Rozdział 2 Negocjacje z trollem
Wiem, o czym myślą niektórzy z was. Wszystko jest dobrze, jeśli Alice i Bob są rozsądni i racjonalni. Co się jednak stanie, jeśli drugiej stronie nie będzie zależało na sprawiedliwości i nie będzie zainteresowana nauką o torcie. Co wtedy? I jak oszacujemy wielkość tortu w rzeczywistej sytuacji?
Miałem przyjaciela, który myślał, że może zaoszczędzić trochę pieniędzy, rejestrując znak towarowy bez pomocy prawnika. Z tego powodu popełnił szkolny błąd. Nie wiedział, że zarejestrowane znaki towarowe stanowią informację publiczną. Gdy zabrał się za rejestrację powiązanej domeny, odkrył, że ktoś całkiem niedawno kupił adres URL o tej nazwie. Wywiązały się negocjacje prowadzone przez pocztę elektroniczną.
Squatter - będę nazywał go Edward, ponieważ naprawdę miał tak na imię - zaproponował odsprzedaż domeny. Napisał tak:
Niestety nie wiedzieliśmy i się nie spodziewaliśmy, że nasza domena jest powiązana z waszym znakiem towarowym. Przykro nam, że sprawiliśmy wam problem. Proponujemy zatem, że za 2500 dolarów odsprzedamy wam tę domenę.
Proszę o niezwłoczne potwierdzenie.
Edward próbował zakotwiczyć negocjacje na wysokiej cenie wyjściowej - 2500 dolarów. To typowa taktyka negocjacyjna. Co do przeprosin mój przyjaciel nie dał się nabrać. Zakup nazwy domeny nie był przypadkowy. Transakcja została dokonana w tym samym dniu, w którym opublikowano informację o rejestracji znaku towarowego.
Dla mojego przyjaciela wartość nazwy domeny była bardzo wysoka, wyceniał ją nawet na 5 tysięcy dolarów albo nawet 10 tysięcy. Oczywiście Edward nie miał możliwości się tego dowiedzieć. Wartość dla Edwarda wynosiła zero. To może sugerować, że stawka była wysoka. Ale ustalenie wielkości tortu wymaga zrozumienia, co się stanie, jeśli nie zostanie osiągnięte porozumienie. To skłoniło mojego przyjaciela do sprawdzenia kilku rzeczy.
Odkrył, że istnieje organizacja non profit o nazwie ICANN, która zarządza nazwami domen w internecie. Według zasad ICANN Edward dokonał rejestracji w złej wierze. ICANN prowadzi proces rozstrzygania sporów, który kosztuje 1300 dolarów i praktycznie daje gwarancję, że przyzna nazwę domeny właścicielowi znaku towarowego. Jeśli mój przyjaciel nie dojdzie do porozumienia z Edwardem, będzie mógł zdobyć nazwę domeny, płacąc 1300 dolarów organizacji ICANN. Bez względu na to, czy ta domena jest warta dla mojego przyjaciela 5 czy 10 tysięcy dolarów, wartość tortu to jedynie 1300 dolarów. W negocjacjach chodziło o to, żeby zaoszczędzić 1300 dolarów, czyli kwotę opłaty dla ICANN. Mój przyjaciel mógł również zaoszczędzić trochę czasu, choć to miało niewielkie znaczenie. I nie spieszyło mu się, ponieważ biznes miał wystartować dopiero za kilka tygodni.
W swojej odpowiedzi mój przyjaciel wyjaśnił Edwardowi, że ma możliwość rozwiązania sporu z pomocą ICANN, i podkreślił, że koszt 1300 dolarów to dużo mniej niż cena, jakiej żądał Edward - 2500 dolarów.
Doceniam Pana troskę. Chociaż jest mi przykro, że to Pan ma tę domenę, byłoby mi jeszcze bardziej przykro, gdybym zapłacił 2500 dolarów. Wolę raczej wydać 1300 dolarów i kontynuować rozwiązywanie sporu w ramach procesu przez ICANN. Zakładając, że Pana cena wywoławcza to 2500 dolarów, jeśli wytoczę proces przez ICANN, zaoszczędzę pieniądze, a Pan zostanie z niczym. Dlatego sugeruję, aby przyjął Pan ofertę 500 dolarów. Jeśli naprawdę jest Panu przykro, powinno to z nawiązką pokryć Pana koszty. A jeśli nie jest Panu przykro, jestem gotowy skorzystać z procesowego rozwiązania sporu.
