p

ARETÉ. Odwaga bycia sobą. Aktywuj swój heroiczny potencjał - Brian Johnson

Kup ebooka

99.90 zł
79.92 zł (79,92 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

SŁOWA UZNANIA I REKOMENDACJE

Nie ma w ostatnich latach nikogo, kto robiłby więcej, by przekazać światu praktyczną wiedzę. Brian Johnson studiuje dokonania starożytnych myślicieli, osiągnięcia współczesnej nauki oraz najważniejsze teorie naszych czasów. Robi to, ponieważ jego celem jest stworzenie ostatecznego zbioru wniosków i narzędzi, których wszyscy potrzebujemy, by z prawdziwą perfekcją pchnąć nasze życie do przodu. Wszystko, co odkrył do tej pory, przekazuje nam w postaci tej nowej książki, która jest potężnym kompendium wiedzy gotowej do zastosowania w praktyce. To niesamowite dokonanie. Mam nadzieję, że z tej wspaniałej pracy Briana skorzystają miliony ludzi. Jako ludzkość potrzebujemy tego teraz jak nigdy dotąd.

DR TOM MORRIS

specjalista z zakresu filozofii społecznej i autor ponad trzydziestu książek, w tym takich bestsellerów jak True Success, If Aristotle Ran General Motors, The Oasis Within i Plato's Lemonade Stand

Prawdopodobnie nie ma książki, która bardziej przyspieszyłaby proces osiągania pełni potencjału niż Areté, tak samo jak nie ma lepszej niż Brian Johnson osoby, która by ją napisała. To prawdziwy współczesny filozof, który wydobył i scalił wiedzę największych umysłów w historii, abyś mógł ją wykorzystać do wykreowania takiego życia, jakiego pragniesz i na jakie zasługujesz.

HAL ELROD

autor światowego bestsellera Fenomen poranka

Przygotuj się na poszerzenie horyzontów i otworzenie serca. Areté, nowa niezwykła książka Briana Johnsona, to wybitne dzieło, które z pewnością będzie czytane i cenione przez miliony, a także przekazywane z pokolenia na pokolenie. W świecie, który wydaje się dziś zdominowany przez miałkość i mentalne ubóstwo, książka Briana stanowi źródło głębokiej prawdy, mądrości i natchnienia – wezwanie do walki dla każdego, kto ma odwagę realizować swoje marzenia, bez względu na to, jak zuchwałe mogą się wydawać. Przerwij czytanie każdej innej książki i zanurz się w przesłaniu Areté. Obiecuję, że wypłyniesz z nowym poczuciem celu, lepszym zrozumieniem samego siebie i narzędziami, których potrzebujesz, aby wywrzeć trwały wpływ na świat.

JIM HULING

specjalista ds. rozwoju kompetencji menedżerskich, były globalny konsultant ds. zarządzania w firmie Franklin Covey, autor bestsellera 4DX, czyli Cztery dyscypliny realizacji

Tytuł wydania oryginalnego:

ARETÉ: Activate Your Heroic Potential

 

Copyright ? 2023 by Heroic Public Benefit Corporation

 

Published by Heroic Blackstone Publishing

All rights reserved.

Wszelkie prawa zastrzeżone.

 

Wydanie polskie ? 2025 by Galaktyka sp. z o.o.

 

90-644 Łódź, ul. Żeligowskiego 35/37

tel. +42 639 50 18, 639 50 19, tel./fax 639 50 17

e-mail: [email protected]; [email protected]

www.galaktyka.com.pl

 

ISBN:

Wydanie drukiem: 978-83-7579-952-1

E-book: 978-83-7579-962-0

 

Redakcja: Beata Otocka

Korekta: Monika Ulatowska

Redakcja techniczna: Renata Kozłowska

Redaktor prowadzący: Marek Janiak

Adaptacja oryginalnego projektu okładki: Master

Konwersja do e-book: InkPad

 

Pełna informacja o ofercie i planach wydawniczych:

www.galaktyka.com.pl

[email protected]; [email protected]

Zapraszamy!

 

Niniejsza książka ma charakter informacyjny, a treści w niej zawarte to opinie autora. Nie powinny być rozumiane jako porady psychologiczne czy medyczne, a w szczególności nie powinny być traktowane jako zastępstwo profesjonalnej pomocy psychologicznej.

Autor i wydawca dołożyli wszelkich starań, aby zawarte w tej książce informacje były rzetelne i kompletne, nie ponoszą jednak żadnej odpowiedzialności za mogące pojawić się błędy, nieścisłości, przeoczenia lub niezgodności, ani za szkody i straty powstałe w wyniku stosowania informacji zawartych w niniejszej publikacji

Wszelkie prawa zastrzeżone. Bez pisemnej zgody wydawcy książka ta nie może być powielana ani w częściach, ani w całości. Nie może też być reprodukowana, przechowywana i przetwarzana z zastosowaniem jakichkolwiek środków elektronicznych, mechanicznych, fotokopiarskich, nagrywających i innych.

 

451 KONCEPCJI,KTÓRE POMOGĄ CI AKTYWOWAĆ HEROICZNY POTENCJAŁ

Słowo od Phila Stutza

ZAŁOŻENIE I. Znajomość ostatecznej gry

Miło cię poznać

Areté

Jak zamknąć lukę

Strach i lenistwo

Charakter kontra błędy w projektowaniu

Przeładowanie

451°

Na podorędziu

Podstawy dla początkujących

7 założeń

Jesteś bohaterem

Decyzja dojo

Tlen dla duszy

Matematyka przeznaczenia

Entelechia

Wołanie twojej duszy

Arystoteles i Seligman

2500-letnie wyzwanie

Hedonizm kontra eudajmonizm

Motywacja wewnętrzna a motywacja zewnętrzna

Poznaj swojego nowego najlepszego kumpla

Daimon spotyka geniusza

Ostateczny dżihad

Koneserzy cnót

Twoje top 5

Ta druga piątka

Cnotliwy środek

Wdzięczność

Przepływ wdzięczności

Postrzeganie czegoś jako oczywistości

Roszczeniowość

O pokorze

Pamiętaj, kto wykopał studnię

Miłość celebracyjna

Nadzieja

WOOP!

Intencje wdrożeniowe

Pływające szczury

Sekretny składnik przywództwa

Ciekawość

Zwycięstwo albo lekcja

Cała prawda o tym, jak wygrywać albo się uczyć

Wychowywanie mistrzów

Cudowne chwile

Ty i słoń

Zapał

Miłość

Arystotelesowe "szczęście"

Jak wieść dobre życie

Wyuczona bezradność

Wyuczony optymizm

Prędkość światła

Nie jesteś pępkiem świata

100 pytań

Droga

Zdrowy dewiant

Stoickie szpitale

Memento mori

Podróżowanie w czasie

Szybka wycieczka do piekła

Ostateczny koniec

ZAŁOŻENIE II. Wykuwanie antykruchej ufności

Założenie II

Siłownia duszy

Uzasadnienie

Antykruchość

Ufność

Czym jest ufność

"Dajesz!"

"Jestem podekscytowany!"

OMMS

5 kroków do sukcesu według Dalio

Błędne ujęcia

Idealni ludzie nie istnieją

Perfekcjonizm

Samowspółczucie

Smocze blizny

Upór

Psychologiczne atuty

Reakcjo-zdolność

Ofiara czy bohater?

Myślenie ukierunkowane (część II)

Kurza kupa

Przebita opona

Ukierunkowana praktyka

Myślenie kontra działanie

Paradoks Stockdale'a

Oberwałeś ostatnio w twarz?

Z + S + UAWP = W

O 1% lepiej

Po co być przeciętnym?

Niemożliwe

Narodziny superciebie

Pole diamentów

Jak stworzyć perłę

Ziarnistość papieru ściernego

Ty kontra twoje problemy

Nie przestawaj strzelać

Podejmowanie kontra unikanie

Pętla instynktu

Śluzice są dziwaczne

Naprawdę trudne kontra niemożliwe

Jezus, Tolle i ty

Odporność emocjonalna

Lekkość + ciężkość = wyporność

Antykrucha wyporność

Jak zostać ikonoklastą

Odwrócone wskaźniki

Percussus resurgo

Ekstremalne zawłaszczanie

W złym zespole?

