Rozdział 1. Etapy odczytywania mowy ciała
Rozdział 1
Etapy odczytywania mowy ciała
Człowiek pierwotny posiadał zestaw umiejętności pozwalających mu na
przetrwanie, do których zaliczało się odczytywanie mowy ciała. Czynniki
kulturowe i etykieta stępiły tę naturalną umiejętność. Jeśli dodamy do
tego zawiłości języka mówionego i współczesne konwencje odnoszące się do
mowy ciała (standardowe gesty, które widzimy w telewizji i filmach), to
otrzymujemy następujący rezultat: niewiele osób potrafi dziś dobrze
odczytywać mowę ciała.
Zazwyczaj nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, w jaki sposób zachowuje
się nasze ciało. Ludzka mowa ciała częściej jest wynikiem nawyku niż
planowania. Nie myślę o tym, w jaki sposób podnieść szklankę, gdy chcę
się napić, w jaki sposób trzymać widelec czy włączyć silnik samochodu.
Ludzki mózg jest bardzo złożony, nieustannie toczy się w nim tak wiele
równoległych procesów, że niemal niemożliwe jest kontrolowanie każdego
drgnienia czy przytupnięcia, dlatego w przypadku czynności
zrytualizowanych lub nawykowych ciężko nam sobie przypomnieć, co
dokładnie zrobiliśmy w danej chwili.
Uczę wykorzystywania mowy ciała finansistów, sprzedawców, śledczych,
prowadzących przesłuchania, ochroniarzy i funkcjonariuszy służb
specjalnych. W przypadku tych ostatnich utrzymanie posady, a czasem
wręcz przetrwanie, może zależeć od znajomości mowy ciała i umiejętności
jej zastosowania.
W kolejnych rozdziałach przedstawię system, który nazwałem
R.E.A.D.2, czyli Rozpoznanie, Estymacja, Analiza i Decyzja, jak
również kurs mowy ciała, który prowadzę dla przedstawicieli armii i rządu. Dodałem jednak do niego nowe moduły, między innymi nowy system
odczytywania emocji, dzięki czemu książkę tę można określić jako "kurs
dla zaawansowanych". Te nowe elementy poświęcone są wzajemnym relacjom
pomiędzy mową ciała a emocjami, a także temu, jak wykorzystać gesty i postawę ciała w relacjach biznesowych i osobistych, a przy tym dzięki
kontroli własnego ciała i okazywanych za jego pośrednictwem emocji
samemu pozostać nieodgadnionym.
Poświęć teraz minutę na przeanalizowanie tabeli ze strony 16, która
przedstawia układ treści w tej książce. Chciałbym ją tutaj dodatkowo
omówić, tak byś zrozumiał, w jaki sposób książka ta pomoże Ci krok po
kroku zbudować umiejętność odczytywania mowy ciała. Jeśli tylko
powierzchownie ją przejrzysz, to podłapiesz parę fajnych sztuczek, lecz
nie staniesz się biegły w rozumieniu mowy ciała.
Zaczynam od kilku wprowadzających uwag na temat komunikacji wszystkich
istot, przechodząc następnie do komunikacji międzyludzkiej. Kultura to
kolejny temat, który zajmuje poczesne miejsce w moim kursie odczytywania
mowy ciała. W tej części przyglądam się temu, jak zbiorowość wpływa na
sposób, w jaki wyrażamy siebie. Jeśli nie weźmiesz pod uwagę kontekstu
kulturowego, nie możesz liczyć na to, że będziesz w stanie poprawnie
odczytywać mowę ciała. Następnie przechodzę do indywidualnych
podobieństw i różnic między ludźmi. Po omówieniu przeze mnie tego
zagadnienia dostrzeżesz odpowiedź na pytanie, co odróżnia człowieka,
którego ciało i głos wysyłają spójne informacje (co jest stanem
normalnym), od człowieka, który wysyła sprzeczne informacje, tzn. jego
głos i ciało mówią co innego. Zaczynam tu skupiać się na jednostce.
Co jest normalne, a co nienormalne dla danej osoby? Te pytania prowadzą
nas do najwęższego miejsca wykresu - od tej pory znowu stopniowo będę
poszerzał obszar zagadnień. Ćwiczenia na stosowanie zdobytej wiedzy
zaczynają się od przyglądania się znanym osobom, co daje nam wspólny
punkt odniesienia: znasz te osoby, widujesz je każdego dnia w telewizji.
To pozwala przygotować grunt pod odczytywanie mowy ciała ludzi w Twoim
otoczeniu oraz zrozumienie ich motywacji i popędów w danym kontekście.
Gdy nauczysz się wprowadzać kontekst kulturowy w Twoje rozumienie tego,
co się dzieje, będziesz mógł zacząć wykorzystywać swoje umiejętności
podczas indywidualnych spotkań osobistych i służbowych, a następnie
stopniowo rozszerzać zastosowanie swojej wiedzy na sytuacje grupowe.
