p

Bezsenność. Jak odzyskałam noc - Bregje Hofstede

Kup ebooka

28.00 zł
25.47 zł (25,42 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
00.00 WIDOK GWIAZD
 

Po raz pierwszy zobaczyłam Drogę Mleczną w wieku jedenastu lat. Było to pewnej letniej nocy na Peloponezie, w słabo zaludnionej części Grecji, gdzie spędzałam wakacje z rodzicami i siostrami.

Po całym dniu spędzonym na morzu wspięliśmy się wieczorem na wzgórze do podupadającej restauracji, zagubionej wśród gajów oliwnych. Było już późno i byliśmy głodni. Zachodzące słońce wydłużyło nam cienie do dwudziestu metrów, pewnie po to, żebyśmy szybciej mogli sięgnąć szczytu.

Noc dotarła na czubek wzgórza, kiedy już jedliśmy smażonego kurczaka, którego postawiła przed nami "ciocia Niki". A kiedy oblizaliśmy palce, taras wśród drzew oliwnych stał się pomarańczową tratwą na czarnym jak smoła morzu.

Zapaliliśmy latarkę i podreptaliśmy w noc.

Była ciemniejsza niż wszystkie noce, jakie do tej pory widziałam. Nigdzie nie było żywej duszy, a wyboista droga była nieoświetlona. Intensywna czerń wokół była tak nasączona muzyką cykad, że jedna zdawała się częścią drugiej. Ogłuszająca ciemność.

Jasna wiązka światła tańcząca na ścieżce przed nami oświetlała drogę rodzicom, ale nam, podskakującym kilka metrów za nimi, trudno było dojrzeć ścieżkę pod nogami. Raz ja, raz moja siostra domagałyśmy się latarki, żeby ją nieść na zmianę, aż w końcu niezdarnie przekazywana upadła i zgasła.

Szukałyśmy jej po omacku. Podobnie jak skały żarzyła się jeszcze gasnącym światłem, ale nie chciała się już zapalić.

Kiedy poświata zgasła, wydało nam się, że światło latarki się skurczyło i zostało uniesione w górę. Nad naszymi głowami pojawiły się niezliczone gwiazdy, a w środku pomiędzy nimi przebiegała biała smuga.

Ojciec odłożył na bok irytację z powodu zepsutej latarki i wyjaśnił nam, co widzimy. Powiedział, że ta świetlisty szarfa, którą przepasane jest niebo, w rzeczywistości składa się z setek miliardów gwiazd. Owe gwiazdy to część Drogi Mlecznej, galaktyki, w której skład wchodzi również nasze Słońce. Galaktyka ma kształt ogromnej spirali, której widzimy tylko część. Słońce jest jedną z miliardów gwiazd w owej spirali, a Ziemia to niewielki kawałek skały, który krąży wokół tej jednej gwiazdy.

Trudno było mi uwierzyć w to, co mówił. Że Droga Mleczna była tam zawsze. W domu po prostu się jej nie widziało. Uznałam za szaleństwo to, że coś tak niewyobrażalnie wielkiego i na dodatek świecącego może być ukryte przed wzrokiem za sprawą ulicznych latarń, reflektorów, lamp oświetlających ganki. Że coś tak arcyważnego można uczynić niewidocznym za pomocą czegoś tak banalnego.

W tamtym czasie spałam dobrze. Bezrefleksyjnie. Spałam tak, jakbym oddychała.

 

Dwadzieścia lat później letnią nocą szłam przez Amsterdam. Było już późno, a ja chciałam zdążyć do supermarketu jeszcze przed zamknięciem. W brudnożółtym zmierzchu brzęczały motorowery.

W Albert Heijnie przy Sarphatistraat na jasno oświetlonych półkach szukałam czegoś, co pomogłoby mi przetrwać noc. Już od wielu tygodni nie spałam dobrze i moje oczy były suche ze zmęczenia. Przeczytałam gdzieś, że pomóc mi może zjedzenie na noc produktu bogatego w białko. Im więcej białka, tym wolniej się to trawi i tym mniejsze prawdopodobieństwo, że w nocy obudzi cię burczenie w brzuchu. Nie wiedziałam, czy tak jest naprawdę, ale byłam gotowa spróbować wszystkiego.