Zawłaszczański kontra ofiarski

Tak w krainie nie

Współbyt

Ciasteczka śmierci

Kac wrażliwościowy

Nigdy nie marnuj błędu

Rób to, co deklarujesz

Podejmowanie nowych zobowiązań

Świętowanie dezorientacji

Heroiczne przeformatowanie

Druga strzała

Tolle o zatruciu pokarmowym

Zygzaki i zwroty

Król home runów

Paradoks ognia

Niezwyciężalność

ZAŁOŻENIE III. Optymalizacja "wielkiej trójki"

"Wielka trójka" – geneza

"Wielka trójka" 2

Piły ręczne kontra piły łańcuchowe

Energia, etymologia pojęcia

Poznaj swoje mitochondria

Praca głęboka kontra praca płytka

Praca genialna kontra praca mierna

Równanie pracy genialnej

Przeciętność kontra doskonałość

Porywające cele

Heroiczne związki

Dostrzegamy bohaterów

Współczucie kontra zachęcanie

Zacznij od "kim"

Chcesz lepszych nawyków?

Tożsamość ? zachowania ? uczucia

Stary ty?

Alter ego

Starszy oficer od morale

Właściwe "dlaczego"

Jaki jest twój najważniejszy nawyk związany z dbaniem o siebie?

Obowiązki domowe kontra prezenty

Marginalne zyski

"To cały ja"

"To nie w moim stylu!"

"Wymaga pracy!"

Puzzle życia

"Znalazłem coś!"

Chcesz się poprawić? Rób pomiary

Myślenie zerowe

Kierunek kontra cel

Co sprawia, że trwamy

Ostatnie bariery

Chcesz być wybitny?

Ty, Michał Anioł i twój potencjał

Moment decyzji

Złoty ty

Złoty ty (część II)

5-minutowe trudne rozmowy

Wydawanie na świat.

Jednostronność

Zaspokajanie kontra służenie

Kiedy fakty ulegają zmianie

Deo volente & bądź wola Twoja

Uzdrawianie relacji

Jesteś typem teleologicznym

Kogut Happy

Rolka papieru toaletowego

Albo/lub?

Zasady złota i platynowa

Dla kogo pracujesz?

Modlitwa o pogodę ducha

Krótka historia trawników

110-letni ty

Przerażające "u"

Dążenie do szczęścia

Ostatni wykład

Ostatni list

Cele: teleskopy i mikroskopy

Programowanie swojego umysłu

Kroczący posąg

ZAŁOŻENIE IV. Mistrzowskie Dni

Dziś jest ten dzień!

Listy kontrolne Mistrzowskich Dni

Bloki czasowe

Twój poprzedni rekord

Carpe diem

Carpe punctum

Oświecone istoty.

Poranne i wieczorne rytuały

Nieskończone kroki

Wyższe wzloty i mniej dotkliwe upadki

Wirujące palce

Gra o równowagę ducha

Upraszczanie pola walki

Kontrolowanie centrum

Ograniczenia są ekstra

Rytuał wieczorny

+1 godzina snu

Resetowanie punktu odniesienia

Wyłączenie całościowe

Od pracy do miłości

Efekt iPhone'a

Cyfrowy zachód słońca

Reguła 10 008 godzin + 36 minut

Zdrzemnij się!

Okołodobowcy i ultradobowcy

Wywoływanie fal

Czteroipółgodzinny dzień pracy

Fenomenalne poranki

Prokrastynacja

Przyszły ty

Twoje centrum uzależnienia

Wyrzeczenia a decyzje

Dobre złe dni

Wygrałem?

Dni odbicia

4 dyscypliny realizacji

Kontroluj wynik

Dwie karty wyników

Rzymskie dni mistrzowskie

Efekt Zeigarnik

Lew kontra dżungla

23 kilogramy = 6

Reguła 80/20

Kalkulator motywacyjny

Motywacja = energia × (wartość × oczekiwania / impulsywność × opóźnienie)

Cyfrowe urlopy

Średnia .300

Analiza porannego rytuału Pitagorasa.

Najpierw rzeczy najważniejsze

C.Z.A.S

Wydajność kontra skuteczność

Zmień to w grę

Kreatywność kontra reaktywność

Praktykuj to, co sam głosisz

Zarządzanie czasem według Druckera

Multizadaniowość to mit

Zmienianie zadań jest kosztowne

Zmiatacz

Odpoczywaj, zanim się zmęczysz

Synergia

Panowanie nad własnym życiem

Ambicja i rutyna

Praca czy zabawa?

Noworoczne postanowienia

ZAŁOŻENIE V. Władca własnego umysłu

IQ kontra siła woli

Wojownicy kontra bibliotekarze

Trzy rodzaje dyscypliny

Test pianki marshmallow

Chcesz lepiej wykorzystać siłę woli?

Pakt Odyseusza

Syreny

Jazon i Argonauci

Klarowne linie

Zaangażowanie: 100% to pestka

Odnowienie zobowiązania

Twój marzyciel i twój wykonawca

Od trudnego do łatwego

Rozkazuj i ulegaj

Podłogi i sufity

Ogórki: świeże i kiszone

Aktywna miłość

Masz negatywne myśli?

Co musisz teraz zrobić?

Teflon kontra rzep

Rodzicielstwo: 3 porady

Ktoś chętny na balet?

Nieustępliwe skupienie na rozwiązaniach

Kurz

Ty, rolnik i jego koń

Odnajdź związek

Palce i wykłady

Zabezpieczenie wyzwalaczy przed dziećmi

Im kto gorszy

Przestrzeń

Jak zwiększyć efektywność 100 000 razy

Jak być niepowstrzymanym

" WDK!"

Reguła 5 sekund

"Kocham PUH!"

Stopniowo

Jak skasować zły nawyk

Psychologiczna elastyczność

Jak przestać być trudnoholikiem

Jak uniknąć samobójstwa nawyku

Nie przerywaj passy

Zmienność twojego zachowania

Prędkość to moc

Prawo słabnącego zapału

Zaczynanie kontra kończenie

Dar wybitności

Homeostaza i przystosowawczość

Dynamiczna równowaga

Uśmiech!

Drzwi strachu

Drzwi strachu (część II)

Efekt publiczności

Mama mówi: bądź cnotliwy

Jesteś dziwakiem

Jeżeli...

Nie dostajesz tego, czego chcesz?

Muszturbacja

Dwa rodzaje łatwości

Odporność emocjonalna (część II)

Pokonaj lęk

Skasuj tę aplikację

Bohater zdobywca

Tolerancyjny dla innych

Wspólny mianownik sukcesu

Wysiłek liczy się potrójnie

ZAŁOŻENIE VI. Opanowanie podstaw

Twoje skarpety

Dekady Woodena

Wybitność = konsekwencja

Kopanie fundamentów

Latarnia

Trening z Kobe

Gdybyśmy pracowali ze sobą

Mistrz świata ty

Mistrzowie robią więcej

Błogoscyplina

Pilnie, cierpliwie i wytrwale

Zacznij od nowa

Stany kontra cechy

Cudowne leki

Kryptonitowy pył

Tłuszcz trzewny

Prognozowana zachorowalność

Sprawa przeciwko cukrowi

Zasady heroicznego odżywania

Gotowy na serotoninę?

Jedz prawdziwą żywność

Kiedy jeść

Czy to nie skrajność?

Odżywianie zwierząt

Malowanie liści sprejem

Ćwiczenia kontra Zoloft

Molekuły nadziei

Magiczna liczba kroków

Solvitur ambulando

Ruch > ćwiczenia

Okazje do ruchu

Pociągnij za nić

Ilość snu przed Edisonem i później

Kurczaki okołodobowe

Krótka historia (niebieskiego) światła

Znaczenie zaangażowania

Budzisz się w środku nocy?

Jak naprawdę działa kofeina

Zasady oddychania

Balonowe oddychanie

Magiczny punkt

Jak przestać myśleć

Natychmiastowa siła woli

Zimny prysznic raz dziennie

Tonus nerwu błędnego

Po co medytować?

Jak medytować

Myśli i bicie serca

Dlaczego Budda medytował

Flow (przepływ)

Uzależnieni od przepływu

Kochaj, co masz

Reguła 80/20 + prawo Parkinsona

Udręka = Ból × Opór

Nazwać, by oswoić

Myślenie obsesyjne

Naprawianie usterek

Kłaczki na obiektywie projektora

Jezus o drzazgach i belkach

Duchowa ekonomia

Obfitość czasu

Wirus zamożności

Rywalizacja? Nieee... tworzenie!

