I. Świat dziecięcych emocji
1. Jak emocje i potrzeby wpływają na zachowanie dziecka
Dzieci nie wiedzą, jak prosić o to, czego nie wiedzą, że potrzebują. Ich pr ośba przybiera formę zachowania. - Bonnie Harris
W zrozumieniu tego, w jaki sposób emocje wpływają na zachowanie dziecka, przydatna jest metafora góry lodowej. To - co unosi się nad powierzchnią wody, co widać i można zaobserwować - jest zachowaniem dziecka. Natomiast to - co skrywa się pod powierzchnią wody - to rzeczy, które na pierwszy rzut oka trudno zauważyć. Są tam ukryte różne emocje i potrzeby, które domagają się zaspokojenia. Kiedy obserwujemy zachowanie dziecka, często jesteśmy w stanie się domyślić, jakie emocje za nim stoją. Gdy krzyczy, rzuca przedmiotami lub samemu z płaczem rzuca się na ziemię - łatwo zgadnąć, że działa pod wpływem złości czy frustracji. Siła tych emocji je przytłacza i p otrzebuje pomocy w ich zadbaniu o nie i ich wyregulowaniu. To pomaga tu i teraz, kiedy ten emocjonalny wulkan już wybuchnie. Aby dowiedzieć się, jak nie doprowadzić do wybuchu lub zmniejszyć jego siłę, musimy znaleźć odpowiedź na pytanie: P o co dziecko tak się zachowuje? . Zachowanie dziecka jest komunikatem - ono próbuje w ten sposób przekazać nam coś dla niego bardzo ważnego. Niekiedy zrozumienie zachowania dziecka nie przysparza nam problemu, innym razem wymaga sporo wysiłku. Warto dołożyć do tego wszelkich starań, bo pozwolą one odkryć, jakie potrzeby stoją za zachowaniem dziecka. Umożliwi to znalezienie innego, skutecznego sposobu na ich zaspokojenie. Bez tego zrozumienia i wiedzy, nawet mając d o d yspozycji najskuteczniejsze metody i narzędzia, i tak będziemy błądzić jak we mgle. To tak, jak byśmy zamknęli oczy i próbowali włożyć klucz do zamka w drzwiach. Pewnie po jakimś czasie i wi elu nieudanych próbach uda nam się to zrobić, jednak przypłacimy to narastającą w nas frustracją, porysowanymi drzwiami, a może nawet połamanym kluczem.
Co zatem zrobić, żeby lepiej zrozumieć zachowanie dziecka i dzięki temu móc skuteczniej reagować na różne - trudne dla nas dorosłych - zachowania dziecka? Odpowiedź jest krótka: spakować płetwy i udać się na nurkowanie w poszukiwaniu tego, co kryje się pod powierzchnią. To będzie bardzo cenne dla Twojej relacji z dzieckiem, kiedy jako rodzic znajdziesz w s obie gotowość do poszukiwania tego, co chce Ci ono przekazać swoim zachowaniem. Kiedy skupiasz się tylko na czubku góry lodowej, czyli problemowym zachowaniu dziecka, to łatwo przychodzą Ci do głowy myśli, które oceniają, nadają jakąś etykietę.
Mój syn Antoś ma pięć lat, nigdy nie mieliśmy z nim większych problemów. To pogodne dziecko, czasami miał swoje humorki, jak każde dziecko w tym wieku, ale zazwyczaj udawało nam się opanować sytuacje. Odkąd urodziła się nasza młodsza córka, Julka, coraz częściej nie potrafimy sobie poradzić z zachowaniem naszego syna. Przez większość dnia jestem sama w domu z d ziećmi. Młodsza córka ma dopiero kilka miesięcy i wy maga mojej stałej opieki. Antek wcześniej potrafił sam zająć się zabawą, a ja w tym czasie mogłam np. ugotować obiad lub posprzątać mieszkanie. Jednak teraz, gdy proszę go, aby przez chwilę pobawił się w swoim pokoju lub obejrzał bajkę, a j a w t ym czasie ułożę na drzemkę jego młodszą siostrzyczkę, zaczyna strasznie rozrabiać. Chociaż wie, bo mu wiele razy tłumaczyłam, że przez tę chwilę potrzebuję, żeby był cicho, to i t ak przybiega d o p okoju, w którym usypiam Julkę, i krzyczy, ż e ko niecznie musi mi coś teraz pokazać. Kiedy proszę go, żeby poszedł do salonu, a j a za chwilę do niego przyjdę, to krzyczy jeszcze głośniej, szarpie mnie, ciągnąc do siebie, raz się nawet zdarzyło, że uderzył siostrę. Córka zaczyna wtedy płakać, a ja się denerwuję, że usypianie jej zajmuje więcej czasu niż planowałam. Nie wiem już, jak mam z nim rozmawiać, mam wrażenie, że on to robi specjalnie. Gdy po wszystkim pytam go, dlaczego tak robi, to się obraża i m ówi, że młodsza siostra jest głupia i w olał, jak jej nie było.
Gdybyśmy na przykładzie Antka skupiali się tylko na jego zachowaniu moglibyśmy dojść do wniosku, że jest on niegrzeczny, nie potrafi cierpliwie czekać i przejawia zachowania agresywne. Sposobów na rozwiązanie tych problemów szukalibyśmy wtedy przede wszystkim w jego zachowaniu, wprowadzając większą dyscyplinę, przypominając zasady panujące w domu lub nawet poprzez wyciąganie surowych konsekwencji i stosowanie kar. Pewnie w krótkim czasie zauważylibyśmy zmianę na lepsze w za chowaniu Antka, jednak byłoby to powierzchowne działanie. Przypomina to przyklejanie plastra na ranę bez wcześniejszego wyleczenia zakażenia. Plaster na jakiś czas przykrywa to, co brzydkie, jednak pod spodem rana nadal się jątrzy. Przyjrzyjmy się więc temu, jakie emocje mogą towarzyszyć Antkowi w opisywanej przez jego mamę historii. Gdy przybiega do pokoju, w którym mama usypia młodszą siostrzyczkę, może się niecierpliwić lub nudzić, ale może też czuć się pobudzony i rozbawiony chcieć kontynuować zabawę razem z mamą. Gdy mama prosi, by się uspokoił i wrócił do salonu, może czuć złość, frustrację, smutek czy odrzucenie. Kiedy zagłębiamy się w to, co kryje się pod zachowaniem dziecka, zazwyczaj odkrywamy mieszankę różnych, trudnych emocji, które generują w nim dużo napięcia. Kiedy uda nam się rozpoznać, jakie emocje stoją za zachowaniem dziecka, otwierają się drzwi do zrozumienia towarzyszącym im potrzeb. Poszukując odpowiedzi na pytanie, czego potrzebuje dziecko, warto rozszerzyć perspektywę i nie trzymać się kurczowo tego jednego, problemowego zachowania. Można zadać sobie takie pytania, jak:
- Czy te trudne zachowania się powtarzają? W jakich o kolicznościach?
- Kiedy jest najtrudniej?
- Czy są momenty, kiedy jest lepiej? Co jest wtedy inaczej?
- Czy w ostatnim czasie w naszej rodzinie wydarzy ło si ę coś znaczącego? Co się zmieniło? J ak to wpł ynęło na po szczególnych członków rodziny?
Od kiedy urodziła się Julka, w oczywisty sposób mniej czasu poświęcam Antkowi. Wcześniej, jako jedynak, był oczkiem w gł owie rodziny, teraz musi dzielić się rodzicami z młodszą siostrą. On już jest na tyle duży, że nie we wszystkim potrzebuje mamy, w przeciwieństwie do córki, która ma dopiero kilka miesięcy. Kiedyś, gdy wracaliśmy z przedszkola, chodziliśmy wspólnie na plac zabaw lub wspólnie bawiliśmy się w domu. Teraz z e względu na młodszą córkę nie zawsze możemy tak zaplanować popołudnie. Czasem jestem po prostu zmęczona i nie zawsze mam ochotę na zabawę z nim. Powtarzam mu, że jest starszy, więc powinien być mądrzejszy i rozumieć, że siostra wymaga ode mnie więcej uwagi. Proszę, by w czasie, kiedy ja się zajmuję siostrą, on obejrzał bajkę lub zajął się zabawą. Tak jak wcześniej dla tabletu byłby w stanie zrobić wszystko, tak teraz nawet to przestało działać.
