p

IT STARTED WITH A LIE - The Rebellion Trilogy - Marzena Czyż

Kup książkę

54.90 zł
35.69 zł (32,94 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Ostrzeżenie

W niniejszej książce poruszane są tematy takie jak przemoc fizyczna i psychiczna, zaburzenia lękowe, destrukcyjne zachowania, agresja, seks, pojawia się też niecenzuralne słownictwo. Znajdują się w niej opisy wydarzeń traumatycznych, na przykład wykorzystania seksualnego. Relacje między postaciami ukazane są jako toksyczne, dlatego zdecydowanie NIE POWINNY służyć za wzór czytelnikowi. Książka może być niewłaściwa dla osób o wrażliwej psychice i dla młodszych czytelników.

Oświadczam również, że nie popieram decyzji, które podejmują postacie tej książki.

Ta historia nie ma na celu nikogo urazić ani niczego nauczyć.

Drogi Czytelniku! Pamiętaj, że jest to jedynie fikcja literacka, czyli zmyślona historia, niemająca nic wspólnego z prawdziwymi ludźmi i światem zewnętrznym. Opisuję w niej nieistniejące postacie i wymyślone wydarzenia.

Pamiętaj, że istnieje realny świat i są ludzie wokół Ciebie, którym na Tobie zależy, i nawet jeśli tak nie uważasz, pamiętaj, że są!

Jeśli zmagasz się z problemami bądź przeżywasz gorszy czas, to porozmawiaj o tym z kimś bliskim lub skorzystaj z pomocy specjalisty.

Telefony zaufania:

dla dzieci i młodzieży (bezpłatny): 116 111 całodobowy telefon zaufania: 81 534 60 60 anonimowy telefon zaufania (bezpłatny dla osób w kryzysie emocjonalnym): 195 25 Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka: 800 12 12 12 ogólnopolski telefon zaufania dla ofiar przemocy w rodzinie "Niebieska Linia" czynny przez całą dobę: 800 120 002 ogólnopolski całodobowy telefon zaufania HIV/AIDS,: 22 692 82 26 lub 801 888 448 (płatny za pierwszą minutę połączenia, pon.-pt. 9.00-21.00) telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna: 22 425 98 48 STOP - telefon Centrum Praw Kobiet dla kobiet dotkniętych przemocą i dyskryminacją: 22 621 35 37 (pn.-pt. 10.00-15.00) dla ojców i dzieci, których prawa nie są przestrzegane - telefon Stołecznego Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca: 22 844 14 82 dla rodzin osób zaginionych - telefon Fundacji ITAKA czynny przez całą dobę: 801 24 70 70 lub 654 70 70

Rozdział 1. Zakazy

Zakazy - jedna z rzeczy, która piekielnie przeszkadzała mi w rodzicach. Chociaż ich kochałam z całego serca i odczuwałam niesamowitą wdzięczność za to, że byli, dawali mi swoją miłość, a także miejsce, w którym mogłam czuć się bezpiecznie - dom, to miałam świadomość, jak mocno ograniczali moje życie. Wyznaczyli wiele reguł i wprowadzili zakazy, których musiałam przestrzegać.

Od zawsze pragnęłam być jak najlepszą córką, ale bolało mnie, gdy równo o osiemnastej, musiałam pojawić się w domu, podczas gdy moi znajomi dalej świetnie bawili się razem. To jednak nie wszystko...

Brakowało mi przynajmniej jednego tygodnia, który mogłabym spędzić na jakichś wakacjach poza Zugdidi. Nie musiałabym nawet wyjeżdżać za granicę, chciałabym chociaż zobaczyć Morze Czarne, popatrzeć na te wspaniałe fale uderzające o suchy piasek na brzegu czy też o skały. Niby nie było to daleko, tylko godzina jazdy, ale tak się złożyło, że nigdy nie byłam nad morzem.

Każde wakacje spędzałam w Fresh Fish, restauracji moich rodziców, w której pracowałam jako kelnerka, choć szczerze mówiąc, nie lubiłam tego. Sytuację ratowały napiwki, które stanowiły moje jedyne źródło zarobku w tym miejscu. Ani mama, ani tata nie płacili mi za pomoc, ale nigdy tego nie oczekiwałam i nawet nie chciałabym, żeby to robili, czułabym się z tego powodu głupio.

- Greto, zaniesiesz ten talerz do stolika czterdzieści sześć?

- Oczywiście - odpowiedziałam z uśmiechem.

Za dwadzieścia minut zaczynałam przerwę, która była dla mnie jak zbawienie. Zwłaszcza w pracy będącej przeszkodą dla moich wyjazdowych planów.

Jestem młoda - mam dopiero siedemnaście lat. Do tej pory nie miałam okazji zobaczyć nic poza restauracją, swoim domem, szkołą, kilkoma sklepami spożywczymi i najbliższą galerią handlową. Trochę mnie to przygnębiało, ale przecież mimo wszystko nie było najgorzej, prawda?

Lubiłam się uczyć. Tęskniłam za szkołą, a szczególnie za przyjaciółmi, którzy byli na wakacjach. Po powrocie zaczną mi o nich opowiadać. Uwielbiałam słuchać o ich podróżach, bo wyobrażałam sobie, że też w nich uczestniczę.

- Proszę, to dla pana.

Podeszłam do mężczyzny w średnim wieku w garniturze i postawiłam przed nim talerz z dorszem. Miał podwinięte rękawy czarnej koszuli, przez co nie dało się nie zauważyć jego tatuaży. Nie skupiałam się jednak na nich. To niekulturalne przyglądać się tak klientowi.

- Dziękuję bardzo, młoda damo.

- Czy coś jeszcze podać?

- Na razie nie, dziękuję.

Skinęłam głową i odeszłam od stolika.

Spojrzałam na zegarek, jakbym chciała przyspieszyć chwilę rozpoczęcia przerwy, gdy nagle w mojej kieszeni zawibrował telefon.

Dzwoniła moja przyjaciółka, z którą znałam się od dziecka. Pewnego dnia moja mama, Linda Rukhadze, zabrała mnie i mojego kuzyna Luciana na plac zabaw dla małych dzieci. To właśnie tam po raz pierwszy się spotkałyśmy. Potem wpadłyśmy na siebie już w szkole naczelnej i stałyśmy się dla siebie bratnimi duszami.

Ginny Vodcal, wysoka brunetka o pięknych, dużych, zielonych oczach, była liderką cheerleaderek drużyny koszykarskiej.

Ginny miała za sobą bardzo trudną przeszłość. Jej brat, Sula Vodcal, popełnił samobójstwo, a po jego śmierci matka, Olivia, wpadła w alkoholizm. Córka szybko zorganizowała dla matki terapię. Wydawało się, że sytuacja się poprawiła, ale niestety Olivia upijała się jeszcze bardziej po odkryciu przestępstw popełnionych przez Berta Vodcala - ojca Ginny, który okazał się pedofilem i obecnie przebywał w więzieniu. Olivia Vodcal podjęła leczenie na oddziale psychiatrycznym.

Ginny to naprawdę silna siedemnastolatka. Obecnie, aż do ukończenia osiemnastego roku życia lub ewentualnego zakończenia studiów, znajdowała się pod opieką Vanessy Japaridze, przyjaciółki mojej mamy.

Odebrałam.

- Hej, jak się trzymasz?

- Dobrze, za dziesięć minut mam przerwę. Kiedy wracacie?

- Tak jak zawsze, będziemy trzydziestego.

- To wspaniale! I jak tam, kłócicie się z Tomem?

- Trochę tak, ale nie jest źle.

Ginny miała nieskazitelną urodę, niezwykle szczupłe nogi i figurę modelki. Tom doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Miał dziewczynę jedenaście na dziesięć, numer jeden w rankingu, który stworzyli chłopcy klubu koszykarskiego. Stał się on już tradycją wśród koszykarzy naszej szkoły. Co roku, po przybyciu nowych dziewczyn, był odnawiany, ale to zawsze Ginny znajdowała się na czele.

Szczerze ocenianie wyglądu dziewczyn i tworzenie rankingów było okropne, bo według mnie świadczyło o kompletnym braku szacunku dla kobiet. Ale niektórym dziewczynom, zwłaszcza tym młodszym, ta koszykarska tradycja się bardzo podobała. Za wszelką cenę próbowały przypodobać się koszykarzom, aby zdobyć ich uznanie.

Jak to wszystko wyglądało? Chłopcy obserwowali dziewczyny przez pierwsze dwa tygodnie roku szkolnego, a następnie głosowali. Punktowanych miejsc było dziesięć.

Tradycja nakazywała adorować całą dziesiątkę. Wyśmiewano tych, którzy próbowali zalecać się do dziewczyn spoza rankingu. Ten natomiast, kto zdobył którąś z "top dziesięć", zyskiwał szacunek w całej szkole.

Koszykarze mieli specjalny segregator, w którym dokumentowali głosowania z każdego roku. Podobno najstarsze zapiski pochodziły z tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego siódmego roku, ale nie wiem, czy to prawda.

Do segregatora dostęp mieli tylko kapitanowie. Teraz był nim Tom Parker, chłopak Ginny, co czyniło go najpopularniejszym w szkole. Tom nigdy jej nie doceniał. Bawił się jej uczuciami, ciągle flirtował z innymi dziewczynami. Oczywiście mówiłam o tym Ginny, ale ona i tak za każdym razem mu wybaczała. Potrafiła ciągle na niego narzekać, aby potem go wychwalać. Nigdy tego nie rozumiałam, ale to jej życie i to ona musiała wybrać sobie drogę, której nie mogłam kwestionować.

Tom grał z nią w ciepło - zimno. Najpierw sprawiał, że Ginny czuła się wyjątkowa, a potem powodował, że jej samoocena się obniżała, co prowadziło do uzależnienia od uczuciowej adrenaliny, przez co ciężko było jej od tego uciec.

Niestety ja nie miałam już do tego siły. Czułam się bezradna i nie potrafiłam jej pomóc, chociaż bardzo chciałam.

Tom Parker to chłopak z bogatej rodziny. Jego tata, Charlie Parker, był prawnikiem i inwestorem, a mama Marianna Parker miała własną markę win, znaną na całym świecie. Sam Tom zajmował się networkiem i oczywiście dobrze się uczył.

Ginny od zawsze uważała, że Parker to oczko w głowie rodziców, co wcale nie było dziwne w przypadku jedynaka.

To, że Ginny i Tom zaczęli ze sobą chodzić, było zaskakujące, ponieważ są z dwóch zupełnie różnych światów. Ich historia nie była taka prosta. Na początku ich znajomości Vodcal nienawidziła chłopaka, nazywała go rozpieszczonym dzieciakiem z bogatej rodziny.

Co się zmieniło? Na początku Tom był wobec niej bardzo złośliwy, również jej nie znosił. Przynajmniej tak to wyglądało, ale jak się potem okazało, ona od zawsze bardzo mu się podobała, tylko rodzice wmawiali mu, że nie może się zadawać z ludźmi "gorszymi" od siebie. Dlatego ją odpychał. W końcu jednak przełamał się i zaczął się zmieniać, być milszy.

Ginny wciąż go odtrącała, do dnia, kiedy jego ojciec przejechał jej psa. On widział to pierwszy i był na miejscu. Zaczął ją pocieszać. Wtedy spędzili pierwszy dzień razem i na tym się nie zakończyło. Spotykali się codziennie. Tom pokazywał jej prawdziwego siebie, a przynajmniej tak to wyglądało. Polubiła go. Aktualnie są razem cztery lata, ale jego rodzice nadal jej nie akceptują.

- To się widzimy. Muszę już iść, wołają mnie, bo jeszcze nie mam przerwy.

- Okej, leć i pamiętaj, przetrwasz to, Greta.

- Dzięki, do zoba.

- Do zoba.

Uwielbiałam Ginny również za to, że co roku próbowała przekonać moich rodziców, żeby puścili mnie chociaż na tydzień na wakacje za granicę z nią, a także z moim kochanym Tomem. Jakoś bym to jednak przeżyła. Ale moi rodzice zawsze uważali, że beze mnie sobie nie poradzą i muszę im pomagać.

Uważam, że w sezonie mogliby zatrudnić dodatkową kelnerkę, a ja po prostu miałabym wakacje, o których tak bardzo marzyłam, i wszyscy byliby zadowoleni.

Niestety, państwo Rukhadze nie widzieli takiej opcji. Tłumaczyli, że ja sobie dorobię, a na wakacje będę jeździć na starość. Mam nadzieję, że nie tak jak oni. Nie pamiętam, żeby mama mi kiedykolwiek opowiadała o jakiejś podróży czy wakacjach, ale to ich wybór.

Moje dni wyglądały tak samo. Wstawałam, ogarniałam się i szłam do Fresh Fish. W sezonie wakacyjnym restauracja była zamykana o drugiej w nocy, a po sezonie o dwudziestej trzeciej. Zostały dwa dni do końca sezonu i rozpoczęcia roku szkolnego. Wtedy miałam większy luz, do restauracji chodziłam tylko, gdy było to konieczne.

Ostatniego dnia wakacji, czyli w tak zwaną zieloną noc, zawsze ze znajomymi spotykaliśmy się razem na kino w plenerze. Niedaleko miasteczka znajdowało się pole, na którym co roku oglądaliśmy filmy wyświetlane z projektora. Zwykle wychodziliśmy z samochodu, aby na samym początku usiąść na kocyku na polanie i być wszyscy razem obok siebie.

W tym roku zaplanowano maraton horrorów, które będą wyświetlane od siedemnastej do czwartej rano następnego dnia.

Ten dzień miałam naprawdę ciężki - do tego stopnia, że nawet nie tknęłam książki leżącej obok mojej szafki nocnej.

Czytałam Romea i Julię. To chyba jedyna lektura, którą przeczytałam w całości. Uwielbiam do niej wracać. Mimo przeciwności losu bohaterowie kochali się i chcieli spróbować być razem, co było piękne.

Romeo i Julia, młodzi zakochani, należeli do dwóch wrogich sobie rodzin w Weronie, Montekich i Kapuletich. Ich miłość, tak intensywna i głęboka, ale jednak skazana na porażkę. Utwór wieńczy tragiczny finał. Romeo zabija Tybalta, kuzyna Julii, co wywołuje serię zdarzeń, które doprowadzają do śmierci głównych bohaterów. To opowieść o miłości, która przekracza bariery społeczne i konflikty między rodzinami, która jest tak potężna, jednak jakże tragiczna...

Podobało mi się to, jak miłość bywa kreowana w książkach. Ale rzeczywistość jest zupełnie inna. Nie ma już dżentelmenów, nikomu tak mocno nie zależy na drugiej osobie i gdy pojawiają się pierwsze problemy, ludzie rozstają się, nie próbują nic naprawiać.

Nasze pokolenie dwudziestego pierwszego wieku zupełnie inaczej traktuje miłość, dlatego tak bardzo kocham czytać o niej w książkach. Bywa wyjątkowo piękna, czasami też bolesna i trudna, ale to właśnie czyni ją wyjątkową.