Zazdrość

Batony bohatera

ZAŁOŻENIE VII. Aktywacja supermocy

Mój ulubiony bohater

Moc ducha, geneza

Siła ducha, równanie

Charyzma moralna

Jesteśmy tylko żarówkami

Paradoks ego

Silne ego

Kto powinien posiąść ziemię?

Pankration = pełnia siły

Na arenie

Zmartwychwstania i ukrzyżowania

Żal

3:59.4

Domino

Magiczne jednocentówki

Czas zegarowy kontra czas agrokulturowy

Plateau ukrytego potencjału

Pasmo samych porażek?

Konsekwencja ponad intensywność

Głos konsekwencji

Myślisz, że osiągasz 8

Charyzma dla początkujących

Śmierć na rozstaju

Droga nie wybrana

Całkowite zaangażowanie

Najlepsze wizje życia

Pełny obraz

Mikroskopy i teleskopy

Mistrzowie walczą do końca

Zmywanie naczyń

Redagowanie życia

Cztery umowy

Jak oszacować, dokąd dotrzesz

Drzewka bonsai, złote rybki i ty

Udowadnianie swojej wartości

Jerry Rice, przyłożenie!

Być jak Mike

Nastawienie na rozwój

Zdołowany? Dwa sposoby reagowania

Małe zwycięstwa

Zakłócenia?

Miska wypełniona ziarnami kawy

Rzetelnym bądź sam względem siebie

Złoty medal w 1960

Zagadki życia

Ile to jest 1 + 1?

Motywacja (znowu)

Niefortunne kontra niewybaczalne

Zasada nr 1 sukcesu

Dynamiczne wzmocnienie

Stoicyzm Singera

Heroiczni sportowcy, łączcie się!

(Prawdziwa) historia o Piniacie

Zdyscyplinowani atl?ci

Moje święte ślubowanie (pracy)

Moje święte ślubowanie (miłości)

42%

Mocne i słabe strony

Kreatywne sąsiedztwo pana Rogersa

Przypowieść o talentach

Ogniska i krzesła

Doskonale niedoskonałe

Wewnętrzna bitwa

Ścieżka mistrza-szczęściarza

Wielkoduszny kontra małoduszny

Sukces psychologiczny

Mądrość mojej mamy i Thomasa Carlyle,a

Arambhashura

Deklaracje cnót

Program Heroic Coach

Słowa pochwały dla programu Heroic Coach

Badanie nad skutecznością Heroic Coach

Kilka słów o Heroic Public Benefit Program

Chciałbyś zainwestować w Heroic?

Dziękuję ci

Wyrazy uznania dla całej społeczności Heroic

451 najważniejszych "Notatek filozofa"

45 (+1) lekcji optymalnego życia dla początkujących

O autorze

Dołącz do naszego ruchu

ARETÉTŁUMACZENIE DZIESIĘCIOLATKOWI

Jestem dość zdyscyplinowanym gościem, a moje podejście do każdego dnia w roku można określić jako całkiem nieźle uporządkowane. Mimo to, dziś rano skróciłem swój normalny poranny harmonogram zajęć, aby skupić się na moim protokole miłości.

Z jakiejż to specjalnej okazji?

Z powodu turnieju szachowego Grandmaster Chess Academy w Austin, w którym miał wziąć udział Emerson.

Tak więc... opuściłi... em wcześniej swój gabinet i wszedłem do kuchni, podjarany nadchodzącym dniem. I wtedy... Emerson oznajmia, że nie chce jechać.

– Serio? – zapytałem. – Dlaczego, mistrzu?!

– Nie wiem – padła markotna odpowiedź. – Po prostu nie chcę tam jechać.

– Hmm, ciekawe... Może wybierzemy się na krótki spacer i przegadamy sprawę?

– Okej.

Wychodzimy z domu i ruszamy na obchód naszych włości.

Eleanor i Mama podążają za nami. Tuż przed miejscem, w którym nasz prywatny szlak zakręca z powrotem w stronę domu, słyszymy głos Mamy:

– Mówi, że nie chce jechać, bo myśli, że nie wygra! Sądzę, że powinieneś poruszyć ten temat.

Fascynujące, myślę. Zdecydowanie powinniśmy o tym porozmawiać.

Ruszamy w drogę powrotną, a ja wyciągam rękę i łapię dłoń Emersona. Ściskam ją mocno i mówię mu "kocham cię" w naszym wymyślonym języku, który nazywamy ścisku-ścisku. Emerson odpowiada mi w ten sam sposób.

– No dobrze... Mama twierdzi, że nie chcesz jechać, bo nie wygrasz turnieju, to prawda?!

– Tak – odpowiada krótko Emerson.

– Chłopie – rzucam z uśmiechem. – To przecież oczywiste, że nie wygrasz tego turnieju. Masz grać z przeciwnikami, którzy są obłędnie dobrzy. Pamiętasz, co powiedział wczoraj Nick [jego trener] o tym, jak zareagował, kiedy został zaproszony do wzięcia udziału w elitarnym turnieju, o którym wiedział, że nie da rady go wygrać?

– Hm. Powiedział, że był megapodekscytowany, bo wiedział, że będzie grał z naprawdę dobrymi szachistami, co już samo w sobie będzie megawyzwaniem i pomoże mu stać się lepszym graczem.

– Właśnie. Zwycięstwo albo nauka. A nauka to wygrywanie, więc jedziemy, co nie?!

– Dobra – mówi Emerson, a mnie wydaje się, że słyszę nutkę entuzjazmu.

A zatem...

Ta część naszej pogawędki odbywała się podczas pierwszej połowy pętli. Niemal natychmiast po tym, jak udało nam się zgodnie ustalić, że udział w turnieju to szansa albo na wygraną, albo na naukę, wpadamy na Mamę i Eleanor, które szły w przeciwnym kierunku. Zbijamy piątki, po czym kontynuujemy nasze ojcowsko-synowskie rozważania.

– Hej mistrzu – rzucam. – A kojarzysz może ten głos w swojej głowie, który ględził o wszystkich tych powodach, przez które nie chciałeś jechać na turniej szachowy?

– Tak – odpowiada Emerson.

– Cóż... – zaczynam, ale wtedy zatrzymuję się, przyklękam na jedno kolano, patrzę mu prosto w oczy i oznajmiam: – Wszyscy słyszymy ten głos i... chciałbym, abyś posłuchał mnie teraz bardzo uważnie. Jeśli żyjesz, podejmując decyzje na podstawie tego, co ględzi ten głos w twojej głowie, to...

Zawieszam na chwilę głos.

– Twoje życie nie będzie wyglądać tak, jakbyś tego chciał. Kropka. Twój dziadek Phil nazywa ten głos Wrednym Typem. Wszyscy go słyszymy. To coś, co nigdy (!!!) nie zniknie. Poza tym... jedną z najważniejszych rzeczy, jakie kiedykolwiek zrobisz, jest to, że nauczysz się, jak sobie z tym radzić.

Emerson stoi, z oczami jak pięć złotych, skoncentrowany, uważny, prawie widzę te trybiki obracające się w jego głowie.

Wstaję. Idziemy dalej. Ponownie łapię jego dłoń. Kocham cię, przekazuję naszym ścisku-ściskowym kodem. Ja też cię kocham, odpowiada w ten sam sposób.

– No dobrze... – mówię już na głos. – A teraz powiem ci, jak sobie z tym głosem radzić. Po pierwsze, musisz umieć rozpoznać, kiedy przemawia przez ciebie Wredny Typ. Zazwyczaj jest to proste, bo zaczynasz wtedy biadolić, narzekać lub wymyślać niestworzone historie o tym, dlaczego to nie chcesz czegoś zrobić, choć tak naprawdę czujesz podskórnie, że o niczym innym nie marzysz. Po prostu zwróć uwagę na to, że ten głos znów się pojawił. Wtedy zastosuj myślenie ukierunkowane, zadając sobie pytanie "czego chcę?!".

Patrzymy sobie w oczy. Młody wciąż jest w pełni uważny i chłonie każde moje słowo.