Edward miał doświadczenie z tego typu taktyką i wiedział, że przegra (wystarczyło zajrzeć na stronę internetową Światowej Organizacji Własności Intelektualnej, aby się przekonać, że wynik Edwarda to 0:3). Obniżył swoją ofertę do 1100 dolarów, nieco poniżej opłaty ICANN. Tym razem spróbował innej taktyki, dodając termin.
Przykro mi, ale 500 dolarów to za mało. Biorąc pod uwagę koszt procesu i czas, uprzejmie proponuję, abyśmy się spotkali na poziomie 1100 dolarów. Od 1 września wyjeżdżam na wakacje, czy może Pan zatem potwierdzić niezwłocznie?
Do tego momentu były to dość standardowe zagrywki. Nadszedł czas, aby mój przyjaciel wykorzystał koncepcję tortu. Jego e-mail wyglądał tak:
Oto, jak to widzę. Uniknięcie procesu rozstrzygania sporu przez ICANN pozwoli mi zaoszczędzić 1300 dolarów. Tym możemy się obaj podzielić. Gdybym przyjął Pana propozycję zapłacenia 1100 dolarów, zaoszczędziłbym jedynie 200, a Pan byłby do przodu 1100. To nie wydaje mi się sprawiedliwe. Jest to tak samo niesprawiedliwe, jak gdybym to ja zaoferował Panu 200 dolarów, aby zaoszczędzić 1100 w porównaniu z procesem ICANN. Chciałbym, abyśmy się podzielili tymi oszczędnościami po równo, 650 $ / 650 $, ale na tym koniec. Czyli zapłacę Panu 650 dolarów. Dzięki temu będzie Pan 650 dolarów do przodu w porównaniu z sytuacją, gdy zdecyduję się na procesowe rozstrzygniecie sporu. Czyli ja też będę 650 dolarów do przodu.
W tym e-mailu został przedstawiony tort. Strategia polegała na tym, żeby najpierw wyjaśnić, o co toczą się negocjacje, potem podkreślić symetrię obu stron i w końcu domagać się równego podziału.
W odpowiedzi na propozycję Edwarda, aby podzielić tort w proporcjach 200 $ / 1100 $, mój przyjaciel przedstawił równoważną, ale przeciwną kontrofertę. Nie było lepszego uzasadnienia dla podziału 200 $ / 1100 $ niż 1100 $ / 200 $. Sensowne było też przedstawienie tej kontroferty jako hipotetycznej, a nie faktycznej, ponieważ Edward prawdopodobnie poczułby się urażony, gdyby zbyt mocno poczuł smak własnej, nieuczciwej oferty. Możliwość wyjścia z inną ofertą w naturalny sposób doprowadziła do jedynego sprawiedliwego wyniku, czyli równego podziału tortu. Edward wykonał szybkie obliczenia.
Spotkajmy się na kwocie 900 dolarów. To moja ostateczna cena. Myślę, że jeśli nie jest Pan w stanie jej zaakceptować, nie będziemy mieli wyboru. Proszę uprzejmie zrozumieć, że moja pierwotna cena to było 2500 dolarów. I wkrótce wyjeżdżam. Dobijmy targu.
Fakt, że Edward poszedł na duże ustępstwo, schodząc z 2500 dolarów na 900, jest nieistotny. Jego oferta wyjściowa była po prostu na pokaz. Większość ruchów - zejście z 2500 dolarów do 1300 dolarów - w ogóle nie powinna być brana pod uwagę. Mój przyjaciel miał na stole opcję od ICANN za 1300 dolarów. Negocjacje zaczęły się dopiero wtedy, gdy Edward zszedł poniżej 1300 dolarów.