Mrugając oczyma, czytałam etykiety.

Białko. Tłuszcz, także ten nasycony.

Miałam trzydzieści lat, a bałam się nadchodzącej nocy tak bardzo, jak nigdy nie bałam się w dzieciństwie. Szukałam czegoś, czego mogłabym się trzymać. Pigułki, proszki, zatyczki do uszu, herbatki na dobranoc, dobre nawyki. Każde z tych "rozwiązań" było promykiem nadziei, za którym podążałam, póki nie zgasł, po czym znów musiałam szukać czegoś innego.

Tamtego wieczoru kupiłam specjalny twarożek z dodatkiem białka. Dwanaście i pół grama na sto.

Wiedziałam, że problem mojej bezsenności nie leży w gramach. Wiedziałam, że coś mi umyka. Ale nie miałam zielonego pojęcia, co robić. Wypróbowałam wszystkie wskazówki i podpowiedzi, jakie mogłam znaleźć.

Wyszłam z zakupami na zewnątrz i nie spojrzałam w górę. Między latarniami nigdy nie było dużo widać. Najwyżej księżyc, prawie żadnych gwiazd, a już z pewnością nie Drogę Mleczną.

 

Dzisiaj wiem, że mniej więcej czterdzieści procent ludzkości nigdy nie widzi Drogi Mlecznej. Zbyt duże jest zanieczyszczenie świetlne. Zbyt wiele oddziela nas od gwiazd: satelity, latarnie uliczne, połączony blask wszystkich naszych ekranów, lamp i neonów.

Niektórym ludziom się to nie podoba. Zakładają różne stowarzyszenia, takie jak Międzynarodowe Stowarzyszenie Ciemnego Nieba. Zwracają uwagę na negatywne konsekwencje tego całego błądzącego nocnego światła dla rozmaitych zwierząt i domagają się prawa do oglądania rozgwieżdżonego nieba. Włącznie z Drogą Mleczną, tym skrawkiem galaktyki, którego częścią jesteśmy my sami.

W rzeczywistości roszczą sobie prawo do szerszego obrazu.

 

Przez całe lata źle spałam. Przez większą część życia po dwudziestce toczyłam z nocą wojnę pozycyjną, szybko tracąc każdy teren, który udało mi się zdobyć. Wyglądało na to, że nigdy nie dojdzie do żadnego rozstrzygnięcia. W złych okresach zmęczenie było jak ściana, przez którą niewiele widać.

Sen stał się namiętnością, być może nawet obsesją. Odczuwałam to tak, jakbym została porzucona przez ukochanego, o którego nigdy specjalnie się nie troszczyłam - aż w końcu on odszedł, a ja zrozumiałam, że nie mogę bez niego żyć. I jakkolwiek bardzo go kusiłam, nie wracał.

 

Od tej bezsenności uwolniłam się dopiero wtedy, gdy uświadomiłam sobie, że mój problem nie jest związany ze spaniem. Że nie ma nic wspólnego z tym, w jaki sposób radzę sobie z zasypianiem ani z takimi praktycznymi sprawami, jak herbatki na dobranoc, tabletki nasenne, moja sypialnia czy też "higiena snu", która miała mi pomagać w przygotowaniu się do niego. Podczas gdy uważnym spojrzeniem świdrowałam noc, problemem była cała doba: moje dnie i to, jak je spędzałam. Dopiero kiedy zaczęłam widzieć swoją bezsenność jako sygnał, zaproszenie do przyjrzenia się i gruntownego przemyślenia, ponownie odnalazłam drogę przez swoje noce.

Zrozumiałam, że muszę zadać sobie pytanie, co podświadomie dręczy mnie w życiu tak bardzo, że nie mogę zasnąć. No i że muszę coś z tym zrobić. To nie moje noce były problemem, lecz dnie. Właściwie to całe życie. To tak oczywiste, że aż wstydzę się teraz o tym pisać. A jednak ten wniosek, niezależnie od tego, jak dużo czytałam o śnie, stał się dla mnie jasny dopiero po długich rozmyślaniach. Wniosek, z którym nie spotkasz się zbyt często, ponieważ nie pasuje on do dzisiejszych poglądów naukowych z ich ogromnym upodobaniem do tego, co neurologiczne i mechaniczne. Chociaż to naukowe podejście może nam wiele powiedzieć o spaniu, to jednak jest niekompletne. Przewlekłe problemy ze snem często nie są wynikiem jego niewłaściwej higieny, a zatem nie można ich rozwiązać za pomocą zmiany wieczornych rytuałów lub nowego materaca. Złe noce są następstwem twojego dnia. A nawet więcej - świata, w którym ów dzień minął.