W miarę jak będziesz badał, oceniał, analizował i osądzał poczynania
innych osób, będzie rosła Twoja świadomość własnego ciała i wysyłanych
przez niego komunikatów. W tym momencie będziesz posiadał wiedzę na
poziomie pozwalającym na zdobycie przewagi nad większością ludzi,
których spotykasz na co dzień.
Co wiedzą profesjonaliści: telewizja a rzeczywistość
Policjanci i prawnicy pokazywani w filmach telewizyjnych wydają się mieć
niemal nadnaturalną zdolność do wykrywania morderców, tak jakby
wskazówki spadały im z nieba i świeciły w ciemnościach. Przesłuchując
podejrzanego, są w stanie odczytać jego mowę ciała, by w ten sposób
przekonać się o jego winie. Dzięki zbliżeniom oraz wykorzystaniu
wskazówek reżysera na temat oddawania określonych zachowań w grze
aktorów zaczynasz dostrzegać elementy, na które zwraca uwagę bystry
detektyw - wciąż jednak nie potrafisz ich zinterpretować. Pocieranie
nogi przez podejrzanego w trakcie mówienia (łagodzenie stresu poprzez
przeniesienie energii), zwężenie źrenic do wielkości główki od szpilki
na widok zdjęcia ofiary (zdjęcie przywołuje gniew i dokonane pod jego
wpływem morderstwo człowieka, który wcześniej okradł podejrzanego),
suchość w ustach (kolejna oznaka silnego gniewu) - to wszystko tworzy
spójny obraz w oczach policjanta, jednak Ty widzisz tylko tyle, że
przesłuchiwany jest silnie zdenerwowany. Aktor oczywiście gra na
podstawie scenariusza oraz zna didaskalia i wskazówki, które słusznie
lub niesłusznie umieścił tam autor. Prawda często jest subtelniejsza i trudniejsza do odczytania. Ludzkie zachowania stały się naprawdę
złożone, dlatego potrzeba rzadkiej kombinacji talentu i doświadczenia,
by zespół złożony z autora scenariusza, reżysera i aktora mógł właściwie
je oddać.
Seriale Prawo i porządek: zbrodniczy zamiar oraz Podkomisarz Brenda
Johnson dostarczają doskonałych przykładów na to, ile istotnych
informacji może wyczytać ekspert z mowy ciała osoby, z którą rozmawia. W pierwszym Vincent D'Onofrio gra detektywa Roberta Gorena, który na
stronie tv.com opisywany jest jako "niezwykle inteligentny oficer
śledczy ds. zabójstw, którego niezawodne instynkty pomagają mu w polowaniu na przestępców". Jest to ładny sposób na powiedzenie tego, że
dokonuje on rzeczy, których nie mógłby dokonać żaden śledczy niebędący
postacią z serialu.
W odcinku, w którym zabójcą jest aktor wykorzystujący metodę
Stanisławskiego i wcielający się w rolę seryjnego zabójcy, D'Onofrio nie
tylko odczytuje mowę ciała, ale manipuluje nią, wykorzystując wzajemne
oddziaływanie postawy ciała i emocji. Prowadząc przesłuchanie
podejrzanego w jego własnym domu, detektyw Goren niby od niechcenia
wyraźnie przechyla głowę w lewą stronę. Przesłuchiwany reaguje na to w sposób naturalny i - nie uświadamiając sobie, że odzwierciedla
zachowanie detektywa - przechyla swoją głowę w prawo. Spojrzenie oraz
wyraźne przechylenie głowy w prawo wyrażają i odzwierciedlają nasze
emocje. Przyjrzyj się ludziom na pogrzebie: będą mieli oczy spuszczone w dół i skierowane w prawo, a czasem cała głowa będzie się pochylała
wyraźnie w prawą stronę. Nie wszyscy psycholodzy kliniczni zgadzają się
ze mną w tym punkcie, jednak uważam, że "wymuszenie" tego rodzaju
emocjonalnej mowy ciała za pomocą opisanej techniki lustra pozwala
wprowadzić daną osobę w określony stan emocjonalny. To właśnie zrobił
detektyw Goren w stosunku do podejrzanego. Poprzez fizyczną reakcję
wprowadził go w stan emocjonalny, który sprawił, że był on bardziej
bezbronny i gotów się przyznać.
Moi studenci oglądali wiele takich programów i wydaje im się, że dużo
się z nich nauczyli. Co więcej, ponieważ ci młodzi śledczy z sektora
wojskowego i cywilnego zostali wybrani spośród wielu innych, przychodzą
na zajęcia z paradoksalnym przekonaniem: skoro jestem dość dobry, by być
w tej grupie, to na pewno już umiem to, czego ten Hartley ma mnie
nauczyć (ci, którzy wiedzą, że wydałem książkę, mają nieco więcej
pokory; ci, którzy zadali sobie trud wyszukania moich wypowiedzi, są
jeszcze bardziej zarozumiali).
Pytam, co wiedzą.
Często wspominają o filmie Sekcja 8. z Johnem Travoltą, z którego
dowiedzieli się, że osoba, która spogląda ku górze i w prawo, kłamie.
Mówię im, że dali się nabrać. Tak ogólny wniosek na temat konkretnego
elementu mowy ciała często jest fałszywy. Dopóki nie połączy się danego
gestu z innymi czynnikami i dopóki nie pozna się danej osoby na tyle, by
wiedzieć, co w jej przypadku jest normą, nie sposób na podstawie jednego
tylko ruchu gałek ocznych wyciągnąć wniosków na temat tego, co jest
prawdą, a co fałszem. Jeśli chcesz "czytać w kimś jak w otwartej
księdze", musisz przeczytać wszystko, a nie tylko tytuły rozdziałów.
Innym rozpowszechnionym błędnym przekonaniem jest to, że skrzyżowane
ramiona oznaczają postawę defensywną i mają na celu stworzenie fizycznej
bariery, wynikającej z braku poczucia bezpieczeństwa. Sam ten gest w oderwaniu niczego nie oznacza, a aby przekonać o tym moich studentów,
krzyżuję ramiona, marszczę brwi, wskazuję głową na którąś osobę i dobitnie wypowiadam pytanie: "Czy wydaje Ci się, że brak mi poczucia
bezpieczeństwa?". Wywołuje to zazwyczaj chichot u reszty grupy, jednak
moja "ofiara" wyraźnie się peszy. Zaczyna się wiercić na krześle, zrywa
kontakt wzrokowy, nerwowo chichocze; być może nawet się czerwieni. Czy
rozpoznajesz te sygnały? Tak, to wstyd.
Inne błędne przekonania pochodzą od "ekspertów" piszących o ludzkich
wzorcach zachowania. Widzą oni na przykład zdanie: "W 73% przypadków
palce złożone w wieżyczkę oznaczają pewność siebie" i zakładają, że
dotyczy to każdej "wieżyczki" niezależnie od tego, czy jej wierzchołek
zwrócony jest w górę, w dół, czy na boki. Tymczasem nie jest to prawda,
jak się wkrótce przekonasz.
Uważam, że używanie danych procentowych, by usprawiedliwić wyciągnięcie
podobnej konkluzji dotyczącej ludzkiego zachowania, jest nonsensowne.
Dla mnie próba opisania wzorców zachowania za pomocą cyfr jest próbą
zamaskowania niepewności. Właściwie każdą cechę ludzkiej populacji można
przedstawić za pomocą krzywej dzwonowej. Znakomita większość ludzi
uplasuje się gdzieś pośrodku, podczas gdy wszelkie ekstrema znajdą swoje
miejsce na brzegach. Będzie tak w przypadku inteligencji, barwy skóry,
białości zębów i częstotliwości obcierania sobie kolan. To żadna magia,
to po prostu matematyka.
Nawet po ukończeniu podstawowego kursu z zakresu mowy ciała większość
osób wciąż pozwala, by ich projekcje zanieczyszczały to, co obserwują.
Punktem zwrotnym często staje się nieumiejętność wskazania złoczyńcy w scenariuszu, który im przedstawiam jako rodzaj egzaminu końcowego.
Poniżej zamieszczam jeden z takich scenariuszy. Jeśli uda Ci się
określić, jakiej mowy ciała będzie używał terrorysta, to masz zadatki na
eksperta.
Scenariusz
Wraz z dwojgiem ludzi z Twojej jednostki zostajesz wysłany na farmę w północnym Iraku. Powiedziano Wam, że informator utrzymuje, iż ktoś w tym
domu odpowiada za rozmieszczanie improwizowanych urządzeń wybuchowych.
Waszym pojazdem możecie zabrać jeszcze tylko jedną osobę, więc musicie
odkryć, kto z mieszkańców farmy jest najbardziej prawdopodobnym
winowajcą. Macie dodatkową informację, że osoba ta zwana jest Abulhul,
czyli "ojciec rozpaczy". Przy okazji, w języku egipskim tak właśnie
określa się sfinksa.
Po dojechaniu na miejsce kopniakiem otwieracie drzwi i w środku izby
widzicie pięć osób jedzących obiad - są to mężczyzna w średnim wieku
oraz dwie pary. Wszyscy wyglądają na Irakijczyków z uwagi na cechy
fizyczne i ubiór, wszyscy też posługują się dialektem irackim. Masz w tym momencie jedną godzinę na ustalenie, która z tych osób jest
terrorystą, i zabranie jej do jednostki.
Jednego z mężczyzn, który posiada wyraźną bliznę w poprzek czoła,
pytasz: "Czym się zajmujesz?".