Jeśli chodzi o spotkanie się na poziomie kwoty 900 dolarów, to Edward sugerował podzielenie się różnicą, a nie tortem. Wyszedł z poziomu 1100 dolarów i zaproponował spotkanie w połowie między 1100 a 650 (z niewielkim zaokrągleniem w górę). Spotkanie w połowie proceduralnie wydaje się sprawiedliwe, ale cena wywoławcza 1100 dolarów była arbitralna, podczas gdy oferta 650 dolarów była uczciwa. Połowa drogi między ofertą arbitralną i uczciwą wciąż jest arbitralna, a nie uczciwa.
Edward próbował wszystkich sztuczek, takich jak: zakotwiczenie, dzielenie się różnicą, ultimatum i terminy. To może zadziałać, gdy druga strona nie jest zbyt zorientowana. W tym przypadku mój przyjaciel przejrzał te sztuczki i co ważniejsze, przedstawił zasadniczy argument, który udaremnił te taktyki. Pozostawił e-mail Edwarda bez odpowiedzi. Trzy dni później Edward przyjął ofertę 650 dolarów.
Edward nie był zainteresowany tortem, sprawiedliwością ani teorią negocjacji. Chciał wyłącznie jak najlepiej wykorzystać sytuację. To dlaczego argument tortu zadziałał? Zadziałał, ponieważ pozwolił mojemu przyjacielowi nie ustępować. Obie strony rozumiały, że transakcja zostanie zawarta po jakiejś cenie z przedziału od zera do 1300 dolarów. Bez tortu ostateczna cena Edwarda - 900 dolarów mogłaby być równie wiarygodna jak propozycja mojego przyjaciela - 650 dolarów. Istniała jednak zasadnicza różnica. Edward nie miał żadnego argumentu uzasadniającego jego kwotę. Natomiast mój przyjaciel zwracał uwagę, że proponuje coś sprawiedliwego, opierając się na równym podziale tortu.
Nawet jeśli Edwardowi nie zależało na sprawiedliwości, liczyło się przekonanie go, że drugiej stronie zależało. To dlatego tort okazał się tak skuteczny. Mój przyjaciel nalegał na zrobienie czegoś sprawiedliwego. Jeśli Edward chciał zrobić ten interes, musiał dojść do ceny 650 dolarów, w przeciwnym razie skończyłby z niczym. I tu właśnie widzimy, jak tort wnosi w negocjacje rozumowanie zgodne z przyjętymi zasadami. Zasada podziału tortu umożliwiła mojemu przyjacielowi złożenie uczciwej oferty i obstawanie przy niej.
Transakcja za 650 dolarów była przez cały czas planem mojego przyjaciela. Nie zaczął od 650 dolarów, ponieważ się nie spodziewał, że Edward przyjmie jego pierwszą ofertę. Czekał z wytoczeniem argumentu tortu, aż ich oferty zbliżą się do siebie i będą zawierały się w przedziale od zera do 1300 dolarów.
Rozmowa o tortach i sprawiedliwości może wydawać się dziwna, gdy prowadzi się negocjacje o uwolnienie zakładnika. Ale tak właśnie to wygląda. Edward wziął jako zakładnika nazwę domeny i negocjował zapłatę okupu. Potencjalny okup mógł być każdą kwotą z przedziału od zera do 1300 dolarów. Gdyby mój przyjaciel nie doszedł do porozumienia z Edwardem co do ceny, to wezwałby kawalerię z ICANN i odbił zakładnika. Ale to kosztowałoby go te 1300 dolarów.
To był gorzki tort. Mój przyjaciel nie mógł zaoszczędzić na ICANN bez zgody Edwarda, a Edward nie dostałby żadnej części tych oszczędności bez zgody mojego przyjaciela. Być może dla zasady mój przyjaciel powinien odmówić, żeby nie nagradzać zachowania Edwarda. To był jeszcze jeden powód, dlaczego nie chciał oddać Edwardowi więcej niż połowy tortu. Chcąc zaoszczędzić 650 dolarów, chciał oddać Edwardowi 650 dolarów i ani centa więcej.
Jak zapewne się domyślasz, ten "przyjaciel" to oczywiście ja. I jest jeszcze jedno danie na wynos: wydaj dwanaście dolarów i kup domenę, zanim zaczniesz rejestrować znak towarowy.