WSTĘP
Włączasz telewizor, radio, wychodzisz na ulicę i wszędzie widzisz i słyszysz reklamy zachęcające do zakupu urządzeń mobilnych. W centrum handlowym młodzi ludzie okupują wszystkie ławki i wpatrują się w niewielkie ekrany. Przerażające? Może trochę. Jednak to nieubłagany znak czasu. Możliwości są dwie: w dalszym ciągu żyjesz w błogiej nieświadomości, jak działają te piekielne urządzania, lub decydujesz się na zakup jednego z nich.
Czy nowych technologii należy się bać? Oczywiście, że nie. Zostały one obmyślone w taki sposób, aby można było z nich korzystać maksymalnie intuicyjnie. Nie wymagają, jak komputery, umiejętności obsługi myszki, która początkującym użytkownikom bardzo często sprawia kłopoty. A instalacja dodatkowego oprogramowania to tylko kilka naciśnięć ekranu.
Najpopularniejsze urządzania mobilne to smartfony, tablety oraz czytniki e-booków. Wiele osób podchodzi do nich z dystansem, twierdząc, że telefon nigdy nie zastąpi rozmowy w cztery oczy, tablet jest zbędny, a książkę można kupić papierową. Teoretycznie tak. Zastanówmy się jednak przez chwilę, czy nie warto zainwestować w te urządzenia.
Obecnie telefony, tablety, a nawet telewizory to urządzenia typu smart (ang. mądry). Dzięki temu możliwe jest ich łączenie - korzystając z tabletu i telewizora smart, możesz np. przełączać kanały, programować nagrywanie właśnie za pomocą tabletu. Wszystkie te urządzenia mogą pracować w jednej sieci komputerowej, co ułatwia ich komunikację. To z kolei pozwala np. na odtwarzanie zdjęć na ekranie telewizora, mimo że zapisane są na smartfonie lub tablecie.
Dzięki smartfonowi nie tylko dzwonimy do znajomych, lecz możemy korzystać z internetu. Ach, ten internet i internet. Już bokiem wychodzi, wszyscy tylko o nim... Ale pomyśl - stoisz na przystanku autobusowym, na którym ktoś artystycznie zamalował rozkład jazdy. Zastanawiasz się, czy coś będzie jeszcze jechało, czy jednak dzwonić po taksówkę? Wyciągasz smartfon, wstukujesz zapytanie i raz-dwa otrzymujesz jasną informację. Wnuk marudzi, że koniecznie chce nową zabawkę. Głowa ci już pęka, bo nie dalej jak wczoraj wyrzuciłeś taką samą, ponieważ mu się nie podobała, i tak ją rzucił na podłogę, że nic z niej nie zostało. Sąsiedzi pytają, co to za wrzask, dziecko targa cię za rękaw. Wszystkie twoje zasady o tym, żeby dziecku pewne sprawy tłumaczyć na spokojnie i się nie denerwować, biorą w łeb. Pozostaje szybko znaleźć tę nieszczęsną zabawkę w internecie, kupić, zapłacić i z ulgą poinformować malucha, że nazajutrz kurier przywiezie mu wymarzone cacko. I znowu z pomocą przychodzi smartfon - włączasz odpowiednią aplikację i w trzy minuty spokój zostaje kupiony.
A jak to jest z tymi e-bookami (książkami elektronicznymi)? Przede wszystkim tanio. Zakup czytnika może się wydawać dość kosztowny, nie musisz jednak kupować najdroższego. Natomiast cena e-booka to nieraz nawet kilkadziesiąt złotych mniej niż cena tradycyjnej książki. Dodatkowym atutem jest to, że wyjeżdżając na wakacje, siedząc w pociągu, nie musisz dźwigać ze sobą książek, tylko małe urządzenie, w którym pomieścisz spory księgozbiór.
Książka, którą masz w ręce, nie stanowi instrukcji obsługi i nie należy jej tak traktować. Jej celem jest pokazanie ci najczęściej używanych programów i możliwości, jakie dają urządzenia mobilne. Część aplikacji, np. mapy, przeglądarki internetowe, serwisy społecznościowe (Google+, Facebook), mogą być używane zarówno pod systemem Android, jak i iOS. To istotne z punktu widzenia użytkownika, ponieważ zdecydowanie rozszerza funkcjonalność smartfonu oraz tabletu.