Przedmowa
Jakieś dwadzieścia lat temu we współpracy z moim przyjacielem dr. Johnem Rateyem opublikowaliśmy książkę Driven to Distraction. Gdy ją pisałem, moją intencją było danie nadziei i poczucia wspólnoty milionom ludzi, którzy tak jak ja żyli z ADHD i byli bombardowani jedynie negatywnymi i przygnębiającymi opiniami ze strony ekspertów. Penn Holderness (jeden z członków internetowej Rodziny Holderness) dostał egzemplarz tej książki od życzliwego znajomego mniej więcej wtedy, gdy została wydana, i wkrótce po tym, jak zdiagnozowano u niego ADHD. Niedawno wyznał mi, że książka jeździła przez kilka miesięcy w bagażniku jego samochodu, a potem, w typowy dla ludzi z ADHD sposób, kompletnie zapomniał o jej istnieniu na jakieś dwie dekady. Cóż, teraz sam napisał książkę o ADHD.
Gdybyś nie stwierdził tego na podstawie samego tytułu, ADHD jest super nie jest ponurą przepowiednią. Penn i jego żona Kim witają czytelnika w świecie ADHD w sposób, który jest naprawdę serdeczny. Są najlepszym możliwym rodzajem ekspertów: nie badali ADHD, lecz żyją z nim na co dzień. Znają tę przypadłość na wylot. Napisali tę książkę powodowani pragnieniem, żeby reszta świata zrozumiała, czym ADHD jest, a czym nie.
Penn i Kim biorą Cię za rękę i przeprowadzają przez wszystkie meandry, dobre i złe strony życia z ADHD, zaczynając od jednego z najlepszych podsumowań tej tajemniczej i słabo rozumianej przypadłości, jakie miałem przyjemność w życiu czytać (a czytałem ich setki).
Holdernessowie dzielą ze mną pragnienie dotarcia do milionów dzieci i dorosłych, którzy: marnują się, mogliby rozkwitać, a zamiast tego więdną; mogliby rozpoczynać nowe przedsięwzięcia lub tchnąć nowe życie w stare, ale zamiast tego czują zniechęcenie, wyczerpanie i mają poczucie przegranej w świecie, który nigdy ich nie rozumiał. To ludzie, którzy potrafią wymyślić coś, na co nikt inny jeszcze nie wpadł, znaleźć wyjście z sytuacji - wydawałoby się - bez wyjścia, wnieść radość, śmiech i energię nawet w najbardziej depresyjne okoliczności. To ci, którzy mają największe szanse, żeby wpaść na zaskakujące pomysły, mogące nas ocalić przed samymi sobą. To ludzie tacy jak Ty.
Zanim jednak będziemy w stanie odblokować nasz potencjał, musimy rozwiać doprowadzające mnie do szaleństwa mity dotyczące ADHD, które nas hamują, i poznać realia życia z ADHD. Właśnie tego Kim i Penn zdołali dokonać w tej książce. Jest ona pełna ciekawości, pasji i potrafi być zabawna, jednocześnie nie będąc lekceważącą. Mogę sobie wyobrazić osobę z ADHD, która nienawidzi swojego życia, jak czyta tę książkę i wychodzi z dotychczasowego doświadczenia uzbrojona w nową nadzieję, lepsze zrozumienie ADHD i zdolność do wybaczenia.
To, jak mówimy o ADHD, kształtuje nasze rozumienie go. Penn z uwagą kroczy po linie pomiędzy współczuciem a zachętą - to ta sama lina, po której ja starałem się stąpać w mojej pracy, przyjmując za swoją misję pozbycie się raz na zawsze wszelkich okropnych, poniżających i fałszywych określeń, które musieliśmy znosić przez ostatnie trzydzieści lat czy jakoś tak. Sam termin ADHD, który oznacza attention-deficit / hyperactivity disorder, czyli zespół nadpobudliwości ruchowej z deficytem uwagi, sprawia, że podróż ku poznaniu tej fascynującej przypadłości rozpoczyna się od razu z niewłaściwym nastawieniem. Nie mamy wcale niedoboru uwagi. Wręcz przeciwnie. Cierpimy z powodu jej nadmiaru! Wyzwanie polega na kontrolowaniu tego, czemu poświęcamy uwagę. Gdy to nam się uda, naprawdę nie ma granic tego, co jesteśmy w stanie osiągnąć.