– A zatem... – zawieszam na chwilę głos, po czym pytam: – Czego chcesz od swojego życia?

– No... – Emerson zbiera myśli. – Chcę być szczęśliwy i...

– Właśnie.

Podciągam lewy rękaw bluzy i pokazuję mu okazały (prawie trzy centymetry wysokości i ponad dwanaście centymetrów szerokości!) tatuaż na przedramieniu.

– Chcesz być herosem, zaprezentować się jako najlepsza wersja siebie i prowadzić wspaniałe, radosne życie, oferując światu swoje dary.

Kiwa głową i mówi:

– Tak!

– Ale... czy wiesz, jak to osiągniesz?

– Pomagając ludziom? – pyta.

– Świetna odpowiedź. Tak. Właśnie tak. I... w takim razie musisz...

Wtedy podciągam drugi rękaw mojej bluzy i pokazuję mu tatuaż (dwa i pół na dziesięć centymetrów!) na prawym przedramieniu.

– Musisz żyć zgodnie z areté. Pamiętasz, co oznacza ten termin?

– Mniej więcej – odpowiada.

– Pochodzi ze starożytnej greki. Tłumaczymy go jako "cnota" albo "doskonałość", ale ma o wiele głębsze znaczenie. Coś jak "nieustanne ukazywanie światu najlepszej wersji samego siebie".

Po tych słowach znowu się zatrzymuję i unoszę wyprostowaną prawą rękę na wysokość oczu, prostopadle do ziemi.

– Widzisz tę linię? – pytam. – To ty w chwili, kiedy jesteś swoją najlepszą wersją.

Unoszę lewą ręką, również wyprostowaną, ale zatrzymuję ją jakieś trzydzieści centymetrów poniżej prawej.

– A widzisz tę linię? To ty w chwili, gdy nie jesteś swoją najlepszą wersją. Dobra, a widzisz tę lukę pomiędzy liniami?

Emerson kiwa głową.

– A wiesz, jak się czujesz, kiedy pojawia się ta wielka luka?

– Niezbyt dobrze?

– Otóż to.

– Lećmy dalej. A gdyby tak zamknąć tę lukę pomiędzy tym, jakim człowiekiem możemy być, a tym, jakim człowiekiem naprawdę jesteśmy, gdy nie ukazujemy się światu w swojej najlepszej postaci?! Jak myślisz, jakie to uczucie?!

– Dobre! – niemal krzyczy Emerson.

– Nie! To wspaniałe uczucie! I to jest ta najważniejsza, ostateczna gra, w którą wszyscy gramy każdego dnia. Kiedy sprawiamy, że ta luka przestaje istnieć. Kiedy postanawiamy robić rzeczy, które pomagają nam zaprezentować się w swojej najlepszej postaci, doświadczamy dogłębnej radości i satysfakcji. Filozofowie w starożytnej Grecji – stoicy – również mieli na to określanie. Nazywali ten stan: eudajmonia.

Emerson kiwa głową, dając mi tym samym do zrozumienia, że wie, o czym mówię. Ruszamy w dalszą drogę.

– I wiesz co?! – podejmuję temat. – Pamiętasz ten głos, który mówił ci o tych wszystkich powodach (z których każdy wydawał ci się lepszy), żeby nie jechać dzisiaj na turniej?

– Tak!

– Wcale nie pomagał ci podjąć najlepszej możliwej decyzji, co nie?

– Nie!

– I właśnie dlatego mam te dwa tatuaże.

Kocham cię, oznajmiam w tym momencie w naszym tajnym języku.

Ja ciebie też, odpowiada tak samo moje dziecko.

I to właśnie, mój ty rozpoczynający trening przyszły herosie, jest jeden ze sposobów uczenia dzieciaków o potędze areté.

Ta książka ma ci pomóc we wdrażaniu tej wiedzy w codzienne życie – dzięki niej uwolnisz swój heroiczny potencjał.

JAK ZAMKNĄĆ LUKĘWSTĘP DO MYŚLENIA UKIERUNKOWANEGO

Teraz, gdy poznałeś już moją rodzinę i wiesz, na czym według mnie polega najważniejsza gra życia, chciałbym zaprezentować ci najskuteczniejszą metodę, dzięki której możliwe jest zamknięcie luki i życie z areté – co staje się możliwe wraz z uwolnieniem tkwiącego w nas potencjału herosa.

Metoda ta nazywana jest myśleniem ukierunkowanym.

Wróćmy teraz na ścieżkę i kontynuujmy pogawędkę z Emersonem...

Przytoczona przeze mnie w poprzednim podrozdziale część rozmowy zajęła nam około dziesięciu minut, tyle czasu potrzebowaliśmy na przejście całej, ośmiusetmetrowej pętli po naszej działce.

Oto jak zaczęliśmy drugą pętlę.

– Dobra – powiedziałem. – Wiesz już, że życie z filozofią areté, dzięki czemu możemy być herosami, to najważniejsza gra życia. Teraz pora, żebyśmy porozmawiali o szachach.

Uśmiecham się i patrzę na niego. Odwzajemnia uśmiech.

– Powiedz mi, jakie są twoje oczekiwania, jeśli chodzi o szachy?

– Chcę zostać arcymistrzem – odpowiada Emerson.

– Wiem. To świetny cel. I myślę, że jesteś w stanie go osiągnąć.

Ponownie ściskam jego dłoń, a on odwzajemnia mój gest.

– Ale... skoro chcesz zostać arcymistrzem szachowym, to czy wiesz, co musisz robić?

– Długo i ciężko trenować!

– Zdecydowanie! I... co jeszcze musisz robić?

Emerson myśli przez dłuższą chwilę, po czym (gdy żarówka rozbłyska jaskrawym światłem) mówi:

– Brać udział w wielu turniejach!

– Bingo!

Oczko i uścisk ode mnie. Uśmiech i uścisk od E.

– No dobrze... – odzywam się po przejściu kilku kroków. – Kiedy ten głos w twojej głowie wymieniał te wszystkie powody, by nie jechać dziś na turniej, to jak myślisz, pomagał ci w zrobieniu tego, co musisz zrobić, żeby osiągnąć to, na czym ci tak zależy?

– Nie!

– Otóż to!

Oczko i uścisk ode mnie. Uśmiech i uścisk od E.

– Właśnie to nazywamy myśleniem ukierunkowanym. Musisz wiedzieć, czego chcesz i co musisz zrobić, żeby to osiągnąć, a oprócz tego musisz być uważny i umieć wyłapać moment, w którym Wredny Typ przejmuje kontrolę nad twoim umysłem i próbuje skierować cię w złą stronę. – Przerywam na chwilę swój wywód, by spojrzeć na Emersona. – Zgadza się?

Podnosi wzrok i mówi:

– Tak!

– Więc... gotowy, by zabłysnąć podczas turnieju i zwyciężyć albo nauczyć się czegoś pożytecznego?

– Tak!

– W takim razie: do dzieła, bohaterze!

Oczywiście nic z tego nie dotyczy mojego syna, tylko ciebie.

Czego ty chcesz od swojego życia?

Przypomnij sobie, co napisałem o najważniejszej grze życia.

Mała podpowiedź: areté = heros.

I... Przypomnij sobie, na czym polega myślenie ukierunkowane. Wystarczy wiedzieć, czego chcesz. Wiedzieć, co musisz zrobić, żeby to osiągnąć.

Zmuś Wrednego Typa, by się uspokoił. I zrób to, co masz zrobić.

Zamknij lukę. Pokaż nam, na co cię stać.

Dzisiaj.

STRACH I LENISTWOMĄDROŚCI DZIADKA PHILLA

Muszę przyznać, że ta nasza wspólna przechadzka sprawia mi sporo przyjemności, przejdźmy więc jeszcze jedną pętlę.

Jak dotąd wykorzystywałem opór Emersona wobec wzięcia udziału w turnieju szachowym jako pretekst do rozmowy na temat areté, zamykania luk, myślenia ukierunkowanego i tego, jak być bohaterem. Pominąłem jednak ważną początkową część naszej pogawędki. Zanim bowiem dotarliśmy do korzyści płynących z praktykowania filozofii areté, tego, że oznacza ona bycie herosem i likwidowanie luki, rozmawiałem z Emersonem o dwóch rzeczach, które według Phila Stutza (mojego duchowego ojca chrzestnego i zarazem prawdziwego ojca chrzestnego Emersona!) nie pozwalają nam tak intensywnie doświadczać radości w naszym cennym życiu, jak byśmy chcieli.

