Recenzje prasowe
pierwszy poprzedni 1 2 3 4 ... 1100 następny ostatni

[ < ] [ 6..10 ] [ > ]





Prawo Mojżesza

"Prawo Mojżesza" to specyficzna książka. Z jednej strony dziwna, jak on, tytułowy Mojżesz. A z drugiej strony piękna, pełna miłości, bólu, cierpienia, śmierci. Bez wątpienia to książka, którą musicie przeczytać. To książka, którą pokochałam i mam nadzieję, że wy również ją pokochacie!
 
Gdy dostałam możliwość przeczytania tej książki i zrecenzowania jej  przedpremierowo na blogu, nie byłam zainteresowana. Przeszła obok mnie niezauważona. Nie dostrzegłam w niej czegoś, co chciałabym przeczytać. Dopiero, gdy zauważyłam wysyp recenzji, pochwał, zachwytów, ochów i achów odnośnie tej książki, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. I jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona z tego, że zdecydowałam się na ten krok. Bo to cudowna książka. 


 


Mojżesz został porzucony przez matkę narkomankę w koszu na pranie w pralni. Jego matka kilka dni później zmarła. A on..przeżył. Pielęgniarki w szpitalu nazwały go Mojżesz, tak, jak ten z Biblii. Mojżesz jako dziecko był bardzo niegrzecznym, porywczym chłopcem, którego trudno było nauczyć dyscypliny. Był przerzucany w rodzinie z rąk do rąk i wychowywany przez różnych członków rodziny. Najdłużej został z Babcią, którą nazwał Gi. Z nią najlepiej się dogadywał, poza tym...ona znała jego sekret i wierzyła mu. Poza nią, chłopak nie dopuszcza do siebie nikogo. Mojżesz pojawia się w wieku osiemnastu lat na farmie rodziców Georgii. Na prośbę jego babci, ma pomagać w codziennych obowiązkach. Był bardzo pracowity i pełen energii, ale i oschły i nieprzewidywalny. Przerażający. Jednak Georgii to nie przeszkadza. Postanawia, wbrew rodzicom, zbliżyć się do niego za wszelką cenę.
 
To zupełnie inna książka. Taka, z jaką jeszcze nigdy się nie spotkaliście. Tego możecie być pewni. Po pierwsze - dar, a raczej przekleństwo, które posiada Mojżesz. Bo Mojżesz to osoba, która potrafi nawiązywać kontakt ze zmarłymi. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że to oni przychodzą do niego niespodziewanie. Przychodzą i pokazują mu swoje wspomnienia. A on, aby obronić się przed nimi, aby oni w końcu odeszli, maluje obrazy, które mu przedstawiają. Przynosi mu to niestety mnóstwa problemów, gdyż jego dzieła "zdobią" całą wieś. Nie potrafi powstrzymać się od malowania i maluje wszędzie, gdzie się da, zwłaszcza tam, gdzie jest to zabronione.  Gdyby tego było mało, każdy myśli, że to właśnie on, Mojżesz Wright przyczynił się do śmierci wielu ludzi, zwłaszcza młodych blondynek, które zostały porwane w okolicy.


 


Ufa mu jedynie Georgia. Mimo, iż początkowo się go trochę boi, chce go poznać. Za wszelką cenę. Robi wszystko, aby przebywać z nim jak najdłużej i jak najczęściej. W pewnym momencie mam wrażenie, że ona jest za bardzo nachalna. Pcha się tam, gdzie jej nie chcą. Jednak ona wierzy, wierzy w to, że Mojżesz ją kocha, tak jak ona jego. I nie przyjmuje innego wytłumaczenia. 
 
Książka jest przepiękna. Inna, zupełnie inna, niż wszystkie z gatunku New/Young Adult. Tak bardzo piękna i tak bardzo zapadająca w pamięć. Bo pewne jest to, że nie zapomnę jej przez długi czas. I będę ją wspominała na pewno przez długi czas. 


 
Zupełnie nie miałam pojęcia, czego powinnam się po niej spodziewać. Wiedziałam tylko, że wszyscy się nią tak strasznie zachwycali. I mieli rację. To jest absolutny hit!   

Czytałam ją z tak wielką ciekawością. I tak strasznie bałam się zakończenia. Tego, że autorka zrobi coś, po czym się nie podniosę. Za bardzo wzięłam sobie do serca słowa z okładki, tego, że "Ta historia nie skończy się happy endem". Dla mnie właśnie to był happy end. Taki, którego zupełnie się nie spodziewałam. Jedno jest pewne. Jest idealne. Dokładnie tak samo, jak cała książka. Bo bez żadnego wahania mogę nazwać ją idealną. 


 


Tyle emocji, które ta powieś dostarczyła mi podczas lektury, dawno żadna inna mi nie dała. Czytając, zwłaszcza część "Po" miałam łzy w oczach prawie cały czas. Przepiękna historia, która trafiła prosto do mojego serca i która na pewno szybko z niego nie wyjdzie. Nawet nie chcę, żeby wychodziła.
 
Jestem bardzo szczęśliwa, że nie zawiodłam się na tej książce. Nie spodziewałam się jednak, że aż tak przypadnie mi do gustu. Chyba rozumiecie, co chcę przez to powiedzieć? To, że tę książkę po prostu musicie przeczytać. Nie da się słowami opisać tego, czym ta książka jest i jaka jest. To musicie sprawdzić sami. I mam nadzieję, że tak jak ja, nie zawiedziecie się na niej. 


 


Teraz z niecierpliwością wyczekuję na to, aż będę mogła przeczytać inną książkę autorki "Pieśń Dawida".  

Blaskksiazek.pl, Małgorzata Chlipała; 2016-10-02



Sny Morfeusza

Nie mam zbyt dobrego zdania o książkach polskich autorek. Owszem, zdarzają się perełki, jednak niestety mało która powieść wywołuje we mnie większe emocje. Największym fiaskiem było dotąd pole literatury erotycznej. Dlatego postanowiłam jeszcze raz spróbować z książką polskiej autorki w tym gatunku. Stanęło na najnowszej powieści K.N. Haner "Sny Morfeusza".

Dzień jak każdy inny. Cassandra udaje się na rozmowę o pracę do jednej z najważniejszych firm na rynku. Nie spodziewa się, że jej rozmówca okaże się skończonym gburem. Niewiele później odwiedza pewny nocny klub, w którym poznaje Morfeusza w tajemniczej masce.Spędza z nim upojne chwile, o których trudno jej potem zapomnieć. Na dniach dostaje telefon z wiadomością o przyjęciu na stanowisko, na które aplikowała. Tak rozpoczyna się erotyczna przygoda Cassandy, a wraz z nią liczne dylematy, problemy i dziesiątki tajemnic do rozwiązania.

Jak na książkę polskiej autorki w gatunku literatury erotycznej, czuję się usatysfakcjonowana lekturą. K.N. Haner zdecydowanie poprawiła swój warsztat od czasu opublikowania pierwszego tomu "Na szczycie". Akcja toczy się płynniej, fabuła jest konkretniejsza i jakby dokładniej zaplanowana. Pojawiły się pewne nieścisłości i rzeczy, które nie do końca do mnie przemówiły, ale były one na tyle drobne, że nie będę się do nich przyczepiać. Szczególnie, że jeśli cokolwiek więcej Wam o nich powiem, to zepsuję część niespodzianek w trakcie lektury, a wierzcie mi, że warto samemu się z nią zapoznać i odkrywać historię wraz z bohaterami.

Istotnym elementem każdego erotyka są oczywiście sceny łóżkowe - chociaż "łóżkowe" to nie jest odpowiednie słowo w przypadku tej powieści, ponieważ główni bohaterowie uprawiają seks wszędzie, niemal każdego dnia. Mieszkanie, samochód, hotel, samolot - to tylko kilka z miejsc, które zapewne w pamięci Cassandry zapisały się jako orgazmiczne. Piszę o tym jednak nie po to, by skomentować apetyt seksualny postaci, lecz by podkreślić, że u K.N. Haner nie doświadczymy schematów w scenach seksu jak przykładowo w serii Crossfire. Każda scena czymś się od siebie różni - pozycją, miejscem, zachowaniem bohaterów, efektem końcowym etc. To zdecydowanie zadowoli fanki literatury erotycznej, które są znudzone powieściami z "momentami", które wyglądają jak skopiowane - z rozdziału na rozdział.

Niemniej nie mogę pominąć bohaterów, którzy doprowadzali mnie momentami do szału. Owszem,Morfeusz był mega seksowny i rzeczywiście mnie zainteresował swoją osobowością, jednak jego nieustanna potrzeba sprawowania kontroli nad wszystkim i wszystkimi niezwykle mnie wkurzała. U Greya to było seksowne, tutaj niestety mocno przesadzone. I jakby niestety skopiowane od E.L. James. Cassandra miała swoje momenty, jednak nie podobała mi się jej relacja z Tommym (a tak naprawdę jej podejście do ich relacji)oraz niesłowność. Jej nastrój, tak samo jak jego zresztą, zmieniał się jak w kalejdoskopie i czasem trudno było nadążyć. W wielu sytuacjach obydwoje główni bohaterowie wydawali mi się po prostu niespełna rozumu. Przykładowo - samolot wpada w turbulencje, stewardessa prosi o zapięcie pasów. Co robią bohaterowie? Oczywiście uprawiają seks.

Na początku zraziło mnie wulgarne słownictwo pojawiające się w książce, jednak szybko do niego przywykłam. Ogólnie jestem osobą, która sądzi, że można napisać scenę erotyczną bez przekleństw, ale wiem, że według wielu osób dodają one dosadności, więc nie krytykuję tego. 

Podsumowując, K.N. Haner udowodniła, że polskie autorki również mogą napisać porządną powieść w gatunku literatury erotycznej. Ja jestem niesamowicie ciekawa kolejnych jej historii, a Wam polecam lekturę tej. To zdecydowanie dobra powieść na pierwsze spotkanie z twórczością autorki.

Ksiazkowe.pl, Natalia Pych; 2016-06-29



Filozofia Kaizen. Małymi krokami ku doskonałości

„Filozofia kaizen” to książka formatu A5 mająca około 170 stron tekstu „głównego”. Tytuł oryginału brzmi: „The Spirit of Kaizen: Creating Lasting Excellence One Small Step at a Time”. Jego publikacja sięga roku 2013 (copyright z 2013). Polskie zaś wydanie to 2016 rok.
           
Publikacja jest współautorstwa dr Roberta Maurera oraz Leigh Ann Hirschman, choć na okładce widnieje nazwisko tylko tego pierwszego w Podziękowaniach odnajdujemy informacje o współautorstwie tej pozycji.
 
Czcionka jest duża, czytelna i przyjazna dla oka. Odnaleźć tu można różne wyróżnienia tekstu, na przykład szare ramki, użyto też chociażby kursywy. Rozdziały rozpoczynają się swego rodzaju „wstępem”, który wyróżnia się ułożeniem tekstu, jego układem (tego tekstu), jest on krótki i odnosi się do jego problematyki (rozdziału). Przypisy znajdują się na końcu książki, nie jako przypisy dolne co ma swoje plusy i minusy. Odnaleźć tu można również przynajmniej jeden nazwijmy to ‘błąd w druku’ – „zjedzona” została literka w wyrazie.
 
Wyróżniono tu dwie strategie wprowadzania zmian, a mianowicie poprzez innowacje (ich definicja jest przedstawiona w tekście, to w jakim znaczeniu pojęcie to jest tu używane) oraz kaizen, o którym jest ta książka. Jest tu mowa o pochodzeniu słowa kaizen oraz o tym skąd „system” małych kroków się wziął. Zawarty jest tu również krótki nazwijmy to rys historyczny dotyczący kaizen.
 
Odnaleźć tu można również chociażby informacje o mózgu (np. o powstawaniu różnych jego części) oraz o naturalnych odruchach ludzkich (ucieczka lub walka) a także między innymi o motywacji.
 
„Filozofia kaizen” nakierowana jest na sprawy biznesowe i różne zagadnienia związane z działaniem firmy. Można jednak uwagi w niej zawarte i samą „metodę” kaizen zastosować do innych dziedzin życia.
 
Pozycja jest ciekawa i łatwa w odbiorze. Może się przydać każdemu kto chce poznać kaizen oraz pragnie zastosować go w swojej firmie, pracy i nie tylko.

swiatairi.blogspot.com, Airi; 2016-12-19



Za kulisami Bollywood

Młoda Polka grająca w Bollywood? Dostrzeżona przez odpowiednich ludzi na konkursie piękności w Bangkoku? Przecież to bajka, cudowna historia o uśmiechu losu! Tak to każdy potrafi, a ja to już na pewno, gdybym tylko... no właśnie. Zapraszam więc na bajkę o determinacji w dążeniu do marzeń. 


 


Nasza bohaterka, dziś 26-letnia kobieta, od dziecka miała plan związany ze sceną - chciała tańczyć, śpiewać i grać, jednak przede wszystkim marzyły jej się podróże. Postanowiła więc jako nastolatka spróbować swoich sił w modelingu. I tu na dzień dobry dowiedziała się, że może i ładnie pozuje, ale kariery nie zrobi - jest za niska. Co się zatem dzieje? Słyszy tę opinię to tu, to tam. Podda się czy nie?

"Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko te, z których za szybko rezygnujemy".



W trakcie lektury odniosłam takie wrażenie, że pani Janoszek jest z gatunku ludzi, którzy niewpuszczeni gdzieś drzwiami, spróbują wejść oknem, w takim pozytywnym sensie. Tak jakby przy każdej pojawiającej się przeszkodzie i trudności autorka mówiła "Ja nie dam rady? Potrzymaj mi wizę!". Jej historia wciągnęła mnie od pierwszych stron, i to wcale nie za sprawą bądź co bądź pewnej niezwykłości. Pani Natalia w sposób bardzo dojrzały, spokojny, nie pozbawiony pokory ale i poczucia własnej wartości opowiada o tym, jak udało jej się osiągnąć cel i utrzymać w miejscu, które dla siebie wybrała. Jest w tym trochę przypadku, ale zdecydowanie więcej determinacji, odwagi, wiary we własne możliwości i dużo, dużo pracy. 



"Nawet jeśli przegram, zawsze będę mogła sobie powiedzieć: "Przynajmniej spróbowałaś". To przekonanie zostało we mnie do dzisiaj".



Po skończonej lekturze obejrzałam dostępne w Internecie filmiki dotyczące produkcji filmowych z autorką. Ponieważ miałam świadomość, jak wyglądało kręcenie niektórych z tych scen, były one ciekawym uzupełnieniem. Samo zaś wydanie książki jest po prostu piękne - gruba oprawa, dobrej jakości papier, sporo fantastycznych zdjęć z planów filmowych - nie muszę mówić, jak to wpływa na odbiór u czytelnika. Czytając, mamy okazję poznać nie tylko Bollywood zza kulis, ale i Indie z ich odmienną kulturą, wewnętrznym zróżnicowaniem i ciekawostkami z perspektywy cudzoziemki. Czy były one przyjazne dla nowoprzybyłej dziewczyny? Czy kolejna ładna buzia w Bollywood ma szansę na coś więcej tylko ze względu na odpowiednią karnację? Jak wygląda praca na tamtejszym planie filmowym z perspektywy kobiety z Europy? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań czekają w książce.

Każdy tak potrafi, a ja to już na pewno, gdybym tylko... chciała, prawda? A przeważnie nam się jednak nie chce i często nie do końca lubimy, kiedy inni swoimi osiągnięciami pokazują, że cudów nie ma, jest tylko ciężka praca. Wtedy trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i przestać szukać dla siebie wymówek. Nawet jeśli ktoś po drodze stwierdził, że się nie nadajesz, to dopóki nie spróbujesz, nie możesz wiedzieć, czy ma rację. Historia pani Natalii jest tego przykładem. A my, co zrobiliśmy chociażby w tym tygodniu, żeby zrealizować swoje marzenie? Ta książka ma szansę zainspirować niejedną osobę, dlatego jest warta przeczytania nie tylko przez fanów Bollywood.

co-przeczytalam.blogspot.com, Dorota Ka; 2016-12-09



Pieśń Dawida

Dawid walczył od dzieciństwa. Jeździł po świecie, imprezował, wydawał pieniądze, ale to walka stała się sensem jego życia. Kształtowała go. Dawid, zwany Tagiem, stał się impulsywnym i prowokacyjnym młodzieńcem. Nie stronił od alkoholu. Kiedy zaginęła jego starsza siostra, w poczuciu winy targnął się na własne życie. Kilkakrotnie. Dopiero spotkanie z Mojżeszem umożliwiło mu uporządkowanie własnego wnętrza, choć okoliczności narodzin tej przedziwnej przyjaźni były niecodzienne. Jednak to wszystko wiemy z poprzedniej opowieści,opowieści o Mojżeszu. Ta opowieść jest o Tagu.

Życie Dawida diametralnie się zmieniło, gdy w kroczyła w nie Amelia, którą nazywał Małą Milie. Dziewczyna tańczyła na rurze w jego klubie. Jednak nie tylko jej ciało go oczarowało, ale przede wszystkim osobowość. Amelia była niewidoma, jednak miała w sobie tyle siły, jak nikt inny. Była dla Dawida wielkim oparciem, z którego nie potrafił skorzystać. On wolał ucieczkę. Bez wyjaśnienia. Bez pożegnania. Nie wiedział jednak jak wielką miłością darzy go ta dziewczyna i przyjaciele...
 
Prawo Mojżesza, jak wspominałam w poprzedniej recenzji, była dla mnie bardzo przygnębiająca. Byłam ciekawa, a z kolei trochę się obawiałam, jaka będzie Pieśń Dawida. Z pewnością nie byłam nią rozczarowana. Jak dla mnie była o wiele bardziej pozytywna niż jej poprzedniczka. Była o wiele bardziej zagadkowa i tajemnicza. I chyba właśnie w tym tkwi jej urok...


 


Narracja dzieli się na dwie części. Pierwsza to nagrania z kaset, które zostawił po sobie Tag. Opowiadania zaczynają się, od poznania Millie. Dawid opowiada o swoich przeżyciach i uczuciach. Im bardziej się zagłębiamy tym bardziej poznajemy ich historię i uczucia jakimi chłopak obdarzył dziewczynę. Druga część narracji to przemyślenia Mojżesza i Millie oraz te obecne Taga. Taka narracja sprawia, że powieść jest bardzo szczegółowa. Pozostali bohaterowie dopowiadają historię, aby nic czytelnikowi nie umknęło, a na dodatek wzbogacają ją swoimi uczuciami. 
 
W odróżnieniu od Prawa Mojżesza, w Pieśni Dawida, ogromną rolę odgrywa przyjaźń. Oczywiście, uczucia są tutaj najważniejsze, ale tylko odrobinę. Autorka poruszyła tutaj wiele ważnych kwestii. Przede wszystkim walkę. Każdy bohater w tej książce toczył jakąś walkę, nawet jeżeli dowiedzieliśmy się o tym dopiero na końcu książki. Piękny jest również motyw niewidomej dziewczyny, który widzi świat inaczej, oraz to, że to ona walczy najsilniej ze wszystkich. Właśnie ta niewidoma dziewczyna, która powinna być zagubiona. 


 


Amy Haron po raz kolejny mnie oczarowała. Mam nadzieję, ze to nie jest moje ostatnie spotkanie z jej twórczością, bo chcę, by po raz kolejny jej książki rozwaliły mnie tak, żebym nie mogła się pozbierać. 

recenzjekrolewskie.blogspot.com,



pierwszy poprzedni 1 2 3 4 ... 1100 następny ostatni

[ < ] [ 6..10 ] [ > ]