje, albo faktycznie zdradza, czego potrzebuje, ale rodzic, pochłonięty emocjami, nie jest gotowy tej informacji przyjąć. Udzielenie odpowiedzi n a p owyższe pytanie może wcale nie być takie proste. Jeśli nikt nigdy nie zapytał o to nastolatka, może on naprawdę nie wiedzieć, czego potrzebuje. Może nie potrafić tego nazwać, połączyć swojego zachowania z konkretną potrzebą. Dlatego ta rozmowa jest tak ważna. Ty, jako rodzic, masz szansę pomóc mu wyrazić to, czego potrzebuje, i t ym samym pomóc mu lepiej zrozumieć siebie. Z ate m... d o d zieła! Ważna i fajna rozmowa przed wami.
Zdania, których warto używać podczas rozmów z nastolatkami:
- Chciałbym poznać twoją perspektywę.
- Co ty o tym myślisz?
- Jak się czujesz, kiedy mówię ci/każę ci, żebyś...
- Słyszę, że chciałbyś/mówisz... Chciałby m się jednak do wiedzieć, o co tak naprawdę tutaj chodzi. Spróbujesz mi to wytłumaczyć?
- Co jest dla ciebie aktualnie trudne?
- Czego teraz najbardziej potrzebujesz?
- Co jest dla ciebie ważne?
- Czy jest coś, za czym tęsknisz?
- Czy jest coś, czego ci brakuje?
- O czym teraz marzysz?
Wróćmy teraz na chwilę do ciebie, rodzicu.
W ostatnim czasie bardzo dużo mówi się o dziecięcych potrzebach i o tym, jak ważne jest ich zaspokajanie. Również ja w ten sposób zaczęłam ten rozdział. Przez tę narrację może się wydawać, że potrzeby dzieci są priorytetowe, a twoje dopiero na drugim albo i je szcze dalszym miejscu. Jeśli kiedykolwiek zdarzyło ci się odkładać swoje potrzeby na później, zaniedbywać je albo (co gorsze) zupełnie je ignorować, musimy to zmienić.
Ale zaraz, zaraz... czym właściwie są te "potrzeby" i dlaczego mają ogromny wpływ na wychowanie? Nie będziemy tutaj rozprawiać o potrzebach fizjologicznych - te są wszystkim znane. Większą uwagę chciałabym poświęcić potrzebom emocjonalnym i ich wpływowi na życie dzieci i ich rodziców. W moim odczuciu wciąż niewielu rodziców (i innych dorosłych) ma świadomość ich istnienia, a ta świadomość wiele w rodzicielstwie zmienia.
Potrzeby emocjonalne to "coś", co mamy od urodzenia. Cechuje je to, że są uniwersalne, tzn. każdy z nas ma takie same. To, czym się różnimy, to poziom zaspokojenia poszczególnych potrzeb oraz to, które z nich są dla nas aktualnie ważne. Na przykład w okresie dojrzewania dużą rolę odgrywają potrzeby autonomii, sprawczości, wpływu czy przynależności. Natomiast zarówno poziom zaspokojenia, jak i poziom ważności potrzeb regularnie ulegają zmianie i są sprawą bardzo indywidualną. Jeśli jestem świeżo upieczoną mamą, mogę mieć niezaspokojoną potrzebę samorealizacji (co nie jest wielkim zaskoczeniem, jeśli pierwsze tygodnie spędzam wyłącznie w domu, opiekując się dzieckiem) i je st to dla mnie sprawą na tyle ważną, że wpływa n a m oją codzienność. W związku z tym mogę odczuwać nieprzyjemne emocje, jeśli nic z tym nie zrobię albo przynajmniej nie zaplanuję, co mogłabym z tym zrobić w najbliższej przyszłości. Natomiast jeśli jestem mamą nastolatka, mogę mieć niezaspokojoną potrzebę łatwości (biorąc pod uwagę, jak trzeba się nagimnastykować, żeby prawdziwie zrozumieć nastolatka i nauczyć się rozwiązywać problemy przez współpracę, ma to sporo sensu). Permanentne niezaspokojenie tej potrzeby może mieć wpływ na nasze relacje, ale przede wszystkim na mnie. Ciągłe podenerwowanie, frustracja, może nawet bezradność, wpływać będą na życie zawodowe, towarzyskie, prywatne...
Warto jeszcze wiedzieć, że potrzeby dzielimy na zaspokojone i n iezaspokojone. Kiedy te ważne dla nas są zaspokojone, wówczas czujemy się dobrze, odczuwamy przyjemne emocje. Natomiast kiedy ignorujemy je i odkładamy siebie na później, odczuwamy nieprzyjemne emocje (zazwyczaj trudno od razu rozpoznać, z j akiego powodu się tak czujemy), które wpływają na różne aspekty naszego życia.
Znajomość potrzeb oraz zrozumienie, w jaki sposób wpływają na nasze zachowanie, może być kluczowe w budowaniu relacji z n astolatkiem. Warto zadać sobie pytanie: "Dlaczego tak bardzo zależy mi na tym, aby mój nastolatek się dobrze uczył?" albo "Dlaczego nie chcę puścić go na tę imprezę?" O co tak właściwie próbuję w tym momencie zadbać? Może w ten sposób zaspokajam swoją potrzebę wpływu. A m oże powielam pewien schemat, który wyniosłem z d omu i g dyby się nad tym zastanowić, to wcale nie jest dla mnie tak ważne.