Sięgam po kopertę z pytaniem...

Jak myślisz, czym są te dwie rzeczy?

(W tym miejscu wstaw melodię ze swojego ulubionego teleturnieju...)

Odpowiedź:

Phil Stutz, powołując się na swojego ulubionego nauczyciela, Rudolfa Steinera, mówi, że dwie największe przeszkody na ścieżce prowadzącej do aktywowania naszego heroicznego (!) potencjału to lęk i lenistwo.

Powtarzam: Dwie główne przeszkody, które pojawiają się na twojej drodze ku osiągnięciu pełni potencjału herosa (!), są bardzo, bardzo prozaiczne.

To lęk i lenistwo.

Jeśli poczułeś właśnie przypływ inspiracji, by dokonać zmian w swoim życiu, daj sobie chwilę, by się nad tym głębiej zastanowić. Pomyśl o wszystkim, co chcesz osiągnąć w życiu. Kim jesteś w swojej najlepszej postaci? Zobacz to. Poczuj.

A teraz... Pomyśl o tym, co stoi na przeszkodzie, abyś zamknął tę lukę i stał się tą najlepszą wersją siebie.

Jeżeli będziesz ze sobą szczery, zrozumiesz, że tym, co cię ogranicza, wcale nie są rzeczy pochodzące z zewnątrz. To twój lęk i twoje lenistwo. Jesteś w stanie to dostrzec?

Zapamiętaj: Herosi troszczą się nie tylko o siebie, ale również – a może wręcz przede wszystkim – o to, by inni wspięli się na wyżyny swoich możliwości. Naszą sekretną bronią jest miłość.

Więc... dla kogo ty wykonasz tę żmudną pracę, bez której nie dasz rady pokonać własnego lęku i lenistwa, by móc bez reszty poświęcać się byciu najlepszą wersją samego siebie?

Serio. Kim jest człowiek, dla którego podejmiesz ten wysiłek i pokonasz swój lęk i lenistwo, dzięki czemu będziesz mógł dokonywać wielkich rzeczy i w pełni wykorzystać swój potencjał? Bo ja na przykład haruję każdego dnia nad pokonywaniem swojego lęku i lenistwa dla mojej żony, moich dzieci, moich przyjaciół, mojego zespołu, naszej społeczności i... Ciebie.

Dzień 1. Sto procent zaangażowania.

Jedziemy z tym koksem, bohaterze.

CHARAKTER KONTRA BŁĘDY W PROJEKTOWANIUJAK GRAĆ W GRĘ ŻYCIA

Skoro wyłowiliśmy już kilka klejnotów mądrości z mojego poranka z Emersonem, co powiesz na jeszcze jeden taki skarb z wieczoru? A potem ruszymy dalej.

Dla dociekliwych: koniec końców Emerson spędził wspaniały dzień przy szachownicy. Wygrał dwie partie, a w dwóch innych jego "zwycięstwo" było efektem lekcji, które wyniósł z kilku porażek poniesionych w pojedynkach z graczami, którzy byli od niego o wiele lepsi.

W drodze powrotnej do domu postanowiliśmy postrzelać do siebie z laserowych pistoletów – wydawało się to świetnym sposobem na uczczenie nie tylko tego dnia, ale i osiągnięcie przez Emersona kolejnego poziomu na hess.com.

Tak więc... pojawiamy się w Blazer Tag w Austin, prawdziwym centrum laserowego paintballa, podekscytowani czekającą nas zabawą. I... dosłownie o włos spóźniamy się na rozpoczęcie rozgrywki. Ech...

Po czym okazuje się, że wejście następnej grupy jest o wiele za późno. Gość zarządzający lokalem mówi, że nas wpuści, ale przegapimy część odprawy, podczas której omawiane są zasady gry i tym podobne rzeczy.

Emerson był z tym wszystkim na świeżo, odwiedził to miejsce kilka dni wcześniej, ale ja nie grałem w laserowego paintballa od jakichś czterdziestu lat. "To przecież tylko laserowy paintball – myślę sobie – na pewno nie jest taki trudny".

– Idealnie – mówię. – Dziękujemy!

Wchodzimy akurat na ostatnią część odprawy. Potem zakładamy sprzęt i wkraczamy na arenę. I... Jestem zupełnie do niczego.

(Śmiech).

Serio, powiedzieć o mnie, że jestem beznadziejny, to jak nic nie powiedzieć.

Aby dać ci lepszy obraz mojej sytuacji, wspomnę tylko, że tych kilka dni wcześniej razem z Emersonem była tam Alexandra i poszło jej tak kiepsko, że jej wynik wynosił 99. Właściciel lokalu powiedział, że nigdy nie widział, by ktokolwiek wypadł aż tak źle. Tamtego wieczoru całej naszej rodzinie wydawało się to wyjątkowo śmieszne.

Po czym... Okazuje się, że w połowie dwudziestominutowej gry mój wynik wynosi okrągłe 100. O matko... Moja psychiczna odporność ulega gwałtownemu rozpadowi.

(Śmiech).

Myślę sobie: "Rany, strasznie kiepsko mi idzie. Chyba powinienem przestać grać i znaleźć wyjście z tej żenującej sytuacji".

Wtedy uważniej przyglądam się małemu ekranikowi na mojej broni. Tuż nad moim godnym umieszczenia w Galerii Wstydu wynikiem "100" widzę informację o niewykorzystanej amunicji. Mam tysiąc strzałów.

To trochę dziwne, bo jestem prawie pewien, że właśnie tyle miałem na początku i, uwierz mi, starałem się zrobić z tych laserowych pocisków jak najlepszy użytek. Mój palec wskazujący jest obolały od ciągłego naciskania spustu.

Wtedy... Jakimś cudem, moje majstrowanie przy tym ustrojstwie sprawia, że natrafiam palcem na mały przycisk umieszczony na końcu urządzenia. Naciskam go, jednocześnie pociągając za spust i... ziuuu, posyłam gdzieś wiązkę lasera.

Słyszę to! Żaden dźwięk nigdy nie był tak piękny.

Skracając nieco moją opowieść: to przełomowe odkrycie wybudza uśpionego we mnie SEALsa i zaczynam się świetnie bawić. Kończę rozgrywkę z wynikiem nieco ponad czterystu punktów, tuż za Emersonem. I... Wiesz, o czym, a właściwie o kim, wtedy pomyślałem?

O BJ Foggu.

Jak być może wiesz, BJ kieruje Behavior Design Lab na Uniwersytecie Stanforda.

To on przeprowadził część z badań, które stały się inspiracją dla Atomowych nawyków Jamesa Cleara i Siły nawyku Charlesa Duhigga. Napisał też własną książkę zatytułowaną Mikronawyki. Niewielkie zmiany, które wiele zmieniają.

Podczas twojej nadchodzącej przemiany w przyswajającego (i usuwającego!) nawyki ninję przedstawię ci niektóre z najlepszych, najbardziej zmieniających życie koncepcji, które znalazły się w tych książkach, teraz jednak chciałbym zwrócić twoją uwagę na jedną istotną kwestię z książki BJ-a, o której myślałem, zdejmując z siebie sprzęt do laserowego paintballa.

W skrócie, BJ twierdzi, że jeśli w przeszłości musiałeś zmagać się ze skutkami zmian własnych zachowań, powinieneś rozważyć możliwość, że nie było to spowodowane wadą twojego charakteru, ale błędem powstałym na skutek złego projektowania swojego podejścia do życia i sposobu, w jaki odbierasz otaczającą cię rzeczywistość. Innymi słowy, to nie z tobą było coś nie tak, tylko nie wiedziałeś, jak efektywnie zmienić swoje zachowanie.

Laserowy paintball jest dużo łatwiejszy i o wiele przyjemniejszy, gdy wiesz, jak w niego grać. To samo odnosi się do życia.

Najwyższy czas na instruktaż przed "Grą w życie", którego nigdy nie dostaliśmy.

PS Alexandra powiedziała mi, że muszę cię poinformować o następującym fakcie: tych kilka dni wcześniej ona również przegapiła część odprawy, podczas której uczestnicy poznają tajniki obsługi laserowych karabinków, ponieważ w tym czasie goniła Eleanor. Co oznacza, że miała dokładnie takie samo (nie)doświadczenie w tym temacie jak ja. Haha. #bratniedusze

TAK W KRAINIE NIECHCESZ OD ŻYCIA SAMYCH "TAK"?! ZAAKCEPTUJ "NIE"

Ostatni +1° poświęcony był konieczności opanowania języka zawłaszczańskiego i umiejętności dostrzegania sytuacji, w których zaczynamy używać ofiarskiego. Przerobiliśmy też maksymalne zaangażowanie i opanowanie dialektu ekstremalnego zawłaszczańskiego, który – jak mi powiedziano – jest tam, gdzie naprawdę jest.

Nadszedł czas, aby wskazać jedną z rzeczy, której ofiary boją się najbardziej. Opisuje ją bardzo krótkie słowo. Ma tylko trzy litery.

N + I + E.

Zupełnie jak w "nie".

Doskonale pamiętam, jak Steve Chandler udzielił mi tej lekcji, którą tak doskonale ujął w Reinventing Yourself. Oto krótka historia.

Ofiary boją się słowa "nie" i zrobią wszystko, by go nie usłyszeć. Według Steve'a, w przypadku ofiar słowo "nie" oznacza odrzucenie. Całkowite, druzgocące odrzucenie. Dla ofiary "nie" nie brzmi jak zwykłe "nie", ale raczej jak: "Nie, nie, nie, jesteś beznadziejny!". Dodaje również, że ofiary – które spędzają większą część swojego życia, robiąc wszystko, byle nie usłyszeć tego słowa – są niejako same sobie winne, ponieważ to one nadały mu owo znaczenie. Nic dziwnego, że za wszelką cenę chcą unikać czegoś, co w ich słowniku oznacza całkowite, druzgocące odrzucenie. Problem jednak w tym, że unikając "nie", unikają również "tak", podczas gdy Steve jest przekonany, że te dwie rzeczy stanowią swoistą całość.

Głównym powodem, dla którego ludzie nie dostają w życiu tego, czego chcą, twierdzi Steve, jest strach przed poproszeniem o to. Boją się odrzucenia, które sami wybrali jako desygnat "nie". A więc... "tak" i "nie" stanowią całość.

A raczej, jak to ujął Steve, gdy mówił mi o tym po raz pierwszy: "Tak żyje w krainie Nie".

Spróbujmy to teraz zwizualizować. Narysuj na kartce duży okrąg. Następnie narysuj drugi, mniejszy, wewnątrz tego dużego.

Duży okrąg? To kraina Nie. Mały? Kraina Tak. Ważna rzecz, na którą musisz zwrócić uwagę: Tak żyje w krainie Nie. Co oznacza (uwaga, znowu zamieniam się w Pana Oczywistego): jeśli chcemy dotrzeć do Tak, musimy być gotowi przejść przez krainę Nie.

Chcesz osiągnąć sukces? Musisz być gotowy na porażkę.

Właściwie rzecz biorąc, jakie wielkie "tak!" masz nadzieję otrzymać od życia?

Wiesz już? Fantastycznie. To teraz zasznuruj buciory i rozpocznij wędrówkę przez krainę Nie.

Do zobaczenia na szczycie Góry Tak, bohaterze.

WSPÓŁBYTNASZ NOWY ZŁOTY TERMIN

Tematem ostatniego +1° był fakt, że Tak mieszka w krainie Nie. Poprosiłem cię o narysowanie dwóch okręgów. Dużego (symbolizującego krainę Nie) i mniejszego, wewnątrz tego dużego (który symbolizował krainę Tak).

Morał tej historii: Tak żyje w krainie Nie.

Chcesz otrzymać od życia "tak"? Przygotuj się na wiele "nie". Bądź gotów na bycie odrzuconym. Bądź gotów na to, że doświadczysz wielu porażek. Bądź gotów na popełnienie wielu błędów. Powtarzam: Tak żyje w krainie Nie.

Podobno Alan Watts mawiał często, że niektóre rzeczy są ze sobą tak bardzo powiązane, że powinniśmy mieć na to oddzielne słowo: "współbyt".

Na przykład noc współbytuje z dniem. Światło współbytuje z ciemnością. Sukces współbytuje z porażką. I... tak współbytuje z nie. Tak po prostu jest.

Za akceptowanie rzeczywistości i pamiętanie, że wszystko z czymś współbytuje.

I nie zapomnij, aby powiedzieć temu wszystkiemu "tak!".

Dzisiaj.

CIASTECZKA ŚMIERCIPALIWO PODCZAS PODRÓŻY KU SWOJEMU NIESKOŃCZONEMU POTENCJAŁOWI

Kontynuując rozważania na temat budowania antykruchej ufności, przedstawię ci teraz inny sposób na to, jak można ją osiągnąć.

Jak już wiesz, badania potwierdzają, że najzdrowsi i najbardziej heroiczni z nas (i my wszyscy w naszych najzdrowszych i najbardziej heroicznych chwilach) podejmują wyzwania, a nie starają się ich unikać. Oto inny sposób spojrzenia na tę koncepcję.

Podczas mojej pierwszej sesji z Philem Stutzem nauczył mnie on, że "prędkość to siła". Powiedział, że nasza ufność we własne możliwości maleje stopniowo wraz z wydłużającym się czasem reakcji (podjęcia działania), choć wiemy już, co w danej sytuacji musimy zrobić. Rozwiązanie? Zamknij lukę pomiędzy koncepcją a działaniem. Teraz!

Phil powiedział, że jednym z najlepszych sposobów na wywołanie tej prędkości jest "zjedzenie ciasteczek śmierci".

"Ciasteczka śmierci"?

Tak. Ciasteczka śmierci.

Szybki kontekst: Phil wyjaśnia, że wszyscy boimy się śmierci. Ale poza samą śmiercią oznaczającą koniec wszystkiego boimy się również tych mikrochwil, w których obawiamy się uśmiercenia naszego cennego, małego ego. Rzecz jednak w tym, że... te chwile strachu, te pozornie niewielkie wyzwania, są prawdziwym źródłem naszej potencjalnej siły. Jeśli będziemy ich konsekwentnie unikać, przestaniemy się rozwijać. Ale jeśli równie konsekwentnie będziemy je podejmować, przyspieszymy swój rozwój.

Te mikrochwile strachu? To właśnie są ciasteczka śmierci. A każde małe ciasteczko śmierci, które zjadasz, czyni cię silniejszym. Co więcej, Phil jest przekonany, że ciasteczko o największej zawartości lęku jest najbardziej wartościowe. Musimy tylko być na tyle zdyscyplinowani, aby je zjeść.

Twój +1°... co ostatnio sprawia, że czujesz na karku smyranie strachu? A dokładniej, czym jest ta jedna rzecz, o której wiesz, że powinieneś ją zrobić, ale trudno ci się do tego zmusić?

Pamiętaj, że twój nieskończony potencjał znajduje się po drugiej stronie tego dyskomfortu.

Zjedz ciasteczko śmierci. Teraz.

KAC WRAŻLIWOŚCIOWYMIAŁEŚ KIEDYŚ COŚ TAKIEGO?

Zdaniem Brené Brown wszyscy tak naprawdę pragniemy, aby inni ludzie byli autentyczni. A to oznacza, że muszą być wrażliwi. I... zgadnij, co jest ostatnią cechą, jaką ktokolwiek z nas chce posiadać? Brawo. Zgadłeś. Wrażliwość. Co (śmiech) stanowi małą przeszkodę w naszym dążeniu do budowania autentycznych relacji. To, czego chcemy (i potrzebujemy!) od siebie nawzajem, jest rzeczą, którą najtrudniej nam dać innym.

To prowadzi do kolejnego +1°.

Czy zdarzyło ci się kiedyś naprawdę odsłonić swoje prawdziwe oblicze i z odwagą zaprezentować najlepszą wersję siebie, a potem obudzić się następnego dnia, łamiąc sobie głowę nad tym, co skłoniło cię do czegoś takiego? (Kolejny wybuch śmiechu. Mnie również. Zbyt wiele razy, bym był w stanie zliczyć).

Brené nazywa ten stan "kacem wrażliwościowym" i opowiada nam o jednym ze swoich najsilniejszych tego typu doświadczeń. Z przepiękną ironią opisuje dzień, w którym wygłosiła wykład TEDx na temat swoich badań nad wstydem i wrażliwością. Naprawdę otworzyła się wtedy, opowiadając o swoich wyzwaniach i problemach. W czasie tej krótkiej prezentacji czuła się całkiem dobrze, ale następnego dnia obudziła się przerażona tym, że opowiedziała publiczności o swoim załamaniu nerwowym i zdradziła inne osobiste szczegóły ze swojego życia.

Oczywiście jej przemówienie było nagrywane. Natychmiast zaczęła się zastanawiać, czy nie zadzwonić do organizatorów i nie zmusić ich do skasowania tego materiału. "A jeśli w ten sposób nie uda się tego zrobić – pomyślała – to może zdołam jakoś usunąć go z ich serwerów. Nie mogę dopuścić do tego, by jeszcze kilkaset osób więcej zobaczyło moje prawdziwe, całkowicie odsłonięte i bezbronne oblicze".

Od tamtego dnia minęła dekada: już prawie sto milionów ludzi odniosło korzyści z tego, że Brené zdobyła się na odwagę i ukazała swoje prawdziwe, wrażliwe "ja".

To prowadzi nas z powrotem do ciebie i +1° tego podrozdziału.

Co ty możesz zrobić, aby jeszcze dziś stać się bardziej prawdziwą wersją siebie? Bądź realistą (to chyba jasne, co?) i sprawdź, czy możesz (mądrze) wykazać się dziś nieco większą wrażliwością. A jeśli jutro obudzisz się z lekkim kacem wrażliwościowym, przypomnij sobie, że uczucie to jest odwróconym wskaźnikiem. Znakiem oznaczającym, że coś jest prawidłowe, a nie złe.

Za twoje bycie sobą. Całym sobą. Dzisiaj.

NIGDY NIE MARNUJ BŁĘDUKAŻDY Z NICH TO WSPANIAŁE DANE

Czy zdarzyło ci się kiedyś popełnić błąd? Właśnie roześmiałem się głośno, gdy to napisałem. Ja również popełniłem błąd lub dwa miliony błędów.

Już wyjaśniam: gdy podchodzisz do błędu z odpowiednim nastawieniem (czyli z gotowością na eksperyment i przekonaniem, że pomoże ci to w rozwoju), rozumiesz również, że jest on bezcenny.

Dane, które pozwalają nam odkryć, co nie działa, są bezcenne.

Dlatego nigdy nie wolno ci się obwiniać z powodu błędu. Po prostu przypomnij sobie wtedy, że albo wygrywamy, albo się uczymy, a nauka to wygrywanie. Przypomnij sobie, że żaden film nie został nakręcony bez całej masy powtórzonych ujęć. Przypomnij sobie korzyści, jakie osiągnął Emerson dzięki swoim porażkom. A potem, gdy będziesz przewijał do tyłu nagranie swojej życiowej gry, powiedz do siebie: "To wymaga dalszej pracy!", wyobraź sobie, jak doskonale wykonujesz brakującą scenę, a następnie wróć do działania.

Powtarzaj. Zawsze. Szczególnie... dzisiaj.

RÓB TO, CO DEKLARUJESZPRAWA PRZYWÓDZTWA

James Kouzes i Barry Posner to dwaj wiodący badacze zajmujący się tematyką przywództwa. Proponują nam kilka praw przywództwa. Oto pierwsze z nich: "Jeśli nie wierzysz posłańcowi, nie uwierzysz też wiadomości".

Krótko mówiąc, ludzie podążają za tymi, którym ufają. Zdobycie zaufania i lojalności tych, którym chcesz przewodzić, to pierwszy krok do bycia prawdziwym przywódcą. Można to osiągnąć, tworząc wiarygodne fundamenty.

To prowadzi nas do drugiego prawa przywództwa – sposobu, w jaki faktycznie zdobywamy to zaufanie. Jest on bardzo prosty. W zasadzie nawet szokująco prosty. Oto on: "Rób to, co deklarujesz".

+1° zawarty w tym podrozdziale również jest prosty: Czy sam robisz to, co deklarujesz?

Zwróć uwagę na to, jak często mówisz, że zrobisz coś, czego w rzeczywistości nie robisz (i być może nigdy nie zamierzałeś). Pomyśl zarówno o dużych, jak i małych rzeczach. Kiedy zapewniasz kogoś, że jutro się odezwiesz, odezwij się jutro. Kiedy obiecasz swoim dzieciom, że zagrasz z nimi w szachy, zagraj z nimi w szachy. Kiedy informujesz kogoś, że jutro rano będziesz medytować/ćwiczyć/pracować, jutro rano to zrób.

Rób to, co deklarujesz. Dzisiaj.

PODEJMOWANIE NOWYCH ZOBOWIĄZAŃCO ZROBIĆ, GDY MUSISZ ZMIENIĆ KURS

Robienie tego, co deklarujesz – jak brzmi drugie prawo przywództwa według Kouzesa i Posnera – to podstawa wiarygodności i zaufania.

Powtarzam: rób to, co deklarujesz. Kropka. Ale...

Niekiedy życie ma własne plany, a dane pojawiają się pomiędzy czasem, kiedy podjąłeś zobowiązanie, a czasem, w którym zamierzałeś je zrealizować. Co zatem mamy zrobić w takich sytuacjach, gdy wypełnienie podjętych zobowiązań nie ma już sensu?

Po pierwsze, staramy się upewnić, że kiedy coś deklarujemy, naprawdę chcemy tego dotrzymać. Nie możemy dopuścić, by naszą domyślną reakcją było ciągłe niedotrzymywanie zobowiązań. Musimy osiągnąć taki poziom samodyscypliny, by tylko wtedy podejmować zobowiązania, gdy naprawdę chcemy coś zrobić.

Naturalnie musimy też zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby szanować te zobowiązania i być wobec siebie odpowiednio (zarówno współczująco, jak i bezlitośnie) uczciwi, gdy nie dajemy z siebie wszystkiego.

Dzięki tej praktyce – konsekwentnym robieniu tego, co zadeklarowaliśmy, i maksymalnym zaangażowaniu w to, co robimy, jesteśmy w lepszej pozycji, by coś zmienić, gdy sytuacja tego wymaga. Co powinniśmy wtedy zrobić?

Ustalić jak najdokładniej, na czym ma polegać nowe zobowiązanie, i poinformować o tej zmianie każdego, kogo ona dotyczy – renegocjując wszystko, co wymaga renegocjacji, z jak największym szacunkiem i wyczuciem. Oczywiście łatwiej powiedzieć niż zrobić. Dlatego na razie...

Zastanów się, czy masz jakieś zobowiązania, których musisz dotrzymać? Takie, które wymagają renegocjacji z uwzględnieniem nowego zestawu zobowiązań? Jaka jest jedna mała (lub duża!) rzecz, którą możesz zrobić dzisiaj, aby osiągnąć wyższy poziom rzetelności?

Zajmij się tym. Zamknij lukę. Żyj z areté.

Dzisiaj.

ŚWIĘTOWANIE DEZORIENTACJITWOJA BRAMA DO JASNOŚCI

Pewnego razu byłem na prelekcji Tony'ego Robbinsa. Wraz z tysiącami innych ludzi. Podekscytowanych. Wręcz chodzących po rozżarzonych węglach. Zapełniłem praktycznie cały notes, dowiadując się coraz to nowych rzeczy na temat tego, jak uwolnić wewnętrzną moc. Oto jeden ze sposobów, który utkwił mi w pamięci i powraca regularnie od dwudziestu lat.

Wyobraź sobie audytorium liczące tysiące ludzi. Ktoś wstaje, by zadać pytanie.

Zaczyna je od słów:

– Jestem zdezorientowany...

W tej chwili Tony przerywa temu człowiekowi i każe pozostałym obecnym wstać i zgotować mu ogromną, długą, owację.

I za każdym razem, gdy ktoś zaczyna jedno ze swoich pytań od "Jestem zdezorientowany...", wszyscy podskakują z miejsc, by wiwatować.

Przesłanie: "Jesteś zdezorientowany? To fantastycznie!!!".

Dlaczego?

Ponieważ ta dezorientacja to brama do jasności. Dezorientacja oznacza gotowość do porzucenia starego sposobu myślenia i przyjęcia nowego.

