Wprowadzenie
Moja pierwsza książka ukazała się w trudnym
czasie. Jej premiera w sierpniu 2020 roku przypadła na szczyt zachorowań
na COVID-19, co uniemożliwiło realizację skrupulatnie opracowanej
kampanii promocyjnej. Sytuacja na świecie zmieniała się bardzo
dynamicznie, a prezentacje online i wirtualne trasy promocyjne były
jeszcze w powijakach, więc martwiłam się, że moje przesłanie o niezwykle
istotnej roli, jaką odgrywa psychiatria żywieniowa, przejdzie bez echa.
Obawy te były jednak niczym wobec stresu, jaki odczuwałam jako lekarka
na pierwszej linii frontu w tak niepewnych czasach.
Dzięki heroicznym wysiłkom niesamowitego zespołu pracowników wydawnictwa
moja książka szturmem zdobyła rynek. Pandemia zwróciła naszą uwagę
zarówno na zdrowie psychiczne, jak i odżywianie - w końcu wiele osób
mogło tylko jeść i się zamartwiać, zamartwiać się i jeść. Dieta dla
zdrowia psychicznego odniosła sukces, więc powinnam być zachwycona, że
dzięki niej ludzie z całego świata lepiej zrozumieją związek pomiędzy
jedzeniem a funkcjonowaniem mózgu. Jednak chociaż odczuwałam
wdzięczność, że tyle osób czyta moją książkę i czerpie z niej wiedzę,
nie spadł mi z serca kamień leżący tam od początku pandemii. Przeciwnie,
nabrał ciężaru. Może ci się to wydawać dziwne, ale za każdym razem, gdy
mnie chwalono, mówiono o mnie w wiadomościach i zapraszano do telewizji,
ogarniał mnie dojmujący lęk przed tym, co będzie później. Rozmyślanie,
jak wykorzystać zainteresowanie tym tematem, nie dawało mi radości czy
poczucia spełnienia, a raczej przerażało. Czułam, że nie podołam temu
zadaniu.
Jako psychiatrka, która od lat diagnozuje zaburzenia lękowe u innych,
potrafię rozpoznać ich objawy także u siebie. Miałam je już wcześniej,
gdy wykryto u mnie nowotwór złośliwy i czekała mnie chemioterapia oraz
inne trudne do zniesienia zabiegi. Wtedy po raz pierwszy ewidentnie
miałam kłopoty ze zdrowiem psychicznym i doświadczyłam prawdziwej mocy
psychiatrii żywieniowej. Jedzenie pomogło mi uśmierzyć lęki i wesprzeć
leczenie raka, co zaowocowało moją obecną pracą.
Ale tu chodziło o coś innego. Nie mierzyłam się przecież ze śmiertelną
chorobą, tylko gościłam w telewizji i podcastach, gdzie miałam okazję
poznać swoich medycznych i medialnych bohaterów, na przykład Deepaka
Choprę. Kiedy zmuszałam się do zatrzymania i spojrzenia na wszystko z boku, widziałam, że mam szczęście i powinnam czuć wdzięczność, radość
oraz dumę. A jednak przeważały lęk i poczucie przytłoczenia. Sprawę
jeszcze bardziej komplikował fakt, że mimo całej uwagi, jaką poświęcałam
odżywianiu, i czasu, jaki przeznaczałam na ćwiczenia, zaczęłam tyć -
częściowo z powodu stresu i zaburzeń lękowych, a częściowo dlatego, że
przebyta chemioterapia zaburzyła mój metabolizm. Starałam się pokonać
skrępowanie, ale nie potrafiłam pozbyć się przekonania, że dodatkowe
kilogramy podważają wygłaszane przeze mnie tezy na temat zdrowego
odżywiania, co dodatkowo nasilało lęki, jakie odczuwałam w związku z występowaniem w mediach.
Czas mijał i wydawało się, że nic nie działa. Moje dotychczasowe
praktyki self-care, uważne jedzenie, medytacja, joga i inne ćwiczenia
fizyczne wydawały się kroplą w morzu przeciwlękowych potrzeb. Ciężko
pracowałam nad utrzymaniem diety, ale czułam się tak, jakbym przeszła na
jadłospis złożony z frytek i pączków. Chwilami te nieustające problemy
powodowały nasilenie zaburzeń lękowych i czułam się całkowicie bezradna,
przez co na kilka dni porzucałam aktywność fizyczną i sama już nie
wiedziałam, co jem. Wskutek niepokoju, którego podłożem była pandemia,
oraz wszystkich innych trudności zaczęłam gorzej sypiać i w końcu
dopadła mnie bezsenność. Wpadłam w błędne koło niepokoju, stresu i lęku.
Kiedy w końcu nadszedł czas, żeby przymierzyć się do napisania drugiej
książki, od razu wiedziałam, że jej tematem powinny być właśnie
zaburzenia lękowe. Najczęściej diagnozowane na świecie zaburzenie
psychiczne zapukało do moich własnych drzwi, więc miałam nadzieję, że
zgłębiając najnowsze doniesienia naukowe na temat związku pożywienia z lękiem, dowiem się czegoś, co nie tylko pomoże mnie samej, lecz także
przyda się licznym osobom zmagającym się z tym skomplikowanym problemem.
Dzięki pracy klinicznej i zapoznaniu się z badaniami niezbędnymi do
napisania pierwszej książki znałam już związek zaburzeń lękowych z mikrobiotą jelitową, ale gdy zaczęłam zbierać artykuły do tej książki i pisać pierwsze jej rozdziały, nie mogłam uwierzyć, jak ściśle zaburzenia
te łączą się z wieloma innymi aspektami zdrowia fizycznego, w tym z odpornością, stanami zapalnymi, działaniem leptyny i metabolizmem.
Pozwoliło mi to odkryć nowe poziomy wpływu zaburzeń lękowych na mózg i ciało. Kiedy dowiedziałam się, jak bardzo zaburzenia te zakłócają
procesy metaboliczne, uzmysłowiłam sobie, że to one odpowiadają za
zwiększenie masy mojego ciała. A gdy okazało się, że zaburzenia lękowe
są również powiązane z poziomem leptyny, hormonu głodu i sytości,
zrozumiałam, że to właśnie przez nie tak łapczywie spożywam wszystkie
posiłki, i to w większej ilości niż wcześniej, a jednocześnie czuję się
mniej syta. Boleśnie uświadomiło mi to, że nawet zdrowe potrawy mogą
szkodzić, jeżeli są spożywane bez umiaru.
Praca nad tą książka zmotywowała mnie, aby podwoić wysiłki i małymi
krokami pokonywać lęki, ufając, że drobne działania zsumują się w efekt
w postaci znaczącej poprawy samopoczucia. Kiedy tylko obostrzenia
pandemiczne się zmniejszyły, zapisałam się na regularne masaże i zabiegi
w spa, żeby obniżyć stres. Odkryłam też masę sensoryczną o ciekawym
zapachu i zaczęłam ją nosić w torebce podczas podróży i ugniatać, gdy
tylko czułam narastające napięcie. Wybrałam relaksujący zapach lawendy i kojący morski aromat, ponieważ ocean zawsze mnie uspokajał. (Mój przepis
na lawendową ciastolinę domowej roboty znajdziesz na stronie 327).
Odświeżyłam sobie oddychanie naprzemienne lewą i prawą dziurką nosa - to
rodzaj oddechu w jodze, który uspokaja i rozluźnia - i zaczęłam je
codziennie praktykować. Umówiłam się do nauczycielki medytacji
transcendentalnej, żeby podnieść swoje umiejętności w tej dziedzinie, bo
miałam wrażenie, że osłabły. Ponieważ straciłam poczucie, że joga to coś
dla mnie, nauczyłam się qigongu, starożytnej praktyki chińskiej, która
łagodnie angażuje całe ciało i ma na celu obniżenie stanów zapalnych w całym organizmie, łącznie z mózgiem. Ostatecznie udało mi się powrócić
do porannego zestawu asan "powitanie słońca", którym dawniej
rozpoczynałam dzień z pozytywną energią.
Żeby zapanować nad zalewem pozornie niekończących się zobowiązań i wystąpień, zainwestowałam w aplikację do zarządzania czasem i zainstalowałam ją na swoim iPadzie, co pomogło mi nieco odchudzić
nieustannie napięty grafik. Zaczęłam proponować dłuższe terminy mediom,
które zgłaszały się do mnie po jakiś cytat bądź artykuł, i przyjmować
zaproszenia na podcasty tylko w dni, w które nie kolidowało to z moją
pracą w szpitalu.
Jeżeli chodzi o dietę, zeszłam z trzech filiżanek kawy dziennie do
jednej, co zrównoważyłam wodą, ponieważ odwodnienie nasila lęk.
Zmodyfikowałam przepis mojej ukochanej babci na złoty czaj, dodając
więcej przypraw łagodzących lęk, i starałam się pamiętać, żeby go
codziennie pić. Nie tylko dostarczało to mojemu mózgowi uzdrawiających
substancji roślinnych, ale też zakotwiczało mnie w pozytywnym
wspomnieniu z dzieciństwa. Upominałam samą siebie, żeby jeść uważnie i przeżuwać powoli, ale też zaakceptowałam, że mogę mieć jakąś formę
leptynooporności, i zaczęłam nad tym pracować, obniżając stres i świadomie dobierając pokarmy. Unikałam stosowania restrykcji
kalorycznych, ale kiedy już znów można było się spotykać z rodziną i znajomymi w restauracjach, nie jadłam frytek i innych niezdrowych
potraw, które zamawiali pozostali. Polegałam na warzywach kapustnych -
sycących i pomagających zapobiegać napadom głodu, wywoływanym przez
zaburzoną gospodarkę leptynową. Jadłam tyle zielonych warzyw
liściastych, ile tylko mogłam, zarówno w postaci sałatek, jak i pożywnych smoothie w dniu treningu. Zaczęłam nosić ze sobą mieszankę
orzechów, żeby nie ulec pokusie na widok pączka, kiedy robiłam się
głodna poza domem! Niegdyś uwielbiałam gotować, więc zmotywowałam się,
żeby do tego wrócić, co pozwoliło mi opracować część zawartych tutaj
przepisów, oraz odkryłam nowe ulubione potrawy.
Połączenie tych wszystkich technik obniżających poziom lęku rzeczywiście
pomogło mi stanąć na nogach, odzyskałam zdolność do życia tu i teraz i skupiania się na zadaniu, które jest do wykonania w danym momencie. Ale
i tak nie miałam poczucia pełni zdrowia, dopóki nie doświadczyłam dwóch
odmiennych wydarzeń osobistych.
Chociaż na terapii własnej przez cały czas pracowałam nad pozbyciem się
lęku związanego z przebytym rakiem, nie rozumiałam, jak głęboko ten
niepokój był zakorzeniony w mojej podświadomości. Kilka razy w ciągu
roku chodziłam na badania kontrolne, a jedno z nich wypadło w trakcie
pisania tej książki. Lekarka przyjrzała się moim wynikom i oznajmiła:
"Mam świetne wieści, wszystko dobrze, więc przenosimy panią z poradni
obserwacyjnej do poradni dla wyleczonych". Zaskoczyło mnie to i wpadłam
w euforię, ale jednocześnie do oczu napłynęły mi łzy. Kiedy jej
dziękowałam, poczułam, jak z serca spada mi ogromny kamień. Puls wrócił
mi do normy, oddech się wyregulował, a kiedy wstałam, byłam lekka i wolna.
Od dnia, w którym otrzymujesz diagnozę nowotworu złośliwego, codziennie
twoją pierwszą myślą po przebudzeniu jest, czy przeżyjesz. Na początku
obawy te są świadome i rozdzierająco silne. W miarę przechodzenia przez
kolejne etapy leczenia nieco cichną, ale nadal towarzyszą każdemu
oddechowi. Idziesz przez życie dzień po dniu i z czasem może nawet
uczysz się te lęki ignorować, ale one ciągle kryją się pod powierzchnią.
Słowa lekarki uwolniły mnie z mentalnych łańcuchów, do których
przywykłam tak bardzo, że ledwie uświadamiałam sobie ich istnienie.
Okowy zaciśnięte wokół moich żeber rozluźniły się, a dzień wydał mi się
jaśniejszy. Kiedy później jadłam kolację, zauważyłam zmianę. Byłam mniej
głodna, a jednocześnie posiłek bardziej mi smakował. Spożywanie go
powoli i uważnie przyszło mi naturalnie i bez problemu poczułam sytość.
W kolejnych dniach byłam znacznie spokojniejsza, a pewne przypadkowe
spotkanie wzbudziło we mnie nowe przemyślenia, dzięki którym uwolniłam
się od lęku. Umówiłam się ze znajomą na kolację, a ona zapytała, czy
może przyprowadzić uzdrowiciela, który bardzo jej pomógł. Byłam
sceptyczna, ale dobre wieści na tyle obniżyły mój lęk, że czułam się
bardziej otwarta na nowe doświadczenia. Okazało się, że z miejsca
znaleźliśmy wspólny język. W trakcie spotkania mój rozmówca doszedł do
pewnej głębokiej prawdy na temat mojego życia, pochodzenia i mojej
traumy - prawdy, którą zawsze dobrze ukrywałam.
Dorastałam w Republice Południowej Afryki w czasach apartheidu.
Powszechnie wiadomo, że prawo oddzielało wówczas białych mieszkańców od
czarnych, ale mało kto uświadamia sobie, że również rodziny pochodzące z Indii były separowane i żyły w gorszych warunkach. Nie mogłam korzystać
z tych samych placów zabaw i wesołych miasteczek co białe dzieci,
musiałam też chodzić do osobnych szkół, które miały niższy poziom niż
placówki dla białych. Wtedy chyba nie do końca zdawałam sobie sprawę, co
to tak naprawdę znaczy - nie wydaje mi się, żeby jakiekolwiek dziecko
potrafiło w pełni pojąć tak jawne uprzedzenia i nienawiść. Ale ten
uzdrowiciel zdołał wejrzeć w moją duszę i poruszyć emocje, którym
wcześniej nie potrafiłam nadać kształtu. Kiedy dorastasz w społeczeństwie oceniającym każdy twój krok wyłącznie na podstawie koloru
skóry, rozwija się w tobie głębokie poczucie wstydu. Próbujesz się
ukryć. Miałam wrażenie, że jeżeli odniosę sukces, stanę się łatwym
celem, więc bezpieczniej będzie się nie wychylać. Chociaż byłam
baletnicą, pianistką, kapitanką drużyny sportowej i ukończyłam szkołę z najlepszym wynikiem, moje osiągnięcia wydawały się nikłe, przesłaniał je
kolor mojej skóry. Moi dumni rodzice założyli album dokumentujący
zdobywane przeze mnie nagrody, trofea i medale, ale dla białego
społeczeństwa RPA w ogóle się nie liczyłam.
Powoli zaczęło do mnie docierać, że to uczucie leżało również u podstaw
moich obecnych zaburzeń lękowych. Uświadomienie sobie tego przypomniało
mi, że ludzki umysł jest bardzo złożony. Podczas gdy otoczenie z aplauzem przyjęło moją pierwszą książkę i kibicowało mojej pracy,
wewnątrz czułam bolesną pustkę. Ale po raz pierwszy miałam wrażenie, że
jestem w stanie wydobyć ją na powierzchnię i wypełnić. Czasami
potrzebujemy odważnej osoby, która nazwie nasz problem i skieruje na
niego naszą uwagę.
Zrozumienie obciążeń wynikających z traumy przeżytej w dzieciństwie i przechorowania raka oraz zrzucenie ich z siebie okazało się ostatnim
działaniem, jakiego potrzebowałam, żeby uwolnić się od lęku i zaburzeń
metabolicznych. Dzięki nowemu nastawieniu presja związana z wydaniem
poczytnej książki i obawy wynikające z pandemii zelżały i łatwiej było
mi sobie z nimi radzić. Nareszcie udało mi się zresetować metabolizm.
Wróciłam do prawidłowej masy ciała i odzyskałam poczucie, że mogę
cieszyć się życiem bez wiszącego mi nad głową widma niepokoju.
Piszę to wszystko, aby powiedzieć, że wydałam tę książkę nie tylko
kierowana troską o swoich pacjentów i odczuwaną wobec nich empatią oraz
ze względu na zawodowe zaciekawienie tym ekscytującym i absorbującym
obszarem nauki, lecz także z powodu własnego bolesnego doświadczenia.
Nigdy w całej mojej dotychczasowej karierze nie spotkałam się z taką
ilością zaburzeń lękowych. Widziałam ich coraz więcej w mojej pracy
klinicznej, czytałam o nich w doniesieniach medialnych, słyszałam o rekordowej liczbie samobójstw. Sama również zmagałam się z tym
problemem. Dobrostan psychiczny jest dla każdego, a zaburzenia lękowe
nie znają słowa dyskryminacja i mogą dotknąć dowolnej osoby spośród nas.
Możliwość walki z nimi nie powinna być zarezerwowana wyłącznie dla
szczęściarzy mających dostęp do dobrej opieki zdrowotnej. Potrzebujemy
większej liczby dostępnych rozwiązań, które nie wymagają ubezpieczenia i recept. Pożywienie to cenne narzędzie, które - obok innych sposobów
leczenia i przełomowych odkryć - może pomóc nam zmniejszyć odczuwany
lęk. Każda osoba musi codziennie jeść. Nie możemy sobie pozwolić na
zaniedbanie tak podstawowego sposobu wspierania zdrowia psychicznego.
Jeżeli odczuwasz lęk, nie jesteś sam. Z tej książki dowiesz się, jak
zaburzenia lękowe łączą się z mózgiem i ciałem oraz jak możesz
wykorzystać moc znajdującą się na końcu twojego widelca, żeby uspokoić
umysł jedzeniem.
Rozdział 1. Walka z globalną epidemią zaburzeń lękowych
Rozdział 1
Walka z globalną epidemią zaburzeń lękowych
W czasie, gdy pisałam tę książkę,
zaproszono mnie do wygłoszenia głównego wykładu podczas odbywającej się
w Londynie pierwszej konferencji poświęconej medycynie integracyjnej i spersonalizowanej. Uznałam to za wielki zaszczyt i byłam zachwycona, że
organizatorzy tego wydarzenia interesują się moją pracą. Z pokorą
podchodziłam do swojego wystąpienia, ale jednocześnie myśl, że mam
przemawiać do grona podobnie myślących klinicystów, w żadnym wypadku
mnie nie paraliżowała. Wygłaszanie prezentacji przed grupą lekarzy może
mocno stresować - zwłaszcza jeżeli wykład ma się odbyć na żywo, po kilku
latach, podczas których wszyscy zdążyli już przywyknąć do rozmów wideo -
ale mam na tyle duże doświadczenie w podobnych sytuacjach, że wierzyłam,
iż uda mi się zachować spokój i profesjonalizm.
A potem mało co nie zemdlałam: dostałam e-mail z informacją, że moją
pracą zainteresowała się rodzina królewska. Jego królewska wysokość
książę Walii - który później został królem - zaprosił mnie oraz troje
innych lekarzy amerykańskich, abyśmy opowiedzieli o tym, czym się
zajmujemy. Ktoś się musiał pomylić. Miałam poznać księcia Karola? Jak do
tego w ogóle doszło?
Lęk, którego niemal nie odczułam, otrzymawszy zaproszenie na
międzynarodową konferencję, teraz zalał mnie z pełną mocą. Miałam mokre
dłonie, mętlik w głowie, serce waliło mi w piersi. Znowu dał o sobie
znać zwalczany od lat syndrom oszustki. Książę Walii z pewnością
przejrzy mnie na wylot. To będzie koniec mojej kariery! Mój przerażony
mózg zmienił te fantastyczne informacje w ich przeciwieństwo.
Na szczęście udało mi się odzyskać panowanie nad emocjami. Nie mogłam
pozwolić, żeby lęk sprowadził na mnie porażkę. Skupiłam się na chwili
obecnej i sięgnęłam po pranajamy - jogiczne techniki oddechowe.
Uspokojenie się i pełne zaakceptowanie tej sytuacji zajęło mi trochę
czasu, ale kiedy w końcu napisałam wyważoną, uprzejmą odpowiedź i przyjęłam zaproszenie, odczuwałam już spokój i robiłam miejsce dla
ekscytacji oraz radości.
Po tym, jak znalazłam się w Londynie i do spotkania z księciem pozostało
już niewiele czasu, musiałam aktywnie oddzielać ekscytację od lęku. Tego
dnia obudziłam się wcześnie rano, pomedytowałam i wypiłam szklankę
chłodnej wody, żeby nawodnić się po nocy (niska temperatura zawsze
uspokaja mój mózg i resztę organizmu). Na śniadanie zjadłam uspokajające
potrawy, takie jak tofucznica przyprawiona kurkumą i czarnym pieprzem z dodatkiem grzybów i szpinaku. Udało mi się zachować spokój i opanowanie
nawet wtedy, gdy wskutek zwarcia moja elektryczna szczotka do włosów
przestała działać, chociaż źle ułożona fryzura zwykle psuła mi nastrój.
Zakładając sukienkę i ćwicząc dygnięcie, popracowałam z oddechem, a za
pomocą praktyki uważności powstrzymałam się od snucia czarnych
scenariuszy. Chociaż w drodze na miejsce czułam lekkie napięcie,
największy lęk minął i do sali weszłam pewna siebie.
Zapewne domyślasz się przebiegu spotkania. Książkę Karol był przemiły,
podobnie zresztą jak zaproszeni lekarze, i prowadziliśmy ożywioną
dyskusję poświęconą całościowemu podejściu do zdrowia psychicznego,
które poznasz w tej książce. To spotkanie nie zakończyło mojej kariery,
przeciwnie - dzięki niemu zostałam ambasadorką USA w brytyjskim College
of Medicine, gdzie prowadzę kampanię Food for Mood (jedzenie na poprawę
nastroju).
Lot powrotny dał mi doskonałą okazję do refleksji nad tym, jak
zaburzenia lękowe niemal wykluczyły mnie z udziału w tak ważnym
wydarzeniu. Łatwo jest umniejszać swoje obawy i mówić sobie: "Weź się w garść" albo "Daj sobie z tym spokój". Lęk jest jednak czymś prawdziwym i szkodliwym. Byłam wdzięczna, że udało mi się go wyciszyć dzięki moim
praktycznym umiejętnościom, diecie i znajomości zasad działania mózgu,
których połączenie tworzy fundament zdrowia psychicznego. Pomyślałam o moich pacjentach zmagających się z podobnymi trudnościami wskutek czy to
wyzwań życiowych i zawodowych, czy to ciągłego niepokoju, który żeruje
na najmniejszych szczegółach, by pogrążyć ludzką rzeczywistość w chaosie.
Całe to doświadczenie dobitnie mi uświadomiło, jak wielkie mam
szczęście, mogąc pomagać innym w dbaniu o zdrowie psychiczne oraz
zrozumieniu i pokonaniu zaburzeń lękowych przy wykorzystaniu potęgi
pożywienia.
Epidemia zaburzeń lękowych
Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne (American Psychiatric
Association, APA) przeprowadza liczne badania opinii publicznej, w tym
od niedawna comiesięczną ankietę "Zdrowe umysły" (Healthy Minds
Monthly), która daje fascynujący wgląd w zdrowie psychiczne przeciętnego
Amerykanina1. Zebrane przez tę organizację w ciągu
ostatnich paru lat wyniki jasno pokazują wzrost niepokoju pod wpływem
wydłużającej się listy stresorów, zarówno tych związanych ze
współczesnym stylem życia, jak i ponadczasowych. Wyraźnie uwidoczniają
się: negatywne odziaływanie mediów społecznościowych, obawy o zdrowie i bezpieczeństwo dzieci, stres w pracy i trudności związania końca z końcem. W marcu 2020 roku zaburzenia lękowe nakręcił nagły wzrost
zachorowań na COVID-19 - aż 48 procent Amerykanów zgłosiło lęk przed
zarażeniem się nową chorobą, a jeszcze więcej osób martwiło się, że
ucierpią ich bliscy, finanse i gospodarka2. Kiedy niepokój
związany z covidem zaczął maleć, szybko zastąpiły go obawy dotyczące
powrotu do biura, wojny w Ukrainie, zmian klimatu, inflacji i widma
masowych strzelanin3. W październiku 2022 roku 79 procent
dorosłych stwierdziło, że stan zdrowia psychicznego Amerykanów stanowi
zagrożenie dla zdrowia publicznego4.
Ustalenia APA to tylko jeden z wielu dowodów na to, że mamy do czynienia
z bezprecedensowym kryzysem, jeśli chodzi o liczbę przypadków zaburzeń
lękowych. Zaburzenia tego rodzaju są najczęściej stawianą diagnozą
psychiatryczną na świecie - rzetelne analizy epidemiologiczne pokazują,
że nawet 33,7 procent ludzi będzie cierpieć na zaburzenia lękowe w ciągu
swojego życia5. Według innych szacunków każdego roku zaburzeń
tych doświadcza około 40 milionów Amerykanów, czyli 18,1 procent
populacji USA6. Wiemy, że częściej dotykają one kobiet niż
mężczyzn7, a dysproporcje w dostępie do opieki medycznej
stanowią szczególną przeszkodę w podejmowaniu leczenia wśród
społeczności innych niż białe8. Wyjątkowo niepokojący jest wzrost
zaburzeń lękowych u ludzi młodych. Między 2016 a 2020 rokiem liczba
zdiagnozowanych dzieci w wieku od 3 do 17 lat wzrosła o 29
procent9. Zaburzenia lękowe są tak rozpowszechnione we
wszystkich grupach wiekowych, że we wrześniu 2022 roku zespół ekspertów
ds. prewencji (US Preventive Services Task Force) zalecił
przeprowadzanie testów przesiewowych pod tym kątem u wszystkich
dorosłych poniżej 65. roku życia10.
Jeżeli czytasz tę książkę, zapewne doświadczyłeś na sobie destrukcyjnej
mocy lęku albo widziałeś, jak niszczy on kogoś ci bliskiego. Być może
nieobce ci są galopujące myśli, mokre dłonie i nudności, które
sprawiają, że nie masz siły wstać z łóżka i stawić czoła porankowi. I mimo że codzienne objawy psychiczne zaburzeń lękowych bywają dotkliwe,
nie są one jedynym problemem. Zaburzenia te zwiększają ryzyko
zapadnięcia na choroby fizyczne, takie jak choroby serca11,
cukrzyca12, choroby autoimmunologiczne13 i choroba Alzheimera14. Jako osoba, która sama przeszła raka,
na własnej skórze przekonałam się, że lęk potrafi uderzyć z siłą
rozpędzonej sześciotonowej ciężarówki i utrudnić powrót ciała do zdrowia
po poważnej chorobie.
Być może najbardziej zdradliwe jest to, że zaburzenia lękowe są pożywką
dla siebie nawzajem. Często widzę, jak niepokoje moich pacjentów
pogłębiają się wzajemnie, jeden stresor nakręca drugi, aż zdrowie
psychiczne danej osoby zaczyna coraz bardziej się sypać. Sama też jestem
na to podatna - nawet czytanie i pisanie o tych statystykach powoduje,
że pocą mi się dłonie, a puls przyspiesza. Ale kiedy odchodząc od
monitora, zrobię głęboki wdech i poświęcę chwilę na praktykę uważności,
przypominam sobie, że pomimo ogromnego wyzwania, jakim jest globalny
kryzys zaburzeń lękowych, nie czas rozpaczać. Liczba osób na całym
świecie, które cierpią z tej przyczyny, może przyprawiać o zawrót głowy,
jako psychiatrkę pociesza mnie jednak fakt, że nieustannie rozwija się
też wiedza na temat skomplikowanego działania ludzkiego mózgu oraz
świadomość, że dobry stan zdrowia psychicznego da się osiągnąć,
angażując całe ciało. Jako nutripsychiatrka z radością odkrywam dowody
na to, że pożywienie stanowi nieodzowne narzędzie do poprawy zdrowia
psychicznego. Jako szefowa kuchni uwielbiam zaś sobie wyobrażać, jak
ludzie twórczo łączą w swoich kuchniach zdrowe składniki w przepyszne,
pożywne i uśmierzające lęk potrawy.
Nawet w czasie tak bezprecedensowego wzrostu liczby zaburzeń lękowych
nasza wiedza na ich temat rośnie niemal z dnia na dzień; postępy dotyczą
zwłaszcza zrozumienia, że stany tego rodzaju nie są jedynie zaburzeniem
psychicznym, ale złożoną chorobą, powiązaną z innymi układami organizmu,
którą należy leczyć kompleksowo. W tej książce zagłębimy się w najnowsze
ustalenia dotyczące tego, w jaki sposób lęk jest zakorzeniony w mózgu,
jelitach, układzie odpornościowym i metabolizmie człowieka - i dowiemy
się, że wszystkie te elementy muszą poprawnie działać, aby nasz umysł
pozostawał spokojny i jasny.
Czym są zaburzenia lękowe?
Ludzkie emocje są złożone. Nawet najbardziej zrównoważona osoba na
świecie podlega czasem silnym wahaniom nastroju, doświadcza radosnych
uniesień i pogrąża się w smutku - niekiedy w krótkich odstępach czasu.
Spotkanie z księciem Walii powinno jawić mi się jako ogromna szansa i napawać dumą, a jednak mój umysł wpadł w spiralę niepokoju. Dlaczego?
Badania nad emocjami nazywane są nauką o afekcie (affective science) i stanowią jedną z najbardziej ekscytujących i przełomowych dziedzin badań
psychiatrycznych. Nowe teorie kwestionują powtarzane od lat hipotezy na
temat tego, co się dzieje w mózgu, gdy pojawiają się różne emocje. Mimo
że nasza wiedza dotycząca zdrowia psychicznego nieustannie rośnie, nadal
nie do końca rozumiemy, co dokładnie powoduje zaburzenia lękowe, chociaż
wiemy już, że w grę wchodzi wiele czynników. W biopsychospołecznym
modelu lęku rozróżniamy następujące ich kategorie:
biologiczne: genetyka, neurochemia (na przykład brak równowagi
neuroprzekaźników), problemy zdrowotne, choroby przewlekłe i czynniki
związane z żywieniem;
psychologiczne: cechy osobowości, wrażliwość na lęk, traumatyczne
przeżycia;
społeczne: samotność, jakość snu, ćwiczenia fizyczne, stosowanie
używek15.
U różnych osób przeważają różne czynniki, każdy z nas może też inaczej
reagować na taką samą kombinację stresorów. Wydarzenia, które u jednej
osoby wywołają ogromny lęk, innej mogą wydać się zupełnie zwyczajne.
Podobnie strategie radzenia sobie z zaburzeniami lękowymi: coś, co
doskonale sprawdza się u jednej osoby, u innej może nie dać takich
samych efektów. To wszystko składa się na konfundującą, enigmatyczną
strukturę, jaką jest ludzki mózg.
Niezależnie od tego, jakie dokładnie czynniki wywołują lęk, w twoim
ciele uruchamia się charakterystyczna kaskada nieuświadomionych procesów
fizjologicznych. Żeby zrozumieć, jak organizm reaguje na lęk, warto
najpierw poznać jego kuzyna - strach. Strach to pierwotna emocja
wywoływana pojawieniem się rzeczywistego zagrożenia. Kiedy jeden z pięciu zmysłów wykrywa niebezpieczeństwo, w twoim mózgu aktywuje się
ciało migdałowate, wywołując alarm w pobliskim podwzgórzu. Ono z kolei
jest połączone z przysadką i nadnerczami - razem tworzą oś
podwzgórze-przysadka-nadnercza (oś HPA od ang.
hypothalamic-pituitary-adrenal), która uwalnia hormony takie jak
adrenalina i kortyzol oraz we współpracy z autonomicznym układem
nerwowym (AUN) aktywuje reakcję walki lub ucieczki.
Wszystko to wyostrza twoje zmysły, abyś mógł jak najlepiej odpowiedzieć
na pojawiające się zagrożenie. Jeżeli na przykład prowadząc samochód,
zauważysz, że na twój pas ruchu zjeżdża sześciotonowa ciężarówka,
natychmiast aktywują się oś HPA i AUN. Skoczy ci puls, rozszerzą się
źrenice i naczynia krwionośne, zaczniesz szybciej oddychać, a mięśnie
otrzymają dodatkowy zastrzyk energii. Dzięki temu ciało i mózg będą w stanie zareagować na tyle szybko, żebyś odbił w bok i uniknął
potencjalnie śmiertelnego wypadku.
Łatwo więc dostrzec, że strach jest pożyteczny - a bywa wręcz niezbędny
do przeżycia w niebezpiecznym świecie. Nic zatem dziwnego, że jest
wpisany w okablowanie naszego mózgu: gdyby nasi przodkowie rzadziej
odczuwali strach, selekcja naturalna nie pozwoliłaby im przekazać genów
potomkom. W końcu nie tylko ludzie odczuwają strach - jego działanie
widzimy za każdym razem, gdy wiewiórka ucieka przed podekscytowanym
psem.
Strach to podzbiór szerszej kategorii reakcji fizjologicznych, jaką jest
reakcja na stres. Powszechnie myślimy o stresie jako psychicznym bądź
emocjonalnym obciążeniu trudnościami pojawiającymi się w naszym życiu
codziennym: rodzinnym, zawodowym, finansowym czy szkolnym. Medyczna
definicja stresu jest jednak bardziej inkluzywna; jedno z badań opisuje
go jako "wszelki wewnętrzny bądź zewnętrzny bodziec, który wywołuje
reakcję biologiczną"16. Według tej definicji stresorem jest
nie tylko ciężarówka wjeżdżająca na twój pas ruchu, ale i niepokój
wywołany koniecznością wygłoszenia prezentacji w pracy. Obie te sytuacje
reprezentują całkiem inny poziom zagrożenia, a jednak wywołują tę samą
reakcję w organizmie: aktywują ciało migdałowate i wyzwalają reakcję
stresową poprzez oś HPA i AUN. Dlatego też doświadczamy paniki,
podenerwowania, nadmiernej potliwości i szybszego pulsu zarówno wtedy,
gdy znajdziemy się w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia, jak i wtedy, gdy tylko zestresujemy się czekającym nas zadaniem. Nasilenie
reakcji stresowej może być różne, ale leżące u jej podłoża mechanizmy są
takie same.
Stres i lęk są ze sobą powiązane, jednak istnieje między nimi zasadnicza
różnica. Reakcję stresową wywołuje rzeczywisty bodziec, na który
odpowiada organizm. Teoretycznie po usunięciu bodźca reakcja ta
przemija, a organizm wraca do normalnego działania. Lęk natomiast
dotyczy przyszłości, przewidywania potencjalnych zagrożeń, które jeszcze
nie zaistniały. Nasz mózg jest zaprogramowany na nieustanne wyszukiwanie
potencjalnych kłopotów i czujnie strzeże naszego dobrostanu. To
rozwiązanie, zwłaszcza przy zachowaniu umiaru, jest bardzo dobre i tworzy też inną ważną część naszego naturalnego systemu obronnego:
pozwala przewidywać zagrożenia oraz wystrzegać się niebezpieczeństw.
Nasze mózgi łatwo jednak popadają w przesadę i wyobrażają sobie
zagrożenia nieistniejące albo przeceniają powagę tych faktycznych.
Możemy się obawiać wypadku samochodowego albo zakażenia poważną chorobą
jak COVID-19, ale lęk bywa równie wyniszczający, jeśli chodzi o sytuacje
zawodowe, rodzinne albo społeczne. Moje spotkanie z księciem Karolem w żaden sposób nie zagrażało mojemu zdrowiu, a jednak mój przelękniony
mózg nie mógł się powstrzymać i powiązał je z nieracjonalnym założeniem,
że ta wspaniała szansa jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności zniszczy
moją karierę.
Niezależnie od swojego źródła lęki blokują mózg za pośrednictwem
niepotrzebnych schematów reakcji stresowych, wyczerpując cenne zasoby
naszego umysłu i ciała oraz wywołując wiele objawów fizycznych i poznawczych, między innymi problemy z koncentracją, gonitwę myśli,
dezorientację, szybszy puls, zawroty głowy i problemy żołądkowe. Te same
rodzaje myśli i reakcji fizjologicznych, które mogą pomóc nam przetrwać
w nagłej sytuacji zagrożenia życia, stają się niepotrzebnym obciążeniem
dla mózgu i organizmu, pozbawiając nas zdrowych funkcji psychicznych. A ponieważ zaburzenia lękowe tak trudno leczyć, ludzie często cierpią
bardzo długo - miesiącami, latami, a nawet przez całe życie. Brzemię
życia w nieustannym stresie wywoływanym lękiem powoduje albo pogłębia
różnorodne problemy zdrowotne, do których mogą należeć: osłabiony układ
odpornościowy, przewlekłe stany zapalne i podwyższone ryzyko
zachorowania na zaburzenia metaboliczne takie jak cukrzyca typu 2.
Teoria konstruowania emocji
Współczesna nauka o afekcie umożliwiła zrozumienie na nowo podstaw
emocji, również strachu i lęku. Na przykład Lisa Feldman Barrett,
neuronaukowczyni, którą szanuję i podziwiam, zakwestionowała koncepcję
mówiącą o tym, że emocje zostały na stałe wdrukowane w nasze mózgi przez
tysiące lat ewolucji. W wyniku szeroko zakrojonych badań poświęconych
mimicznym, fizjologicznym i nerwowym reakcjom na emocje stworzyła nową
szkołę myśli zwaną "teorią konstruowania emocji" (theory of constructed
emotion), która postuluje, że emocje są w mózgu
"konstruowane"17. Barrett sugeruje, że nasz mózg nie tworzy
reakcji stresowych, korzystając z gotowego oprzyrządowania, ale że na
podstawie przeszłych doświadczeń nieustannie kreuje prognozy dotyczące
otaczającego nas świata. Według niej strach to w zasadzie wyuczone
zachowanie, skutek nieustannego poszukiwania przez mózg sposobu na
zrozumienie świata i nadanie mu kontekstu, a nie uniwersalna reakcja
wbudowana w niego na stałe.
Teoria konstruowania emocji oznacza zmianę paradygmatu w nauce o afekcie, niosącą poważne implikacje dla całego naszego rozumienia
ludzkiej natury. Dla nas w tej chwili najważniejsze jest to, że rzuca
ona światło na źródło zaburzeń lękowych. Zdaniem Barrett lęk nie jest
powstającą w gadziej części mózgu pierwotną antycypacją namacalnego
zagrożenia, ale przewidywaniem opartym na przeszłych doświadczeniach.
Jeżeli jakaś sytuacja wywołująca lęk każe nam panikować, to dlatego że
przygotowaliśmy mózg do paniki.
Kiedy dowiedziałam się, że mam się spotkać z księciem Karolem i opowiedzieć mu o swojej pracy, mój mózg natychmiast odpowiedział na to
emocjami związanymi z możliwością poznania wpływowej osoby i z miejsca
wytworzył lęk dotyczący wszystkiego, co tylko mogłoby pójść źle, chociaż
nie istniało żadne rzeczywiste zagrożenie. A co by było, gdybym
potrafiła przestać nastawiać się na lęk i zastąpiła go ekscytacją albo
szczęściem? Teoria Barrett daje nam przestrzeń właśnie na ponowne
wytrenowanie mózgu tak, by zaczął konstruować emocje pozytywne zamiast
negatywnych. Jeżeli przez całe życie zmagasz się z zaburzeniami
lękowymi, zapewne brzmi to jak myślenie życzeniowe. Zauważ jednak, że
lęk to tylko jedna z wielu konfiguracji, w jakich może działać mózg.
Jesteś w stanie ją zmienić, myśląc w inny sposób. Przeramowanie,
odwrócenie uwagi, akceptacja i mindfulness to udowodnione sposoby na
zmniejszenie lęku, a - w najlepszych okolicznościach - na zmianę reakcji
antycypacyjnej mózgu z lęku na ekscytację albo obecność18. Jak
tłumaczy to Barrett w cieszącej się ogromną popularnością prezentacji
TED, nie jesteś zdany na łaskę swoich emocji19. Chociaż w swojej
pracy badaczka ta skupia się na zwalczaniu lęku za pomocą strategii
mentalnych, a ja - na uspokajaniu umysłu jedzeniem, obie zgadzamy się co
do jednego: masz większy wpływ, niż ci się wydaje.
Z teorii Barrett mogą w przyszłości wyłonić się kuszące strategie
leczenia zaburzeń lękowych, jednak badacze zajmujący się nauką o afekcie
nadal pracują nad ustaleniem szczegółów i dopiero zaczynamy rozumieć
wszystkie implikacje tego założenia20. Na razie zwróćmy się
więc ku przyjętym sposobom diagnozowania i leczenia zaburzeń lękowych.
Diagnoza
Mimo że zaburzenia lękowe to diagnoza stawiana w gabinetach
psychiatrycznych najczęściej, podejrzewam, że mimo wszystko są znacznie
niedodiagnozowane. Dzieje się tak między innymi
dlatego, że mnóstwo ludzi woli nie poruszać tematu zdrowia psychicznego,
a tym bardziej nie szuka pomocy lekarskiej. Jestem pewna, że na każdego
pacjenta, który zgłasza się do mnie w związku z zaburzeniami lękowymi,
przypada wiele innych osób, które tego nie robią, mimo że cierpią z powodu podobnych objawów. Wyzwania ostatnich lat sprawiły jednak, że
zaczęto bardziej otwarcie rozmawiać o zaburzeniach lękowych i innych
problemach ze zdrowiem psychicznym, co dodaje mi otuchy. Sportowcy,
ludzie z branży rozrywkowej i inne osoby publiczne opowiadają o swoich
kłopotach psychicznych, więc długo utrzymująca się stygmatyzacja
zaburzeń lękowych w końcu zaczyna zanikać.
Kiedy zgłosić się po pomoc?
Z nasilonym lękiem mamy do czynienia wtedy, kiedy zakłóca on naszą
zdolność codziennego funkcjonowania w sytuacjach społecznych i zawodowych. Podczas lektury tej książki poznasz moich byłych pacjentów,
którym zaburzenia lękowe stawały na drodze do utrzymania dobrych relacji
ze znajomymi i członkami rodziny, osiągnięcia sukcesu w pracy, a nawet
zwykłego wyjścia z domu. Postaw sobie następujące pytanie: czy gdyby nie
lęki, moje życie społeczne i zawodowe byłoby lepsze? Jeżeli tak, warto
znaleźć sposób, aby się nimi zająć.
Łatwo jest bagatelizować lęki i powtarzać sobie: "Weź się w garść!", co
zresztą często pokrywa się z radami osób, które nie rozumieją twoich
problemów albo same zaniedbały swoje zdrowie psychiczne. Zapewniam cię
jednak, że otwarcie się przed lekarzem bądź terapeutą na dłuższą metę
przyniesie ci korzyści, a nawet uratuje życie; poważne zaburzenia lękowe
mogą doprowadzić do stanu, w którym nie będziesz potrafił o siebie
zadbać, a nawet mogą wywołać myśli samobójcze lub rozważania na temat
śmierci innych osób. Co prawda większość ludzi nie znajdzie się w tak
trudnej sytuacji, warto jednak rozpocząć leczenie, zanim problem stanie
się palący.
Jeżeli nie jesteś jeszcze gotowy, by zwrócić się do psychiatry, wspomnij
o lękach lekarzowi podstawowej opieki zdrowotnej. Przedstawi ci on
dostępne opcje dalszego leczenia i zasugeruje badania pod kątem innych
zaburzeń zdrowotnych mogących nasilać lęki.
Nawet kiedy już pacjent zgłosi się po pomoc, wyzwaniem może być samo
zdiagnozowanie zaburzeń lękowych. Najnowsze, piąte wydanie podręcznika
APA do diagnozy zaburzeń psychicznych, zatytułowanego Kryteria
diagnostyczne zaburzeń psychicznych DSM-5-TR, wyodrębnia kilka zaburzeń
o charakterze lękowym, takich jak zaburzenie lękowe uogólnione, lęk
separacyjny, zespół lęku panicznego i specyficzne postacie fobii, z których każde daje charakterystyczny zestaw objawów wykorzystywanych
przez psychiatrów do postawienia konkretnej, opartej na wymiernych
danych diagnozy. Wielu klinicystów - łącznie ze mną - dostrzega jednak
istotne braki w podejściu DSM, uważa je za zbyt mało elastyczne, by
sprostać potrzebom złożonego spektrum ludzkiego zdrowia psychicznego.
Takie rozróżnienia mają swoje zastosowanie w pracy klinicznej i badawczej - znajdziemy na przykład wiele badań, których uczestników
diagnozuje się według kryteriów DSM - ale nie uważam, żeby mogły
adekwatnie uchwycić wszystkie przejawy zaburzeń lękowych we współczesnym
świecie.
Innymi słowy, nie musisz mieć książkowego zaburzenia, żeby paraliżował
cię lęk. Nawet jeżeli twoje objawy nie wpisują się idealnie w żadną
kategorię opisaną w DSM, lęki mogą realnie zagrażać twojej
produktywności i twojemu dobrostanowi. Pandemia COVID-19 i lockdowny
uwydatniły znaczenie zdrowia psychicznego - pokazały, że wiele osób
cierpi, mimo że nie spełniają formalnych kryteriów diagnostycznych
zaburzeń lękowych. Negatywny wpływ lęków przejawiał się w postaci
problemów ze snem (we wprowadzeniu pisałam, że na początku pandemii mnie
również dopadła bezsenność), nudności, bólów głowy, zamartwiania się czy
po prostu kiepskiego samopoczucia. Niektórzy wspomagali się co wieczór
jedną czy dwiema lampkami wina albo dodatkową porcją lodów, ale mnóstwo
osób poszukiwało zdrowszych rozwiązań i mam nadzieję, że z tego trudnego
czasu wyniknie jakieś trwałe dobro - że ludzie zachowają strategie
radzenia sobie z lękiem na przyszłość.
Sugeruję swoim pacjentom i znajomym, żeby nie przywiązywali się zbytnio
do formalnych klasyfikacji i diagnoz zaburzeń lękowych. Jako psychiatrka
mam wielki szacunek dla specjalistów: badaczy i klinicystów. Ale jestem
również realistką i rozumiem, że nie każdy, kto boryka się z lękami,
wpisze się w ramy wyznaczane przez DSM, czy to z powodu unikatowego
profilu objawów, czy po prostu ze względu na brak dostępu do
profesjonalnej opieki medycznej podyktowany kwestiami finansowymi,
ograniczeniami czasowymi bądź odległą lokalizacją. Proszę, nie pozwól,
żeby powstrzymało cię to od sięgnięcia po opisane w tej książce zdrowe,
pozbawione ryzyka strategie żywieniowe, które mogą przynieść ci ulgę.
A co z depresją?
Depresję i zaburzenia lękowe nie bez powodu często wymienia się razem.
Depresja zajmuje drugie miejsce na liście diagnoz najczęściej stawianych
przez psychiatrów, a wielu pacjentów doświadcza obu tych zaburzeń
jednocześnie albo naprzemiennie w różnych momentach życia. Badania
pokazały, że aż do 85 procent pacjentów z depresją cierpi również na
poważne lęki, a 90 procent pacjentów z zaburzeniami lękowymi doświadcza
depresji21. W swoim gabinecie zazwyczaj potrafię wskazać, które
ze schorzeń wywołuje większość problemów u danego pacjenta, ale to nie
oznacza, że drugie jest całkowicie nieobecne. Ze względu na złożoność i nieprzewidywalność ludzkiego mózgu granica nie zawsze jest tak
precyzyjnie wytyczona, jakbyśmy sobie tego życzyli.
Często nie trzeba wyraźnie rozgraniczać zaburzeń depresyjnych i lękowych, ponieważ w leczeniu obu istnieje wiele punktów wspólnych. W tej książce powołuję się głównie na wyniki badań nad zaburzeniami
lękowymi, ale opisuję również kilka wyjątkowo interesujących analiz
dotyczących obu zaburzeń, a nawet głównie depresji, gdyż zdaję sobie
sprawę, że są one ze sobą ściśle powiązane.
Jeżeli doświadczasz depresji - z towarzyszącymi objawami zaburzeń
lękowych bądź bez nich - wiele zaleceń zawartych w tej książce może
okazać się dla ciebie pomocnych, nawet jeżeli wprost tej choroby nie
dotyczą. I nie martw się, jeśli nie jesteś pewny, które z tych zaburzeń
przysparza ci problemów: zastosowanie się do moich porad zapewne
przyniesie ci podwójną ulgę. Właśnie dlatego pożywienie jest tak
uniwersalnym narzędziem wspomagania zdrowia psychicznego - spożywanie
zdrowych produktów zawsze wielorako pozytywnie wpływa na psychikę i kondycję fizyczną, przyczyniając się do poprawy stanu zdrowia
niezależnie od konkretnych trudności. Moc drzemie na końcu twojego
widelca.
Leczenie zaburzeń lękowych
Zaburzenia lękowe można leczyć na różne sposoby, a każdy pacjent inaczej
reaguje na poszczególne metody terapeutyczne. W obecnych czasach słowo
"leczenie" sugeruje środki farmakologiczne, które bez wątpienia są
cennym narzędziem. Na długotrwałe zaburzenia lękowe często przepisuje
się leki mające na celu przywrócenie równowagi chemicznej mózgu i zwiększenie poziomu pewnych neuroprzekaźników, takie jak selektywne
inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny (SSRI), podnoszące poziom tego
neuroprzekaźnika modulującego nastrój, w przypadku ostrych ataków
pomocne bywają zaś środki uspokajające takie jak benzodiazepiny. Leki
przeciwlękowe są przepisywane w rekordowych ilościach. Na początku
pandemii covidu, między lutym a marcem 2020 roku, liczba wydawanych
recept na Zoloft (sertralinę) wzrosła o ponad 20 procent, co
doprowadziło do braków na rynku w całych Stanach
Zjednoczonych22. Jednak mimo że środki farmakologiczne
mogą być skuteczne, nie istnieje żadna cudowna substancja, która
działałaby na każdego, w dodatku zdarzają się ludzie, których organizmy
w ogóle na te substancje nie reagują. Co więcej, leki wywołują kolejne
problemy w postaci reakcji niepożądanych, a nawet uzależniają. Mogą
stanowić ważny element układanki, ale należy je zażywać pod nadzorem
lekarza i nie oczekiwać, że jakaś kapsułka jak za dotknięciem
czarodziejskiej różdżki całkowicie wyleczy nas z lęków.
Wielu pacjentom cierpiącym z powodu stanów lękowych ulgę przynosi
również psychoterapia. Zastosowanie znajduje w tym wypadku zwłaszcza
psychoterapia poznawczo-behawioralna (CBT, od ang. cognitive behavioral
therapy), charakteryzująca się wysoce ustrukturyzowaną formą i mająca
na celu zmianę przekonań oraz wzorców myślenia wywołujących lęki. Jedną
z technik CBT jest ekspozycja, podczas której celowo wystawia się
pacjenta na sytuacje wyzwalające lęki, żeby nauczyć go rozpoznawać
fałszywe sygnały wysyłane przez mózg w reakcji na pozorne zagrożenie. Co
prawda CBT już od dawna stosuje się w terapii osób cierpiących na
zaburzenia lękowe, jednak wyniki badań nad jej skutecznością różnią się
między sobą23.
W przeciwieństwie do leków psychoterapia nie ma działań niepożądanych,
jednak ze względu na cenę pozostaje poza zasięgiem wielu osób, bywa też
trudna do wpasowania w napięty grafik. Zdarza się również, że
problematyczne okazuje się znalezienie terapeuty, ponieważ ludzi
potrzebujących pomocy przybywa, a liczba terapeutów jest ograniczona.
Mieszkańcy wielu obszarów wiejskich w ogóle nie mają dostępu do
psychiatry, a w dużych miastach lekarze często nie przyjmują nowych
pacjentów. Ponad połowa hrabstw w USA nie ma ani jednego psychiatry, co
wiąże się z koniecznością dojazdu i długiego oczekiwania na wizytę.
Przyszłość jawi się w nieco jaśniejszych barwach, ponieważ rośnie liczba
rezydentów psychiatrii oraz młodych ludzi, którzy chcą zostać
terapeutami24. Ale na nic to się zda osobom, które
potrzebują natychmiastowej pomocy.
W szczytowym okresie pandemii covidu niezbędnym narzędziem dla mnie i innych psychiatrów stały się teleporady. I nawet teraz, kiedy wizyty w gabinecie znowu są możliwe, opcja teleporad zwiększa dostęp do opieki
medycznej. Mimo że wolę leczyć pacjentów stacjonarnie, niedawne badania
wykazały brak znaczących różnic w efektywności konsultacji osobistych i zdalnych25. Wizyty online mogą zatem okazać się odpowiednie i dla ciebie.
Poza sformalizowanymi metodami leczenia istnieje też mnóstwo innych
sposobów na złagodzenie lęków. Kiedy zdiagnozowano u mnie nowotwór,
pomagało mi po prostu spacerowanie i uważniejsze oddychanie. Dbałam o przeramowanie myśli i skupianie się na pozytywnych aspektach zaistniałej
sytuacji, a także unikałam wiadomości i innych bodźców, które mogły mnie
potencjalnie wpędzić w spiralę lęków. Praktykowałam również medytację
transcendentalną, która, jak dowiedziono naukowo, obniża poziom
lęku26. Odkurzyłam przekazaną mi przez dziadków wiedzę na temat
pranajamy - ćwiczeń oddechowych, które pomogły mi przed spotkaniem z księciem Walii27. Wielu moich pacjentów zapewnia, że w uspokojeniu
umysłu pomagają im ćwiczenia fizyczne, co też potwierdzają
badania28. Udowodniono, że pozytywny wpływ może mieć nawet samo
picie wody i utrzymywanie dzięki temu odpowiedniego poziomu nawodnienia
organizmu29.
Poziom lęków można obniżyć, odkrywając nowe zainteresowanie czy nową
pasję. Podczas pobytu w Londynie poznałam kobietę, która z powodu
mnóstwa zaburzeń psychicznych - w tym lękowych - przez kilka lat była
przykuta do łóżka i musiała przyjmować leki. Chociaż na jej wyzdrowienie
złożyło się kilka czynników, najważniejszym była sztuka, którą
zainteresowała się dzięki bezpłatnym zajęciom reklamowanym w ulotkach
rozłożonych w gabinecie lekarskim. Dzięki działaniom artystycznym mogła
wreszcie wyrazić najgłębsze emocje i odprężyć się po latach cierpień
wywołanych lękiem. Obecnie wiedzie szczęśliwe, zdrowe i wolne od lęku
życie i wykonuje niesamowitą pracę, uświadamiając innym kwestie związane
ze zdrowiem psychicznym.
W internecie i księgarniach znajdziesz mnóstwo źródeł pomocnych w radzeniu sobie z zaburzeniami lękowymi. Polecam dwie książki: Mimo
lęku autorstwa dr Susan Jeffers (książka ukazała się w Polsce pod
tytułem Nie bój się bać) oraz Life Unlocked (Życie odblokowane)
dr. Srinivasana Pillaya - obie oferują praktyczne porady, jak radzić
sobie ze strachem i lękiem. Z aplikacji lubię Calm
(https://www.calm.com) i Headspace (https://www.headspace.com), które
przedstawiają rozwiązania medytacyjne. Aplikacja Reulay
(https://www.reulay.com), której jestem jedną z konsultantek, skupia się
konkretnie na zaburzeniach lękowych i oferuje rozwiązania oparte na
wiedzy potwierdzonej wynikami badań. Z kolei CIRCA (https://circa.world)
koncentruje się na działaniu mózgu.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
APA Public Opinion Polls, American Psychiatric Association, https://psychiatry.org/news-room/apa-public-opinion-polls, dostęp 15.02.2023. [wróć]
New Poll: COVID-19 Impacting Mental Well-Being: Americans Feeling Anxious, Especially for Loved Ones; Older Adults Are Less Anxious, American Psychiatric Association 25.03.2020, https://psychiatry.org/News-room/News-Releases/new-poll-covid-19-impacting-mental-well-being-amer, dostęp 15.02.2023. [wróć]
After Two Years of COVID-19, Americans' Anxiety Turns to Global Events, Says APA Annual Mental Health Poll, American Psychiatric Association 22.02.2022, https://psychiatry.org/news-room/news-releases/americans-anxiety-global-events, dostęp 15.02.2023. [wróć]
As Midterms Approach, 79% of Americans Believe Mental Health Is a Public Health Emergency That Needs More Attention from Lawmakers, American Psychiatric Association 6.10.2022, https://www.psychiatry.org/News-room/News-Releases/Midterms-poll-mental-health-priority, dostęp 15.02.2023. [wróć]
B. Bandelow, S. Michaelis, Epidemiology of anxiety disorders in the 21st century, "Dialogues in Clinical Neuroscience" 2015, z. 17(3), s. 327-35, https://doi.org/10.31887/dcns.2015.17.3/bbandelow. [wróć]
Anxiety Disorders - Facts& Statistics, Anxiety & Depression Association of America, https://adaa.org/understanding-anxiety/facts-statistics, dostęp 15.02.2023. [wróć]
C. P. McLean, A. Asnaani, B. T. Litz, S.G. Hofmann, Gender differences in anxiety disorders: Prevalence, course of illness, comorbidity and burden of illness, "Journal of Psychiatric Research" 2011, z. 45(8), s. 1027-35, https://doi.org/10.1016/j.jpsychires.2011.03.006. [wróć]
H. N. Eken, E. C. Dee, A. R. III Powers, A. Jordan, Racial and ethnic differences in perception of provider cultural competence among patients with depression and anxiety symptoms: A retrospective, population-based, cross-sectional analysis, "Lancet Psychiatry" 2021, z. 8(11), s. 957-68, https://doi.org/10.1016/s2215-0366(21)00285-6. [wróć]
HHS Leaders Urge States to Maximize Efforts to Support Children's Mental Health 25.05.2022, https://www.hhs.gov/about/news/2022/05/25/hhs-leaders-urge-states-maximize-efforts-support-childrens-mental-health.html, dostęp 15.02.2023. [wróć]
E. Baumgaertner, Health panel recommends anxiety screening for all adults under 65, "New York Times" 20.09.2022, https://www.nytimes.com/2022/09/20/health/anxiety-screening-recommendation.html, dostęp 15.02.2023. [wróć]
H. R. Karlsen, F. Matejschek, I. Saksvik-Lehouillier, E. Langvik, Anxiety as a risk factor for cardiovascular disease independent of depression: A narrative review of current status and conflicting findings, "Health Psychology Open" 2021, 8(1):205510292098746, https://doi.org/10.1177/2055102920987462. [wróć]
I. C. Chien, C. H. Lin, Increased risk of diabetes in patients with anxiety disorders: A population-based study, "Journal of Psychosomatic Research" 2016 z. 86, s. 47-52, https://doi.org/10.1016/j.jpsychores.2016.05.003. [wróć]
E. M. Siegmann, H. H. O. Mu?ller, C. Luecke, A. Philipsen, J. Kornhuber, T. W. Grömer, Association of depression and anxiety disorders with autoimmune thyroiditis, "JAMA Psychiatry" 2018, z. 75(6), s. 577, https://doi.org/10.1001/jamapsychiatry.2018.0190. [wróć]
E. Becker, C. L. Orellana Rios, C. Lahmann, G. Ru?cker, J. Bauer, M. Boeker, Anxiety as a risk factor of Alzheimer's disease and vascular dementia, "British Journal of Psychiatry" 2018, z. 213(5), s. 654-60, https://doi.org/10.1192/bjp.2018.173. [wróć]
N. Murniati, B. Al. Aufa, D. Kusuma, S. Kamso, A scoping review on biopsychosocial predictors of mental health among older adults, "International Journal of Environmental Research and Public Health" 2022, z. 19(17), s. 10909, https://doi.org/10.3390/ijerph191710909. [wróć]
H. Yaribeygi, Y. Panahi, H. Sahraei, T. P. Johnston, A. Sahebkar, The impact of stress on body function: A review, "EXCLI Journal" 2017, z. 16, s. 1057-72, https://doi.org/10.17179/excli2017-480, PMID: 28900385; PMCID: PMC5579396. [wróć]
L. F. Barrett, The theory of constructed emotion: An active inference account of interoception and categorization, "Social Cognitive and Affective Neuroscience" 2017, z. 12(1), s. 1-23, https://doi.org/10.1093/scan/nsw154. [wróć]
K. McRae, B. Hughes, S. Chopra, J. D. E. Gabrieli, J. J. Gross, K. N. Ochsner, The neural bases of distraction and reappraisal, "Journal of Cognitive Neuroscience" 2010, z. 22(2), s. 248-62, https://doi.org/10.1162/jocn.2009.21243; K. K. Ellard, D. H. Barlow, S. Whitfield-Gabrieli, J. D. E. Gabrieli, T. Deckersbach, Neural correlates of emotion acceptance vs worry or suppression in generalized anxiety disorder, "Social Cognitive and Affective Neuroscience" 2017, z. 12(6), s. 1009-21, https://doi.org/10.1093/scan/nsx025; A. A. Taren, P. J. Gianaros, C. M. Greco i in., Mindfulness meditation training alters stress-related amygdala resting state functional connectivity: A randomized controlled trial, "Social Cognitive and Affective Neuroscience" 2015, z. 10(12), s. 1758-68, https://doi.org/10.1093/scan/nsv066. [wróć]
L. F. Barrett, You Aren't at the Mercy of Your Emotions, prezentacja podczas TED@IBM; zarejestrowana w grudniu 2017 w San Francisco, CA. TED video, 18:20, https://www.ted.com/talks/lisa_feldman_barrett_you_aren_t_at_the_mercy_of_your_emotions_your_brain_creates_them?language=en, dostęp 11.07.2022. [wróć]
D. Mobbs, R. Adolphs, M. S. Fanselow i in., Viewpoints: Approaches to defining and investigating fear, "Nature Neuroscience" 2019, z. 22(8), s. 1205-16, https://doi.org/10.1038/s41593-019-0456-6. [wróć]
J. W. Tiller, Depression and anxiety, "Medical Journal of Australia", 2013, z. 199(S6), s. S28-S31, https://doi.org/10.5694/mja12.10628. [wróć]
S. Collier, What Should You Do During a Psychiatric Medication Shortage?, Harvard Health Blog 2.07.2020, https://www.health.harvard.edu/blog/what-should-you-do-during-a-psychiatric-medication-shortage-2020070220526, dostęp 15.02.2023. [wróć]
A. N. Kaczkurkin, E. B. Foa, Cognitive-behavioral therapy for anxiety disorders: An update on the empirical evidence, "Dialogues in Clinical Neuroscience" 2015, z. 17(3), s. 337-46, https://doi.org/10.31887/dcns.2015.17.3/akaczkurkin. [wróć]
S. Weiner, A Growing Psychiatrist Shortage and an Enormous Demand for Mental Health Services, Association of American Medical Colleges 9.08.2022, https://www.aamc.org/news-insights/growing-psychiatrist-shortage-enormous-demand-mental-health-services, dostęp 17.02.2023. [wróć]
N. Z. Bulkes, K. Davis, B. Kay, B. C. Riemann, Comparing efficacy of telehealth to in-person mental health care in intensive-treatment-seeking adults, "Journal of Psychiatric Research" 2022, z. 145, s. 347-52, https://doi.org/10.1016/j.jpsychires.2021.11.003. [wróć]
D. W. Orme-Johnson, V.A. Barnes, Effects of the Transcendental Meditation technique on trait anxiety: A meta-analysis of randomized controlled trials, "Journal of Alternative and Complementary Medicine" 2014, z. 20(5), s. 330-41, https://doi.org/10.1089/acm.2013.0204. [wróć]
M. M. Novaes, F. Palhano-Fontes, H. Onias i in., Effects of yoga respiratory practice (bhastrika pranayama) on anxiety, affect, and brain functional connectivity and activity: A randomized controlled trial, "Frontiers in Psychiatry" 2020, z. 11, https://doi.org/10.3389/fpsyt.2020.00467. [wróć]
A. Kandola, B. Stubbs, Exercise and anxiety, "Advances in Experimental Medicine and Biology" 2020, z. 1228, s. 345-52, https://doi.org/10.1007/978-981-15-1792-1_23. [wróć]
F. Haghighatdoost, A. Feizi, A. Esmaillzadeh i in., Drinking plain water is associated with decreased risk of depression and anxiety in adults: Results from a large cross-sectional study, "World Journal of Psychiatry" 2018, z. 8(3), s. 88-96, https://doi.org/10.5498/wjp.v8.i3.88. [wróć]