(Osobiście wolę inny termin, który jest dostatecznie dokładny, a jednocześnie nie patologizuje doświadczenia tej potencjalnie korzystnej przypadłości. Nazywam ją VAST lub też variable attention stimulus trait, czyli cechą zmiennej uwagi na bodźce. To określenie ujmuje to właśnie jako cechę, a nie typowe zaburzenie, i podkreśla jej trzy kluczowe elementy: zmienność, błądzenie myślami i poszukiwanie silnej stymulacji).
Życie z tym, co ja nazywam VAST, a inni ADHD, a jeszcze inni "wrzodem na tyłku", nigdy nie jest nudne. Musimy odrzucić stygmat i wyjść poza karykaturę, żeby opisać to, co jest złożonym, bogatym i dającym olbrzymie możliwości sposobem funkcjonowania w świecie.
Penn i Kim są oddani tej samej misji i z tych samych powodów co ja. Wszyscy widzieliśmy zwycięstwa, chwałę, sukcesy, zbawienny wpływ i transformację zarówno jednostek, jak i rodzin na skutek zrozumienia tego, czym naprawdę jest ta przypadłość. ADHD jest super będzie idealnym towarzyszem podróży ku poznaniu ADHD / VAST. Zrób to dla mnie i spróbuj się go trzymać!
- dr n. med. Edward Hallowell
Wstęp
Cześć, przyjacielu. Witaj w klubie ADHD.
Dołączyłeś do plemienia niezwykle twórczych, uwielbiających dobrą zabawę, obdarzonych poczuciem humoru i zdolnością do nieliniowego myślenia ludzi, którzy nie zniechęcają się łatwo. Często jesteśmy duszami towarzystwa i pierwsi jesteśmy skłonni podjąć ryzyko. Tak, zdarza nam się gubić rzeczy - dużo różnych rzeczy - i od czasu do czasu doprowadzamy innych ludzi do szału przez nadmiar energii i nieustanne wpadanie im w słowo. Niemniej jednak zaliczamy się też do najbardziej ciekawych, szybko myślących, dążących ku gwiazdom ludzi na tej planecie. Cieszymy się, że jesteś w naszym zespole.
(Jeśli czytasz tę książkę, ponieważ ktoś, kogo kochasz, ma ADHD, to witamy Cię wyjątkowo serdecznie. Dziękujemy, że poświęcasz czas, żeby dowiedzieć się o nas czegoś więcej. To świadectwo prawdziwej miłości).
Żyjemy w świecie, który nie został zaprojektowany z myślą o nas. Rozproszenia bombardują nas niczym grad. Powiadomienia z mediów społecznościowych i kalendarza, wideospotkania, nieustający napór oczekiwań i zobowiązań sprawiają, że możemy czuć się przytłoczeni - zwłaszcza, jeśli mamy mózg z ADHD. Żyjemy w społeczeństwie, które ceni wielozadaniowość, pracę biurową i umiejętność trzymania się dokładnie przemyślanego planu - a to wszystko są rzeczy, które wywołują spięcie w mózgu ADHD. Gdyby istniał przełącznik, za pomocą którego moglibyśmy sprawić, żeby wszystko i wszyscy byli bardziej przyjaźni dla ADHD, to bez wahania byśmy go użyli. Ale dopóki świat nie zrozumie lepiej ADHD, musimy jakoś żyć w tym świecie, który mamy.
Nazywam się Penn Holderness i mam ADHD.