W domu małego Antka po narodzinach młodszej siostry zaszło wiele znaczących zmian. Pojawienie się rodzeństwa zazwyczaj zaburza panującą dotychczas w rodzinie równowagę, powodując chwilowe trudności. Zmienia się codzienne funkcjonowanie rodziny, potrzeba czasu na to, by ponownie znaleźć sposób na odzyskanie równowagi. Przywrócenie rutyny, poukładanie codziennych spraw i obowiązków, tak by odpowiadały na potrzeby wszystkich członków rodziny, często przebiega metodą prób i błędów, trudno przy tym uniknąć napięć. To zrozumiałe, że w tych okolicznościach mamie trudno poświęcać starszemu dziecku tyle samo czasu i uwagi, co kiedyś. Jednak potrzeby bliskości, uwagi i bycia branym pod uwagę, które odczuwa Antek, nie zmniejszają się proporcjonalnie do czasu, który może mu zaoferować mama. Wprost przeciwnie - im trudniej o ich zaspokojenie, tym bardziej uwidaczniają się one w zachowaniu Antka. Próba uśpienia córki i zaspokojenia silnie demonstrowanej p ot rzeby uwagi ze strony syna w tym samym czasie może przypominać balansowanie na linie zawieszonej nad przepaścią. Dlatego dobrze mieć na uwadze, że nie wszystkie potrzeby dziecka muszą być zaspokajane natychmiast. O niektóre z nich, np. te związane z relacją, potrzebą uznania i przynależności, można zadbać wtedy, gdy rodzic ma na to czas i przestrzeń. T o n ie ilość, a jakość się liczy. Można spędzić z dzieckiem cały dzień, a tak naprawdę nie być razem. Dla mamy Antka pomocne mogłoby się okazać zaangażowanie chłopca w aktywności związane z opieką nad młodszą siostrą, np. poprzez poproszenie o p rzyniesienie pieluszki podczas przewijania: Dziękuję, że przyniosłeś pieluszkę dla Julki. Cieszę się, że tak chętnie pomagasz ; lub wykorzystanie zabawy: Twoja siostrzyczka jest zmęczona i ż eby zasnąć, potrzebuje ciszy. Zagrajmy w grę, dobrze? Policzymy do trzech i postaramy się być najciszej, jak tylko potrafimy. A jak Julka zaśnie, to w nagrodę, że udało nam się być cichutko, zagramy w grę, którą wybierzesz. C o o tym myślisz? . Dodatkowo istotne jest zadbanie o czas, który Antek mógłby spędzać tylko sam z mamą lub z tatą. Nie mu si się to wiązać z planowaniem superciekawych i atrakcyjnych dla dziecka aktywności, wystarczy zabawa. Najlepiej taka, w której to dziecko decyduje o tym, jak chce spędzić czas, a rodzice są gotowi na p odążanie za jego pomysłami (oczywiście w granicach zdrowego rozsądku). Jednak najważniejsze jest to, żeby dać sobie i dziecku czas na powrót do równowagi. Na efekty czasem trzeba poczekać, jednak cierpliwość, empatia i troska to działania, które na pewno zaowocują w przyszłości. Nie bez powodu mówi się, ż e r odzicielstwo najbardziej uczy cierpliwości.
Kiedy zrozumiemy potrzeby, które motywują działanie nasze i innych, nie będziemy już mieli żadnych wrogów. - Marshall B. Rosenberg
W książce Szanujący rodzice, szanujące dzieci. Jak zamienić rodzinne konflikty we współdziałanie napisanej w duchu porozumienia bez przemocy przez S. Hart i V. Kindle Hodson możemy przeczytać, że każde działanie jest próbą zaspokojenia jakiejś potrzeby oraz dzieci za wszelką cenę dążą do zaspokojenia swoich potrzeb (...) chcą być dostrzegane i zrozumiane. Są sytuacje, w któ rych dorosłym łatwo jest rozpoznać, czego dziecko potrzebuje. Kiedy mruży oczy i ziewa, widzimy, że jest zmęczone i potrzebuje odpoczynku. Gdy nie może się doczekać, by pójść na plac zabaw, rozumiemy, ż e p otrzebuje zabawy i wspólnie spędzonego czasu. Rodzice dobrze znają swoje dzieci i wiedzą, że kiedy te stają się marudne, płaczliwe lub wszystko jest u nich na nie, to często oznacza, że są po prostu głodne lub zmęczone. Zresztą my, dorośli, kiedy nie czujemy się dobrze, również szybciej się frustrujemy i wk urzamy bez powodu. Pewnie każdemu zdarzyło się wrócić zmęczonym lub głodnym p o c iężkim dniu i w ybuchnąć na widok rozrzuconych w korytarzu butów lub nieumytych naczyń w zlewie. W innych okolicznościach pewnie nie wywołałoby to takich emocji. Ten przykład dobrze obrazuje, jak nasze potrzeby wpływają n a z achowanie. Gdy są zaspokojone, łatwiej nam pozostawać w równowadze i zachować spokój nawet w trudnych sytuacjach.
Jednak w życiu codziennym jest wiele sytuacji, w których dzieci nie sygnalizują swoich potrzeb w tak oczywisty sposób. Często bywa tak, że zachowanie nijak ma się do potrzeby, która za nim stoi. Tak jak w przypadku tych rozrzuconych butów czy nieumytych naczyń, które były tylko bodźcem. Wyciągnął on na powierzchnię narastające przez cały dzień napięcie spowodowane frustracją różnych potrzeb. Wyobraźmy sobie sytuację, w k tórej coś nie idzie po myśli dziecka. Pomimo prób i chęci nie udaje mu się rozwiązać jakiejś zagadki lub wykonać zadania w grz e, w którą gra.
Dziecko: Jestem głupi, nic nie potrafię!
Rodzic: Franiu, nie mów tak. Nie jesteś głupi.
Dziecko: Nieprawda, jestem głupi!
Rodzic: Nie wolno tak mówić. Już daj spokój.
Dziecko: <zaczyna płakać>
Gdy dzieci robią lub mówią coś, co szczególnie trudno przyjąć, jak np. jestem głupi , nienawidzę jej (o rodzeństwie), nie kocham Cię (do rodzica), to automatycznym odruchem rodzica jest zaprzeczenie i niezgoda na to, by dziecko w ten sposób myślało o so bie lub bliskich. Skupiają się na słowach i ich treści, która często nie wynika z tego, co dziecko naprawdę myśli, ale z tego, co w danym momencie czuje. Kiedy oderwiemy się od treści i s próbujemy zrozumieć, dlaczego dziecko wypowiada takie słowa, zauważymy stojące za nimi emocje i potrzebę bycia wysłuchanym, zrozumianym i zaakceptowanym.
Dziecko: Jestem głupi! Nic nie potrafię.
Rodzic: Oj. Widzę, że jesteś bardzo zły. Zdenerwowałeś się, bo trudno ci ukończyć ten etap w grze?
Dziecko: Tak, ta gra jest głupia.
Rodzic: Okej, bardzo byś chciał rozwiązać tę zagadkę i przejść do kolejnego zadania, tak?
Dziecko: Tak, ale nie potrafię tego zrobić.
Rodzic: Czasami tak bywa, że coś jest dla nas trudne. Chciałbyś, żebym ci pomogła? Może razem będzie nam łatwiej, co o tym myślisz?
Zgodnie z założeniami Porozumienia bez przemocy, którego autorem jest Marshall Rosenberg:
- wszystkie potrzeby są tak samo ważne;
- potrzeby są uniwersalne i wspólne wszystkim ludziom;
- za każdym naszym zachowaniem stoją nasze potrzeby;
- nasze emocje mówią nam o tym, czy nasze potrzeby s ą z aspokojone, czy niezaspokojone;
- każdy człowiek dąży do zaspokojenia swoich potrzeb najlepiej, jak w danym momencie potrafi;
- każdą potrzebę można zaspokoić za pomocą wi elu różnych st rategii.
2. Jakie potrzeby kryją się za zachowaniem dziecka
Położenie nacisku na potrzeby dzieci i czuwanie, by były z aspokajane, zob owiązuje nas do traktowania dzieci serio. T o znaczy: t raktowania ich jak ludzi, których uczucia, pragnien ia i pytania są dla nas ważne. - Alfie Kohn
Istnieje co najmniej kilka teorii i założeń, które opisują podstawowe i uniwersalne dla każdego z nas kategorie potrzeb. Ich zaspokojenie wpływa na jakość życia, nadaje kierunek i tempo rozwojowi i nabywaniu nowych umiejętności. Najbardziej popularna i rozpowszechniona jest klasyczna teoria potrzeb stworzona przez amerykańskiego psychologa Abrahama Maslowa.
Wymienia on pięć głównych kategorii potrzeb. W swojej teorii zakładał, że zaspokojenie tych wyższego rzędu jest możliwe wtedy, gdy zaspokojone zostaną potrzeby znajdujące się na niższych szczeblach hierarchii. I chociaż przedstawione potrzeby są w zasadzie uniwersalne dla każdego z nas, to koncepcja hierarchii budzi wątpliwości niektórych naukowców. B o wł aściwie, dlaczego niektóre potrzeby miałyby być ważniejsze od innych? To, jakie znaczenie nadajemy poszczególnym potrzebom i które z nich decydujemy się zaspokoić, zależy od wielu czynników. Możemy się w tym różnić w zależności od tego, w ja kim środowisku i kulturze wyrastamy, jakie mamy wartości i przekonania oraz ile mamy lat i na jakim etapie rozwoju jesteśmy. Dla niemowląt najważniejsze jest zaspokojenie potrzeb fizjologicznych i bezpieczeństwa, dzieci w wieku szkolnym przywiązują dużo uwagi do potrzeby przynależności i szacunku, a ich rodzice często poszukują uznania i samorealizacji w swoim życiu zawodowym i prywatnym. Widać więc, że potrzeby nie muszą być spełniane zgodnie z hierarchią. Zaspokojenie jednej nie musi wykluczać deficytu w drugiej. Zmęczenie i niewyspanie nie zamykają nam drogi do poznawania i uczenia się nowych rzeczy, chociaż mogą być sporym utrudnieniem.
Mimo wątpliwości co do teorii Maslowa, przedstawił on dość czytelny i uniwersalny podział potrzeb, które łączą każdego z na s. Dlatego zamiast o piramidzie czy hierarchii pomyślmy o n ich jak mapie, dzięki której łatwiej będzie nam rozpocząć przygodę z p oszukiwaniem zrozumienia dla dziecięcych potrzeb.
1. Potrzeby fizjologiczne to podstawowe potrzeby każdego człowieka, niezbędne do przetrwania. Wśród nich możemy wymienić potrzebę zaspokojenia głodu i pragnienia. Potrzebę snu i odpoczynku. Pośród podstawowych potrzeb znajdziemy także zdrowie i unikanie bólu. W przypadku dzieci nie można również zapomnieć o potrzebie zabawy i ruchu, która jest niezbędna w prawidłowym rozwoju dziecka. Niezaspokojone potrzeby fizjologiczne u dzieci stosunkowo łatwo zauważyć i wi ększość rodziców uczy się rozpoznawać towarzyszące temu sygnały w zachowaniu dziecka.
2. Potrzeba bezpieczeństwa jest zaspokajana poprzez wolne od przemocy, stabilne i przewidywalne środowisko i otoczenie dziecka. Dziecko czuje się bezpiecznie, kiedy potrafi przewidzieć reakcje i zachowania rodzica. Gdy w domu obowiązują jasne i zrozumiałe zasady, które wyznaczają granice akceptowanych zachowań wszystkich członków rodziny. Granice zapewniają stabilność, ale powinny też być elastyczne. Każda rodzina w naturalny sposób podlega rozwojowi i zmianie, z a k tórą powinny podążać granice, dostosowując się do nowych wymagań. Dorastając, dziecko przyjmuje większą odpowiedzialność za siebie i s woje decyzje, w e fekcie np. wydłuża się czas, w k tórym może pozostawać poza domem. Zasady i re guły panujące w d omu nie powinny być narzędziem służącym do wymierzania kary lub sprawiedliwości. Nie powinny też być zależne i zm ieniać się wraz z nastrojem rodzica. Sytuacje, w których rodzic w z łości zaostrza panujące w domu reguły, chcąc, by dziecko odczuło ich dotkliwe konsekwencje, nie sprzyjają budowaniu poczucia bezpieczeństwa u dziecka. W t en sposób dziecko swoje poczucie bezpieczeństwa uzależnia od nastroju rodzica. Mówiąc o bezpieczeństwie nie można zapomnieć o r oli, jaką odgrywa opieka nad dzieckiem i zapewnienie mu odpowiednich warunków rozwoju. Wśród nich można wymienić bezpieczny i ciepły dach nad głową, dostęp d o ś rodków higienicznych, odzież, regularne posiłki, przybory szkolne oraz spokojne miejsce do nauki. Równie ważna jest adekwatna do wieku odpowiedzialność oraz realistyczne oczekiwania wobec dziecka. Ono nie może być odpowiedzialne za swoje rodzeństwo, ich bezpieczeństwo czy opiekę nad młodszym bratem lub siostrą. Tak samo jak dziecko nie może i n ie powinno być odpowiedzialne za e mocje swoich rodziców i c zuć na sobie presję wprawienia ich w d obry nastrój. T o o dpowiedzialność dorosłych, a o barczanie nią dziecka przekracza jego możliwości i granice.
3. Potrzeba przynależności i miłości wiąże się z doświadczaniem miłości i akceptacji, które są bezwarunkowe. Dziecko potrzebuje czuć się kochane i akceptowane niezależnie od tego, czy spełnia oczekiwania dorosłych. Miłość bezwarunkowa to taka, w której rodzic nie uzależnia swojej uwagi i o kazywanych dziecku uczuć od jego zachowania, umiejętności czy osiągnięć. O miłości bezwarunkowej i tym, jak jest ważna dla rozwoju dziecka, dużo pisze Alfie Kohn w swojej książce Wychowanie bez kar i nagród . Dzieci najbardziej potrzebują miłości i akceptacji rodzica w tych chwilach, kiedy ich zachowanie sprawia, że najtrudniej tę miłość im okazać. To od miłości rodziców zaczyna się miłość dziecka do siebie. Kochaj dziecko za to, że jest, a nie za to, jakie jest. W ten sposób dziecko się uczy, ż e m oże kochać siebie bezwarunkowo i nie musi uzależniać swojej wartości od tego, czy spełnia oczekiwania innych. Miłość w ro dzinie nigdy nie powinna być obiektem transakcji. Dzieci potrzebują czuć, że są ważnym członkiem rodziny, a ich uczucia i zdanie są brane pod uwagę. Ta niezwykle ważna potrzeba, która towarzyszy każdemu dziecku (i dorosłemu), może być zaspokajana na różne sposoby. To wspólnie spędzony czas, rozmowy, w k tórych rodzic z autentycznym zainteresowaniem chce poznać wewnętrzny świat dziecka. To sytuacje, w k tórych w odpowiedzi na trudne zachowanie dziecka rodzic oferuje mu zrozumienie i wsparcie w rozwiązaniu problemu. Każda rodzina mój swój własny, niepowtarzalny język miłości.
Dzieci nie tylko potrzebują być kochane. Potrzebują wiedzieć, że nic, c o zrobią, nie zmieni faktu, że są kochane. - A. Kohn
4. Potrzeba szacunku i uznania. Dobrze opisują ją słowa Janusza Korczaka: nie ma dzieci, są ludzie . Mówią one o tym, że potrzeby i emocje dziecka wcale nie są mniej ważne od tych, które towarzyszą dorosłym. Dzieci w swoich pragnieniach i u czuciach różnią się od dorosłych tylko tym, że jeszcze mogą nie potrafić ich samodzielnie pomieścić. Potrzebują wtedy przy sobie mądrego i wyrozumiałego dorosłego, który będzie gotów im w nich towarzyszyć. Szacunek d o d ziecka oznacza traktowanie go tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani. Niestety wciąż wielu dorosłym zdarza się przekraczać dziecięce granice, uznając, że nie są one tak nienaruszalne jak te należące do dorosłych. Relacja dziecka z dorosłym nie jest i n igdy nie będzie relacją symetryczną. W niej to dorosły jest w pozycji siły i ma nad dzieckiem przewagę wynikającą z zależności, której dziecko podlega. Równocześnie, to od dorosłego zależy, czy swoją siłę będzie wykorzystywał d o u stanowienia niepodzielnej władzy, czy raczej do bycia doradcą, który towarzyszy dziecku w jego rozwoju. Potrzebę uznania i sz acunku zaspokajasz, odnosząc się z szacunkiem do dziecięcych emocji i pragnień. Nie oznacza to, że musisz akceptować i apr obować wszystkie towarzyszące temu zachowania. Jeśli dziecko w z łości bije, to potrzebuje, by postawić mu wyraźną granicę, w k tórej nie zgadzasz się na bicie, bo narusza ono cielesność drugiej osoby. Jednak do złości powinno odnosić się z szacunkiem. A ten szacunek oznacza też akceptację i zg odę na to, by ta emocja wybrzmiała.
Powiedz:
Rozumiem, że jesteś zły. Masz prawo się złościć.
Zamiast mówić:
Już nie przesadzaj, przecież nic takiego się nie stało.
Ten pierwszy komunikat wyraża akceptację i zrozumienie. Natomiast drugi może mówić dziecku, że jego emocje nie są ważne lub adekwatne, że nie powinno się tak czuć. Podobnie wygląda kwestia szanowania dziecięcych pragnień. Nie oznacza to spełniania wszystkich życzeń dziecka, tylko ich zauważenia i o kazania zrozumienia, że dotyczą czegoś dla niego ważnego.
Powiedz:
Rozumiem, że bardzo chciałeś mieć nową grę i jest Ci przykro, że jej nie dostałeś. Ta gra wydaje się być bardzo fajna, pewnie byłeś ciekaw, jak to jest w nią zagrać.
Zamiast mówić:
Już nie płacz, to tylko gra. W domu masz ich mnóstwo. Zresztą one wszystkie są takie same, nie potrzebujesz kolejnej, najpierw skończ grać w te, które już masz.
Często w szukaniu tych wspierających i pełnych szacunku komunikatów pomocne są próby postawienia się w sytuacji dziecka. Odwołując się do powyższego przykładu z grą komputerową, wyobraź sobie, że szef przyznał Ci premię o połowę niższą, niż zakładałaś. Co czujesz? Rozczarowanie, złość, a m oże smutek? Wracasz do domu, chcesz się wygadać i w o dpowiedzi słyszysz: Już nie przesadzaj. Ciesz się, że w ogóle coś dostałaś. Poprzednią i tak wydałaś na jakieś głupoty . Jakie emocje wywołują w Tobie te słowa? Większą złość, frustrację, a może poczucie bycia niezrozumianym? Kiedy jesteśmy w silnych emocjach, nie potrzebujemy, żeby ktoś przemówił nam do rozumu i przekonał, że nie ma co się denerwować lub smucić. Potrzebujemy usłyszeć, że mamy prawo czuć się tak, jak się czujemy. Dopiero gdy zatroszczymy się o emocje i one opadną, otworzy się furtka, za którą można poszukiwać rozwiązania problemu.
5. Potrzeba samorealizacji jest związana z rozwojem dziecka, w trakcie którego poznaje świat, uczy się rządzących nim reguł, dzięki czemu jest w stanie w nim coraz lepiej funkcjonować. Potrzebę samorealizacji zaspokajają zarówno te drobne, jak i większe sukcesy, których doświadcza dziecko. Jest ona wzmacniania wspólnym celebrowaniem osiągnięć i nowych umiejętności przez nie zdobywanych. To proces oparty na nauce i doskonaleniu przez dziecko umiejętności społeczno-emocjonalnych i poznawczych. Dziecko w swoim działaniu dąży do samodzielności i wykształcenia takich umiejętności, które w przyszłości pozwolą mu samodzielnie zadbać o swój dobrostan. Dążenie do samorealizacji umożliwia i ułatwia zaspokojenie pozostałych potrzeb.
3. Podstawowe potrzeby psychiczne dziecka
Pisząc o potrzebach wspólnych dla każdego dziecka, nie można nie wspomnieć o trzech podstawowych potrzebach psychicznych. Zgodnie z teorią autodeterminacji autorstwa Edwarda L. D eciego i Richarda M. Ryana są nimi: potrzeba kompetencji, autonomii i relacji, które są niezbędne do prawidłowego rozwoju i poczucia dobrostanu już od najmłodszych lat. Dzięki zaspokojeniu tych trzech potrzeb psychicznych u dziecka wspierane jest kształtowanie się jego motywacji wewnętrznej, która napędza działanie, wspierając rozwój samoregulacji i zdobywania umiejętności życia w zgodzie ze sobą i innymi. Motywacja wewnętrzna u dziecka to rodzaj gotowości do działania, który pochodzi z jego wnętrza, a nie z zewnętrznych nagród czy kar. To wszystko to, czego od swoich dzieci zazwyczaj oczekują rodzice: ciekawość, dociekliwość, zainteresowanie i chęć nauki nowych rzeczy. Przykładem motywacji wewnętrznej może być sytuacja, w której dziecko samo chętnie uczestniczy w lekcjach nauki np. gry na gitarze, bo uwielbia muzykę i chce się w tym obszarze rozwijać. Widzi korzyści, które czerpie z dodatkowych zajęć, a uczestniczenie w nich sprawia mu przyjemność. Sytuacja idealna, prawda? Założę się, że większość rodziców chciałaby widzieć u dziecka podobną motywację, jeśli chodzi o sprzątanie swojego pokoju.