Jak to się często zdarza, przejście z jednego sposobu myślenia na nowy rzadko kiedy bywa eleganckim procesem. Lubimy myśleć, że powinno to być niczym pstryknięcie palcami, po którym od razu mamy wszystko rozpracowane w najdrobniejszych detalach, ale niestety, nie tak to działa. Nawet po części.

Rozwój to chaos. Oswajanie naszych umysłów i zachowań z nowymi sposobami postrzegania świata to chaos.

I to jest ten moment, w którym należy podać hasło: dezorientacja. Oraz podhasło: owacja na stojąco!

Musimy nauczyć się łączyć dezorientację z czymś fantastycznym, a nie przerażającym. Jasne, łatwiej powiedzieć niż zrobić, dlatego musimy to wyćwiczyć. A zatem... jak to wygląda u ciebie? Czujesz się ostatnio zdezorientowany?

Zatrzymaj się. I zgotuj sobie owację na stojąco.

Pamiętaj, że dobre życie to jedna podróż bohatera następująca po drugiej. A zgodnie z definicją podaną przez Josepha Campbella, życie heroiczne oznacza gotowość do opuszczenia znanego świata i zapuszczenia się w ostępy nieznanego. Znowu. I znowu. I znowu. A to, z definicji, może być odrobinę przerażające. Powinno być.

Powtarzam: poczuj się komfortowo w niekomfortowej sytuacji.

Podobno to najszybszy sposób na aktywowanie heroicznego potencjału.

"Dawaj!" "Jestem podekscytowany!" "Owacja na stojąco!"

HEROICZNE PRZEFORMATOWANIEJAK ZBUDOWAĆ ANTYKRUCHĄ, HEROICZNĄ UFNOŚĆ

Oto pytanie, które chcemy mieć w pogotowiu, gdy dopadną nas nieuniknione wyzwania/problemy/pojedynki ze smokami/itp.: "Jak mogę to wykorzystać, by stać się jeszcze silniejszy?".

Twój +1°...

Pomyśl teraz o czymś, co może być obecnie źródłem stresu. Może to coś w rodzaju dużego kreatywnego projektu, nad którym właśnie pracujesz, lub niedawne niepowodzenie, po którym wciąż jeszcze się nie otrząsnąłeś. Cokolwiek to jest, spróbuj rozwiązać ten problem przy użyciu heroicznego przeformatowania, co oznacza znalezienie odpowiedzi na wspomniane już pytanie: "Jak mogę to wykorzystać, by stać się jeszcze silniejszym?".

I? Wiesz już, jak? Zatrzymaj się na chwilę. Zastanów się. Działaj. A potem zrób to jeszcze raz, gdy znowu poczujesz narastający stres. I przy następnym razie. Powtarzaj. Bez końca.

Wykuwaj swoją heroiczną, antykruchą ufność po jednym (stanowiącym mikrowyzwanie) powtórzeniu na raz. Zamknij lukę. Żyj z areté.

Dzisiaj.

DRUGA STRZAŁAPRZESTAŃ NIĄ DO SIEBIE STRZELAĆ

W swojej książce No Mud, No Lotus Thích Nh?t H?nh przekonuje nas, że cierpienie to element życia. Nie da się wyhodować pięknego kwiatu lotosu bez odrobiny błota, ponieważ lotosy nie rosną w marmurze. Tym samym nie da się wieść szczęśliwego, pełnego rozwoju życia bez odrobiny cierpienia. Tak po prostu jest. To rzeczywistość, którą musimy zaakceptować.

Właściwie to Th?y (jak nazywają go jego uczniowie) twierdzi, że dużą część szczęścia stanowi uczenie się, jak "dobrze cierpieć". Musimy przestać pogłębiać ponad miarę swoje cierpienie.

Aby lepiej zobrazować tę kwestię: Budda opowiadał historię o dwóch strzałach. Trafienie pierwszą sprawia ból. Ale jeśli druga strzała trafi cię dokładnie w to samo miejsce, ból nie stanie się dwukrotnie silniejszy – zwiększy się dziesięciokrotnie. (Auć!)

Ale sprawa wygląda następująco: To my sami jesteśmy odpowiedzialni za to drugie trafienie. W jaki sposób? Narzekając z powodu pierwszej rany, pragnąc, by nigdy do niej nie doszło, użalając się nad sobą itp., itd.

Dokładnie o tym samym wspomina Kristin Neff w książce Samowspółczucie – ból jest nieuchronny, ale to cierpienie stanowi wypadkową tego, jak bardzo mu się przeciwstawiamy.

Pokazuje też następujące równanie: cierpienie = ból × opór.

Ból się zdarza. Cierpienie to wypadkowa tego, jak bardzo mu się przeciwstawiamy. Strzel w siebie tą drugą strzałą, a cierpienie gwałtownie wzrośnie. A zatem, lepiej tego nie robić.

Czy obecnie masz w życiu jakieś wyzwania? Czy strzelasz w siebie drugą strzałą? Jeśli tak, przestań. Pogódź się z tym, że cierpienie stanowi element życia i zapamiętaj: nie ma błota, nie ma lotosu.

TOLLE O ZATRUCIU POKARMOWYMTE SAME ZASADY DOTYCZĄ MYŚLI

Czy kiedykolwiek dopadło cię zatrucie pokarmowe? Mnie również. Nic przyjemnego, co? Jak albo raczej czym się zatrułeś? Właściwie... to było kiepskie pytanie. Dopadły mnie właśnie wspomnienia z Bali, kiedy tak się rozchorowałem, że przez kilka dni nie mogłem wstać z łóżka. Rany.

Ale tak na poważnie.

Coś mi mówi, że cokolwiek spowodowało zatrucie, nie jest czymś, co często pojawia się w twoim życiu. I wiesz co... Eckhart Tolle twierdzi, że to samo dotyczy naszych myśli.

W książce zatytułowanej Potęga teraźniejszości pyta nas, czy gdy uświadomimy sobie, że jakiś określony rodzaj jedzenia wywołuje u nas chorobę, to będziemy je nadal spożywać i przekonywać sami siebie, że choroba nie jest niczym szkodliwym.

Kontekstem dla tego pytania są ludzie, którzy najpierw "akceptują" w swoim życiu różne rzeczy, po czym w nich grzęzną zamiast przejść przez tę fazę i lepiej je zrozumieć.

Tolle jest przekonany, że gdy zaakceptujemy swoją frustrację, zły nastrój, gniew i tym podobne uczucia, znika również siła, która zmuszała nas do ślepego podążania wytyczoną przez nie ścieżką. Oznacza to również, że nie będziemy ich przenosić na innych. Jednocześnie zastanawia się, czy nie próbujemy sami siebie oszukać, bo kiedy człowiek przez dłuższy czas uczy się akceptować rzeczywistość, prędzej czy później musi osiągnąć kolejny poziom, na którym negatywne emocje już nie powstają. Natomiast w przypadku ludzi, którzy nie osiągają tego poziomu, owa akceptacja pozostanie jedynie umysłową etykietką, dzięki której ich ego może nadal rozkoszować się własnym nieszczęściem i utwierdzać w poczuciu odrębności od innych, od całego otoczenia, tego, co dzieje się tu i teraz.

Twój +1° składa się z trzech części.

Po pierwsze, czy spożywasz jakiekolwiek pokarmy, o których wiesz, że nie są dla ciebie dobre? Wybierz jeden z nich. Czy teraz jest dobry czas, aby z niego zrezygnować?

Po drugie, czy miewasz jakiekolwiek myśli, od których czujesz się chory? Czy teraz jest dobry czas, aby przestać im pozwalać, by zakłócały twoje życie?

Po trzecie, czy dopuszczasz się jakichkolwiek zachowań, które sprawiają, że chorujesz? Tak? Które z nich jesteś w stanie porzucić?

Za pożegnanie rzeczy, które sprawiają, że chorujesz, i delektowanie się tymi, dzięki którym czujesz się świetnie.

Nie zapomnij też o tej mądrości Seneki: prawdziwą grą życia jest dotarcie do miejsca, gdzie robienie/jedzenie rzeczy, które są dla nas najlepsze, jest również tym, co sprawia nam największą przyjemność.

Zamknij lukę. Żyj z areté. Aktywuj swój heroiczny potencjał.

Dzisiaj.