Zdiagnozowano u mnie zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi ponad dwadzieścia lat temu, a moja żona Kim nauczyła się wspierać mnie z wdziękiem i poczuciem humoru, jednocześnie ciesząc się doświadczeniem życia z kimś, kto jest ludzkim odpowiednikiem golden retrievera (który czasami z rana zapomina podstawić kubek pod ekspres do kawy). Ani Kim, ani ja nie jesteśmy lekarzami, ale doskonale znamy radości i frustracje związane z ADHD. Nie badamy ADHD. Żyjemy z nim. Doświadczamy problemów związanych z zatrzaśnięciem kluczyków w samochodzie, zgubieniem słuchawek (dlaczego to cholerstwo jest takie drogie?) i wywróceniem planów do góry nogami. Nasze życie jest twórcze, pełne niespodzianek i nie zawsze idzie tak, jak się spodziewaliśmy.
Wykorzystuję mój mózg z ADHD do tworzenia i produkcji filmików, które zostały obejrzane w sieci ponad miliard razy. Kiedyś wykorzystałem swoje moce ADHD, żeby pomóc Kim i mnie wygrać The Amazing Race. Nadal jakimś cudem pamiętam numery telefonów do wszystkich pizzerii, z których korzystałem w college'u, za to ostatnio nie pamiętałem o tym, żeby wyłączyć kuchenkę i prawie spaliłem dom, straciłem psa i wpakowałem sąsiada na ostry dyżur (więcej o tym przeczytasz później). Jestem żywym przykładem tego, że ADHD może być wspaniałe, ale może być też przerażające.
Moja żona jest głównym powodem, dla którego ADHD przede wszystkim wzbogaciło moje życie. Często będziecie czytać jej wypowiedzi w tej książce.
Uwagi Kim
Cześć, przyjaciele. Jeśli czytacie tę książkę, bo jesteście partnerem, partnerką lub rodzicem dla kogoś z ADHD, to chciałam Was mocno i trochę niezgrabnie uściskać. W jednej chwili mózg Penna sprawia, że turlam się po podłodze ze śmiechu, w drugiej okazuje się, że nie może się dostać do domu, bo zatrzasnął klucze w środku. Niełatwo jest być w naszej sytuacji, prawda? Bycie znajdowaczem kluczy i przypominaczem (tak, to prawdziwe słowa!) o wszystkim może być wyczerpujące. Ale jestem tu też po to, żeby przypominać Wam o tych niezwykłych i wspaniałych cechach naszych ulubionych ludzi. Damy sobie radę.
W tej książce przeczytacie o moich osobistych doświadczeniach w tańcu z ADHD, jak również poznacie perspektywę Kim, jak to jest kochać kogoś z ADHD i z nim żyć. Pamiętajcie, że nasze doświadczenia są właśnie tym: naszymi doświadczeniami. Twoje mogą być zupełnie inne. Jedną z niezwykłych cech ADHD jest to, że objawy mogą się różnić u poszczególnych osób z tym zaburzeniem.
Kim i ja mamy szczęście, że możemy się dzielić naszą z trudem zdobytą wiedzą w zabawnych filmikach o życiu współczesnej rodziny za pośrednictwem platformy The Holderness Family. Prowadzimy też podcast, w którym omawiamy różne ważne dla nas sprawy, w tym ADHD. Odzew na treści związane z ADHD doprowadził nas do łez wzruszenia. Naprawdę tysiące ludzi pisały do nas "Ja też tak mam!" w odpowiedzi na filmiki związane z ADHD. To cudowne, gdy rodzice piszą nam, że pokazywali nasze głupiutkie piosenki swoim dzieciom, mówiąc "Widzisz? To nie jest tylko złe". Bo naprawdę nie jest.
Wiem dostatecznie dużo, żeby wiedzieć, czego nie wiem, tak więc podczas pisania tej książki Kim i ja konsultowaliśmy się z ekspertami, którzy dzielili się z nami swoją wiedzą. Rozmawialiśmy z lekarzami, psychologami i trenerami. Wszyscy przyznają, że ADHD stanowi wielkie wyzwanie, ale podkreślają też, że z jego objawami można sobie radzić, a ludzie z ADHD mają olbrzymi potencjał. Ta książka podkreśla silne strony ADHD (zabawny fakt: angielskie słowo strength, oznaczające siłę, jest jednym z najdłuższych jednosylabowych wyrazów w angielskim, ustępując jedynie słowu scraunched) i naprawdę jesteśmy zdeterminowani, żeby pozwolić Ci w pełni wykorzystać jego siłę.
Wiem, że w porównaniu z innymi nie mam najgorzej. Mam partnerkę, która mnie wspiera, i pracę, która nie kłóci się z tym, jak funkcjonuje mój mózg. Jednak ADHD jest spektrum. Na każdą osobę doświadczającą każdego dnia kilku raczej zabawnych sytuacji, które wywołują kręcenie głową z niedowierzaniem, przypada ktoś inny, kto nie jest w stanie utrzymać pracy albo czuje, że nie daje rady nawiązać trwałych relacji z powodu swojego ADHD. W przypadku niektórych ludzi ADHD może być źródłem nie tylko frustracji, lecz również samokrytyki i głębokiego bólu emocjonalnego.
Uwielbiam czytać komentarze i reakcje na filmiki związane z ADHD, ponieważ wiele ludzi je lubi. Jednak są też komentarze, które trafiają mnie w samo serce: wypowiedzi ludzi, którzy są zranieni samą sugestią, że można żartować z życia z ADHD. Przyznaję, macie rację. Moje podejście do ADHD zostało ukształtowane przez moje doświadczenie tego zaburzenia, a mogę się nazwać uprzywilejowanym szczęściarzem. Nie wiem, jak to jest odbierać ADHD jako klątwę, której nie da się zdjąć. W tej książce nie przemawiam w imieniu wszystkich osób z ADHD, lecz jedynie w swoim. Mogę jedynie mieć nadzieję, że znajdziesz w niej coś dla siebie, choćby naszą wspólną tendencję do zostawiania kluczy w lodówce. A jeśli nie - rozumiem to. Trzymam za Ciebie kciuki.
Od razu chcę powiedzieć, że jeśli Twoje trudności wydają Ci się nie do pokonania, jeśli masz naprawdę najbardziej mroczne myśli, to poszukaj lekarza, który poprowadzi Cię w stronę lepszego zdrowia psychicznego.
Czego możesz się spodziewać po tej książce
Moim celem było napisanie tej książki w taki sposób, żeby ktoś z ADHD faktycznie mógł ją przeczytać. Tak więc nie martw się - nie masz przed sobą wielu stron wypełnionych nudnym specjalistycznym żargonem, który tylko ludzie na co dzień noszący do pracy fartuchy laboratoryjne są w stanie przyjąć z radością.
Nie znajdziesz tu też długiej listy naszych wad. Nie znajdziesz też listy trudności, które będziesz musiał pokonać, jak to ma miejsce w wielu innych poważanych pozycjach na temat ADHD, co sprawia, że naprawdę trudno przez nie przebrnąć. Nie znajdziesz skomplikowanych wyjaśnień związanych z neurologią i szczegółowych zaleceń dietetycznych. Znajdziesz za to pozytywne nastawienie i żywe tempo.
Poczucie nowości jest kluczowe dla zaangażowania mózgu z ADHD, więc w tej książce znajdziesz krótkie sekcje z mnóstwem użytecznych informacji, które będziesz mógł od razu zastosować. Znajdziesz też trochę dodatków, które nie pozwolą Ci się znudzić. Możesz zaczynać lub przerywać lekturę w dowolnym miejscu, przeczytać książkę od deski do deski lub zaglądać do niej jedynie w miarę potrzeby - jak wolisz.
Przewodnik po tej książce
Część I: Szybki kurs wiedzy o ADHD - co to jest i jak na Ciebie wpływa. Część II: Ochrona reputacji - zdjęcie stygmatu wiążącego się niesłusznie z ADHD i zastąpienie go zdrowym docenieniem swojego wyjątkowego mózgu. Część III: Strategie i techniki przetrwania i rozwoju w codziennym życiu i na dłuższą metę.
Ukryte zaburzenie
Jedną z najbardziej frustrujących cech zespołu deficytu uwagi z nadpobudliwością psychoruchową (ADHD) jest to, że może być zupełnie niewidoczny. Jeśli nie szuka się grupy objawów, które łącznie wskazują na diagnozę, zachowania związane z ADHD mogą łatwo umknąć naszej uwadze. ADHD nie wymaga korzystania z wózka inwalidzkiego czy aparatu słuchowego ani żadnego innego urządzenia sygnalizującego otoczeniu, że Twój mózg działa inaczej. Wiele osób cierpiących na ADHD potrafi maskować swoje trudności dzięki strategiom adaptacyjnym, co sprawia, że dla przeciętnego obserwatora nie wyglądają na kogoś, kto ma jakikolwiek problem. To swoisty paradoks - im lepiej sobie radzisz, tym trudniej ludziom uwierzyć, że naprawdę masz jakieś zaburzenie. Patrzą na Ciebie i zastanawiają się, dlaczego nie jesteś w stanie ukończyć pozornie prostego zadania, jak na przykład wypełnienie formularza w urzędzie komunikacji.
Na dodatek, ponieważ ADHD ma swoje przypływy i odpływy, patrząc z zewnątrz, może się wydawać, że ludzie, którzy je mają, po prostu się nie starają. Czasami jesteśmy w stanie zrobić coś ponadprzeciętnie dobrze, a innego dnia nie jesteśmy w stanie nawet się ubrać. To może być dziwne dla ludzi, którzy obserwują kogoś z ADHD, bo widzą, do czego jesteśmy zdolni, i dziwią się, dlaczego po prostu, no wiesz, nie robimy tego. Wczoraj nie zapomniałeś wypakować naczyń ze zmywarki, to dlaczego dzisiaj tak? Jednak podobnie jak inni neuroróżnorodni ludzie - na przykład osoby ze spektrum autyzmu lub dysleksją - osoby z ADHD nie kontrolują tego, jak manifestują się różnice w funkcjonowaniu ich mózgu. Po prostu tacy się urodziliśmy. Niestety większość ludzi tego nie rozumie i ten brak zrozumienia sprawia, że ludzie z ADHD czują się po prostu... cóż, źle.
Nie zgadzam się na to. Dla mnie istniejecie, widzę Was, rozumiem i zupełnie inaczej postrzegam to, co to znaczy mieć ADHD.
Niesamowite? Co to znaczy "niesamowite"?
Niezależnie od tego, czy dopiero niedawno usłyszałeś diagnozę, czy też od dawna identyfikujesz się jako członek klubu ADHD, chcę, żebyś wiedział, że posiadanie mózgu, który nie jest neurotypowy, jest niesamowite. Zanim rzucisz mi się do gardła, żeby tłumaczyć mi, jak bardzo to nie jest prawda, wysłuchaj mnie, bo gdy mówię "ADHD jest niesamowite", to mam na myśli każdy sens angielskiego słowa awesome.
Czy kiedykolwiek sprawdziłeś jego definicję? Moja nauczycielka języka angielskiego z jedenastej klasy mówiła mi, żeby nigdy, przenigdy nie zaczynać wypracowania od "Słownik definiuje...". Przepraszam, pani Findlen, ale to jest idealne miejsce na słownikową definicję.
awesome
/?ôs?m/
przym.
Wywołujący strach; napawający czcią, podziwem lub lękiem.
I właśnie to mam na myśli. ADHD może być wspaniałe, inspirujące, otwierające oczy, cudowne, niezwykłe, niewiarygodne... można je określić wieloma pozytywnymi słowami. Jednak nie mogę po prostu wystrzelić Ci w twarz strumieniem pozytywnego myślenia. ADHD może być też niesamowicie trudne do zrozumienia, przytłaczające, ciężkie do zniesienia i stanowiące olbrzymie wyzwanie. Jeśli dla Ciebie ADHD jest przerażające, to całkowicie Cię rozumiem. Naprawdę. Może być zdecydowanie przytłaczające. Ale czy może też budzić zachwyt? Jak najbardziej. Gdy pomyśli się o tym, co osoba z ADHD może zrobić w ciągu jednego dnia, zdecydowanie budzi to podziw. Jedno i drugie oblicze ADHD jest prawdziwe. Mamy trudności, jednak na każdą z nich przypada też jakaś szczególna mocna strona. Dlatego też postanowiłem, że będę pisał o dobrych stronach posiadania ADHD i próbował znaleźć sposób, żeby śmiać się z tych złych.
Na pewno nadal będzie Ci się zdarzało zapominać telefonu w restauracji. Nadal w połowie rozmowy będziesz sobie uświadamiać, że nie wiesz, o czym mówi Twoja przyjaciółka, bo od jakiegoś czasu zastanawiasz się, dlaczego niektórzy brytyjscy piosenkarze nie śpiewają z brytyjskim akcentem. Nadal będziesz znajdować swoje skarpetki w lodówce.
Ale zostaniesz też uzbrojony w wiedzę, że inny nie oznacza dysfunkcjonalny. Ten sam mózg, który łatwo się nudzi i popada w niepokój, pozwala Ci dokonywać błyskawicznych skojarzeń, myśleć kreatywnie i innowacyjnie, jak również dostarcza Ci rozrywki. Gdy życie rzuca Ci kłody pod nogi, wiedz, że masz pod ręką narzędzia, które pozwolą Ci je usunąć.
Biorąc pod uwagę, ilu z nas cierpi na ADHD, jest szokujące, jak kiepsko zrozumiana jest ta przypadłość. Niektórzy ludzie mogą sądzić, że jesteś leniwy lub niegrzeczny, jednak ci z nas, którzy mają ADHD, wiedzą lepiej.
Twój mózg nie jest popsuty. Nie jesteś dziwadłem, katastrofą ani porażką. Masz ADHD. To sprawia, że jesteś niesamowity.
List od ludzi z ADHD do tych, którzy go nie mają
Drodzy Ludzie, którzy nie macie ADHD,
Przede wszystkim dziękujemy, że chcecie przeczytać tę książkę. Samo to, że wzięliście ją do ręki, oznacza, że zależy Wam na kimś z ADHD na tyle, aby spróbować się dowiedzieć, jak to jest iść przez życie z neuroróżnorodnym mózgiem. Doceniamy te starania. Wiemy, że nie zawsze łatwo jest zrozumieć, przez co przechodzimy. Nasze zachowanie może wywoływać zdumienie lub złość, gdy nie ma się podobnych problemów. Niezależnie od tego, czy chodzi o Twoje dziecko, partnera, siostrę, czy współlokatora, zapewne zdarzało Ci się patrzeć na nich i pytać: "Jak to jest być w twojej głowie?". Mamy nadzieję, że lektura tej książki (i tego listu) da Ci pewne wskazówki na temat tego doświadczenia.
Na dobry początek kilka rzeczy, które my, osoby z ADHD, chcielibyśmy, żeby ludzie bez ADHD wiedzieli:
Kochamy Cię, nawet jeśli nie zawsze to tak wygląda w Twoich oczach. To, w jaki sposób my, osoby z ADHD, okazujemy uczucia, nie zawsze wygląda tak, jak byś to sobie wymarzył albo jak przedstawia się to w filmach czy w telewizji. Nie zawsze pamiętamy, żeby zrobić to, o co nas prosiłeś. Na przykład prosisz, żebyśmy przynieśli książkę, gdy będziemy schodzić na dół - możemy się na to zgodzić, mieć szczery zamiar to zrobić, a potem całkowicie o tym zapomnieć. Możemy nie spojrzeć Ci w oczy ani razu podczas bolesnej dwugodzinnej rozmowy, gdy będziesz nam tłumaczyć, jak bardzo zraniło Cię to, że nie spełniliśmy tak prostej prośby i nie przynieśliśmy tej książki. Naprawdę nam na Tobie zależy i chcemy wysłuchać tego, co masz do powiedzenia, tyle że czasami jesteśmy zupełnie bezradni w obliczu nacierających na nasz mózg bodźców i rozproszeń. Nawet gdy jesteśmy świadomi swojej tendencji do błądzenia myślami podczas rozmowy i staramy się nad tym pracować, to nadal będzie się zdarzać - nie dlatego, że Cię nie kochamy, tylko po prostu tak działają nasze neurony. Czasami najłatwiejsze rzeczy są dla nas najtrudniejsze do zrobienia. Świetnie radzimy sobie ze sprawami, które są nowe, stanowią wyzwanie lub po prostu nas osobiście interesują (czapki z głów przed Jessicą McCabe, która świetnie opisała tę świętą trójcę w swoich doskonałych filmikach
How to ADHD). Ale gaszenie światła przy wychodzeniu z pomieszczenia, zamykanie drzwi do garażu czy pamiętanie o Twoich urodzinach? Tutaj ponosimy klęskę na całej linii, bo nasze mózgi po prostu nie zostały stworzone do pamiętania o takich przyziemnych, codziennych zadaniach. Może to być frustrujące, gdy trudno Ci zrozumieć, że możemy zamknąć się na cały dzień w pokoju, żeby malować krajobrazy, albo zainwestować niezliczone godziny w projektowanie automatycznego karmnika dla ptaków, ale nie jesteśmy w stanie zapamiętać, żeby sprzątnąć naczynia ze stołu. Czujemy wstyd. Gdy zapominamy w domu telefonu, zostawiamy odkręcony kran, gdy wychodzimy pobiegać albo zapominamy o ważnym spotkaniu, czujemy z tego powodu prawdziwy wstyd, nawet jeśli próbujemy obrócić to w żart. Za każdym razem, gdy coś takiego się nam przydarza, przypomina to nam, że nie radzimy sobie z codziennością tak samo dobrze jak inni. Naprawdę nie chcemy nikomu utrudniać życia. Mówię szczerzę. W głębi ducha wiemy, że nasze błędy nie są celowe, ale nadal przykro nam patrzeć, jak ktoś nam bliski denerwuje się z powodu czegoś, co zrobiliśmy.
Brené Brown, socjolożka i autorka bestsellerów, uczy nas, że poczucie winy to złe samopoczucie związane z tym, co zrobiliśmy, podczas gdy wstyd to negatywne uczucie związane z tym, kim jesteśmy[1]. Wstyd nie jest jak nagłe uderzenie pioruna; bardziej jak stanie w ruchomych piaskach i powolne zapadanie się. Gdy pierwszy raz popełnimy błąd, najpierw czujemy przyspieszone bicie serca, podczas gdy nasz mózg zastanawia się, czy możemy coś zrobić, żeby to naprawić. Nieustannie odtwarzamy w głowie to, jak popełniliśmy błąd, żeby wychwycić dokładnie moment, w którym sprawy zaczęły iść w złą stronę, jednocześnie bez końca powtarzając sobie: "Jak mogłem być tak głupi / leniwy / nieuważny?". Najgorzej jest, gdy uświadamiamy sobie, że w ogóle nie pamiętamy, jak popełniliśmy błąd. Nie mamy pojęcia, kiedy i jak schowaliśmy Twoją szminkę do szuflady z przyprawami. To jak mała awaria naszej pamięci, ponieważ nasz mózg skupiał się na czymś innym, podczas gdy nasze ciało wsuwało szminkę między kminek i cynamon. Zawsze wiąże się to z poczuciem zakłopotania i wypominaniem sobie, dlaczego jesteśmy beznadziejni i nic się z tym nie da zrobić (oczywiście to nieprawda i o tym właśnie mówi ta książka).
Rozumiemy Cię. Jeśli czujesz się samotny lub przygnębiony, to będziemy przy Tobie. Twoje szczęście leży nam na sercu, a znalezienie sposobu, jak Cię pocieszyć, jest dla nas nowym wyzwaniem. To coś, co zdobywa trzy punkty na trzy w quizie "Czy to interesuje mój mózg z ADHD?". Może nie potrafimy słuchać z uwagą, gdy opowiadasz nam o swoim ulubionym podcaście, ale gdy jesteś przygnębiony i masz kłopoty - będziemy przy Tobie. Może nawet będziemy dość zabawni, żeby skłonić Cię do uśmiechu. Jeśli podasz nam pomocną dłoń, czujemy, że nie jesteśmy sami. Potrzebujemy wsparcia w naszej codziennej walce. Gdy już rozumiesz, co się dzieje w naszej głowie, możesz nam pomóc, dając nam wybaczenie i zrozumienie, co pomaga nam zapanować nad stresem, a to z kolei sprawia, że nasze symptomy nie nasilają się i nie pochłania nas ognista kula trudności. To korzystne dla wszystkich. Jeśli jesteś w stanie, możesz też porozmawiać z nami o tym, jak pomóc nam radzić sobie ze sprawami, które sprawiają nam trudności. Zdradzimy Ci tajemnicę: wcale nie lubimy popełniać błędów. Co więcej, naprawdę nie lubimy tłumaczyć się posiadaniem ADHD, gdy już to się stanie. Za każdym razem, gdy to robimy, chcemy w ten sposób uniknąć dłuższego zatrzymywania się nad naszymi potknięciami. Ale naprawdę chcielibyśmy się poprawić. Nie zawsze wiemy jak, ale chcemy się uczyć. Jeśli możesz nam pomóc, choćby zachowując pozytywne nastawienie lub delikatnie o czymś przypominając, to będziemy Ci za to dozgonnie wdzięczni. Wiemy też, jak wiele czasu i energii wymaga to od Ciebie. Wiemy, że ADHD nie jest wymówką usprawiedliwiającą wszystkie złe zachowania lub tłumaczącą proszenie Cię o znalezienie naszej zgubionej książki z biblioteki. Ale naprawdę, naprawdę doceniamy, jeśli chcesz nam towarzyszyć w naszej podróży z ADHD. Możesz być rycerzem broniącym nas przed wytykaniem palcami. Gdy znajdziesz się w sytuacji, gdy ktoś atakuje osobę z ADHD, wyśmiewa się z jej objawów lub droczy z nią z powodu inności, nie wahaj się przed podzieleniem się swoją wiedzą (uprzejmie i z szacunkiem, oczywiście). Inni też muszą się dowiedzieć, że nie robimy różnych rzeczy na złość komukolwiek, tylko po prostu mamy mózgi, które nie są neuronormatywne. Im więcej możemy zrobić w celu rozpowszechnienia wiedzy, że każdy mózg jest inny, tym lepiej. Wzrost świadomości związanej z naszą przypadłością sprawia, że świat staje się bardziej przyjazny dla osób z ADHD lub innymi zaburzeniami neurorozwojowymi.
Dziękujemy za przeczytanie tego. Dzięki temu, że to zrobiliście, ktoś będzie miał lepszy dzień i może nawet wzrośnie jego samocena.
Z poważaniem Penn Holderness