Dojście do tego wniosku zajęło mi mniej więcej dekadę. Gdyby dziesięć lat temu ktoś powiedział mi, że aby dobrze spać, muszę dobrze przemyśleć dwadzieścia cztery godziny mojego codziennego życia, nie uwierzyłabym mu. Dlatego właśnie chcę cię zabrać w podróż do świata snu.

To, co w rzeczywistości zajęło mi całe lata, przedstawiam tutaj w ramach jednej symbolicznej doby. Doba ta zaczyna się od bezsennej nocy i związanych z tym psychologicznych zmagań ze snem. Następnie w porannym świetle (neuro) nauki omawiam biologię niespania. Po południu następuje punkt zwrotny - uznaję, że bezsenność może być sygnałem, iż to nie mój umysł szwankuje, ale coś może być nie w porządku z moim życiem. Wreszcie wieczór poświęcam na omówienie sposobów wsłuchiwania się w ten sygnał. Głównie chodzi tu o zrewidowanie swojego stosunku do podstawowych kwestii, takich jak pieniądze, czas, miejsce, w którym mieszkam, ego i ludzi wokół mnie.

 

Jeśli sięgnąłeś po tę książkę, to najprawdopodobniej znasz pustkę nocy, podobnie jak ja. To miłe miejsce, jeśli odwiedzasz je czasem z przyjaciółmi, żeby napić się alkoholu, ale nora, jeśli musisz tam siedzieć na okrągło. Najprawdopodobniej, podobnie jak ja, próbowałeś już wszystkiego, żeby lepiej spać, lecz nadal nie możesz zasnąć. Zapraszam więc, byś towarzyszył mi w moich nocnych poszukiwaniach. By to uczynić, trzeba wyjść poza higienę snu. Bo jeśli moje nieprzespane noce czegoś mnie nauczyły, to właśnie tego, żeby problemy ze snem widzieć w szerszym kontekście.

 
 
BITWA O SEN
 
 
01.00 ŚPIĄ WSZYSTKIE ZWIERZĘTA
 

Czasami, kiedy nie mogłam zasnąć, wciśnięta w kąt kanapy w moim pokoju w Amsterdamie oglądałam filmy o zwierzętach.

Najbardziej lubię wydry. Unoszą się w wodzie na grzbietach ze złożonymi na piersiach łapkami, a futro na ich brzuszkach jest pełne pozlepianych mokrych kosmyków. Kiedy są dwie, obejmują się podczas snu przednimi łapami, żeby nie oddalić się od siebie. Widziałam film z wydrą dryfującą na grzbiecie, podczas gdy na jej brzuchu leżało jej małe. Maluch spał kołysany oddechem matki i ogromnego wodnego łóżka pod spodem.

Śpiących słoni morskich szukałam trochę dłużej, ale było warto. Na ciemnoniebieskim tle porysowanym skośnymi promieniami rozszczepionego światła słonecznego, ważące dwa tysiące kilogramów ciało słonia morskiego sunie przez toń. Kiedy zanurzy się wystarczająco głęboko - z dala od orek i rekinów - obraca się na grzbiet, składa przednie łapy na brzuchu i w bezruchu opada coraz głębiej w ciemną wodę. Komentator nazywa to the falling leaf chase (fazą spadającego liścia). Kiedy liść powiruje tak przez kwadrans, ponownie staje się zwierzęciem, zaczyna się poruszać i potężnymi uderzeniami ciała wydobywa się na powierzchnię, żeby złapać oddech[2].

Istnieją zwierzęta, które potrafią spać na stojąco. Na przykład flamingi z ogrodu zoologicznego Artis, wzdłuż którego latami przejeżdżałam na rowerze, śpią, stojąc na jednej nodze, podczas gdy drugą chowają między ciepłymi piórami na brzuchu.