Mężczyzna odpowiada: "Sprzedaję urządzenia do odliczania czasu oraz
radia". Wykręca przy tym dłonie i pociera głowę. Czyżbyś od razu trafił
na właściwy trop?
Jego kuzyn, drugi z trzech mężczyzn obecnych w pokoju, twierdzi, że
naprawia urządzenia elektroniczne. "Nie słuchaj tego głupka" - mówi i wyjaśnia, że jego kuzyn miał poważny uraz głowy i od tej pory nie
funkcjonuje normalnie. Ma on problemy z zapamiętywaniem wyrazów -
zamiast "zegary" powiedział "urządzenia do odliczania czasu". Mężczyzna
mówi, że próbuje pomóc kuzynowi, dając mu do sprzedaży naprawione przez
siebie radia i zegary.
Wasze podejrzenia kierują się teraz na elektronika-złotą rączkę. Nie
spuszczasz z niego wzroku i widzisz, że bębni palcami po stole i wierci
się na krześle. Wyraźnie nie podoba mu się Twoja obecność, jednak nie
mówi nic na ten temat.
Obserwujesz go nadal kątem oka, rozmawiając z jego żoną. To prosta
kobieta, która wydaje się odpowiadać otwarcie na Twoje pytania, lecz
najwyraźniej nienawidzi Amerykanów. Nie mając dokąd pójść, całymi dniami
siedzi w domu z dziećmi i ogląda telewizję. W domu jest telewizja
satelitarna, więc kobieta ma dostęp nie tylko do wiadomości, lecz
również do amerykańskich seriali kryminalnych i całej masy innych
programów, które doprowadziły ją do przekonania, że populacja Stanów
Zjednoczonych składa się z niemoralnych szaleńców. Gdy mąż każe jej
usiąść i się zamknąć, pluje na Ciebie i innych żołnierzy.
Brat mężczyzny zajmującego się naprawą sprzętu elektronicznego jest
właścicielem domu. Hoduje owce i podkreśla, że przynosi mu to duże
dochody. Rozkłada szeroko ramiona, pokazując, że jego stado owiec jest
ogromne i że jest z tego powodu zajęty dniami i nocami. Jego żona ma
dwoje dzieci i, podobnie jak jej szwagierka, całe dnie spędza z nimi w domu. Ze sposobu, w jaki odpowiada na Twoje pytania, wnioskujesz, że
jest bardziej wykształcona od pierwszej kobiety.
Po zadaniu standardowych pytań, takich jak: "Gdzie się urodziłeś?", "Jak
długo mieszkasz w tym miejscu?", zmieniacie taktykę i zaczynacie zadawać
pytania, które mają skłonić poszczególne osoby do udzielenia informacji
o innych. Rozmawiasz z kobietą, która otwarcie wyraża swoją niechęć do
Amerykanów, i sugerujesz, że jest w tym uczuciu osamotniona.
"Nie!" - wykrzykuje na to, raz po raz pokazując na swoją szwagierkę. -
"Ją zapytaj! Ona wie, jacy oni są!".
Druga kobieta, stawiając duże kroki, rusza z miejsca, w którym stała, i zatrzymuje się tuż przed Tobą, mówiąc cicho: "Tak, ponieważ widziałam na
własne oczy, jak zabijacie. Ona widziała to tylko w telewizji".
Odpowiedź
Studenci, którym udaje się znaleźć prawidłową odpowiedź, dochodzą do
niej zazwyczaj, zadając pytania i odrzucając swoje pierwotne założenie,
że "ojciec rozpaczy" musi być mężczyzną. Dokładne wypytanie kobiety,
która otwarcie nienawidzi Amerykanów, ujawniłoby, że nie lubi swojej
szwagierki i nie ufa jej, ponieważ nie uważa jej za prawdziwą Irakijkę.
Dlaczego? Żona pasterza wyjechała z Iraku, kiedy miała 10 lat, ponieważ
jej ojciec nie zgadzał się z reżimem Saddama. Mieszkała wraz z rodziną w Niemczech aż do zakończenia I wojny w Zatoce, kiedy to wróciła do Iraku,
licząc na przejęcie władzy przez szyitów.
Wybitny student mowy ciała zauważyłby trzy znaczące fakty: po pierwsze
żona elektronika wskazuje oskarżycielsko na swoją szwagierkę, mówiąc:
"Ją zapytaj!". Po drugie wskazana kobieta porusza się w sposób
sugerujący, że dopiero niedawno zaczęła nosić tradycyjny iracki strój
kobiecy. Kobieta, która przez całe swoje życie nosiłaby taki strój i żyła wśród innych Irakijek, nie stawiałaby tak dużych kroków, co
sugeruje, że nosiła ona przez jakiś czas spodnie. I wreszcie, żona
pasterza podeszła bezpośrednio do amerykańskiego żołnierza, co jest
nietypowe dla Irakijek. Ta kobieta, rozmawiając z mężczyzną twarzą w twarz, czuje się swobodnie, podobnie jak kobiety z Zachodu.
Prawda, której szukasz, brzmi następująco: kobieta ta wciąż ma w Niemczech przyjaciół, z którymi wymienia informacje. To ona jest źródłem
skomplikowanych schematów i części do urządzeń wybuchowych.
Morał z tej historii jest następujący: nie wyciągaj przedwczesnych
wniosków na podstawie informacji, o których sądzisz, że są prawdziwe.
Szukaj wskazówek, które łączą się w logiczną całość, a nie takich, które
pasują do tego, co sobie początkowo założyłeś.
Jedno ze zdjęć, które pokazuję studentom na zajęciach do analizy, zawsze
wywołuje jednakową reakcję. Przedstawia ono kobiety w chustkach na
głowach. Nieodmiennie studenci opisują je jako "słabe", "bezbronne",
"kruche". Przypominam im wtedy o aresztowanych w 2006 roku Oldze
Rutterschmidt i Helenie Golay w wieku, odpowiednio, 73 i 75 lat, tzw.
Czarnych Wdowach, które zabijały bezdomnych mężczyzn w celu wyłudzenia
pieniędzy z ubezpieczenia. To rodzaj kulturowego uprzedzenia. W kulturze, która ceni młodość i wigor, powszechne jest przekonanie, że
starzy ludzie nie mogą być niebezpieczni. Większość Amerykanów nigdy nie
zastanawia się nad tym, co by pomyśleli, widząc 65-letniego Harrisona
Forda bez makijażu i pośrednictwa dobrze ustawionej kamery. Czy wciąż
byłby dla nich Indianą Jonesem, czy nagle stałby się profesorem Henrym
Jonesem?
Szejk Omar Abdel-Rahman, obecnie odsiadujący dożywotni wyrok w więzieniu
federalnym w Kolorado, jest niewidomym muzułmańskim duchownym. Jego
osobę łączy się między innymi z atakiem bombowym na World Trade Center w 1993 roku. Wzbudzający litość wygląd nie przeszkodził mu wydać fatwy
sankcjonującej przemoc w stosunku do cywilnych obywateli Stanów
Zjednoczonych, co czyni z niego groźnego terrorystę.
Czego uczę profesjonalistów
Komunikacja
Komunikacja międzyludzka odbywa się za pośrednictwem trzech kanałów:
werbalnego: dobór słów,
wokalnego: wszystkie składniki głosu ludzkiego poza warstwą leksykalną,
niewerbalnego: wszelkie inne rodzaje komunikacji.
Komunikację werbalną postrzegam jako podległą nakazom woli. Jest to
kanał najłatwiejszy do opanowania. Ludzie są w stanie kontrolować swój
dobór słów w znacznie większym stopniu niż nerwowy kaszel czy tiki
oczne. Pomyśl tylko, o ile skuteczniejsza będzie Twoja komunikacja, gdy
nauczysz się kontrolować również pozostałe dwa kanały.
Zapewne zetknąłeś się już z kimś tak elokwentnym, że samo słuchanie go
było dla Ciebie inspiracją. W początkach swojej kariery wojskowej
pracowałem dla pewnego porucznika, który miał ten dar. Robił na mnie
wielkie wrażenie, dopóki nie uświadomiłem sobie, że mówił o połowę
wolniej niż inni, co dawało mu więcej czasu na odpowiedni dobór słów.
Wielcy mówcy nie tylko uważnie wybierają każde słowo, lecz również,
podobnie jak ów porucznik, kontrolują kadencję, ton i wysokość głosu, a także mnóstwo innych czynników składających się na wokalny kanał
komunikacji.
Trzeci kanał komunikacyjny - niewerbalny - obejmuje postawę ciała,
gesty, odległość od innych osób i inne czynniki, które omówione zostaną
w tej książce. Podstawą, na której opiera się mój program nauczania,
jest założenie, że jeśli chodzi o komunikację niewerbalną, to pomiędzy
ludźmi jest więcej podobieństw niż różnic, inaczej nie bylibyśmy w stanie komunikować się ze sobą jako gatunek.
Zajęcia zaczynam zawsze od definicji komunikacji wziętej prosto ze
słownika Mirriama-Webstera. Jest to "proces, w którym dochodzi do
wymiany informacji pomiędzy poszczególnymi jednostkami za pomocą
wspólnego systemu symboli, znaków i zachowań". Twój umysł może się
skoncentrować na drugiej części definicji, czyli na symbolach, znakach i zachowaniach, jednak chciałbym zwrócić Twoją uwagę na jej początek, a konkretnie na słowa "proces" i "system". Proces ma swój początek i koniec, przywołuje na myśl pojęcie przyczynowości. System oznacza
części, które wspólnie tworzą zorganizowaną całość. Wściekłość na
przykład może być wywołana przez myśl, jednak wyrażana jest poprzez
proces, który obejmuje zaciśnięcie pięści, usztywnienie ramienia,
zwężenie źrenic, napięcie mięśni pleców itd. Końcem tego procesu może
być fakt zetknięcia kostek dłoni jednej osoby ze szczęką drugiej.
