p

52 sekrety skutecznej przemiany - Agata Komorowska

Kup ebooka

39.90 zł
33.08 zł (33,08 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Tydzień 1.

TYDZIEŃ 1.

Czy twoją pierw­szą reak­cją na ten pro­gram była myśl: "Nie mam na to czasu"? To zda­nie powta­rzamy sobie nie­mal za każ­dym razem, kiedy mamy zro­bić coś dla sie­bie, spró­bo­wać cze­goś nowego, wyjść ze swo­jej strefy kom­fortu. To zda­nie klucz, które sku­tecz­nie zamyka drzwi do jakich­kol­wiek nowo­ści. Żyjemy w cza­sach, kiedy wszystko dzieje się bar­dzo szybko, każda minuta nie­sie nie­skoń­czoną liczbę moż­li­wo­ści, to zaś zmu­sza nas do podej­mo­wa­nia wielu decy­zji. Codzien­nie doko­nu­jesz setek mikro­wy­bo­rów. Wybie­rasz to, czemu poświę­casz swój cenny czas, uwagę i ener­gię. Podej­mu­jesz decy­zje na pod­sta­wie głę­boko zako­rze­nio­nych wie­rzeń i odzie­dzi­czo­nych wzor­ców. Jeśli więc uwa­żasz, że nie jesteś wystar­cza­jąco ważna, by to wła­śnie sobie poświę­cić czas, uwagę i ener­gię, szybko zre­zy­gnu­jesz z pisa­nia, a nawet czy­ta­nia afir­ma­cji na rzecz mniej lub bar­dziej istot­nych potrzeb dzieci, męża, sio­stry, teścio­wej, przy­ja­ció­łek, kole­ża­nek z pracy i sąsia­dów. Jeżeli uwa­żasz, że nie zasłu­gu­jesz na poda­ro­wa­nie sobie tego czasu, to zawsze znaj­dzie się coś, co uznasz za waż­niej­sze, bar­dziej war­to­ściowe, bar­dziej godne two­jej uwagi niż ty sama.

Pro­wa­dzi­łam nie­dawno sesję coachin­gową z fan­ta­styczną kobietą. Piękna, dyna­miczna, pełna ener­gii i try­ska­jąca pomy­słami samotna matka, biz­ne­swo­man, akty­wistka i spo­łecz­nik. Wyzna­czo­nym przez nią celem sesji było zna­le­zie­nie czasu na kolejny pro­jekt, który miała w pla­nach. Ta cudowna istota przez więk­szość sesji opo­wia­dała o swo­ich obo­wiąz­kach i zada­niach. Była dumna ze swo­ich dzieci i tego, jak przy jej tro­skli­wej pomocy radzą sobie w szkole. Z bły­skiem w oku chwa­liła się osią­gnię­ciami jej firmy, mówiła o tym, jak dosko­nale zaopie­ko­wani są jej pra­cow­nicy. Z entu­zja­zmem roz­ta­czała wizję nowego pro­jektu. Mówiła coraz szyb­ciej i gło­śniej. Wtedy jej prze­rwa­łam i zada­łam jedno pyta­nie: "A kto opie­kuje się tobą?". Kobieta zanie­mó­wiła. W jej oczach zalśniły łzy. Zaczęła szybko mru­gać, nie chcąc oka­zać emo­cji, jakie prze­ży­wała. "Agata, mnie nikt ni­gdy wcze­śniej o to nie zapy­tał..." - wyszep­tała zszo­ko­wana. Cel naszych spo­tkań się zmie­nił. Od tego dnia pra­co­wa­ły­śmy nad tym, żeby umiała zna­leźć czas nie na kolejny pro­jekt, ale dla sie­bie samej. By nauczyła się być dla sie­bie ważna na równi z dziećmi, pra­cow­ni­kami i wszyst­kimi innymi oso­bami, które ota­czała tro­skliwą opieką.

Jesteś matką, córką, pra­cow­ni­kiem, pra­co­dawcą, przy­ja­ciółką, kole­żanką, sąsiadką, powier­nicą, doradcą, wspar­ciem i opar­ciem... dla innych. Rano szy­ku­jesz śnia­da­nie dla dzieci i męża, dla sie­bie już nie, bo nie ma czasu. Wozisz dzieci do szkół i przed­szkoli, na zaję­cia dodat­kowe, bie­gasz na wywia­dówki, przyj­mu­jesz na sie­bie dodat­kowe zada­nia w pracy, "bo kole­żanka pro­siła" albo "szef spoj­rzał wymow­nie", a swoją wizytę u leka­rza prze­kła­dasz z tygo­dnia na tydzień. Zała­twiasz sąsiadce ważną sprawę, pil­nu­jesz jej dzieci, jeź­dzisz do przy­ja­ciółki za każ­dym razem, kiedy ta ma gor­szy nastrój. Na wła­sne huś­tawki nastro­jów nie masz czasu. Nie masz go też na lek­turę książki, wizytę u fry­zjera, zro­bie­nie dawno kupio­nego kursu online. Nie masz czasu ćwi­czyć, medy­to­wać, robić sobie posił­ków, które lubisz. Kiedy przy­ja­ciółka zapra­sza na bab­ski wie­czór, począt­kowo potwier­dzasz, ale wiesz, że i tak nie przyj­dziesz, bo prze­cież nie będziesz miała na takie bzdety czasu. Córka ma następ­nego dnia kla­sówkę z mate­ma­tyki, syn musi przy­go­to­wać się do kon­kursu recy­ta­tor­skiego, a mąż zostaje dłu­żej w pracy. Poza tym w łazience na pod­ło­dze leży kupa pra­nia, a na fotelu w salo­nie sterta pra­so­wa­nia. O jakim bab­skim wie­czorku my tu w ogóle mówimy?

