Wprowadzenie
Bycie kobietą jest wyczerpujące. Czujemy się oceniane za to, jak
wyglądamy, co mówimy i robimy. Zmieniamy siebie, żeby dogodzić ludziom
obecnym w naszym życiu i o nich zadbać, czy to będą szefowie, rodzice,
małżonkowie czy dzieci. Kiedy czujemy, że nie spisałyśmy się
wystarczająco dobrze, surowo się oceniamy i staramy się samoudoskonalić,
żeby to się już nigdy nie powtórzyło. Nasze myśli to przytłaczający
zalew list rzeczy do zrobienia, samokrytyki, lęków egzystencjalnych i tym podobnych.
Nauka ustaliła już, dlaczego jesteśmy dla siebie takie ostre. Wyjaśnia,
skąd pochodzą te myśli, dlaczego je mamy i jak je odsunąć. Prawda jest
taka, że nie wypływają one z głębi twojej istoty, by wyjawić tajemnice
twojej duszy. Są mechanizmem przetrwania, podobnym do reakcji
stresowych, które każą ci walczyć, uciekać albo zastygnąć w bezruchu.
Setki tysięcy lat temu ludzie żyli w "klanach" albo grupach liczących od
50 do 150 osób, które współpracowały ze sobą, by zapewnić sobie
pożywienie i wodę, wychować dzieci i bronić się przed drapieżnikami i innymi zagrożeniami. W tamtych czasach myślenie o dopasowaniu się do
klanu i przystosowywaniu do obowiązujących w nim norm wspierało ten nowo
powstały, zależny od społeczności tryb życia. Obecnie automatyczne myśli
każą ci się dostosować, działać tak, by być cenioną przez innych, oraz
nakłaniają cię do wielu innych rzeczy - wszystko to po to, aby zapewnić
ci bezpieczeństwo. Każda z nich jest jak nadopiekuńczy rodzic, który
nieustannie ostrzega: nie idź tam, nie dotykaj tego. Intencje mają
dobre, ale życie z nimi może doprowadzić do szaleństwa.
Zidentyfikowanie tych myśli i zrozumienie kierującej nimi logiki otworzy
ci oczy. Głęboko zakorzeniona niepewność dotycząca twoich wyborów,
osobowości, inteligencji i wyglądu osłabnie, gdy się zorientujesz, jak
ogromną część twojego świata wewnętrznego, a także wewnętrznego świata
innych ludzi, napędza automatyczny mechanizm przetrwania. Kiedy
zaczniesz używać technik mających na celu zatrzymanie tych myśli,
będziesz mogła odnowić połączenie z tym, kim naprawdę jesteś, pod całą
tą zasłoną dymną składającą się z lęków i zwątpienia w siebie.
Podane w tej książce przykłady i studia przypadku skupiają się na
kobiecym doświadczeniu i łączą wiele kobiet, z którymi pracowałam.
Natomiast podstawy naukowe i techniki odnoszą się do wszystkich ludzi,
bo mamy te same biologiczne struktury. Wszyscy doświadczają autokrytyki.
Niezależnie od tego, jak się identyfikujesz ani skąd pochodzisz, możesz
skorzystać na tej uzdrawiającej podróży.
Koncepcja mówiąca, że nie jesteś swoimi myślami, nie jest nowa. Budda to
mówił. Nauczyciele medytacji to mówią. Ludzie zajmujący się psychologią
i dobrostanem to mówią. Wszyscy to powtarzają. Ja jednak nigdy tak do
końca w to nie wierzyłam - w końcu to nasz umysł i myśli doprowadziły do
naukowych i technologicznych postępów. Dopiero gdy dowiedziałam się,
skąd się bierze dialog wewnętrzny i czym się różni od innych rodzajów
myśli, wreszcie pojęłam, o czym mistrzowie mówili już tak dawno temu.
Być może ty też sceptycznie podchodzisz do koncepcji odseparowania się
od swoich myśli. Pozwól, że poprowadzę cię przez naukowe wyjaśnienia.
Zgłębimy między innymi badania obrazowe, eksperymenty na szczurach oraz
wyniki ankiet. Praca nad tymi odkryciami trwa i codziennie posuwa się do
przodu, a my coraz lepiej rozumiemy mózg i sposób jego działania.
Podzieliłam tę książkę na trzy części. Z pierwszej dowiesz się, dlaczego
mamy ten wewnętrzny głos, i poznasz jego osobowość, brzmienie i wpływ na
ciebie. Będziesz mieć okazję do zidentyfikowania go w sobie oraz
odkrycia, co jest dla niego ważne i jak funkcjonuje w twoim życiu
obecnie. Nauczysz się taktycznych technik, które zastosowane w czasie
rzeczywistym wyłączą krytyczne myśli. Nie ma tu jednego uniwersalnego
rozwiązania. Istnieje mnóstwo sposobów na uciszenie tego głosu i niektóre w twoim przypadku sprawdzą się lepiej od innych. Ich
użyteczność będzie również zależała od kontekstu i rodzaju danej myśli.
Razem stworzą twój nowy zestaw naprawczy zdrowia psychicznego.
W części drugiej zwrócimy uwagę na to, że dialog wewnętrzny staje się
trudniejszy, gdy życie staje się cięższe. Kiedy jesteś zestresowana,
przepracowana, wyczerpana albo chora, wyłączenie go może się okazać
fizycznie niemożliwe. Przeprowadzę cię przez te trudności jedna po
drugiej i przedstawię realne sposoby na poradzenie sobie w chwilach, gdy
myśli napływają nieprzerwanie.
W miarę, jak będziesz się coraz bardziej odseparowywać od krytycznego
głosu i leczyć rany, które spowodował w twoim życiu, zaczniesz odkrywać
dodatkową przestrzeń i nowe możliwości. To zmiana paradygmatu. "Skoro to
nie ja przez te wszystkie lata mówiłam, to kim jestem"? W części
trzeciej poznasz kilka ćwiczeń, dzięki którym odnowisz kontakt ze swoją
prawdziwą jaźnią, tą chowającą się pod lękiem i obawami. Zbadamy
konkretne sposoby na wprowadzenie jej do codziennego życia. Nie chodzi o radykalne zmiany, jak rozwód czy przeprowadzka do innego kraju. Chodzi o bycie autentyczną sobą w dotychczasowym życiu i czerpanie radości z bycia w pełni obecną, bez niepewności i zmartwień wybijających się na
pierwszy plan. Na koniec sprawdzimy, jak nowe umiejętności wpisują się w szerszy kontekst leczenia zdrowia psychicznego, a także wyjaśnimy sobie
zarówno sposób działania terapii, jak i to, jak naukowa wiedza na temat
wewnętrznego krytyka może wesprzeć cię w twojej podróży ku zdrowieniu.
Zalecam ci prowadzenie w czasie lektury dziennika, by jak najlepiej
zrozumieć, w jaki sposób ten głos cię poniżał, i to uleczyć. Jeżeli
zechcesz pracować z tą książką w połączeniu z terapią bądź innymi
metodami leczenia, na pewno ci to pomoże. Zatem przygotuj się i zacznijmy się uczyć. Jestem niezmiernie podekscytowana, że postanowiłaś
odbyć tę podróż.
Rozdział 1. Dlaczego jesteś dla siebie taka surowa
Rozdział 1
Dlaczego jesteś dla siebie taka surowa
Cholera, goście już przyjechali. O, nie! Lauren ubrała się znacznie
swobodniej. Za bardzo się wystroiłam? Czuję się idiotycznie. No cóż,
teraz jest już za późno. Okej, przyszła Rachel. Co ja mam jej
powiedzieć? Nie cierpię takich sytuacji. Cieszą się w ogóle, że tu są?
Mój dom tak dziwnie pachnie. Brzuch mi wystaje. Powinnam go wciągnąć.
Wyprostować się. Aaa, daj spokój. Jestem z samymi kobietami, tak? Muszę
się napić.
Czy taki sposób myślenia brzmi znajomo? Dla mnie tak. Większość z nas ma
nieustający strumień myśli, które bacznie analizują nas samych i reakcje
innych na nas. Przejmujące w tym przykładzie jest to, że nie opisuje on
trudnej sytuacji czy relacji, tylko spotkanie klubu książkowego. Nasze
myśli potrafią przemienić potencjalnie przyjemne doświadczenie w stresującą gehennę. To może boleśnie uprzykrzyć nam życie.
Sama odczułam to dotkliwie, kiedy zostawił mnie mąż. Jakoś przeżyłam to
rozstanie, ale po trzech latach od podpisania dokumentów rozwodowych
nadal dręczyło mnie zwątpienie w siebie. Myślałam: "Jestem wybrakowana.
Nikt nie będzie chciał się ze mną spotykać, bo wszyscy uznają, że coś
jest ze mną nie tak. Inne matki nie będą się chciały ze mną przyjaźnić,
bo jestem inna. Nie poradzę sobie jako samotny rodzic. To zbyt trudne.
Nie dam rady". Odnosiłam wrażenie, że rozwód mnie zniszczył i że już
nigdy nie poczuję się znowu bezpieczna i szczęśliwa. Miałam nasilone
lęki i obniżone poczucie własnej wartości. Sytuacja była tym bardziej
beznadziejna, że jestem terapeutką. Wiem, co powiedziałaby mi inna osoba
wykonująca ten sam zawód. Wiem, jak by do mnie podeszła. A jednak
czułam, że to nie powstrzymałoby tej dręczącej mnie codziennie
autokrytyki.
Skoro wszystkie inne możliwości już wyczerpałam, w akcie desperacji
sięgnęłam po literaturę naukową. To, co odkryłam, całkowicie zmieniło
moje spojrzenie na dialog wewnętrzny. Olśniło mnie i w końcu
dostrzegłam, kim tak naprawdę jest mój wewnętrzny krytyk, dzięki czemu
mogłam rozpocząć podróż ku zdrowieniu.
Wierzymy, że myśli wypływają z naszego wnętrza, bo tak to odczuwamy. To
nieustający strumień świadomości, którym opowiadamy sobie rzeczywistość.
Jednak badania oparte na obrazowaniu mózgu obalają to założenie. Myśli
nie wypływają z jednego miejsca, istnieją dwie odrębne sieci
odpowiedzialne za to, co myślimy. Pierwszą z nich jest centralna sieć
wykonawcza (ang. central executive network, CEN) położona w grzbietowo-bocznej korze przedczołowej oraz tylnej korze ciemieniowej
(patrz: skany mózgu w części Free Tools na stronie
https://www.newharbinger.com/547111).
Aktywujemy ją, kiedy się na czymś skupiamy - czy będzie to zadanie
matematyczne, czy kolor nieba. Drugą jest domyślna sieć mózgu (ang.
default mode network, DMN) znajdująca się w środkowej korze
przedczołowej, tylnej korze zakrętu obręczy i zakręcie kątowym. To twój
dialog wewnętrzny - myśli, których słuchasz w ciągu dnia i które czasami
doprowadzają cię do szału, kiedy próbujesz zasnąć.
Mózg potrzebuje sposobu na przełączanie się pomiędzy tymi dwiema
konkurującymi ze sobą sieciami. W tym celu wykorzystuje sieć istotności
(ang. salience network, SN) leżącą w przedniej części wyspy i grzbietowej przedniej części kory obręczy, którą możesz sobie wyobrazić
jako przełącznik. Kiedy skupiasz na czymś uwagę, SN włącza CEN i aktywnie wycisza inne bodźce płynące ze środowiska, żebyś mogła się
skoncentrować. To właśnie dzięki temu chirurdzy mogą operować przez
sześć godzin i dopiero po skończeniu zabiegu zorientować się, jak bardzo
chce im się siku. Jeżeli włączy się alarm albo pojawi się jakieś
zagrożenie, SN wyłączy CEN i pozwoli przejąć kontrolę DMN. Zagrożenie
może być duże - na przykład minie cię wóz strażacki na sygnale, więc
rzucisz to, co akurat robisz, żeby sprawdzić, co się pali, albo drobne -
na przykład nie możesz się skupić na służbowym e-mailu, bo jesteś
głodna. SN wybiera, czy priorytetem w danej chwili mają być twoje cele,
czy może bezpieczeństwo i potrzeby twojego ciała, czym pomaga ci
zachować równowagę pomiędzy utrzymaniem się przy życiu a poradzeniem
sobie ze wszystkim, co planujesz osiągnąć danego dnia.
Z punktu widzenia ewolucji CEN to obszar, który rozwinął się w mózgu
najpóźniej, a zarazem jest najbardziej skomplikowany. Pomaga ci
planować, myśleć logicznie i wykonywać złożone zadania, od wykonywania
pracy zarobkowej po prowadzenie gospodarstwa domowego. Sieć ta jest
aktywowana, kiedy postanawiasz się na czymś skupić. Działa linearnie:
kiedy zadanie zostaje ukończone, wyłącza się. Nie uniemożliwia ci
zaśnięcia w środku nocy, bo przestaje działać po skończeniu tego, czego
od niej wymagałaś.
Niczym stary dom, do którego z czasem dobudowywano kolejne skrzydła,
ludzki mózg rozwinął bardziej zaawansowane zdolności na bazie starszych
struktur. Traktuj DMN jako pierwotny szkielet domu. Jak wspomniałam we
wprowadzeniu, przez większość historii ludzkości żyliśmy w łowiecko-zbierackich społecznościach liczących do 150 członków.
Przetrwanie zależało od dopasowania się do klanu i przestrzegania
obowiązujących w nim norm. Sieć domyślna mózgu wspierała nas w tym,
nieustannie informując nas, jak nam idzie i czy moglibyśmy radzić sobie
lepiej. Skanowała środowisko w poszukiwaniu wskazówek co do tego, jak
powinniśmy wyglądać i postępować, i krytykowała nas, gdy nie
spełnialiśmy norm społecznych. Umożliwiała nam wspólne życie i gromadzenie zasobów, by poprawić jakość życia wszystkich członków klanu.
Wspierała krytyczny etap naszej ewolucji.
Obecnie nadal wszyscy ją mamy. Działa automatycznie i cyklicznie, jedna
wywołana przez nią myśl prowadzi do drugiej, przez co możemy mieć
wrażenie, że staczamy się po równi pochyłej. Nawet jeśli zdołamy
załatwić to, co DMN uznała za ważną sprawę - czy chodzi o nasz wygląd,
czy o to, jak bardzo jesteśmy lubiane - zaraz znajdzie kolejną kwestię
do przeanalizowania. Nie świętuje sukcesów; pełni rolę radaru, który
nieustannie wyszukuje zagrożenia. Rolling Stonesi mają rację: nic nie
daje nam satysfakcji (We can't get no satisfaction), bo nasze mózgi
nie są odpowiednio zaprogramowane.
Sieć domyślna mózgu także wyjątkowo nas rozprasza. Kiedy dajemy się
ponieść myślom pochodzącym z niej, tracimy poczucie czasu i miejsca.
Odcina nas od świata wokoł. Nie wiemy, gdzie jesteśmy, kto stoi przed
nami ani co robimy. Jeżeli spędzamy dużo czasu na jej słuchaniu, możemy
się zorientować, że jest już wieczór, a my nie wiemy, gdzie przepadł
cały dzień. Albo jedziemy gdzieś i nie pamiętamy, jak tam dotarłyśmy.
Osobiście, jeżeli czuję, że muszę ponownie dostroić się do otoczenia
("Która godzina? Co się dzieje?"), to wiem, że moją DMN właśnie
poniosło.
DMN żyje przeszłością i przyszłością. Analizuje przeszłość, żeby
zrozumieć, co poszło nie tak, i wyobraża sobie przyszłość, żeby
przygotować nas na różne ewentualności, a tym samym zapewnić nam
bezpieczeństwo. Ze względu na swoją naturę zazwyczaj wszczyna alarmy i nas straszy, co wywołuje stres. Jeżeli pod koniec dnia czujesz się
szczególnie wykończona, mimo że nie wydarzyło się nic poważnego,
zastanów się, czy nie męczyły cię zbytnio ruminacje. Słuchanie myśli DMN
może powodować stres, niewielki, ale chroniczny, który wyczerpuje twoją
energię.
Automatyczna natura DMN jest źródłem jej największej mocy: odnosisz
wrażenie, że wszystko pochodzi od ciebie. Masz poczucie, że to ty
tworzysz te wszystkie myśli i towarzyszysz sobie przez cały dzień,
podczas gdy w rzeczywistości słuchasz prymitywnej sieci bezpieczeństwa,
która jest nieprzystosowana do radzenia sobie z zawiłościami
współczesnego życia.
Niektóre osoby wątpią, że ta sieć działa automatycznie. Przecież
naprawdę mamy wrażenie, że rozmawiamy z samą sobą! Staje się to
jaśniejsze, gdy przyjrzysz się banalniejszym myślom. Przypomnij sobie
chwilę, gdy w głowie utknęła ci jakaś piosenka. Jej tekst odtwarzał się
w twoich myślach w nieskończoność, a ty nie mogłaś nic na to poradzić.
Albo gdy nagle pojawiło się niezwiązane z niczym wspomnienie. Wczoraj
przypomniałam sobie, jak weszłam do sali konferencyjnej w Pittsburghu i włączyłam światło, bo było w niej ciemno. Na jakiej planecie byłaby to
pomocna wskazówka od mózgu? Takie momenty pokazują, jak bardzo
automatyczna jest w rzeczywistości DMN.
Jeżeli masz z tej książki zapamiętać tylko jedno, mam nadzieję, że
będzie to następująca informacja: "Nie jesteś tymi myślami". Kiedy
myślisz: "Ale ze mnie przegryw" albo "Nie uda mi się tego zrobić", tak
naprawdę wcale w to nie wierzysz. To DMN usiłuje zapewnić ci
bezpieczeństwo w świecie, którego nie rozumie.
Żeby usłyszeć, czym różnią się myśli CEN od myśli DMN, wyobraźmy sobie
ich reakcje na ten sam temat. Powiedzmy, że zakończyłaś pięcioletni
związek. Nadal marzysz o wyjściu za mąż i urodzeniu dzieci, więc wracasz
do aplikacji randkowych. Przeglądasz profile i zauważasz faceta, który
wyjątkowo przyciąga twój wzrok. CEN mówi: "Ale ciacho! Patrz na ten
uśmiech. Daj w prawo". Z kolei DMN mówi: "On jest dla ciebie za dobry.
Patrz, jaki wysportowany. Jeździ na nartach, chodzi na wędrówki, dużo
podróżuje. Machu Picchu? W porównaniu z nim nic nie osiągnęłaś. Nie
zechce kogoś takiego jak ty. Pragnie kogoś wysportowanego i żądnego
przygód. Nigdy nikogo nie znajdziesz".
To dwa różne światy. Jeden jest pragmatyczny i zdeterminowany, drugi -
protekcjonalny i oceniający. Jadowita krytyka DMN nas nie alarmuje, bo
nie znamy życia, które byłoby od niej wolne. Zakładamy, że to my same
myślimy te rzeczy, mówimy więc o niskim poczuciu własnej wartości,
kompleksach na punkcie wyglądu albo zaburzeniach lękowych, podczas gdy
te cechy osobowości należą do DMN, nie do nas.
W Czarnoksiężniku z Krainy Oz jest taka scena, w której Dorotka i jej
towarzysze znajdują się w pałacu i trzęsą ze strachu, słuchając
"wielkiego i potężnego" czarnoksiężnika. Dopiero Toto odciąga zasłonę,
ujawniając przeciętnego staruszka, który panicznie boi się
zdemaskowania. Czas zatem, żebyśmy odsłoniły kurtynę skrywającą DMN i zobaczyły jej prawdziwą naturę.
Ćwiczenie: Spotkanie z DMN
Posłuchaj uważnie swojej DMN przez chwilę. O czym mówi? Jakich
standardów przestrzega? W jaki sposób cię krytykuje? Co każe ci robić?
To ćwiczenie można wykonać na dwa sposoby: albo zauważ, kiedy DMN się
włącza, i wtedy wsłuchaj się w jej słowa, albo ustaw w telefonie alarm,
który ci o niej przypomni. Zapisz, co mówi. Czy wspomina o rzeczach
fizycznych, na przykład jedzeniu albo poczuciu dyskomfortu w ciele? Czy
recytuje listę wszystkich spraw, jakie musisz dzisiaj załatwić, a może
przywołuje przypadkowe wspomnienie ze szkoły? Czy cię krytykuje, mówi
ci, że nie jesteś wystarczająco dobra albo że gdzieś nie pasujesz?
Kiedy już zauważysz działanie DMN w czasie rzeczywistym, odetchnij
głęboko i uświadom sobie, że to nie ty stworzyłaś te myśli. One po
prostu się pojawiły. Jak się czujesz ze świadomością, że nie tworzysz z nimi całości? Zanotuj swoje obserwacje w dzienniku albo notatniku.
Kiedy będziesz wykonywać to i inne ćwiczenia, pamiętaj, że mogą one
wywoływać przeróżne reakcje. Niektórych ludzi oszałamia nagłe
uświadomienie sobie, że głos, który przez całe życie ich ograniczał, nie
jest rzeczywisty. Inni są przybici tym, jak bardzo ten głos naruszał ich
dobrostan. Niezależnie od twojej reakcji wiedz, że to pierwszy etap
zdrowienia i że nie jesteś sama. Oto kilka historii osób, które
opowiedziały, jaki wpływ DMN miała na ich życie:
Od dziecka obawiałam się, że skończę spłukana. Niezależnie od tego, jak
ciężko pracowałam czy jakie sukcesy odnosiłam, czułam, że znajduję się o krok od bezdomności. Wydawanie pieniędzy niezmiernie mnie stresowało i zawsze strasznie beształam się za to, że w ogóle muszę to robić. Nigdy
nie potrafiłam zrozumieć, jak ludzie mogą wyjeżdżać na urlop albo iść do
drogiej restauracji. Teraz patrzę na te myśli i widzę, że nie są
rzeczywiste. Moja DMN nie potrafi zrozumieć tak skomplikowanego
zagadnienia, jak odkładanie na emeryturę! Zamiast tego tylko mnie
straszy i nie pozwala robić rzeczy, które mogłyby mnie uszczęśliwić. To,
co tak naprawdę powinnam zrobić, to porozmawiać z doradcą finansowym, by
stworzyć konkretny plan. Nie mogę uwierzyć, że przez cały ten czas
pozwalałam DMN powstrzymywać mnie przed życiem.
- Carrie, 46 lat
Kiedy zerwał ze mną chłopak, poczułam, że coś ze mną nie tak. Byłam po
trzydziestce i nadal nie miałam męża. Czy schrzaniłam sprawę? Czy
powinnam była spotykać się z kimś innym? Czy to znaczyło, że nigdy nie
będę mieć dzieci? Nachodziły mnie czarne myśli i teraz wiem, że to DMN
przejęła kontrolę. Uznała, że przez rozstanie znalazłam się w niebezpieczeństwie. Naprawdę czułam się tak, jakby rzucono mnie między
wilki. Teraz jednak potrafię spojrzeć na to z nowej perspektywy.
Wszystko ze mną w porządku. Mnóstwo ludzi czeka ze ślubem. Zamiast
słuchać DMN, muszę wierzyć, że kiedy przyjdzie odpowiednia pora, znajdę
odpowiedniego partnera. Poczułam, jak ciężar spada mi z serca.
- Sharon, 35 lat
Mój brat był bardzo mądry. Miał najwyższe stopnie w szkole i zgarniał
nagrodę za nagrodą. W porównaniu z nim czułam się głupia. Rodzice nigdy
nie oczekiwali, że będę sobie równie dobrze radzić. Więcej czasu
poświęcałam koleżankom niż nauce, bo jaki był sens, skoro byłam głupia?
Teraz czuję głęboki smutek. Moja DMN mówiła, że jestem głupia, a ja jej
wierzyłam. Ukształtowałam swoje życie zgodnie z tym przekonaniem. A co,
jeśli tak naprawdę byłam mądra? Co by było, gdybym jednak mogła odnieść
większe sukcesy? Mam wrażenie, że przegapiłam okazję, by być w życiu
kimś więcej, by robić coś więcej.
- Deborah, 52 lata
Ogólnie rzecz biorąc, uderzające jest to, jak szkodliwa może być DMN.
Sprawia, że czujemy się ze sobą źle, nakłania nas do dopasowywania się
do panujących standardów i uniemożliwia nam podejmowanie ryzyka oraz
wyrażanie tego, kim naprawdę jesteśmy. Wywołuje w nas smutek i lęki.
Słuchamy jej głosu i wierzymy w każde jej słowo, ponieważ wydaje się
nam, że to my je wypowiadamy.
Potem krytykujemy się za te myśli. "Jestem taką idiotką. Nie powinnam
być taka znerwicowana. Powinnam być wdzięczna! Inni ludzie mają o wiele
gorzej ode mnie. Co ze mną nie tak, że nie potrafię pozbyć się tego
złego samopoczucia?". Nieustannie próbujemy podnieść swoje poczucie
własnej wartości albo naprawić brak pewności siebie, podczas gdy jedyne,
czego naprawdę potrzebujemy, to odseparować się od zrzędy w swoim mózgu.
Ta wiedza niesie ze sobą ogromną nadzieję. Zerwanie woalu tajemnicy,
który spowija krytyczne myśli, odbiera im moc. Możemy być wtedy
łagodniejsze dla siebie i innych, kiedy przyznamy, że wszyscy ludzie
składają się z takich samych elementów konstrukcyjnych. Możemy zauważyć,
że nasze myśli stają się bardziej przykre lub trudniejsze do
powstrzymania, i zawczasu podjąć odpowiednie kroki, by nie wpędzić się w nerwicę czy depresję. Zamiast próbować się naprawić, możemy wykorzystać
sprawdzone sposoby i wyciszyć ten system. W następnym rozdziale omówimy
osobowość DMN. Przyjrzymy się trzem głównym tematom, które przewijają
się w jej paplaninie, dzięki czemu nauczysz się łatwo identyfikować je
we własnej głowie.
Rozdział 2. Jak brzmi twój dialog wewnętrzny
Rozdział 2
Jak brzmi twój dialog wewnętrzny
Przetrwanie ma wiele poziomów - od tak banalnego, jak decyzja, co zjeść
na obiad, po złożony, jak to, czy znajoma cię lubi - i DMN odpowiada za
każdy z nich. Jeżeli chodzi o podstawy, słyszysz nawijanie DMN na temat
odczuwanego głodu, bólu i dolegliwości, zmęczenia i procesów
fizjologicznych ("Muszę siku. Powinnam iść teraz czy jeszcze
zaczekać?"). Na przykład moja DMN ma obsesję na punkcie temperatury.
Typowe tło zimowego spaceru z moim psem brzmi tak: "Rany, nie mogę. Jest
za zimno. Nienawidzę zimy. Dlaczego tak wieje?! Niechże już się
skończy". Dopiero kiedy zdałam sobie sprawę z tego, skąd biorą się te
okropne myśli, mogłam zacząć na nie odpowiadać. Teraz mówię swojej DMN:
"Nie umierasz. Wszystko w porządku. Jeszcze tylko dziesięć minut. Zaraz
będziemy w domu". Sieci domyślne wielu osób fiksują się na punkcie
jedzenia: tego, co chcą, a co i ile powinny zjeść, jak mają wyglądać i tak dalej. Świat na wiele sposobów pokazuje nam, że wygląd ma znaczenie,
więc nic dziwnego, że DMN zalewa nas myślami dotyczącymi jedzenia i sylwetki. Niestety sieć domyślna z radością tworzy w naszym umyśle
spersonalizowaną wersję kultury odchudzania i diet.
W myślach generowanych przez DMN widać trzy stałe tematy. Po pierwsze,
nasza sieć domyślna mocno przejmuje się pasowaniem do grupy, czyli robieniem wszystkiego, co w jej mocy, byś pozostała w klanie, a nie została z niego wyrzucona. Po
drugie, zamartwia się. Niepokoi się tym, co może pójść źle w przyszłości, i chce cię przed tym chronić. Po trzecie, mówi o porażce.
Umniejsza twoim zdolnościom, by powstrzymać cię przed podejmowaniem
ryzyka. Albo mówi ci, że nie poradzisz sobie z tym, co akurat dzieje się
w twoim życiu.
Pierwszym krokiem ku wolności jest zrozumienie, w jaki sposób DMN wpływa
na twoje życie tu i teraz. W czasie lektury podanych dalej przykładów
zwróć uwagę na to, które z nich z tobą rezonują. Później przedstawię
quiz, dzięki któremu ustalisz priorytety swojej sieci domyślnej.
Temat pierwszy: dopasowanie. Czy pasuję do grupy?
Odwróciła wzrok, gdy mówiłam. Chce rozmawiać z kimś innym? Powiedz coś
interesującego, żeby cię polubiła. Ups, za dużo informacji. Kurczę, nie
mam żadnych umiejętności społecznych. Patrz, co ma na sobie. Wygląda tak
ślicznie! A ja tak niemodnie. Powiedz coś zabawnego. Nie jestem zabawna.
Nie wierzę, że właśnie to powiedziałam. Krępujące. Czemu jestem taka
dziwaczna? Już nigdy nie zechce ze mną rozmawiać.
- Deb, 26 lat
Sieć domyślna mózgu jest fizycznie zaprojektowana tak, by bycie
akceptowaną traktować absolutnie priorytetowo. Skanuje otoczenie, by
określić, jakie normy obowiązują w klanie i jakiego zachowania oczekuje
się od ciebie. To dlatego podświadomie sprawdzamy, jakie ubrania noszą
inne osoby, jaką mają fryzurę i jaki makijaż. Katalogujesz, z kim kto
mieszka, gdzie pracuje, dokąd jeździ na wakacje i jakie ma hobby.
Słuchasz, o czym się rozmawia, co kogo śmieszy, a co zniechęca. DMN
wykorzystuje te dane do sprawdzania, co masz robić, żeby inni cię
akceptowali.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki