p

11 zasad jak być lubianym - Michelle Tillis Lederman

Kup ebooka

42.00 zł
33.60 zł (33,60 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Zaw­sze wy­da­wało mi się, że wiem pra­wie wszystko o tym, jak na­wią­zy­wać kon­takty z ludźmi i bu­do­wać re­la­cje. Ale pew­nego dnia to prze­ko­na­nie zo­stało za­chwiane. Pro­wa­dzi­łam na uni­wer­sy­te­cie no­wo­jor­skim za­ję­cia z ko­mu­ni­ka­cji we­wnątrz­or­ga­ni­za­cyj­nej dla dru­giego roku stu­diów biz­ne­so­wych. Stu­denci po­zna­wali spo­soby sku­tecz­nego ko­mu­ni­ko­wa­nia się. W ciągu se­me­stru oma­wia­li­śmy wiele za­gad­nień - od ro­zu­mie­nia słu­cha­cza do two­rze­nia ust­nych i pi­sem­nych pre­zen­ta­cji - ale przede wszyst­kim sta­ra­łam się wpoić stu­den­tom jedną na­czelną za­sadę: każdy ko­mu­ni­kat musi mieć ja­kiś cel. Je­śli nie wie­cie, do czego zmier­za­cie, przy­po­mi­na­łam, tylko mar­nu­je­cie czas i nad­uży­wa­cie cier­pli­wo­ści od­biorcy. Po­wta­rza­łam to do znu­dze­nia przy każ­dej oka­zji.

Ale któ­re­goś dnia za­py­ta­łam stu­den­tów: "Jak są­dzi­cie, co jest moim ce­lem w cza­sie tego se­me­stru? Do czego zmie­rzam?". Młody czło­wiek sie­dzący w pierw­szej ławce ocho­czo pod­niósł rękę. Uśmie­cha­jąc się sze­roko, za­wo­łał: "Chce pani, że­by­śmy ją po­lu­bili!".

Zdzi­wi­łam się, ale od­po­wie­dzia­łam szybko i z po­zor­nym lek­ce­wa­że­niem: "Nie, nie o to mi cho­dzi. Na­prawdę nie za­leży na tym, czy bę­dzie­cie mnie lu­bić, czy nie". Jed­nak za­sta­na­wia­jąc się nad tym póź­niej, uświa­do­mi­łam so­bie, że moja od­po­wiedź nie była praw­dziwa. Bo tak na­prawdę za­le­żało mi na tym, żeby mnie po­lu­bili. Któż nie chce być lu­biany?

Mia­łam do sie­bie pre­ten­sje, że od­po­wie­dzia­łam na py­ta­nie w spo­sób tak im­pul­sywny i ob­ce­sowy - bo w głębi du­szy czu­łam, że stu­dent ma ra­cję. Go­towa by­łam na­wet przy­znać, że chcę być lu­biana, ale wo­la­łam, aby stu­denci o tym nie wie­dzieli. Są­dzi­łam, że ktoś, kto bar­dzo stara się być lu­biany, jest czło­wie­kiem sła­bym, nieco ża­ło­snym i w grun­cie rze­czy mało sym­pa­tycz­nym.

Do dziś nie wiem, czy stu­dent po­wie­dział to, co na­prawdę my­ślał, czy chciał się tylko po­pi­sać przed ko­le­gami i ko­le­żan­kami. Tak czy owak in­cy­dent wy­warł na mnie głę­boki wpływ. Za­czę­łam się za­sta­na­wiać nad "sym­pa­tycz­no­ścią", czyli tym, co spra­wia, że lu­dzie nas lu­bią. I nie tylko nad tym, dla­czego chcemy być lu­biani, ale też dla­czego po­win­ni­śmy chcieć być lu­biani. Zmie­nił się kie­ru­nek mo­jej pracy, moje po­dej­ście do na­ucza­nia i moje me­tody na­wią­zy­wa­nia kon­tak­tów z ludźmi i bu­do­wa­nia re­la­cji. Dziś kon­cen­truję się na ta­kich kwe­stiach, jak by­cie sym­pa­tycz­nym, lu­bie­nie sa­mego sie­bie i lu­dzi, któ­rych po­zna­jemy.

