WstępW poszukiwaniu dobrych i złych stron cienia...
Zapalić świeczkę znaczy rzucić cień.
Ursula K. Le Guin, Czarnoksiężnik z archipelagu (tł. St. Barańczak)
Nawiązując do tytułu prezentowanego zbioru esejów i wywiadów, zgrabnie przeplecionych wierszami Autorki, oraz do motta otwierającego mój wstęp, chciałabym wspomnieć pewne opowiadanie, bajkę właściwie, która jest dziś może nieco zapomniana, ale gdy ponad 200 lat temu się ukazała, wzbudziła wielkie poruszenie i ostatecznie przetłumaczono ją na niemal wszystkie języki świata. Chodzi o Przedziwną historię Piotra Schlemihla autorstwa Adalberta von Chamisso, lotaryńsko-niemieckiego poety, przyrodnika i podróżnika. Po polsku bajka ta ukazała się w 1961 r. w tłumaczeniu Witolda Wirpszy.
Jej tytułowy bohater Piotr Schlemihl nieopatrznie przehandlował swój cień pewnemu smutnemu mężczyźnie w szarym płaszczu za woreczek pełen niewyczerpującej się ilości złota. Niby niebywale korzystna transakcja, bo cóż to takiego cień? W zasadzie nic, a wręcz odwrotność czegoś, więc mniej niż nic, jednak wkrótce Piotr Schlemihl przekonał się, jak trudno żyć bez cienia. Ludzie bali się go albo wyśmiewali, a on po całym świecie szukał tego mężczyzny, żeby odzyskać swój cień. Jednak ów "sprzedawca" okazał się diabłem we własnej osobie, znającym sposoby na ukrywanie się. Życie bez cienia stało się koszmarem, a zapłata iluzją bogactwa.
Jeśli "cień" ma być wspólnym mianownikiem wszystkich tekstów i wypowiedzi zawartych w niniejszej książce, to trzeba rozróżnić dwie strony cienia. Zarówno życie bez cienia, jak i życie w cieniu ma swoje daleko idące konsekwencje. Przekonujemy się o tym nieustannie. Słońce jest nam niezbędne do życia, ale tylko wtedy, gdy możemy skryć się w ochronnym cieniu drzew. Cień jest nam niezbędny, ale tylko wtedy, gdy umiemy go rozpoznać i zdefiniować.
Dr Małgorzata Talarczyk jest psychologiem i psychoterapeutką specjalizującą się w zaburzeniach odżywiania u dzieci i młodzieży, a także dorosłych. I o blaskach i cieniach swojej pracy opowiada. Jak się okazuje, jest to teren pełen niespodzianek i pułapek. Trzeba wyjątkowej sprawności - wiedzy, wyczucia, spostrzegawczości, stanowczości, wyrozumiałości - żeby sprawnie się po nim poruszać, by swoim pacjentom, często nieletnim, skutecznie pomagać, wyprowadzając ich z cienia choroby i odczuwać satysfakcję z pracy.
W swojej 35-letniej praktyce klinicznej i psychoterapeutycznej zgromadziła tak dużą ilość wiedzy, doświadczenia i obserwacji, że może wszystko to przekazywać w tekstach, a także w wykładach dla młodszych adeptów tego trudnego zawodu. Należy przy tym cały czas pamiętać, że relacja pomiędzy psychologiem/ psychoterapeutą a szukającym/ oczekującym pomocy pacjentem jest swoistą, jedyną w swoim rodzaju, niepowtarzalną konstelacją dwóch osób z ich indywidualnymi osobowościami i życiowymi doświadczeniami. Wyniki terapii w jakiejś mierze zależne są od kompatybilności dwóch różnych osobowości, wzajemnego zrozumienia i zaufania ponad układem terapeuta i pacjent. A może płatny zawodowiec vs płacący klient? Jakże ważnej kwestii nazewnictwa, w oparciu o własną praktykę Autorki, poświęcony jest cały rozdział Pacjent czy klient w psychoterapii?.
Czym innym jest też podejście lekarza od soma do pacjenta, a czym innym lekarza (w tym także terapeuty) od psyche, choć bywa, że medycyna musi się mierzyć także z chorobami psychosomatycznymi, lekarz dowolnej specjalizacji powinien współpracować z psychologiem, a psychoterapeuta z psychiatrą. Ludzki mózg jako materialna tkanka to jedno, a jako siedlisko świadomości (czyli w powszechnym pojęciu niematerialnego "ducha") to drugie. Zarówno psychiatria, jak i psychologia to dziedziny młode, a ich początki sięgają opowiadania Adalberta von Chamissa. I choć rozwój nauk medycznych, w tym tych związanych z pracą mózgu, wydaje się coraz szybciej przyspieszać, to jednak 200 lat to ciągle bardzo mało.
Praca psychiatry/ psychologa/ psychoterapeuty to trochę też poruszanie się w obszarze pełnym cieni. Weźmy choćby fakt, że homoseksualizm wykreślony został z listy chorób przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne w 1973 r., a w Światowej Organizacji Zdrowia w 1990 r., i nie dotarło to do wszystkich społeczeństw. Ludzki mózg jest nadal pełną tajemnic galaktyką blisko 86 miliardów neuronów. Co się w nim dzieje i dlaczego tak, a nie inaczej, nadal wymaga od badaczy pracy tego najbardziej skomplikowanego "tworu" delikatności i pokory.
A jednak zapewne zdziwi nas, że w proporcji masy mózgowej do masy całego ciała biją nas na głowę myszy. Jednak człowiek ma znacznie wolniejszy metabolizm od myszy i dlatego żyje dużo dłużej - albo mysz "spala się" znacznie szybciej. Człowiek wkłada więcej czasu i energii w swój rozwój, a młode osobniki w dojrzewanie.
Jak bardzo skomplikowany jest proces psychicznego dojrzewania ludzkiego potomstwa, wiedzą o tym rodzice, nauczyciele i - gdy coś pójdzie nie tak - psychologowie, psychoterapeuci, psychiatrzy... Tymczasem świat zdaje się coraz szybciej kręcić i już nie z pokolenia na pokolenie, ale w trakcie jednego pokolenia zmiany następują po sobie tak szybko, że zaczyna niejako brakować czasu na dojrzewanie. Ledwie z Ery Przemysłowej, 200 lat temu dopiero się rozkręcającej, weszliśmy w Erę Informatyczną z jej niebywałymi wynalazkami, globalną siecią, forami społecznościowymi, komórkami i, oczywiście, odpowiednio niebywałymi cieniami, dark netem, uzależnieniami, hejtem, fake newsami.
Trudno ludziom dorosłym, a więc z założenia już dojrzałym, dotrzymać temu wszystkiemu kroku i uporać się z długimi cieniami nowych technologii, a co dopiero wrzuconym w ten nie do zatrzymania nurt dzieciom, często zupełnie bezradnym wobec ich sił. Tu wkraczają psycholodzy i psychoterapeuci, o czym także pisze dr Talarczyk. Mody błyskawicznie docierające do niebywale biegłych w nowych technologiach dzieci - wszak urodziły się nieomal z komórką w dłoniach - i obejmujące władzę nad ich młodą, niedojrzałą i bezbronną psychiką to ogromne wyzwanie dla współczesnych społeczeństw. Takimi zaburzeniami, anoreksją i bulimią zwłaszcza, zajmuje się Autorka. W rozdziale Komplementarne stosowanie psychoterapii w leczeniu pacjentek z rozpoznaniem jadłowstrętu psychicznego oraz refleksje dotyczące badań opartych na praktyce terapeutycznej obszernie opisuje istotę swojej specjalizacji.
Mózg ludzki spala ok. 20% dostarczanej w postaci pokarmów energii, a rosnący młody organizm także potrzebuje dużej ilości budulca. Jak pomóc komuś - przeważnie jest to dziewczynka - w uwolnieniu się od nakazu "mody" na chorą szczupłość? I dlaczego mózg, zamiast reagować na ograniczanie organizmowi pożywienia instynktem samozachowawczym, może doprowadzić "uzależnioną od odchudzania" do śmierci?
I niemal natychmiast, niemal tanecznym krokiem, wkracza kolejna technologiczna nowość - Sztuczna Inteligencja. Obiektywnie wspaniałe narzędzie wspomagające człowieka w najróżniejszych dziedzinach, ale subiektywnie wlokąca za sobą długi cień nieznanego, niepewnego i niebezpiecznego z powodu niewątpliwej skłonności człowieka do nadużywania. Kogo uwiedzie, kogo porwie do tańca i już nie puści? Nie pozwoli na normalny, ludzki krok? Dlaczego tak długo nie uznawaliśmy inteligencji zwierząt, choć posiadają ją niewątpliwie, a z taką łatwością godzimy się na błędne nazywanie szybkości przetwarzania danych inteligencją? Zagadnienie ludzkiej inteligencji w odróżnieniu do tej sztucznej omówione zostało w rozdziałach: Inteligencja - i co dalej?, Sztuczna inteligencja a psychoterapia, O zacieraniu granic między człowiekiem i maszyną oraz Kreatywne migotanie i Związek psychoterapii z poezją. Zwierzętom zaś, ich inteligencji, wrażliwości i uczuciowości poświęcone są trzy eseje w ostatniej części książki: Zwierzęta w ludzkim i nieludzkim cieniu.
I tu wrócę do cytatu otwierającego ten wstęp. Gdy Ursula K. Le Guin pisała Czarnoksiężnika z Archipelagu (1971 r.), ten rodzaj literatury nazywany był science fiction i fantasy. Dziś, 50 lat później, żyjemy już od przynajmniej dwóch dekad w czasach science fiction. Wtedy była to opowieść (pierwsza z czterech cyklu) o krainie mędrców, do której trafił młody człowiek i gdzie pobierał nauki w sztuce czarnoksięskiej, ale w rezultacie w kształtowaniu się osobowości, w wyrastaniu z młodzieńczej pychy, zapalczywości, lekkomyślności i dojrzewaniu do rozwagi i harmonii, łącznie z filozoficzną zgodą na śmierć. Im większa moc, tym większa odpowiedzialność, przestrzega pisarka. Wydaje się, że współcześni psychologowie i psychoterapeuci mają za zadanie m.in. służyć pomocą w przejściu wyboistej drogi między dzieciństwem a dorosłością. O tym przede wszystkim mówi dr Małgorzata Talarczyk w swojej pełnej przemyśleń i pytań książce.
Elżbieta Binswanger-Stefańska
Kraków, grudzień 2023 r.