Wściekłość można też udawać, wystarczy tylko znać charakterystyczną dla
niej sekwencję ruchów. Dobry oficer śledczy potrafi wyrazić gniew wtedy,
kiedy tak naprawdę wcale go nie ma. Wielu śledczych uważa, że wściekłość
jest emocją najtrudniejszą do naśladowania, jednak ja się z tym nie
zgadzam: niewielu ludzi widziało prawdziwą wściekłość.
Biorąc pod uwagę, że komunikacja to coś więcej niż pojedyncze
chrząknięcie czy tupnięcie, często pierwszym pytaniem zadawanym przez
studentów jest: "Czy zwierzęta się komunikują?".
Prosta odpowiedź brzmi: tak. Koty, psy, złote rybki, chomiki czy małpy
posiadają system symboli i zachowań, które służą przekazaniu określonych
informacji. Chciałbym tutaj rozdzielić działania, które przyjmują postać
komunikacji, od prostych niewerbalnych zachowań. Kiedy kot drapie się po
uchu, to nie próbuje Ci niczego w ten sposób powiedzieć - po prostu
swędzi go ucho. Pamiętaj o tym rozróżnieniu również w przypadku ludzi.
Czasami podrapanie się jest tylko naturalną reakcją na swędzenie.
Różnica pomiędzy tym, jak komunikują się zwierzęta, a komunikacją
międzyludzką polega oczywiście na stopniu jej złożoności. Nasze
zwierzęta zazwyczaj porozumiewają się za pomocą serii odgłosów, zmian
postawy, poruszania kończynami i ruchów oczu. Najbardziej zaawansowane
ze zwierząt są naczelne, obejmujące z jednej strony małpiatki, a z drugiej wielkie małpy człekokształtne. Wśród nich, na szczycie tego
łańcucha komunikacyjnego, znajdują się ludzie.
Często, kiedy wygłaszam ten wykład, spotykam ludzi, którzy odrzucają
teorię ewolucji i pytają mnie: "Naprawdę sądzisz, że pochodzimy od
małp?".
Odpowiadam na to: "Nie. My jesteśmy małpami, takimi naprawdę fikuśnymi".
Często nazywam ludzi ogolonymi małpami, parafrazując Nagą małpę
Desmonda Morrisa, bowiem nie tyle jesteśmy "nadzy", co właśnie
"ogoleni", gdyż za wszelką cenę usiłujemy odciąć się od zwierząt,
którymi przecież jesteśmy.
Na ogół po tym pada jakaś wersja kolejnego pytania, które brzmi: "Czy
ludzki język jest efektywnym systemem symboli?". Większość moich
studentów natychmiast odpowiada "tak". Moja odpowiedź brzmi "nie".
Efektywny system symboli pozwalałby na precyzyjne wyrażanie myśli.
Język angielski, nawet dla osób najbardziej w nim biegłych, może czasem
być mylący. Poniższe dwa zdania brzmią identycznie:
No reading aloud (Zabrania się czytać głośno).
No reading allowed (Zabrania się czytać).
Homonimy, wyrazy wieloznaczne, skojarzenia, które biorą górę nad
denotacją (jak na przykład w słowie terrific, które może oznaczać
zarówno "fantastyczny, wspaniały", jak i "przerażający, potworny"),
sprawiają, że angielski jest językiem trudnym do nauczenia. Francuzi
mają swoją Akademię, która stara się zapobiegać powstawaniu tego rodzaju
bałaganu, jednak my w Stanach Zjednoczonych dobrze się bawimy, tworząc
go.
Przeczytaj na głos poniższe pytanie: Would you prefer to
lie?3.
Jakie jest jego znaczenie? To może być oskarżenie albo pytanie o preferowany sposób odpoczynku. Nie sposób tego określić niezależnie od
tego, czy jest ono napisane, czy wypowiedziane na głos. Czy jeśli ktoś
zada Ci takie pytanie, powinieneś się poczuć urażony? A może po prostu
sprawiasz wrażenie zmęczonego i o tym nie wiesz? Jaka część znaczenia
jest wyrażana poprzez wypowiedziane słowa? Jaką część mówiący przekaże
za pośrednictwem mowy ciała? Czy lekki ruch brwi lub skrzywienie ust
pomogłyby Ci zrozumieć, co mówiący ma na myśli? A ton i modulacja głosu?
Jeśli w tym pytaniu akcent padnie na "you", to będzie ono znaczyło coś
innego, niż gdyby przypadł on na czasownik "prefer". Jak sądzisz, w jakim stopniu wymowa i akcent wpłynęłyby na zrozumienie przez Ciebie
tego zdania, gdybyś usłyszał je w radiu?
Podobnie jak nasi kuzyni szympansi, przekazujemy informacje za
pośrednictwem wielu kanałów komunikacyjnych i chociaż myślimy o sobie,
że jesteśmy czymś więcej, to reagujemy na te sygnały tak samo jak małpy.
Oznacza to, że ktoś, kto dobrze je rozumie i umie się nimi świadomie
posługiwać, może kontrolować konwersację w sposób, o jakim nie śniło się
Machiavellemu z jego humanistycznymi poglądami. Pomijając zwierzęcy
składnik komunikacji, czyli wszelkie piski, wymachiwanie kończynami,
odwracanie wzroku, wygięcie grzbietu, ograniczamy swoją umiejętność
rozumienia. Żaden język mówiony nie może się równać z subtelnością
języka mówionego połączonego ze skuteczną komunikacją niewerbalną.
Ruchy ciała
Następne pytanie, które zadaję swoim grupom studentów, to: "Kto rozumie
mowę ciała?". Następnie przysuwam się bardzo blisko do ławki, gdzie
siedzi osoba, która nie podniosła ręki, i groźnie się w nią wpatruję.
Gdy grupa wybucha śmiechem, ta osoba zazwyczaj podnosi rękę. Udało mi
się przekazać to, co chciałem: wszyscy w jakimś stopniu rozumiemy mowę
ciała, chociaż większość ludzi po prostu nie zwraca uwagi na te subtelne
składowe codziennej komunikacji. Wiele osób dostrzega mowę ciała na
poziomie podświadomym, jednak zagłusza swoje spostrzeżenia. Uczy się
nas, byśmy byli "logiczni", podczas gdy w kontaktach z większością ludzi
w ogóle nie ma miejsca na logikę.
Jak już wspominałem, przechodzę od komunikacji werbalnej do wokalnej i niewerbalnej, przy czym tym dwóm ostatnim poświęcam najwięcej czasu,
ponieważ to właśnie umiejętność rozumienia tych kanałów komunikacji
stanowi sedno moich umiejętności, czy też, jak mówią moi koledzy po
fachu, jest "voodoo", czyli pozwala na odczytanie informacji udzielanych
nieświadomie przez osobę przesłuchiwaną. Innymi słowy, pozwala
zrozumieć, co takiego mówi mi ta osoba, a co tak naprawdę wolała
zachować dla siebie.
Po omówieniu mowy ciała zaczynam wprowadzać moich studentów w bardziej
ofensywne wykorzystanie tej wiedzy, czyli w to, w jaki sposób możemy
łagodnie wpływać na innych, by dostać to, czego chcemy. Jeden z moich
starych kumpli nazywa to "opanowaniem umysłu oficera śledczego", co
stanowi aluzję do rozdmuchanej przez George'a Lucasa wersji tego samego,
czyli "opanowania umysłu jedi". Jest to rodzaj intymnego połączenia:
uczę umiejętności dotarcia do drugiej osoby na poziomie podświadomości i wydobycia reakcji, jakiej pragniemy lub potrzebujemy.
Jest to proces systematyczny. Zaczynam od ustalenia linii podstawowej,
przechodząc następnie do części ciała.
Ustalenie linii podstawowej
Linia podstawowa to coś w rodzaju przenośnego wykrywacza kłamstw.
Korzystasz z niej, by wykryć subtelne zmiany w mowie ciała i tonie
głosu. Kiedy już wiesz, na co zwracać uwagę, możesz wykryć zmiany
charakteryzujące różny poziom stresu. Ta umiejętność daje Ci wysoki
poziom kontroli w kontaktach z innymi.
W dalszej części książki często będę podkreślał, jak ważna jest
obserwacja mowy ciała danej osoby w chwilach, kiedy jest zrelaksowana,
by poznać jej naturalne zachowanie, niezmienione przez stres lub
przyjętą pozę.
Opowiem o tym, które gesty i reakcje fizyczne są mimowolne i uniwersalne, ponieważ to nie na nich będziemy się koncentrować,
ustalając linię bazową. Skoncentrujemy się natomiast na wszystkich
innych rodzajach gestów i reakcji.
Części ciała
Studiowanie mowy ciała zaczynam zawsze od twarzy. Pożyczając słowa od
Desmonda Morrisa, możemy powiedzieć, że twarz jest organem ekspresji. W tym punkcie przestajemy się jednak zgadzać: Morris wysnuł hipotezę, że
twarz najłatwiej kontrolować, ponieważ znajduje się najbliżej mózgu.
Zdecydowanie się z tym nie zgadzam. Uważam, że mówiąc o twarzy, mamy do
czynienia z paradoksem: jest to część ciała zarazem najłatwiejsza i najtrudniejsza do kontrolowania. Robimy z naszą twarzą wiele rzeczy,
których nawet nie jesteśmy świadomi, ponieważ są one naszą drugą naturą.
Wiele emocji zdradzamy naszymi brwiami, zarówno poprzez świadome, jak i mimowolne poruszenia nimi. Bardzo często używamy mięśni czoła podczas
normalnych interakcji z innymi ludźmi, nawet rozmawiając z nimi przez
telefon, a w rezultacie robią nam się zmarszczki. Gdyby Morris miał
rację i bylibyśmy w stanie w większym stopniu kontrolować mięśnie twarzy
niż inne, to nie potrzebowalibyśmy botoksu. Moglibyśmy świadomie
zrezygnować z używania mięśni odpowiedzialnych za powstawanie
zmarszczek, a nawet odwrócić ten proces poprzez odpowiednie ćwiczenia.
Co więcej, gdyby ruchy mięśni twarzy były całkowicie pod naszą kontrolą,
to byłyby one znacznie bardziej uwarunkowane kulturowo, a przez to mniej
uniwersalne.
Ruchy twarzy po jakimś czasie stają się wyćwiczonym zachowaniem: uczymy
się na przykład witać kogoś gładkim uśmiechem czy unosić brwi, gdy
dziecko upuści musztardę na podłogę. Jednak mnogość mięśni twarzy
utrudnia nam kontrolowanie ich wszystkich. Często nie zdajemy sobie
sprawy z wielości emocji i reakcji fizjologicznych, jakie
odzwierciedlają nasze twarze. Co oznacza uniesienie jednej brwi? Czy
płeć osoby, która nadaje ten komunikat, ma znaczenie? A płeć osoby, do
której jest skierowany? W jaki sposób różnią się sygnały wysyłane przez
kobiety lub mężczyzn do osób tej samej lub przeciwnej płci? Czy ten
nadawany w dobrej wierze komunikat zostaje błędnie odczytany z uwagi na
różnice w mózgach dwóch różnych osób? Głowa to główna siła napędowa
komunikacji, a chociaż wiele spośród jej przekazów jest świadomych, to
jednak pewnych informacji po prostu nie potrafimy ukryć.
Od głowy, twarzy i szyi przechodzę do omówienia ramion, a następnie
kolejnych części ciała, posuwając się w dół: dłoni i gestów, tułowia,
nóg i stóp. Czy skrzyżowane ramiona naprawdę oznaczają, że dana osoba ma
się na baczności albo jest zdegustowana? Czy skrzyżowane nogi oznaczają,
że starasz się mnie uciszyć? W tym miejscu ludzie zaczynają dostrzegać,
że ich żelazne reguły wcale takie nie są, ponieważ bez zrozumienia
kontekstu nie można wyciągnąć ostatecznych wniosków.
Kontekst
Z początku moi studenci starają się mnie przekonać, że kontekst wcale
nie ma tak wielkiego znaczenia w odczytywaniu mowy ciała: "John Travolta
nie potrzebował kontekstu, by wiedzieć, że ten facet kłamie"... Są
przeświadczeni, że nieświadome ruchy (na przykład źrenic) można
zrozumieć bez kontekstu. Źrenice rozszerzają się, by przyjąć więcej
informacji, i zwężają się, by zablokować ich dopływ.
Takie zachowanie daje Ci wskazówkę co do stanu emocjonalnego danej
osoby, jednak bez znajomości kontekstu nie wiesz, czy źrenice
rozszerzyły się z powodu podniecenia seksualnego, czy strachu, a może
zwęziły się do wielkości główki od szpilki z obrzydzenia.
Oprócz gestów i wyrazu twarzy musimy wziąć pod uwagę kontekst, czyli na
przykład takie elementy, jak miejsce, czas, a nawet zapachy w otoczeniu.
Czego oczekiwać?
Pod koniec zajęć z odczytywania mowy ciała moi studenci zaczynają
patrzeć na ludzi inaczej niż do tej pory. Potrafią lepiej zrozumieć, co
próbują im przekazać inne szympansy, w tym więźniowie, pracownicy czy
krewni.
Również ty, podobnie jak i oni, spojrzysz na nowo na nagrania
dokumentalne przedstawiające Adolfa Hitlera, na jego dzikie wymachiwanie
rękami, i zobaczysz coś, czego nie widzieli jego zdesperowani wyznawcy.
Zrozumiesz, dlaczego dzisiaj, całe lata po zakończeniu despotycznych
rządów tego szaleńca, wiele osób wciąż nazywa go komunikacyjnym
geniuszem; dostrzeżesz mechanizmy, które pozwoliły mu stać się tak
skutecznym. Zauważysz również gesty zdradzające chorobę.
Zdobędziesz coś, co Twoi prymitywni przodkowie wykorzystywali każdego
dnia: zmysł pozwalający na zrozumienie mowy ciała.