Właściwie nie znamy gatunku zwierząt, który by nie spał. Śpi nawet delfin, który nie może przestać się poruszać, bo wtedy by utonął; w tej sytuacji śpi jedna półkula jego mózgu, druga zaś czuwa, dzięki czemu zwierzę może pływać. Najwyraźniej sen jest tak ważny, że zawsze sobie jakoś poradzi.

Zdaniem naukowców sen musiał się pojawić wraz z pierwszymi formami życia. To stała ewolucyjna, która nie omija żadnego gatunku. Pająk podkurcza nogi i jego metabolizm zwalnia. Dżdżownice przyjmują do snu specjalne pozycje - są lekko zgięte niczym kij do hokeja. Nawet najprostsze organizmy jednokomórkowe mają fazy aktywne i pasywne, które korespondują z dobowym rytmem naszej planety[3].

 

Mimo to do wielu ludzi sen nie znajduje drogi. Jeżeli stoisz w kolejce w supermarkecie, możesz być pewien, że co piąta czekająca wraz z tobą osoba ma z nim problemy[4]. Wejdź do klasy w szkole średniej, a okaże się, że połowa nastolatków, których tam spotkasz, każdej nocy kręci się i niespokojnie przewraca w łóżku[5]. I mniej więcej co dziesiąty z nas spełnia kliniczne kryteria insomnii, czyli bezsenności[6].

Gdybym mogła mierzyć się z dżdżownicą pod względem umiejętności spania, nigdy nie napisałabym tej książki. Jeżeli sen nie sprawiałby ci problemu, prawdopodobnie nigdy byś po nią nie sięgnął.

Tak czy inaczej człowiek, jedyny gatunek cierpiący na bezsenność, skomplikował spanie[7]. Na przykład, uznając sen za stracony czas - co stwarza pokusę, by mu nie ulegać.

 

Gdy naprawdę nie mogłam zasnąć, właziłam na kanapę, odpalałam laptopa i mówiłam sobie: A niech to diabli, zrobię coś pożytecznego. Po czym siedziałam tam naburmuszona i wymięta. Jak dziecko, które mówi: "Wcale nie muszę iść na to twoje głupie przyjęcie urodzinowe!".

 
 
02.00 SEN JAKO STRATA CZASU
 

@elonmusk

the colour orange is named after the fruit

 

Wpatrywałam się w tę informację, która bez żadnego kontekstu pojawiła się na mojej osi czasu. Doczekała się setek komentarzy, między innymi:

 

@moment_in_time

Go to sleep lol

 

@yoboibleach

Elon what the Frick tis 3am u tweet that does Elon ever sleep?

 

Nie, Elon nigdy nie śpi. Szef Tesli i SpaceX znany jest nie tylko ze swego geniuszu i rytmu pracy, ale także z niepowtarzalnych nocnych tweetów. Jego fani odpowiadają regularnie: Elon, go to sleep.

Ale on uważa spanie za stratę czasu. W wywiadzie dla "The New York Times" powiedział, że jego tydzień pracy to sto dwadzieścia godzin, a noce to zwykle wybór "między brakiem snu a ambienem", znanym środkiem nasennym[8].

 

Od dawna próbowano kontrolować sen, chociaż kiedyś wyglądało to nieco inaczej. Był taki czas, gdy postawa Muska była całkiem normalna, Zwłaszcza w XIX i XX wieku przywiązanie do snu było oznaką słabości, podczas gdy umiejętność czuwania była pożądanym talentem. Wciąż są ludzie, którzy nie szukają snu, lecz go lekceważą.

Na przykład Donald Trump od lat kultywuje swój obraz top dog, przywódcy, który nie potrzebuje wiele snu. Śpi tylko sześć godzin na dobę. Tak przynajmniej pisał w swoim pierwszym bestsellerze, Trump: The Art of the Deal. Ale to było w 1987 roku. W 2004 wydał nową książkę, Trump: Think Like a Billionaire, w której utrzymuje, że nie śpi dłużej niż cztery godziny na dobę. Dłużej możesz spać tylko wtedy, gdy chcesz być nieistotny, an also-ran in life. W swoim ostatnim dziele - Think Big and Kick Ass in Business and Life - potrzeba snu Trumpa skurczyła się już do trzech godzin. (Czekam teraz, aż oświadczy, że podczas swojej prezydentury w ogóle nie spał).

A wszystko dlatego, że jest pełen pasji. "Jeśli lubisz to, co robisz, to prawdopodobnie nie będziesz spał dłużej niż trzy lub cztery godziny"[9]. Zmęczenie to problem motywacji. Deze 7 succesvolle ondernemers slapen bijna niet (Tych 7 odnoszących sukcesy przedsiębiorców prawie nie śpi). 5 Bizarre Slaapgewonten van Succesvolle Mensen (5 dziwnych nawyków sennych ludzi sukcesu). How Much Sleep Do Millionaires Get? Zo Telt de Elite Schapen (Jak długo śpią milionerzy? Tak elity liczą barany). How Many Hours Do Celebrities Sleep? (Jak długo śpią celebryci?).

Niewiele, jeżeli można wierzyć tym źródłom. Jack Dorsey (Twitter) - cztery do sześciu godzin na dobę. Tom Ford (projektant mody) - trzy godziny. Richard Branson (Virgin) - pięć do sześciu godzin. Winstonowi Churchillowi wystarczały cztery; Napoleon również rzadko spał dłużej.

Trudno powiedzieć dokładnie, jak długo ludzie spali dawniej, ale wiele szacunków mówi o mniej więcej siedmiu godzinach[10]. A zatem mniej niż osiem, zalecane przez Światową Organizację Zdrowia. Beztroski czas, kiedy ludzie mogli wysypiać się do woli, nie zważając na pracę, hałas czy ból, nigdy nie istniał. Również idea, że sen to strata czasu, nie jest nowa[11]. Ale prawdziwe negowanie snu stało się modne właściwie w XVIII wieku. Nieprzypadkowo, był to bowiem przydatny pogląd - idea, że prawdziwemu mężczyźnie wystarczą cztery godziny snu znakomicie pasowała do wymagań, jakie rewolucja przemysłowa miała wobec robotników. Kto kupował drogie maszyny parowe i budował fabryki, najszybciej otrzymywał zwrot z inwestycji wtedy, gdy pracowały one dzień i noc. Fabryki włókiennicze i huty produkowały przez dwadzieścia cztery godziny. A to udawało się najlepiej wtedy, gdy ludzie odpowiedzialni za tę produkcję możliwie jak najbardziej przypominali maszyny, które obsługiwali. Żelazny rytm maszyn, które chodziły dzień i noc. Żeby w te ramy wcisnąć sen, konieczne stały się budziki.

W XVIII wieku nie tylko fabryki, ale i sklepy w dużych miastach coraz częściej były otwarte do północy; ta tendencja już nigdy nie uległa zmianie. Rozwój wypadków przyspieszył około 1880 roku wraz pojawieniem się żarówki. Nagle wszędzie, gdzie się pojawiła, łatwo i za przystępną cenę można było pozbyć się ciemności[12].

Właściwie była to jedyna rzecz, która stała jeszcze na przeszkodzie rozwoju idealnego systemu gospodarczego - ten dziwny ludzki nawyk, żeby przez kilka godzin na dobę pozostawać bez przytomności[13].

 

[...]

Przypisy końcowe
[1] Motto z wiersza Gregory'ego Orra Insomnia Song zapożyczam od Lisy Russ Spaar (red.), Acquainted with the Night Insomnia Poems, Columbia University Press (2019).
01.00   ŚPIĄ WSZYSTKIE ZWIERZĘTA
[2] W sprawie snu słoni morskich. Zob. Yoko Mitani i in., Three-Dimensional Resting Behaviour of Northern Elephant Seals: Drifting Like a Falling Leaf, "Biology Letters", t. 6, nr 2 (2010), s. 163-166.
[3] Zob. Matthew Walker, Why We Sleep, Penguin (2018).
[4] Według raportu CBS (główny urząd statystyczny) z 2017 roku w grupie powyżej dwunastego roku życia jeden na pięciu Holendrów przyznaje się do problemów ze snem. Jeden na dziesięciu doświadcza poważnych lub bardzo poważnych problemów ze snem. Zob. CBS, "Een op de vijf meldt slaapproblemen" (16 marca 2018).
[5] Połowa w przybliżeniu. Według badań przeprowadzonych w 2019 roku przez TeamAlert, 42,7 procent nastolatków śpi zbyt krótko, 43,4 uważa, że śpi źle, a 65,2 śpi faktycznie źle według kryteriów badaczy. Zob. Stichting TeamAlert, "Onderzoek Jongeren en Slapen", 2019. Z kolei inne badania ukazują dużą różnicę między snem nastoletnich chłopców i dziewczynek. Podczas gdy chłopcy w 31,3 procent przypadków cierpią na zaburzenia snu (takie jak częste lub przedwczesne budzenie się i kłopot z zasypianiem), podobne kłopoty ma co najmniej 52,7 procent dziewcząt. Zob. Gererd Kerkhof, Epidemiology of Sleep and Sleep Disorders in The Netherlands, "Sleep Machine", t. 30 (2017), s. 229-239.
[6] A zatem śpią źle i zbyt krótko, nie mogą zasnąć lub spać dłużej i cierpią z tego powodu w ciągu dnia. Musi to dotyczyć co najmniej trzech nocy w tygodniu przez co najmniej trzy kolejne miesiące. Ponadto dolegliwości te nie mogą być spowodowane zbyt dużą ilością wypitej kawy, bolesną chorobą bądź depresją, bo wtedy nie liczy się to już jako bezsenność. Są to kryteria sformułowane w znanym podręczniku DSM 5 traktującym o różnych "zaburzeniach".
[7] O ile nam wiadomo, zwierzęta nie cierpią na bezsenność, taką jaką znają ludzie. Mam na myśli nieudane próby zaśnięcia mimo sprzyjających warunków. Prowadzono różne badania nad zwierzętami, które śpią krócej niż zwykle, ale one były zmuszane do czuwania przez badaczy. Szczury umieszczone w nieustannie obracającym się kołowrotku spać nie mogą; trudno to jednak porównywać z sytuacją człowieka, który nie może zasnąć w bezpiecznej i cichej sypialni, "śród cichej nocy, śród wszystkich ponęt, jakie tylko mogą zwabić cię, zakląć" (Szekspir, tłum. Placyd Jankowski). Wydaje się również, że zwierzęta, które nie mają dużo ruchu i trzymane są w niewoli - jak konie w stajni - częściej czuwają nocą niż zwykle. Jednak według mojej wiedzy nie stwierdzono bezsenności u zwierząt dzikich, żyjących w swoim środowisku naturalnym. Co rodzi pytanie, czy człowiek nie żyje przypadkiem w jakimś sensie w niewoli. Zob. Linda Toth i Pavan Bhargava, Animal Models of Sleep Disorders, "Comparative Medicine", t. 63, nr 2 (2013), s. 91-104. W sprawie nieśpiących koni Zob. Do Animals Have Sleep Disorders?, "Sleep And Health Journal", artykuł, który najwyraźniej opiera się na pracy doktorskiej Christine Fuchs, Narkolepsie oder rem-Schlafmangel? 24-Stunden-Überwachung und polysomnographische Messungen bei adulten 'narkoleptischen' Pferden, Uniwersytet Ludwika i Maksymiliana w Monachium (2017).
02.00   SEN JAKO STRATA CZASU
[8] David Gelles i in., Elon Musk Details "Excruciating" Personal Toll of Tesla Turmoil, "The New York Times", 16 sierpnia 2016.
[9] Tłum. moje: If you love what you're doing, you are probably not going to sleep more than three or four hours. Cytat pochodzi z książki Alan Derickson, Dangerously Sleepy: Over worked Amercians and the Cult of Manly Wakefulness, University of Pennsylvania Press (2014).