Z zazdro­ścią i żalem spo­glą­dasz na kole­żanki, które mają czas zadbać o sie­bie. Prze­ko­nu­jesz sie­bie, że one mają mężów, któ­rzy wię­cej robią w domu, mamy, które poma­gają, wię­cej pie­nię­dzy na opie­kunki do dzieci. Jesteś pewna, że po pro­stu mają wię­cej czasu.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Wstęp

Wstęp

Jak wygląda twoje życie? Czy jesteś z niego zado­wo­lona? Czy jako dziecko, nasto­latka, młoda dziew­czyna marzy­łaś o tym, żeby takie wła­śnie było? Nie? Zatem jak to się stało? Dla­czego nie masz szczę­śli­wej rodziny, czu­łego męża, wspa­nia­łych przy­ja­ciół? Dla­czego każdy dzień spę­dzony w pracy trak­tu­jesz jak karę? Dla­czego nie lubisz swo­jego miesz­ka­nia? Dla­czego wciąż zma­gasz się z dziećmi, kolej­nymi związ­kami, rela­cjami w pracy, z rodzi­cami, rodzeń­stwem... Prze­cież wiem, że pró­bo­wa­łaś wpro­wa­dzić zmiany. Wiele razy obie­cy­wa­łaś sobie, że od jutra, od ponie­działku, od nowego roku będzie ina­czej!

Dla­czego więc każdy zwią­zek koń­czy się tak samo? Dla­czego ni­gdy nie jesteś w sta­nie zagrzać miej­sca w nowej pracy? Dla­czego popa­dasz w kon­flikty? Dla­czego wciąż dosta­jesz kolejne kop­niaki od życia? Dla­czego innym się powo­dzi, a ty wciąż zma­gasz się z codzien­no­ścią? Wal­czysz i prze­gry­wasz... Ile lat zajęło ci zna­le­zie­nie się w miej­scu, w któ­rym jesteś dzi­siaj? Ile razy można podej­mo­wać próby i wie­rzyć w to, że się uda, a póź­niej prze­ży­wać roz­cza­ro­wa­nie? Dla­czego nie możesz dojść do poro­zu­mie­nia z dziećmi, rodzi­cami, sąsia­dami, kolej­nymi part­ne­rami? Choć dzieci kochasz ponad wszystko, to syn nie chce na cie­bie patrzeć, a córka wciąż ma kło­poty w szkole. Mama zawsze kry­ty­kuje to, co robisz, a w pracy cier­pisz z powodu aro­gan­cji i despo­ty­zmu kole­ża­nek i kole­gów.

Jak czę­sto myślisz i powta­rzasz sobie:

"Co robię nie tak..."

"Co ze mną jest nie tak..."

"Czy to jakieś fatum?!"

"Mam pecha!"

"Za jakie grze­chy!"

"Czy nie zasłu­guję na nic lep­szego?"

"A może fak­tycz­nie nie zasłu­guję..."

"Jestem porażką..."

"To wina mojej mamy, ojca, męża, szefa, fał­szy­wej przy­ja­ciółki..."

"Niczego nie potra­fię zro­bić dobrze..."

"Tak już musi być..."

"Życie jest nie­spra­wie­dliwe..."

"Takim jak ja wiatr zawsze wieje w oczy..."

"To chyba jakaś kara..."

"Jestem złą matką..."

"Jestem złą żoną..."

"Jestem złym czło­wie­kiem..."

"Nie umiem..."

"Nie wiem..."

"Nie stać mnie..."

"Jestem gor­sza..."

"Wciąż prze­gry­wam..."

"Wszystko wymyka mi się spod kon­troli..."

"Wszystko dzieje się poza mną, nie mam wpływu na swoje życie..."

"To moja wina..."

"Nikt nie chce mnie ura­to­wać, uszczę­śli­wić..."

"Nikt mnie nie chce..."

"Nikt mnie nie kocha..."

"Jestem nie­ważna..."

Które z powyż­szych zdań powta­rzasz? Jak czę­sto to robisz? Co kilka dni? Raz w tygo­dniu? A może parę razy dzien­nie?

Otóż, kochana czy­tel­niczko, te nie­świa­do­mie powta­rzane zda­nia to nic innego jak AFIR­MA­CJE. W ten spo­sób pod­rzu­casz swo­jej pod­świa­do­mo­ści kon­kretne wizje i zapra­szasz do swo­jego życia ból, cier­pie­nie, nie­spra­wie­dliwe trak­to­wa­nie, brak pie­nię­dzy i miło­ści. Wypo­wia­da­jąc takie zda­nia nawet w myślach, zamy­kasz się na jaką­kol­wiek zmianę, na dobro, miłość i obfi­tość, które pukają do two­ich drzwi. Z auto­matu odrzu­casz to, co w twoim życiu jest dobre, co mogłoby ci pomóc, mogłoby odmie­nić twój los, spra­wić ci radość, przy­nieść satys­fak­cję.

Dla­czego te prze­ko­na­nia poja­wiły się w two­jej gło­wie? Skąd pocho­dzą takie myśli? Czy można je zmie­nić i czy warto się nimi zaj­mo­wać?

To, z czego obec­nie składa się twoje życie, to zma­te­ria­li­zo­wane myśli, które wraz z emo­cjami spo­wo­do­wały kon­kretne czyny. Z kolei czyny są akcją, na którą reaguje nie tylko twoje bez­po­śred­nie oto­cze­nie, lecz także cały wszech­świat. Jeśli pra­gniesz zmie­nić swoje życie, musisz zacząć robić coś ina­czej. Ale by zro­bić coś ina­czej, musisz poczuć i pomy­śleć coś innego niż zwy­kle. Czym są afir­ma­cje? To myśli nała­do­wane ogromną dawką emo­cji. Afir­ma­cje to gigan­tyczna dawka ener­gii. Nega­tywna ener­gia nisz­czy, burzy, jest prze­mocą wobec two­jej duszy, nato­miast pozy­tywna buduje, two­rzy, uskrzy­dla duszę, leczy ciało, wzmac­nia serce. Każ­dej akcji towa­rzy­szy reak­cja równa co do war­to­ści i kie­runku, lecz prze­ciw­nie zwró­cona, takie jest prawo fizyki. Nega­tywna ener­gia przy­ciąga destruk­cję i szko­dli­wych ludzi. Złość gene­ruje wię­cej zło­ści, prze­moc przy­nosi wię­cej prze­mocy, lęk zwa­bia opraw­ców. Pozy­tywna ener­gia przy­ciąga dosta­tek, miłość, szczę­ście i ludzi o rów­nie pozy­tyw­nej i twór­czej ener­gii. Jeśli byłaś w sta­nie wyafir­mo­wać sobie kiep­skie związki, fatalną pracę, brak szczę­ścia oraz pie­nię­dzy, od lat powta­rza­jąc nega­tywne afir­ma­cje, to pomyśl, jak wielka drze­mie w nich moc. Zasta­nów się, ile możesz osią­gnąć, świa­do­mie wpro­wa­dza­jąc do swo­jego życia afir­ma­cje pozy­tywne i twór­cze. Przy­cią­gniesz ener­gię nie­ogra­ni­czo­nej miło­ści, otwo­rzysz się na moc ukry­tych szans, dasz sobie prawo i siłę, by korzy­stać z darów i obfi­to­ści, co jest twoim nie­pod­wa­żal­nym pra­wem i przy­wi­le­jem każ­dej istoty na tej ziemi. Możesz prze­bu­do­wać cały swój świat. Możesz się­gnąć po wszystko, o czym kie­dy­kol­wiek marzy­łaś.

Tak, ty też możesz!

Tak, zasłu­gu­jesz na wszystko, co naj­lep­sze, na obfi­tość, na miłość, na wszel­kie bogac­twa tego świata!

Potęga podświadomości

Potęga pod­świa­do­mo­ści

Czym jest podświadomość?

Twoje suk­cesy i porażki, to, czego doświad­czy­łaś, i to, jak będzie wyglą­dała twoja przy­szłość, zależą od wzor­ców, które masz zako­do­wane w pod­świa­do­mo­ści. Jeśli głę­boko wie­rzysz, że nie zasłu­gu­jesz na miłość i szczę­ście, to nawet jeśli te będą się pchały do two­jego życia drzwiami i oknami, ty ich nie zauwa­żysz albo je odrzu­cisz. Będziesz wie­trzyła pod­stęp, zdradę, uznasz, że nie zasłu­gu­jesz i sama zre­zy­gnu­jesz z nada­rza­ją­cej się szansy. Jeśli jesteś prze­ko­nana, że nie masz umie­jęt­no­ści i pre­dys­po­zy­cji, by dostać dobrze płatną pracę, to nawet jeśli otrzy­masz taką pro­po­zy­cję, nie sko­rzy­stasz z niej. Jeśli w kółko powta­rzasz, że nie masz czasu odpo­cząć, zaopie­ko­wać się sobą, pójść z dziećmi do kina, spo­tkać się z kole­żanką, która pro­po­nuje kawę, to ni­gdy nie znaj­dziesz czasu na to, co da ci poczu­cie szczę­ścia i speł­nie­nia.

Każdy z nas ma oso­bi­sty zestaw wzor­ców, które rzą­dzą jego życiem. Wszyst­kie te pra­wi­dła bez­piecz­nie skry­wają się w pod­świa­do­mo­ści. A pod­świa­do­mość jest niczym nawi­ga­cja w samo­cho­dzie. Dosta­niesz to, co zostało tam zapi­sane. Nawi­ga­cja nie oce­nia, czy obra­łaś odpo­wiedni kie­ru­nek. Nie pla­nuje trasy wido­ko­wej ani wer­sji przy­jem­nej. Nie liczy się z two­imi emo­cjami, bie­żą­cymi moż­li­wo­ściami czy marze­niami. Jest po to, by dopro­wa­dzić cię do wyzna­czo­nego punktu według zapro­gra­mo­wa­nego sche­matu. Jeśli ten mówi, że nie zasłu­gu­jesz na szczę­ście, to nawi­ga­cja będzie omi­jała wszyst­kie miej­sca, w któ­rych mogła­byś poczuć się szczę­śliwa. Jeśli jesteś prze­ko­nana, że wciąż spo­ty­kasz nie­wła­ści­wych ludzi, to na two­jej życio­wej dro­dze będą się poja­wiali tacy ludzie. Patrząc wstecz, zauwa­żysz, że są to ludzie o podob­nych cechach, któ­rzy wywo­łują w tobie za każ­dym razem takie same emo­cje, a ich poja­wie­nie się w twoim życiu skut­kuje iden­tycz­nymi powi­kła­niami. Pod­świa­do­mość nie oce­nia, ale działa według zapro­gra­mo­wa­nego wzorca.

Czy to nie są brednie?

Ile razy jecha­łaś w nie­dzielę do kościoła albo do rodzi­ców na obiad? Część trasy pokrywa się z twoją codzienną drogą do pracy. Tego dnia jed­nak nie chcia­łaś udać się do pracy, lecz do miej­sca zamiesz­ka­nia two­ich rodzi­ców. Aby tam dotrzeć, wystar­czyło poje­chać pro­sto, zamiast skrę­cać w prawo na most, jak robisz to każ­dego ranka, od ponie­działku do piątku. A teraz przy­po­mnij sobie, ile razy zda­rzyło ci się wje­chać na ten wła­śnie most. Ile razy twoja wewnętrzna nawi­ga­cja, wbrew twoim wcze­śniej­szym zamie­rze­niom, pokie­ro­wała two­imi świa­do­mymi czyn­no­ściami i zamiast do rodzi­ców skrę­ci­łaś do pracy? Czy tego wła­śnie chcia­łaś? Nie. Czy pla­no­wa­łaś poje­chać gdzie indziej? Tak. Dla­czego więc tam nie dotar­łaś? Dla­czego pomy­li­łaś trasę?

Otóż twoja pod­świa­do­mość ma zako­do­waną codzienną trasę, którą powta­rzasz setki razy. I mimo że tym razem chcesz dotrzeć do innego celu, to dosko­nale zapro­gra­mo­wana nawi­ga­cja pro­wa­dzi cię w to samo miej­sce co zawsze. To samo dzieje się z two­imi kolej­nymi związ­kami, twoją karierą, two­imi rela­cjami z dziećmi, zna­jo­mymi, przy­ja­ciółmi i nowo pozna­nymi oso­bami.

Przed kil­koma laty mia­łam ser­deczną kole­żankę, młodą, piękną lekarkę. Była w związku z męż­czy­zną, który sto­so­wał prze­moc wobec niej i jej dzieci. Powta­rzała, że chce odejść, że pra­gnie lep­szego życia dla sie­bie i córek. Jed­nak za każ­dym razem swoją wypo­wiedź koń­czyła zda­niem: "Tylko wiesz... Inni mają kogoś, mamę, rodzeń­stwo, przy­ja­ciół, rodzinę, a ja nie mam nikogo. Jestem zupeł­nie sama. Nikt mi nie pomoże, nikt nie wes­prze". Nie zauwa­żyła tego, że we mnie miała opar­cie. Żadne pro­po­zy­cje roz­wią­za­nia pro­blemu nie spo­ty­kały się z jej apro­batą. Nie­odmien­nie mówiła: "No tak, masz rację, tak powin­nam zro­bić, ale inni mają na kim się wes­przeć, a ja jestem zupeł­nie sama". Snuła plany ucieczki od swo­jego oprawcy, po czym w ostat­niej chwili się wyco­fy­wała, bo... prze­cież była "zupeł­nie sama". Ocze­ki­wała ode mnie roz­wią­zań, z któ­rych nie zamie­rzała sko­rzy­stać. Osta­tecz­nie nasze rela­cje się ochło­dziły, aż w końcu ustały. Po pew­nym cza­sie napi­sała, że ma do mnie żal, bo i ja ją opu­ści­łam. Jej wia­do­mość zaczy­nała się od słów: "Jestem w tym wszyst­kim zupeł­nie sama...". Nie muszę chyba wspo­mi­nać, że była dokład­nie w tym samym miej­scu i podob­nie nie­szczę­śli­wej sytu­acji jak kilka lat wcze­śniej. Pozo­sta­wała w związku z oprawcą, pla­nu­jąc go opu­ścić, ale nic w tym kie­runku nie robiąc, bo prze­cież była "zupeł­nie sama"... Nie zauwa­żyła, że to ona broni swo­jej samot­no­ści, odpy­cha­jąc od sie­bie życz­li­wych jej ludzi.

Aby dotrzeć do nowego celu, musisz nie tylko zde­cy­do­wać, że chcesz go osią­gnąć, ale przede wszyst­kim zmie­nić trasę, czyli wzo­rzec zako­do­wany w pod­świa­do­mo­ści. Albert Ein­stein powie­dział: "Sza­leń­stwem jest robić wciąż to samo i ocze­ki­wać innych rezul­ta­tów". Miał abso­lutną rację! Aby coś w twoim życiu się zmie­niło, musisz zmie­nić sche­mat postę­po­wa­nia. Trzeba zła­mać para­dyg­mat i wykre­ować w jego miej­sce nowy - twór­czy i wspie­ra­jący twoje potrzeby i marze­nia.

Jeśli to zro­bisz, naresz­cie poznasz war­to­ścio­wego czło­wieka, z któ­rym będziesz mogła stwo­rzyć trwały i bez­pieczny zwią­zek. Jeśli to zro­bisz, znaj­dziesz pracę zgodną z two­imi zain­te­re­so­wa­niami, a przy tym dobrze płatną. Jeśli to zro­bisz, twoja rela­cja z dziećmi będzie wolna od prze­mocy, zło­ści i braku zro­zu­mie­nia. Jeśli to zro­bisz, prze­sta­niesz oba­wiać się przy­szło­ści. Jeśli to zro­bisz, osią­gniesz wszystko, o czym marzysz.

Pod­świa­do­mość jest kodem w pro­gra­mie kom­pu­te­ro­wym. To, co zostało zapi­sane pod hasłem "dom", dopro­wa­dzi cię do domu. Choć nie­ko­niecz­nie two­jego. Obecny samo­chód odzie­dzi­czy­łam po bra­cie, który wyje­chał na stałe do Sin­ga­puru. Kie­dyś wra­ca­łam ze spo­tka­nia z prze­miłą dzien­ni­karką, roz­my­śla­jąc o zakoń­czo­nym wła­śnie wywia­dzie. W nawi­ga­cji wci­snę­łam hasło "dom". Wylą­do­wa­łam na war­szaw­skim Powi­ślu, gdzie mój brat miesz­kał, zanim opu­ścił Pol­skę. Ja miesz­kam w zupeł­nie innej czę­ści War­szawy. Z całą pew­no­ścią nie był to mój dom. Ta sytu­acja poka­zuje, że pod­świa­do­mość, choć nie­wi­doczna i nie­na­ma­calna, wymu­sza kon­kretne i widoczne dzia­ła­nia świa­do­mo­ści. Jeśli z roz­my­słem nie zmie­nisz jej spo­sobu dobie­ra­nia trasy, to pla­nu­jąc podróż do Kra­kowa, możesz wylą­do­wać w Gdań­sku. Pra­gnąc suk­cesu, możesz wpaść wprost w ramiona porażki. Myśląc o tym, żeby twój kolejny part­ner nie był alko­ho­li­kiem, pod­świa­do­mie wybie­rzesz takiego, który nim jest albo ma pre­dys­po­zy­cje, by nim zostać. Dla­czego? Bo powta­rza­jąc sobie, że nie chcesz męża alko­ho­lika, nie­świa­do­mie sta­wiasz sobie jego obraz przed oczami. Przy­po­mi­nasz sobie sytu­acje z dzie­ciń­stwa. Widzisz obraz ojca i rodziny, w któ­rej się wycho­wa­łaś, oraz poprzed­niego part­nera, który jakoś pechowo też był alko­ho­li­kiem. Przy­cią­gamy i przy­da­jemy siłę temu, na czym się sku­piamy, czemu poświę­camy uwagę. Jak to działa? Dokład­nie tak jak wtedy, kiedy prze­far­bo­wa­łaś się na rudo i nagle zaczę­łaś zauwa­żać mnó­stwo rudziel­ców. Zaszłaś w ciążę i oka­zało się, że wszę­dzie widzisz kobiety z brzusz­kiem. Kupi­łaś sobie czer­woną toyotę i doświad­czy­łaś inwa­zji czer­wo­nych toyot na uli­cach swo­jego mia­sta. Twoja uwaga podą­żała za tym, czym aku­rat nasy­cona była twoja pod­świa­do­mość, wyła­wia­jąc z oto­cze­nia pasu­jące obrazy.

Kiedy poszu­ku­jąc part­nera, myślisz o tym, jaki być nie powi­nien, poka­zu­jesz swo­jej pod­świa­do­mo­ści jego por­tret pamię­ciowy, a jej ogary bły­ska­wicz­nie wyszu­kują w tłu­mie pasu­ją­cego do tego obrazu kan­dy­data. Zauwa­żasz go, masz wra­że­nie, że to prze­zna­cze­nie was połą­czyło, więc zako­chu­jesz się bez pamięci, a on po jakimś cza­sie nie tylko przy­po­mina faceta z tam­tego por­tretu, lecz jest dokład­nie taki, jakim miał nie być. To nie prze­zna­cze­nie, a zako­do­wany w two­jej pod­świa­do­mo­ści wzo­rzec męż­czy­zny. Tuż obok tego przez cie­bie pechowo wybra­nego było wielu innych, ale ty ich nie widzia­łaś, tak jak nie zauwa­żasz nie­bie­skich samo­cho­dów i mija­ją­cych cię bru­ne­tek. Mając w pod­świa­do­mo­ści obraz męż­czy­zny, jakiego nie chcesz, kon­se­kwent­nie przy­cią­gasz takich part­ne­rów, któ­rzy z lubo­ścią cię uniesz­czę­śli­wiają.

Jak to zmienić?

Afir­ma­cje są jed­nym z naj­waż­niej­szych ele­men­tów pracy nad sobą. Należą do naj­sku­tecz­niej­szych narzę­dzi do zmiany kodów pod­świa­do­mo­ści. Nie zastą­pią pro­fe­sjo­nal­nej tera­pii, ale mogą prze­ko­nać twoją pod­świa­do­mość do pozy­tyw­nych twier­dzeń, które zni­we­lują dzia­ła­nie tych nega­tyw­nych i destruk­cyj­nych. Nie wystar­czy posta­no­wić, że od teraz już wie­rzę, że mam wystar­cza­jąco dużo czasu na obo­wiązki, odpo­czy­nek i przy­jem­no­ści. To posta­no­wie­nie pojawi się na pozio­mie rozumu. Aby fak­tycz­nie zaczęło dzia­łać, musi w to uwie­rzyć mecha­nizm sto­jący za rozu­mem, czyli pod­świa­do­mość. Musisz zbu­do­wać men­talny obraz tego, czego pra­gniesz, wraz z towa­rzy­szą­cymi mu emo­cjami. Te myśli i emo­cje zro­dzą odpo­wied­nie dzia­ła­nia pozwa­la­jące, by twoje pra­gnie­nie się urze­czy­wist­niło. Na tym polega sekret sku­tecz­nej prze­miany.

Emocje i podświadomość

Emo­cje i pod­świa­do­mość

Każdy obraz wywo­łuje w nas kon­kretne emo­cje. Emo­cje to ener­gia, która przy­ciąga albo odpy­cha. Przy­cią­gamy podobną ener­gię i taką, która kom­ple­men­tuje, uzu­peł­nia naszą. Jeśli nosisz w sobie złość praw­do­po­dob­nie przy­cią­gniesz złość, prze­moc, nie­na­wiść. Zatem jeśli pra­gniesz w życiu spo­koju, har­mo­nii, miło­ści, rado­ści i sza­cunku, to naj­pierw sama musisz stać się ich źró­dłem. Chcesz stać się magne­sem szczę­ścia, na które zasłu­gu­jesz. Pra­gniesz stać się źró­dłem bez­wa­run­ko­wej i szcze­rej miło­ści, która przy­cią­gnie rów­nie szczerą i bez­wa­run­kową miłość. Chcesz stać się źró­dłem sza­cunku dla sie­bie i innych, źró­dłem spo­koju i szczę­ścia. Gdy to osią­gniesz, wszyst­kie te war­to­ści będą pro­mie­nio­wały na zewnątrz, two­rząc płaszcz ochronny przed ener­gią nega­tywną. Dla­tego musisz wyjść z roli ofiary, pozbyć się para­dyg­ma­tów, które odbie­rają ci dobrą ener­gię, i uwie­rzyć na pozio­mie pod­świa­do­mym, że ty sama już jesteś taką wła­śnie cudowną ener­gią!

Na tym polega rola afir­ma­cji. To, kim dzi­siaj jesteś, jaką ener­gię w sobie nosisz, jest wypad­kową wielu lat naj­róż­niej­szych afir­ma­cji. Jeśli od dziecka sły­sza­łaś, że jesteś bez­na­dziejna, nie jesteś wystar­cza­jąco ładna, mądra i odważna, że "dzieci i ryby głosu nie mają", a "miej­sce kobiety jest w kuchni i w łóżku", jeśli nasłu­cha­łaś się, że musisz cier­pieć i ukrzy­żo­wać sie­bie, by zasłu­żyć na wieczne szczę­ście, to nic dziw­nego, że każ­dego dnia odczu­wasz cier­pie­nie, które nie­siesz w nadziei, że naresz­cie kie­dyś zasłu­żysz na to, aby ktoś cię doce­nił i poko­chał. Jeśli zło­ścisz się i bun­tu­jesz prze­ciwko temu, co jest, masz poczu­cie winy. Jeśli nawet masz ochotę wykrzy­czeć swój ból, nie robisz tego, tylko poły­kasz łzy i brniesz do przodu w prze­ko­na­niu, że tak musi być, bo masz pecha w życiu, bo prze­cież tyle z sie­bie dajesz i nic dobrego w zamian nie dosta­jesz... Czy teraz zaczy­nasz rozu­mieć ten mecha­nizm?

Dobra wia­do­mość jest taka, że skoro to wszystko jest "wyuczone", to można się tego oduczyć. Co wię­cej, możesz wpi­sać w swoją podświa­do­mość zupeł­nie inne war­to­ści, posta­wić nowe dro­go­wskazy i wyty­czyć nowe ścieżki. Możesz świa­do­mie zmie­nić pro­gram two­jej wewnętrz­nej nawi­ga­cji.

Jak praktykować afirmacje

Jak prak­ty­ko­wać afir­ma­cje

Zawarte w tym pro­gra­mie afir­ma­cje zostały uło­żone według prze­my­śla­nej kolej­no­ści. Zaczy­namy od pozby­cia się prze­szkód, które mogą zawa­żyć na tym, czy dokoń­czysz roz­po­częty pro­ces. Następne afir­ma­cje kon­cen­trują się na wewnętrz­nym poczu­ciu miło­ści i war­to­ści wła­snej, które są nie­zbędne, by usły­szeć i usza­no­wać wła­sne potrzeby. W kolej­nych tygo­dniach skon­cen­tru­jemy się na rela­cjach z dru­gim czło­wie­kiem. Nauczysz się akcep­to­wać swoją prze­szłość, wyba­czać sobie i innym oraz sta­wiać gra­nice, które ochro­nią cię przed wpły­wem szko­dli­wej ener­gii ludzi znaj­du­ją­cych się na zupeł­nie innym pozio­mie ducho­wym oraz takich, któ­rzy ema­nują złą i chorą ener­gią. Pozbę­dziesz się lęku i poczu­cia winy, nauczysz się przyj­mo­wać i akcep­to­wać miłość i dobro. Zwró­cimy rów­nież uwagę na zdro­wie oraz poczu­cie bez­pie­czeń­stwa. Uwol­nisz się od potrzeby poświę­ca­nia sie­bie w imię zado­wa­la­nia innych. Nauczysz się żyć z odwagą, spo­ko­jem i wdzięcz­no­ścią. Krok po kroku przez pięć­dzie­siąt dwa tygo­dnie będziesz pozna­wała, akcep­to­wała i wzmac­niała sie­bie, będziesz kre­owała zdrowe rela­cje, swój dobro­stan i trwały dosta­tek.

Każda afir­ma­cja jest napi­sana w cza­sie teraź­niej­szym, tak by twoja pod­świa­do­mość uwie­rzyła w to, że wła­śnie już tak jest. Jeśli zaczniesz afir­ma­cje od słowa "BĘDĘ", to speł­nie­nie tej afir­ma­cji umiej­sco­wisz w bli­żej nie­okre­ślo­nej przy­szło­ści. Dla­tego afir­ma­cje zwy­kle zawie­rają słowa: "MAM", "JESTEM", "ZASŁU­GUJĘ", "UMIEM". Już teraz mam... Już teraz umiem... Bo jeśli uwie­rzysz w to, że już teraz masz to, czego potrze­bu­jesz do szczę­ścia, to zaczniesz zacho­wy­wać się tak, jak­byś to miała, a wów­czas - zgod­nie z pra­wem przy­cią­ga­nia - będziesz to do swo­jego życia przy­cią­gać. Wiem, co ci cho­dzi po gło­wie. Jeśli chcesz być bogata i zaczniesz wie­rzyć już teraz, że tak jest, to wydasz wszystko, co masz, a potem będziesz kle­pać biedę. Spo­koj­nie, do tego też doj­dziemy. Dla­tego nie zaczy­namy od afir­ma­cji dostatku. Naj­pierw musisz zde­fi­nio­wać, czym dla cie­bie jest dosta­tek i ile mate­rial­nego bogac­twa tak naprawdę potrze­bu­jesz do szczę­ścia. Czę­sto dobra docze­sne mają nam zapeł­nić duchową pustkę, dla­tego bie­gniemy na zakupy, żeby się lepiej poczuć. Czy jed­nak daje nam to trwałe szczę­ście? Może zapew­nia momenty satys­fak­cji, ale nie skut­kuje życiem w szczę­ściu. Szczę­ście jest nie­za­leżne od stanu posia­da­nia. Szczę­śliwy czło­wiek to nie taki, który opływa w dostatki, a cho­roby i nieszczę­ścia omi­jają go sze­ro­kim łukiem. To jest szczę­ście z bajek, które nie ist­nieje. Szczę­śliwy czło­wiek to taki, który akcep­tuje swoją prze­szłość, w pełni doświad­cza teraź­niej­szo­ści i świa­do­mie kreuje swoją przy­szłość, przyj­mu­jąc wszyst­kie dary losu. To czło­wiek, który każdy kry­zys potrafi prze­kuć w szansę, który jest wdzięczny za wszystko, co było, za to, co jest, i już dzi­siaj jest wdzięczny za to, co będzie. To czło­wiek, który z cie­ka­wo­ścią i pełną akcep­ta­cją każ­dego dnia przyj­muje życie takie, jakim jest TERAZ. To czło­wiek z marze­niami, pasją i wielką miło­ścią do całego świata.

Na kolej­nych stro­nach znaj­dziesz afir­ma­cje przy­po­rząd­ko­wane do nastę­pu­ją­cych po sobie tygo­dni kursu. W wyzna­czo­nym miej­scu wpisz swoje imię. Afir­ma­cje poda­jesz swo­jej pod­świa­do­mo­ści tymi samymi kana­łami JA, TY, ONA/ON, któ­rymi nad­cho­dziły komu­ni­katy destruk­cyjne. Wybierz zeszyt, naj­le­piej for­matu A4, który prze­zna­czysz wyłącz­nie na afir­ma­cje. Nie rób w nim nota­tek doty­czą­cych pracy czy dzieci. Niech to będzie twój notat­nik afir­ma­cyjny. Pod koniec kursu będziesz miała takich zeszy­tów praw­do­po­dob­nie kilka. Ja mam ich całe stosy. To one stały się źró­dłem wie­dzy i inspi­ra­cją do napi­sa­nia tej książki. Przez cały tydzień posta­raj się każ­dego dnia (naj­le­piej rano) pisać afir­ma­cję tygo­dnia według nastę­pu­ją­cego wzoru:

JA (tu wpisz swoje imię) + treść afir­ma­cji.

Prze­pisz pięć razy.

TY (tu wpisz swoje imię) + treść afir­ma­cji.

Prze­pisz pięć razy.

ONA (tu wpisz swoje imię) + treść afir­ma­cji.

Prze­pisz pięć razy.

Pisząc, skup się na emo­cjach towa­rzy­szą­cych nowemu prze­ko­na­niu. Zanurz się w kre­owa­nej na nowo rze­czy­wi­sto­ści. Poczuj w ciele, duszy i sercu efekt pisa­nych słów. Otul się dobrymi emo­cjami. Zwróć uwagę na myśli, które dobre emo­cje wywo­łują, i na to, co pra­gniesz robić, kiedy czu­jesz te emo­cje. Twoja pod­świa­do­mość będzie się bro­niła, by utrzy­mać obecny sta­tus, bo to jest twoja dotych­cza­sowa strefa kom­fortu. Będziesz czuć sprze­ciw, mieć poczu­cie, że to głu­pie, infan­tylne, bez­na­dziejne, że to strata czasu. Nie prze­ry­waj! Prak­ty­kuj tę afir­ma­cję przez cały tydzień. Pisz tak czę­sto, jak to moż­liwe, i powta­rzaj ten pro­ces tak długo, aż nowe prze­ko­na­nie zosta­nie zaak­cep­to­wane i powsta­nie z niego nowy para­dyg­mat, nowe opro­gra­mo­wa­nie two­jej pod­świa­do­mo­ści. Być może nie­które afir­ma­cje szyb­ciej przyj­miesz i nie będą wyma­gały tygo­dnia pracy. Jeśli czu­jesz wewnętrzną zgodę na czy­taną/pisaną prawdę, to możesz przejść do kolej­nej afir­ma­cji wcze­śniej niż po tygo­dniu.

Nie­które afir­ma­cje będą wzbu­dzały w tobie wewnętrzny sprze­ciw. Pod­świa­do­mość zacznie toczyć z nimi zaciętą walkę. Wów­czas może się zda­rzyć, że prze­ko­na­nie jej do nowej prawdy zaj­mie ci nieco dłu­żej niż tydzień. Nie pod­da­waj się. Czy­taj i pisz aż do skutku.

Jeśli tra­fisz na afir­ma­cję szcze­gól­nie dla cie­bie trudną i w żaden spo­sób nie będziesz w sta­nie jej zaak­cep­to­wać ani po tygo­dniu, ani nawet po kilku dodat­ko­wych dniach, zostaw ją i przejdź do kolej­nej. W dal­szej czę­ści książki dowiesz się, jak pisać wła­sne afir­ma­cje i jak dia­gno­zo­wać destruk­cyjne kody pod­świa­do­mo­ści, które czę­sto są przy­czyną two­ich pora­żek i unie­moż­li­wiają zmianę kon­kret­nego prze­ko­na­nia. Dowiesz się rów­nież, jak pisać afir­ma­cje pozo­sta­jące w ści­słym związku z two­imi indy­wi­du­al­nymi blo­ka­dami. Szyte na miarę pomogą ci prze­zwy­cię­żyć opór pod­świa­do­mo­ści w naj­trud­niej­szych przy­pad­kach.

Jak korzystać z tej książki i dołączonych do niej kart

Jak korzy­stać z tej książki i dołą­czo­nych do niej kart

To nie jest książka do prze­czy­ta­nia w jeden wie­czór. To jest książka do prze­pra­co­wa­nia, prze­żu­cia, prze­czu­cia i chło­nię­cia roz­dział po roz­dziale. Została skon­stru­owana w for­mie kursu, a każda afir­ma­cja ma na celu zneu­tra­li­zo­wa­nie kon­kret­nej pod­świa­do­mej blo­kady, tak by powstała prze­strzeń dla kolej­nej afir­ma­cji i następ­nej zmiany. Twoja sys­te­ma­tyczna praca przy­po­mina zdej­mo­wa­nie warstw z owocu kar­czo­cha, by osta­tecz­nie dotrzeć do deli­kat­nego i cen­nego serca. Te afir­ma­cje dzia­łają tak samo. Im bar­dziej zaan­ga­żu­jesz emo­cje i zmy­sły, tym sku­tecz­niej­sza będzie twoja praca. Nie cho­dzi o to, żeby bez­myśl­nie prze­czy­tać krótki tek­ścik i cze­kać, aż zda­rzy się cud. Twoja pod­świa­do­mość stoi wła­śnie u progu bar­dzo inten­syw­nego roku szkol­nego. Najsku­tecz­niej­sza nauka to nauka przez doświad­cza­nie. Rzadko pamię­tamy zda­rze­nia, które miały zni­kome zabar­wie­nie emo­cjo­nalne. W naszej duszy utrwa­lają się te doświad­cze­nia, które wzbu­dziły inten­sywne uczu­cia. Pamię­tamy je przez całe życie, a towa­rzy­szące im zapa­chy, dźwięki, tek­stury i smaki stają się sym­bo­lami, które za każ­dym razem wzbu­dzają w nas te same emo­cje, nawet wiele lat póź­niej. Prze­pięk­nym i sku­tecz­nym uzu­peł­nie­niem książki są karty afir­ma­cyjne, z któ­rych każda odpo­wiada jed­nemu z pięć­dzie­się­ciu dwóch tygo­dni. Niech karta z aktu­alną afir­ma­cją tygo­dnia sta­nie się twoim amu­le­tem na dany tydzień. Niech wspo­maga cię w posta­no­wie­niu codzien­nego prak­ty­ko­wa­nia afir­ma­cji. Niech oży­wia ukrytą w afir­ma­cji ener­gię, pobu­dza pozy­tywne emo­cje, które wła­śnie stają się twoją codzien­no­ścią.

Uzu­peł­nij aktu­alną afir­ma­cję, wpi­su­jąc swoje imię, i noś przy sobie - w port­felu, kalen­da­rzu, torebce. Wie­czo­rem tuż przed snem prze­czy­taj i ponow­nie poczuj emo­cje, które towa­rzy­szą takim wła­śnie prze­ko­na­niom. Zasy­pia­jąc, miej w pamięci treść afir­ma­cji, wyobra­żaj sobie swoje życie kre­owane zgod­nie z takimi ide­ami. Jakich zmian możesz doko­nać? Jakie pra­gnie­nie wła­śnie zaczę­łaś speł­niać? Zaśnij uko­jona ener­gią two­ich nowych myśli i emo­cji.

Wśród kart znaj­dziesz sześć afir­ma­cji na spe­cjalne oka­zje i sześć pustych - do wpi­sa­nia wła­snych, adre­so­wa­nych tylko do sie­bie afir­ma­cji, które nauczysz się pisać w dal­szej czę­ści książki. Afir­ma­cje na spe­cjalne oka­zje są twoim wspar­ciem w szcze­gól­nych oko­licz­no­ściach. To koła ratun­kowe - te karty zawsze możesz nosić przy sobie.

Po zakoń­cze­niu kursu możesz wró­cić do wybra­nej afir­ma­cji, która jest ci potrzebna. Stare wzorce mają ten­den­cję do nawro­tów, zwłasz­cza w nowych oko­licz­no­ściach. Czę­sto się odzy­wają, kiedy zmie­niasz pracę, wcho­dzisz w nowy zwią­zek, witasz na świe­cie dzieci. Jeśli tylko poczu­jesz obec­ność wewnętrz­nego kry­tyka, usły­szysz echo daw­nych sche­ma­tów, odszu­kaj wła­ściwą afir­ma­cję i prze­pi­suj ją przez parę dni, aż wró­cisz zre­lak­so­wana do pozy­tyw­nego sche­matu.

Pięć­dzie­siąt dwie afir­ma­cje i odpo­wia­da­jące im karty two­rzą talię, któ­rej możesz uży­wać do pracy ze swoją intu­icją. Jeśli sto­isz u progu nowego wyzwa­nia, coś cię gnębi, masz pro­blem do roz­wią­za­nia, pota­suj karty, a następ­nie wylo­suj jedną. W tym momen­cie pozwa­lasz swo­jej intu­icji szu­kać naj­lep­szej dla cie­bie odpo­wie­dzi. Niech to będzie afir­ma­cja, z którą popra­cu­jesz kilka dni. Obser­wuj efekty.

Pra­cuję z kar­tami od wielu lat. Na początku tygo­dnia losuję jedną, która staje się moim hasłem tygo­dnia. Taka prak­tyka pogłę­bia pracę z pod­świa­do­mo­ścią i intu­icją. Utrwala nowe wzorce i pozwala zaufać sobie przy doko­ny­wa­niu wybo­rów.

Jeśli będziesz mieć jakie­kol­wiek pyta­nia w trak­cie reali­za­cji pro­gramu, napisz do mnie: kon­takt@aga­ta­ko­mo­row­ska.pl.

A teraz zaczy­namy!