Wielu spe­cja­li­stów od na­wią­zy­wa­nia kon­tak­tów każe lu­dziom po­stę­po­wać w spo­sób pla­nowy i do bólu wy­ra­cho­wany, sku­pia­jąc uwagę na tym, jak przy­po­do­bać się lu­dziom waż­nym i wpły­wo­wym. Przy ta­kim po­dej­ściu po­zna­wa­nie lu­dzi i na­wią­zy­wa­nie zna­jo­mo­ści za­czyna przy­po­mi­nać przy­kry obo­wią­zek. A prze­cież wia­domo, że je­śli zmu­szamy się do cze­goś, trudno nam zro­bić to do­brze.

Wbrew ra­dom wspo­mnia­nych spe­cja­li­stów (które ja też uwa­ża­łam wcze­śniej za słuszne) nie każda spo­łeczna in­te­rak­cja musi mieć ja­sno okre­ślony cel. Kon­kretne efekty ja­kiejś roz­mowy nie są naj­waż­niej­sze, po­nie­waż w bu­do­wa­niu re­la­cji nie cho­dzi o trans­ak­cję wy­mienną - cho­dzi o wza­jemne po­zna­nie się. Cho­dzi o na­wią­za­nie au­ten­tycz­nego i szcze­rego kon­taktu, który bę­dzie ko­rzystny dla wszyst­kich za­in­te­re­so­wa­nych. Cho­dzi o to, żeby po­lu­bić in­nych i dać się im po­lu­bić.

Wza­jemna sym­pa­tia to nie za­wsze idylla i har­mo­nia. Pod pew­nymi wzglę­dami jest na­wet wprost prze­ciw­nie. Wy­ko­rzy­sty­wa­nie wza­jem­nej sym­pa­tii nie może się obyć bez od­kry­wa­nia tego, co jest pod­ło­żem tej sym­pa­tii - w nas, w dru­giej oso­bie, w na­szej zna­jo­mo­ści. Tylko dzięki au­ten­tycz­no­ści kon­takt może prze­ro­dzić się w bli­ską więź. "Na­wią­zy­wa­nie kon­tak­tów" to po pro­stu inny spo­sób my­śle­nia o tym, w jaki spo­sób zbu­do­wać re­la­cję. Sto­sunki z in­nymi ludźmi, nie­za­leż­nie od tego, czy na grun­cie za­wo­do­wym, czy pry­wat­nym, dają nam opar­cie i po­zwa­lają ro­bić po­stępy we wszyst­kich dzie­dzi­nach na­szego ży­cia.

Aby w pełni wy­ko­rzy­stać po­ten­cjał sym­pa­tycz­no­ści, mu­simy zro­zu­mieć, czym ona jest i ja­kie ma zna­cze­nie. Oczy­wi­ście róż­nimy się i róż­no­rod­ność tę na­leży ak­cep­to­wać i po­chwa­lać. Każdy z nas bywa sym­pa­tyczny na swój spo­sób. Jed­nak pod­sta­wowe prze­słanki sym­pa­tycz­no­ści, czyli po­wody, dla któ­rych mo­żemy być lu­biani, są wspólne nam wszyst­kim. Na­zy­wam je 11 za­sa­dami jak być lu­bia­nym. Książka ta zgłę­bia po ko­lei wszyst­kie te "za­sady", po­ka­zu­jąc, jak funk­cjo­nują w świe­cie biz­nesu i w kon­tak­tach to­wa­rzy­skich oraz jak sto­so­wać je w ży­ciu.

Ten nowy pa­ra­dyg­mat na­wią­zy­wa­nia kon­tak­tów i bu­do­wa­nia re­la­cji mi­ni­ma­li­zuje ry­zyko nie­au­ten­tycz­no­ści i nie­wy­ko­rzy­sta­nia do­god­nych oka­zji. W dal­szej czę­ści książki po­każę, jak od­kryć w so­bie ce­chy, które po­wo­dują, że lu­dzie mogą nas po­lu­bić, i jak te ce­chy ujaw­nić, aby two­rzyć szczere i au­ten­tyczne więzi, ko­rzystne dla obu stron. Pa­trząc na kon­takty z ludźmi przez pry­zmat tych cech, bę­dziemy mo­gli sku­tecz­niej i bar­dziej swo­bod­nie bu­do­wać bli­skie re­la­cje.

Na­wet ci, któ­rym kon­takty z nie­zna­nymi ludźmi, roz­mowa z nimi albo zwra­ca­nie się do nich z prośbą przy­cho­dzą bez trudu, sko­rzy­stają na no­wym po­dej­ściu. Ze­rwa­nie z tra­dy­cyj­nym spo­so­bem my­śle­nia w tej kwe­stii i przy­ję­cie za­sad sym­pa­tycz­no­ści znacz­nie uła­twi nam zbli­że­nie się do in­nych lu­dzi i umac­nia­nie sto­sun­ków z nimi.

Aby móc two­rzyć owocne i trwałe re­la­cje, trzeba naj­pierw wy­zbyć się zwy­cza­jo­wego my­śle­nia wy­łącz­nie o wła­snej ko­rzy­ści, tak po­wszech­nego w świe­cie biz­nesu i tak ła­two wkra­da­ją­cego się w na­sze pry­watne ży­cie. Za­miast py­tać: "Co ta osoba może zro­bić dla mnie?", trzeba za­py­tać: "Co mogę zro­bić dla tej osoby?". I za­miast za­sta­na­wiać się: "Jaką ko­rzyść może mi przy­nieść ta sy­tu­acja?", na­leży po­my­śleć: "Jaką ko­rzyść ta sy­tu­acja może przy­nieść nam obu?".

Trzeba więc zmie­nić po­dej­ście i za­cząć:

- My­śleć nie tylko o so­bie, ale też o in­nych.

- Roz­ma­wiać nie tylko o pracy, lecz także o wielu spra­wach.

- Nie sku­piać się tylko na chwili obec­nej, ale rów­nież wy­bie­gać w przy­szłość.

Al­bo­wiem w tym wszyst­kim cho­dzi nie o cie­bie - cho­dzi o re­la­cję.

Po­dzię­ko­wa­nia

Pierw­szą osobą, któ­rej mu­szę po­dzię­ko­wać, jest mój mąż Mi­chael. Bez Cie­bie nie by­łoby tej książki. Wiem, że za­wsze mogę li­czyć na twoje mą­dre opi­nie, rady i nie­za­chwianą wiarę we mnie. Dzię­kuję Ci, że je­steś moim po­wier­ni­kiem, naj­więk­szym opar­ciem i naj­lep­szym przy­ja­cie­lem. Ko­cham Cię. Moim sy­nom, Ja­me­sowi i No­ahowi, dzię­kuję, że po­zwo­li­li­ście ma­mie pi­sać, ale też czę­sto od­ry­wa­li­ście mnie od pracy, dzięki czemu mo­głam chwilę od­po­cząć. Swo­jej ma­mie, ojcu i sio­strze April dzię­kuję za wszystko, czego mnie na­uczyli - tego, co zna­la­zło się na kar­tach tej książki, i wielu in­nych rze­czy, na które za­bra­kło w niej miej­sca.

Spe­cjalne po­dzię­ko­wa­nia na­leżą się Ann De­ma­rais. W cza­sie dłu­giej pracy nad książką nie szczę­dzi­łaś mi swego czasu, wie­dzy i sie­bie. Twoje do­świad­cze­nie, spo­sób wi­dze­nia wielu spraw i wska­zówki były nie­oce­nione. Dzię­kuję swo­jemu agen­towi Joh­nowi Wil­li­gowi za wiarę w po­wo­dze­nie tego pro­jektu i za to, że nie tylko zna się na pi­sa­niu ksią­żek, ale też umiał mi wy­ja­śnić, na czym ta sztuka po­lega.

Swój osta­teczny kształt książka za­wdzię­cza wielu lu­dziom. Dave Conti po­mógł mi do­kład­nie prze­my­śleć jej treść i kon­struk­cję. Dzięki po­my­słom, uzu­peł­nie­niom i opi­niom Le­sley Al­der­man moje roz­wa­ża­nia zy­skały na ja­sno­ści. Z ca­łego serca dzię­kuję swo­jej re­dak­torce Me­eghan Tru­elove. Dzięki To­bie moje słowa ożyły na stro­nach tej książki. Twój ogromny za­pał i nie­spo­żyta ener­gia oka­zały się za­raź­liwe.

Ann De­ma­rais, Dean Ru­bino i Mi­chael Le­der­man czy­tali ko­lejne re­dak­cje tek­stu i dzie­lili się ze mną opi­niami. Wa­sze uwagi da­wały do my­śle­nia i szcze­rze by­łam wam za nie wdzięczna. Dzię­kuję Re­bece Rod­skog i Abby Ka­toni za nie­ustanną po­moc i wspar­cie. Nie mogę też w tym miej­scu po­mi­nąć Amy Blum­kin, która za­in­spi­ro­wała mnie na po­czątku mo­jej ka­riery za­wo­do­wej i in­spi­ruje do dziś.

Dzię­kuję wszyst­kim, któ­rych hi­sto­rie zna­la­zły się w książce: tym, któ­rzy wy­stę­pują pod swymi praw­dzi­wymi imio­nami, i tym, któ­rych imiona zmie­ni­łam. Wszy­scy by­li­ście dla mnie źró­dłem na­tchnie­nia i wiele się od was na­uczy­łam.

Czę­sto py­tano mnie, dla­czego wy­bra­łam wy­daw­nic­two AMA­COM. Na tę de­cy­zję zło­żyło się wiele przy­czyn, ale naj­waż­niej­sze było to, że po pro­stu lu­bi­łam jego re­dak­torkę na­czelną El­len Ka­din. Dzię­kuję Ci, El­len, za wspar­cie, cier­pli­wość, a zwłasz­cza za to, że je­steś tak sym­pa­tyczną osobą.

Re­cen­zje z 11 za­sad jak być lu­bia­nym

Ze­wsząd sły­szymy tylko o tym, co po­win­ni­śmy zdo­być, aby osią­gnąć suk­ces, tym­cza­sem Mi­chelle Le­der­man wresz­cie uczy nas, że mamy już wszystko, co po­trzebne, żeby na­wią­zać więź z in­nymi. Lek­tura obo­wiąz­kowa dla wszyst­kich za­in­te­re­so­wa­nych tym, jak sku­tecz­nie wy­ko­rzy­stać sieć zna­jo­mych... bę­dąc po pro­stu sobą.

Tif­fany Dufu, pre­ze­ska, The White Ho­use Pro­ject

Cóż mogę po­wie­dzieć - po pro­stu nie­zwy­kle po­doba mi się ta książka. Nie mo­głem się od niej ode­rwać. Spo­strze­że­nia, kon­cep­cje i złote my­śli Le­der­man musi po­znać każdy, kto wspina się po dra­bi­nie suk­cesu w biz­ne­sie i w ży­ciu. Trudno o książkę, która traf­niej i do­bit­niej mówi o zna­cze­niu i po­tę­dze re­la­cji z ludźmi w na­szym ży­ciu i po­ka­zuje, jak za­wie­rać przy­jaź­nie do gro­bo­wej de­ski. Dzię­kuję, Mi­chelle, że da­łaś nam tę ważną i bar­dzo ak­tu­alną książkę. To praw­dziwa pe­rełka.

Geo­rge C. Fra­ser, au­tor CLICK: Ten Tru­ths of Bu­il­ding Extra­or­di­nary Re­la­tion­ships

"Sym­pa­tycz­ność" to po­tężny i czę­sto nie­uchwytny czyn­nik wpływu, jaki wy­wie­ramy na in­nych. Mi­chelle Le­der­man po­ka­zuje, że fe­no­men ten można roz­ło­żyć na czyn­niki pierw­sze i do­głęb­nie zba­dać. Wy­ni­kają stąd ważne wnio­ski za­równo dla or­ga­ni­za­cji, jak dla zwy­kłych lu­dzi.

Irv Schen­kler, pro­fe­sor za­rzą­dza­nia ko­mu­ni­ka­cją; dy­rek­tor pro­gramu za­rzą­dza­nia ko­mu­ni­ka­cją w Stern School of Bu­si­ness, New York Uni­ver­sity

Zaj­mu­jąca, do­cie­kliwa i bar­dzo po­ży­teczna książka Le­der­man to lek­tura obo­wiąz­kowa dla pra­cu­ją­cych mam, chcą­cych po­sze­rzyć swój krąg zna­jo­mych i zdo­być no­wych sprzy­mie­rzeń­ców. I nie oszu­kujmy się, któż nie sko­rzy­stałby ze wska­zó­wek, w jaki spo­sób naj­le­piej za­gaić roz­mowę? Mi­chelle Le­der­man za­czyna od przy­go­to­wań, które na­leży pod­jąć jesz­cze przed roz­mową, pro­wa­dzi nas przez ko­lejne etapy roz­mowy, a po­tem wska­zuje, jak umac­niać re­la­cję, którą na­wią­za­li­śmy pod­czas roz­mowy. Jej me­toda jest nie­za­wodna.

Su­zanne Riss, re­dak­tor na­czelna pi­sma "Wor­king Mo­ther"

Pro­gramy tra­dy­cyj­nych stu­diów biz­ne­so­wych nie za­wie­rają wielu ele­men­tów po­trzeb­nych do tego, aby na­sza edu­ka­cja była kom­pletna. Naj­więk­sze suk­cesy od­no­szą ci ab­sol­wenci, któ­rzy opa­no­wali sztukę na­wią­zy­wa­nia kon­tak­tów. Pod­stawy tej sztuki są ja­sno i in­te­li­gent­nie wy­ło­żone w tej książce. To wię­cej niż prze­wod­nik po świe­cie kon­tak­tów biz­ne­so­wych; może śmiało słu­żyć za prze­pis na suk­ces w pracy i w ży­ciu.

Joan De­Sa­lva­tore, dy­rek­tor na­czelna Col­lege Bo­und Ad­vi­sing To­day; była pro­dzie­kan Co­lum­bia Bu­si­ness School i Col­lege of Bu­si­ness and Eco­no­mics na Le­high Uni­ver­sity

Pędź­cie po tę książkę! Mi­chelle Til­lis Le­der­man po­daje w niej mnó­stwo świet­nych po­my­słów na to, jak bu­do­wać i pod­trzy­my­wać ważne z za­wo­do­wego punktu wi­dze­nia re­la­cje - od kon­taktu do więzi.

Ann De­ma­rais, współ­au­torka książki Pierw­sze wra­że­nie: jak nas wi­dzą inni

Na­sze ży­cie za­wo­dowe naj­czę­ściej kręci się wo­kół re­la­cji: z klien­tami, z sze­fami, ko­le­gami z pracy itd. Mi­chelle Le­der­man uczy au­to­re­flek­sji, która po­maga za­na­li­zo­wać i ob­ja­śnić naj­przy­dat­niej­sze na­rzę­dzie, ja­kim dys­po­nu­jemy: na­sze au­ten­tyczne ja. Au­torka po­ka­zuje, że mamy już to, czego po­trze­bu­jemy - mu­simy tylko zdać so­bie z tego sprawę.

Sha­ron Gala, spe­cja­listka od za­rzą­dza­nia port­fe­lami in­we­sty­cyj­nymi; pre­ze­ska Me­tLife Wo­men's In­ve­st­ment Ne­twork w la­tach 2010-2011

Po­mysł roz­po­czę­cia od zmiany wy­glądu ma pod­sta­wowe zna­cze­nie - zwłasz­cza dla ko­biet i no­wi­cju­szy w pracy. Mi­chelle ma świeże po­dej­ście. Opo­wie­ści z ży­cia wzięte i duża dawka hu­moru spra­wiają, że książkę czyta się lekko. Po­le­cam ją do pry­wat­nej i służ­bo­wej bi­blio­teki, bo kon­cep­cję au­torki można sto­so­wać za­równo w ży­ciu oso­bi­stym, jak i za­wo­do­wym.

La­Chonne Wal­ton, dy­rek­torka Hu­man Re­so­ur­ces & Ad­mi­ni­stra­tion, Jazz w Lin­coln Cen­ter

To mą­dra i prak­tyczna książka. Z po­czątku po­my­śla­łam: "Znam kilka osób, które po­winny to prze­czy­tać!". Po­tem, kiedy za­głę­bi­łam się w lek­turę, po­wie­dzia­łam: "Rany, jak to do­brze, że ja to prze­czy­ta­łam!". Je­śli uwa­ża­cie, że oso­bo­wo­ści i re­la­cje są ważne w wa­szym biz­ne­sie i kon­tak­tach in­ter­per­so­nal­nych, mu­si­cie prze­czy­tać książkę Le­der­man.

Becky She­etz-Run­kle, au­torka Sun Tzu dla ko­biet: 16 spraw­dzo­nych stra­te­gii biz­ne­so­wych

11 za­sad jak być lu­bia­nym za­wiera nowy - świeży i in­te­re­su­jący - punkt wi­dze­nia na kwe­stię na­wią­zy­wa­nia kon­tak­tów z ludźmi. Pod­kre­śla­nie wagi bu­do­wa­nia re­la­cji i więzi przez au­torkę to po­żą­dana al­ter­na­tywa dla po­dej­ścia po­le­ga­ją­cego na "ura­bia­niu lu­dzi" - a wiele przy­kła­dów z ży­cia roz­sia­nych po książce na pewno znaj­dzie żywy od­dźwięk wśród czy­tel­ni­ków. Nie ma wąt­pli­wo­ści, że jest to książka, do któ­rej czę­sto będę się­gać i którą po­lecę oso­bom po­trze­bu­ją­cym prak­tycz­nych wska­zó­wek, jak na­wią­zy­wać trwałe re­la­cje biz­ne­sowe.

She­ryl Par­ker, za­ło­ży­cielka Pow­wow: A Ne­twork for Wo­men Ma­king a Dif­fe­rence

Mi­chelle Til­lis Le­der­man lan­suje kon­cep­cję "zrów­no­wa­żo­nego roz­woju" w re­la­cjach z ludźmi. Czy­tel­nik do­wia­duje się, jak spra­wić, żeby roz­mowa stała się po­cząt­kiem więzi z drugą osobą. Książka ma cha­rak­ter prak­tyczny, me­to­dyczny i prze­zna­czona jest dla wszyst­kich, bez względu na umie­jęt­no­ści kon­wer­sa­cyjne i po­zy­cję w hie­rar­chii za­wo­do­wej.

De­bra Fine, pre­le­gentka, tre­nerka oso­bi­sta i au­torka be­st­sel­lera The Fine Art of the Big Talk: How to Win Clients, De­li­ver Great Pre­sen­ta­tions, and So­lve Con­flicts at Work

Część A

??

Przed roz­mową: bądź sobą

.

Nasz oj­ciec, to zna­czy mój i mo­jej sio­stry, miał ta­kie po­wie­dze­nie: "Świat jest lu­strem". W dzie­ciń­stwie czę­sto po­wta­rza­łam te słowa, ale ni­gdy wła­ści­wie nie za­sta­na­wia­łam się nad ich sen­sem. Któ­re­goś dnia oj­ciec ka­zał mi sta­nąć przed lu­strem i po­wie­dział: "Uśmiech­nij się". W lu­strze zo­ba­czy­łam osobę, która się do mnie uśmie­cha. Tata rzekł: "Zrób złą minę". Wy­krzy­wi­łam się do dziew­czynki w lu­strze, a ta wy­krzy­wiła się do mnie. Wtedy oj­ciec ka­zał mi usiąść i wy­ja­śnił: "To, co po­ka­zu­jesz światu, świat po­każe to­bie. Ra­dość, którą oka­zu­jesz, my­śli, któ­rymi się dzie­lisz, to ra­dość, którą otrzy­masz od świata, to my­śli, które usły­szysz". Jest to szczera prawda, ale do­piero póź­niej zda­łam so­bie sprawę, że ist­nieją setki po­wie­dzeń wy­ra­ża­ją­cych tę samą myśl: "Co za­sie­jesz, to i żąć bę­dziesz", "Ile dasz, tyle otrzy­masz", "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Ku­bie" i moje ulu­bione "Karma wraca".

Z cza­sem myśl ta na­brała dla mnie ści­śle okre­ślo­nego zna­cze­nia. Kiedy skoń­czy­łam stu­dia i po­szłam do pracy, za­czę­łam do­strze­gać co­raz wię­cej do­wo­dów na słusz­ność oj­cow­skiego po­wie­dze­nia, że "świat jest lu­strem". Pra­cu­jąc czy to z no­wym, czy z do­brze już zna­nym klien­tem, za­uwa­ży­łam, że od mo­jego na­sta­wie­nia bar­dzo wiele za­leży. Kiedy mia­łam zły dzień, wszystko szło jak po gru­dzie. Gdy czu­łam się pewna sie­bie i pa­no­wa­łam nad sy­tu­acją, spo­tka­nie było udane i owocne. Moje na­sta­wie­nie w da­nej chwili - to, co my­śla­łam, jak się za­cho­wy­wa­łam, ja­kie za­ło­że­nia przyj­mo­wa­łam - miało wpływ na pierw­sze wra­że­nie, ja­kie wy­wie­ra­łam na roz­mów­cach. Na tej pod­sta­wie wy­ra­biali so­bie opi­nię o mnie, a od tego za­le­żało, czy zła­pa­li­śmy kon­takt. Im bar­dziej by­łam świa­doma swo­jego na­stroju, tym le­piej po­tra­fi­łam wy­ra­żać swe praw­dziwe ja w róż­nych sy­tu­acjach. Dzięki temu umia­łam tak kształ­to­wać swoje za­cho­wa­nie, żeby na­wią­zać jak naj­moc­niej­szą nić po­ro­zu­mie­nia z roz­mówcą.

Do czego zmie­rzam? Cho­dzi o to, że część pracy nad na­wią­zy­wa­niem kon­tak­tów i bu­do­wa­niem re­la­cji jest wy­ko­ny­wana, za­nim jesz­cze do­cho­dzi do roz­mowy. Wszyst­kie cztery roz­działy tej czę­ści książki do­ty­czą tego, jak uświa­do­mić so­bie swoje au­ten­tyczne i war­to­ściowe ce­chy - sło­wem, to, co jest w nas sym­pa­tycz­nego - i jak prze­ko­nać się, że od na­szego na­sta­wie­nia za­leży opi­nia lu­dzi o nas i na­sza zdol­ność do po­ro­zu­mie­nia się z nimi. Bez zro­zu­mie­nia tej kwe­stii nie bę­dziemy umieli po­ka­zać in­nym, że można nas lu­bić. A do­piero wtedy, gdy prze­ko­namy in­nych, że da się nas lu­bić, bę­dziemy mo­gli stwo­rzyć trwałe i wza­jem­nie ko­rzystne więzi z ludźmi - bez względu na to, czy znamy ich od lat, czy wi­dzimy pierw­szy raz w ży­ciu.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki