Rozdział 1. Samodzielność w podejmowaniu decyzji
Znana sieć sklepów z wyposażeniem wnętrz reklamowała się hasłem: "Ty tu urządzisz!". Tak jest w życiu: TY - i tylko TY - decydujesz, jak wygląda Twoje życie. Bo kluczem do sukcesu w tej dziedzinie jest samodzielność.
Bywa, że jedna decyzja zmienia całe nasze życie. Co więcej, przełomowych wyborów nieświadomie dokonujemy niemal codziennie.
Zastanawiamy się rano, czy jechać tą, czy tamtą drogą - wybieramy pierwszą opcję, a potem dowiadujemy się, że na drugiej trasie, tej, z której zrezygnowaliśmy, był karambol. Gdybyśmy pojechali drugą drogą, może teraz leżelibyśmy sparaliżowani po wypadku...
Rozważamy: podjąć pracę w przedsiębiorstwie A czy B? Trudny wybór. Po latach uświadamiamy sobie, że właśnie dzięki temu, że jednak zdecydowaliśmy się na firmę B, spotkaliśmy miłość swojego życia.
Możemy odnieść wrażenie, że naszym życiem rządzi przypadek, że nie mamy większego wpływu na przyszłość, nie możemy wszystkiego zaplanować, przewidzieć czy kontrolować. Są jednak decyzje, dzięki którym w pełni świadomie bierzemy los w swoje ręce, przewidując ich konsekwencje.
Wyobraźmy sobie młodego, zdolnego piłkarza, bramkarza, który staje przed następującym wyborem: grać najlepszym klubie w Europie, ale jako rezerwowy, czyli de facto "grzać ławę", czy podpisać kontrakt z klubem ocenianym niżej, za mniejsze pieniądze, ale za to występować w każdym meczu, doskonalić się, pokazywać z jak najlepszej strony? Nie trzeba być znawcą środowiska piłkarskiego, by zdać sobie sprawę, że wybierając pierwszą opcję, bramkarz praktycznie wypada z obiegu, nie jest powoływany do reprezentacji narodowej, ale... ma zapewniony byt na długi czas, może być z rodziną. W drugim zaś przypadku zyskuje możliwość rozwoju i może cieszyć się grą.
Co wybrać? Odpowiedź nie jest łatwa, bo nie ma jednej recepty na życie. Ważne jest, aby to była Twoja decyzja. Bo to TY decydujesz, jak będzie wyglądało Twoje życie. Nie pozwól, by inni robili to za Ciebie.
Czy potrafisz podejmować decyzje? Z pewnością tak. Właśnie podjąłeś jedną z nich - zdecydowałeś się sięgnąć po tę książkę. Pomyślisz może: nie, to nie była moja decyzja, to szef polecił mi przeczytać to w ramach poszerzania kompetencji zawodowych. Ja jednak uważam, że nawet jeśli czytasz to na czyjąś prośbę czy polecenie, to nadal jest to Twoja decyzja, bo przecież mogłeś odmówić. Podobnie jest w z innymi sprawami, na przykład z raportami, które - jak może uważasz - MUSISZ pisać, spotkaniami biznesowymi, na które MUSISZ chodzić, a nawet wagą, którą MUSISZ zrzucić. To nie PRZYMUS, to Twoje decyzje. CHCESZ napisać raport, aby uniknąć rozmowy dyscyplinującej, CHCESZ iść na spotkanie biznesowe, bo czujesz się odpowiedzialnym mężem i rodzicem, a także CHCESZ zrzucić parę kilo, żeby zmieścić się w ślubny garnitur (ma naprawdę świetny krój!).
Jeśli zrozumiesz, że to Twoje decyzje, że celem są Twoje korzyści, że wyniknie z tego coś dobrego dla Ciebie, to prawdopodobnie Twoja niechęć do tych "zadań" diametralnie się zmniejszy. To, co robimy - zaryzykuję nawet stwierdzenie, że WSZYSTKO, co robimy - wynika z tego, że CHCEMY to robić. To są nasze decyzje. Czy przychodzi Ci na myśl czynność, którą naprawdę i nieodwołalnie musisz wykonać? Ciekaw jestem, co to takiego. Sądzę bowiem, że zawsze jest alternatywa. Na przykład teraz... możesz przerwać czytanie tej książki. Mam jednak nadzieję, że podejmiesz decyzję i tego nie zrobisz ?.
Nieprzypadkowo mówimy "decyzja należy do" - decyzja ma ojca, osobę, która ją podejmuje i która bierze za nią odpowiedzialność, bo wybór, jakiego dokonujemy, to nie tylko wyraz wolności i samodzielności, ale także zobowiązanie i świadomość konsekwencji. Decyzji nie można się bowiem pozbyć - jeśli ją podjąłem, to wziąłem za nią odpowiedzialność. Na zawsze. Nieodwołalnie. Ta nieuchronność nie powinna jednak przerażać. Jeśli to, co postanowisz, pozostaje w zgodzie z tym, co czujesz i co myślisz, nie musisz się obawiać - wszystko jest w porządku i decyzja na pewno zadziała na Twoją korzyść. Prędzej czy później.