[10] Uczeni często powołują się na przykład współczesnych łowców-zbieraczy, zakładając, że w taki czy inny sposób stosują się oni do jakiegoś "pierwotnego wzorca", co jednak nie jest pewne. Tych kilka plemion, które wciąż żyją z łowiectwa i zbieractwa, funkcjonuje w konkretnych okolicznościach, a każde z nich ma własną kulturę, czyli zestaw spraw wpływających na to, jak ich członkowie śpią. Ogólnie rzecz biorąc, owi łowcy-zbieracze nie śpią bardzo długo - w zależności od pory roku na przykład od sześciu godzin czterdziestu pięciu minut do ośmiu godzin piętnastu minut. Inni badacze szperają w starych dziennikach, listach lub dokumentacji kryminalnej, szukając informacji o długości snu, i próbują rozwiązać zagadkę za pomocą tych strzępków. Wygląda na to, że mieszkańcy osiemnastowiecznej Antwerpii spali około siedmiu godzin dziennie, a zatem mniej niż złota norma ośmiu godzin. Wyjątek stanowili bogaci antwerpczycy, którzy często mogli pozostawać w łóżkach dłużej niż plebs. Zob. Gerrit Verhoven, (Pre) Modern sleep. New Evidence from The Antwerp Criminal Court (1715-1795), "Journal of Sleep Research", Willev Online Library, 11.06.2020. Jeśli będziemy pamiętać, że wówczas nie było jeszcze środków przeciwbólowych, w łóżkach roiły się pasożyty, a wielu ludzi dzieliło swoje domy z żywym inwentarzem, taka ilość snu nie powinna nas zbytnio zaskakiwać.
[11] Już Platon uważał, że obywatele powinni spać krócej niż niewolnicy, albowiem sen to "czas martwy" dla tych, którzy mają coś do załatwienia. Szekspirowski Henryk IV zazdrości swoim najbiedniejszym poddanym ich spokojnych nocy, gdy mimo wygodniejszego łóżka władcy jest skazany na odpowiedzialne czuwanie. "O śpijcież spokojnie szczęśni biedacy! gdy na nasze łoże, cała moc berła snu przyzwać nie może!" (tłum. Placyd Jankowski). Zob. Kimberley Whitehead i Matthew Beaumont, Insomnia: A Brief Cultural History, "Lancet", 1806-2016, t. 391, s. 2408-2409.
[12] W sprawie zmieniającego się podejścia do snu zob. Robert Ekirch, At Day's Close: Night in Times Past, W.W. Norton (2005).
[13] Współczesną wersję tej myśli dobitnie wyraził Jonathan Crary. W swojej książce 24/7: Late Capitalism and the Ends of Sleep opisuje on, w jaki sposób kapitalizm przenika każdy aspekt naszego życia. Sen, a zatem czas, kiedy ludzie nie są produktywni i nie konsumują, jest wrogiem kapitalizmu - powiada Crary. Sen przedstawia jako akt oporu przeciwko światu, w którym znaczenie mierzy się wyłącznie w dolarach. Literackim odpowiednikiem może być tu Człowiek, który śpi Georgesa Pereca. W tej opowieści pewien paryski student wydobywa się z "tej matni zobowiązań, którym nie ma końca, z tej maszyny, która wiecznie produkuje, miele i połyka", żeby zamiast tego spać. Sen jako akt oporu. Zob. Georges Perec, Człowiek, który śpi, tłum. Anna Wasilewska, Kraków 2020.

Tytuł oryginału:

Slaap vatten. Hoe een slapeloze de nacht terugwon

 

Polish Language Translation Copyright ? 2023 by Linia sp. z o.o.

Copyright ? 2021 Bregje Hofstede and Das Mag Publishers

 

Published by arrangement with Cossee Publishers

 
 

Wydawca jest wdzięczny Holenderskiej

Fundacji dla Literatury (Nederlands Letterenfonds)

za finansowe wsparcie publikacji tej książki.

 

Redakcja:

Krzysztof Środa, Anita Widman-Drzewiecka

 

Korekta:

Anita Widman-Drzewiecka, Beata Wydrych

 

Ilustracja na okładce:

Agnieszka Kutylak-Hapanowicz

 

Opracowanie okładki:

Darek Pepłoński

 

Skład:

Anna Dąbrowska

 

Seria: Biała Plama

www.bialaplama.pl

 

Linia sp. z o.o.

www.wydawnictwolinia.pl

 

ISBN: 978-83-66667-33-4 (EPUB); 978-83-66667-33-4 (MOBI)

 

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej