Rozdział I
Nowa wiedza
KAROLINA PREWĘCKA: Co się zmieniło w zakresie wiedzy o uzależnieniach w ostatnich latach, od pierwszego wydania Dasz radę! w 2014 roku?
BOHDAN T. WORONOWICZ: Po pierwsze, coraz więcej nam wiadomo na temat tak zwanych uzależnień behawioralnych, czyli uzależnień od zachowań/czynności. Szeroko piszę o tym w mojej książce Zachowania, które mogą zranić. Serdecznie zachęcam do sięgnięcia po nią, szczególnie osoby zdrowiejące z różnych uzależnień, żeby przypadkiem nie zamieniły jednego uzależnienia na drugie, co niestety bardzo często się zdarza. W tej książce także będę wracał do tego wątku.
Po wtóre, pojawia się coraz więcej badań naukowych ułatwiających nam zrozumienie uzależnień. Z tego powodu coraz głośniej powtarzam, że XXI wiek to "era uzależnień", która wyparła poprzednie - "erę nerwic" i "erę depresji".
Po trzecie, jest coraz więcej dowodów naukowych na to, że neurobiologiczne i psychologiczne źródła wszelakich uzależnień leżą bardzo blisko siebie. Stąd można powiedzieć kolokwialnie, że wszyscy uzależnieni "jadą na tym samym wózku", bez względu na to, czy piją, "ćpają", palą (także papierosy), oddają się grom hazardowym lub komputerowym, przepracowują się czy też zatracają w seksie.
Jakie są najnowsze naukowe wnioski na temat rozwoju uzależnień?
Dzisiaj wiemy, że wszelkie zachowania uzależniające rozwijają się w wyniku interakcji między zmiennymi predysponującymi, reakcjami emocjonalnymi i poznawczymi na określone bodźce oraz funkcjami wykonawczymi, takimi jak kontrolowanie, powstrzymywanie się i podejmowanie decyzji.
U podłoża wielu uzależnień leży często brak zaspokojenia potrzeb społecznych oraz dążenie do ich kompensowania. Coraz częściej mówi się dzisiaj o roli nagłych i niekontrolowanych zdarzeń traumatycznych (według DSM-5[2] są to: narażenie na śmierć, na powaz?ne obraz?enia lub zagroz?enie takimi obraz?eniami, na przemoc seksualna? lub groz?bę przemocy seksualnej), zarówno w dzieciństwie, jak i w późniejszym wieku (np. PTSD[3]) w powstawaniu zaburzeń psychicznych, a w tym uzależnień. Stwierdzono także, że traumatyczne doświadczenia z okresu dzieciństwa powodują często ogólnie gorszy stan zdrowia psychicznego i tym samym wpływają na większe prawdopodobieństwo rozwinięcia się uzależnienia.
Ostatnio zwraca się coraz większą uwagę na wpływ zaburzeń neurozwojowych, takich jak np. ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi, ang. attention deficit hyperactivity disorder) na występowanie uzależnień.
Co dziś mówi się o podatności na uzależnienia?
Szczególną podatność na wszelkie uzależnienia wykazują zarówno osoby, u których występują deficyty niektórych umiejętności (kompetencji) życiowych, jak i te, które mają mniej aktywny układ nagrody umiejscowiony w naszych mózgach, co skłania je do poszukiwania różnych sposobów na jego pobudzenie.
Określona substancja lub pewne zachowania pomagają tym osobom - chwilowo i tylko pozornie - owe deficyty niwelować. Coraz częściej badacze zwracają bowiem uwagę na brak równowagi między strukturami tworzącymi w układzie limbicznym mózgu wspomniany wcześniej układ nagrody ("układ pozytywnego wzmocnienia", "ośrodek nagrody", "ośrodek przyjemności"), który jest odpowiedzialny za odczuwanie przez nas pozytywnych doznań. Bodźce stymulujące tego typu uczucia wywołują w organizmie reakcje nastawione na ponowny kontakt z nagrodą (ze źródłem przyjemności). Układ nagrody u jednych osób "domaga się" dodatkowej stymulacji po to, aby podtrzymywać bądź powtarzać satysfakcjonujące doznania ("łowcy nagród"), zaś u innych dąży do uwolnienia od psychicznego dyskomfortu ("poszukiwacze ulgi"). Dla części osób ważniejsze może być także oczekiwanie na przyjemność niż sama przyjemność. Stwierdzono też, że osoby uzależnione, bez względu na rodzaj uzależnienia, doświadczają więcej, w porównaniu z populacją ogólną, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych sytuacji w swoim życiu.
Jest również coraz więcej badań wskazujących na ważną rolę w formowaniu się uzależnień genów związanych z transportem neuroprzekaźników[4], takich jak dopamina, serotonina czy acetylocholina. Szczególnie podkreślany jest zbyt niski u osób uzależnionych poziom dopaminy w układzie nerwowym, spowodowany mniejszą wydolnością lub mniejszą liczbą receptorów dopaminowych. Działanie nagradzające (odczuwanie przyjemności) jest bowiem efektem pobudzenia neuronów dopaminergicznych w określonych obszarach układu limbicznego, stanowiących neuroanatomiczny i neurochemiczny substrat układu nagrody w mózgu. Co ciekawe, okazało się, że z dopaminą związana jest nie tylko przyjemność w trakcie konsumowania nagrody, ale także przyjemność w trakcie oczekiwania na nią, co wynika ze wspomnień odwołujących się do doznawanej już wcześniej stymulacji.
Ostatnie badania neurochemiczne i neuroobrazowe wykazały, że w uzależnieniach behawioralnych i w uzależnieniach od substancji psychoaktywnych obserwowane są bardzo podobne zmiany w aktywacji mózgu. Dowodzą one, że głębokie zaangażowanie, na przykład w hazard, aktywuje układ nagrody w mózgu w bardzo podobny sposób jak choćby po przyjęciu leku, a zaburzenia związane z uprawianiem hazardu aktywują te same rejony mózgu, co głód alkoholu czy narkotyku. Podobnie, podczas cyfrowego obrazowania mózgu osób uzależnionych od Internetu zarejestrowano zmiany w korze przedczołowej i obszarach korowych mózgu, analogicznie jak w uzależnieniu od substancji psychoaktywnych.
W tym miejscu należy jeszcze wrócić na chwilę do neurobiologii, zaburzeń neurorozwojowych, neuroróżnorodności i ADHD, którego rola w powstawaniu uzależnień nie była dotychczas wystarczająco doceniana. Przegląd badań dotyczących związku uzależnień od substancji psychoaktywnych z ADHD wykazał, że zależność ta niewątpliwie istnieje, natomiast wyniki badań znacznie się różnią; ADHD zdiagnozowano u zaledwie 2% islandzkich nastolatków nadużywających substancji psychoaktywnych, ale zarazem aż u 83% Japończyków przyjmujących metamfetaminę. Badacze są jednak zgodni, że obecność objawów ADHD zwiększa wyraźnie ryzyko rozwoju uzależnienia, szczególnie od substancji psychoaktywnych, które są przyjmowane w ramach "samoleczenia".
Trudno się przecież dziwić, że kiedy osoba "rozproszona", z zaburzeniami koncentracji, trudnościami w skupieniu się, nadpobudliwa, wybuchowa i często w niepokoju ruchowym, stwierdzi, że alkohol czy jakaś inna substancja psychoaktywna pozwala zminimalizować objawy ADHD, będzie wracała do tych środków, które pomagają jej łagodzić tego typu zachowania. W ten właśnie sposób "samoleczenie" bardzo często przechodzi w uzależnienie.
W wielu badaniach spotykałem postulat, żeby wszystkim osobom zgłaszającym się na leczenie uzależnień wykonywać testy przesiewowe pod kątem objawów ADHD, a części z nich - pogłębioną analizę, i aby w przypadku stwierdzenia tego zespołu u określonych pacjentów uwzględniać ten problem w ich procesie terapeutycznym. Taki tryb postępowania stosujemy od jakiegoś czasu w Akmedzie. Z kolei osobom zgłaszającym się do placówek medycznych z objawami ADHD warto byłoby robić testy pod kątem obecności objawów uzależnienia od substancji psychoaktywnych.
Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na spotykane czasami sytuacje, kiedy osoba, która pije zbyt często alkohol, pali "trawkę", bierze leki na własną rękę albo za bardzo zaprzyjaźnia się z jednorękimi bandytami, zamiast zaprzestać tych zachowań i potraktować poważnie swoje zdrowienie/trzeźwienie, usprawiedliwia się i obwinia za swoje chore postępowanie żonę, męża, rodziców, neurobiologię, neuroprzekaźniki, "układ nagrody", wspomnianą wcześniej traumę czy też spektrum ADHD, które, jak się szacuje, w około 70-80% jest dziedziczone i do tego wielogenowo.
Nie ulega wątpliwości, że przytoczone wyżej obserwacje wpłynęły na zmianę podejścia do tych zagadnień oraz pozwoliły na traktowanie uzależnień behawioralnych w podobny sposób jak uzależnienia od substancji psychoaktywnych. Przykładem tego może być m.in. fakt przeniesienia w ostatniej klasyfikacji DSM-5 najlepiej zbadanego spośród wszystkich uzależnień behawioralnych, czyli patologicznego hazardu (zaburzeń uprawiania hazardu), z kategorii zaburzeń kontroli impulsów do kategorii "zaburzeń używania substancji i nałogów" (ang. substance-related and addictive disorders) i utworzenie podkategorii "zaburzeń niezwiązanych z substancjami" (ang. non-substance related disorders).
Jak już wspomniałem, poszczególne uzależnienia mają tendencję do wzajemnego "podstawiania się" czy zastępowania. Stąd też metody ich leczenia są do siebie podobne. Trzeba bardzo uważać, żeby na przykład po zaprzestaniu picia nie "zaprzyjaźnić się" za bardzo z lekami, hazardem, Internetem, nie uciekać w pracę czy w zakupy albo nie popaść w kompulsywne zachowania seksualne lub w wyczerpujące ćwiczenia fizyczne itp.
Konsekwencją odkrycia (na podstawie badań), że zarówno mechanizmy prowadzące do uzależnienia, jak i podtrzymujące je, we wszystkich znanych uzależnieniach okazują się bardzo do siebie zbliżone, są zmiany wprowadzone obecnie w profesjonalnym nazewnictwie. Słowo "alkoholik", które w odczuciu społecznym ma jednoznacznie negatywny wydźwięk i stygmatyzuje osoby, w stosunku do których jest używane, stopniowo zastępuje się określeniem "osoba z zaburzeniami spowodowanymi używaniem (spożywaniem) alkoholu"; dotychczasowy "hazardzista" to dzisiaj "osoba z zaburzeniami uprawiania hazardu", dawniejszy "seksoholik" - "osoba z kompulsywnymi zachowaniami seksualnym", a "siecioholik" - "osoba z zaburzeniami korzystania z Internetu".
Pocieszające jest natomiast to, że trwają prace genetyków[5] nad określeniem markerów uzależnienia, które można byłoby wykorzystywać do wczesnego przewidywania i wykrywania ryzyka rozwoju uzależnień oraz innych zaburzeń psychicznych, a także do indywidualizacji podejścia do terapii. Skoro już mówimy o genach, to warto jeszcze wspomnieć o jednej ciekawej nowince. Naukowcy z Oregon Health & Science University wszczepili bezpośrednio do mózgów małp rezus nieszkodliwego wirusa przenoszącego specyficzny gen do obszaru mózgu regulującego dopaminę[6]. W ten sposób ograniczono im spożycie napojów alkoholowych do przedziału między osiem a dziesięć porcji dziennie. Badanie wypadło podobno zaskakująco pomyślnie. W porównaniu z małpami, które otrzymały placebo, te, którym zaaplikowano specyficzny gen, zmniejszyły spożycie alkoholu o około 90%. Muszę jednak zmartwić osoby, które zamiast podejmować leczenie, oczekują cudownych zabiegów przywracających im kontrolę nad alkoholem. Jeżeli nawet udałoby się uzyskać podobne wyniki u człowieka, to musiałoby to wiązać się z otwarciem czaszki i ingerencją w struktury mózgu. Nie wiem, czy warto czekać na takie metody.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki