Recenzje prasowe
1 2 3 ... 1100 następny ostatni

[ 1..5 ] [ > ]





Twórcza kradzież. 10 przykazań kreatywności

O to dwie piękne książeczki napisane przez Austina Kleona, z których czarnych okładek "krzyczą" tytuły, które przykuwają uwagę. Wyrażenia "twórcza kradzież" i "kradnij jak artysta", kłócą się z naszym światopoglądem, w którym wszyscy mówią "nie kradnij". Zagłębiłam się w lekturze, przeczytałam, , zachwyciłam się i wiecie co? Te dwie piękne książeczki dostałam od Sensus.pl i nigdy ich nikomu nie oddam :D 


 


Chcecie wiedzieć dlaczego?


Genialny Quentin Tarantino jest prawdopodobnie największym złodziejem w historii kinematografii. I w tym właśnie tkwi jego geniusz. Tarantino wykorzystuje cudzą pracę, remiksuje i odtwarza, by odkryć własny styl. Beatlesi, nim zabłysnęli jako kompozytorzy, grali covery, a Dumas bez skrępowania podpisywał się pod pracą kolegów po fachu. A TY? Ciągle jeszcze czekasz na przypływ weny albo boską iluminację? Szkoda czasu: kiedy Ty wypatrujesz olśnienia, inni tworzą już pełną parą. Naucz się błyskotliwie kraść, zapożyczać, czerpać inspirację, zamieniać domowe hobby w wielkie projekty. Patrz, jak robią to inni, i zrób to po swojemu! Poznaj 10 przykazań nowej kreatywności i wyzwól swój potencjał twórczy.


 


Widzicie ten opis? Czy macie jeszcze wątpliwości dlaczego sięgnęłam po książkę? 


 


Prawda jest taka, że całe życie wszyscy powtarzają "nie kradnij", "nie plagiatuj". Na pewno o tym wiecie i słyszeliście o tym nieraz, zapewne już w przedszkolu. Ja dodatkowo jestem na to narażona, ponieważ studiuję prawo. U nas plagiat zdecydowanie nie przejdzie, a na prawie autorskim uczą nas, że plagiatem jest prawie wszystko. 


 


Niby to nic strasznego, ale spróbujcie napisać pracę magisterską, kiedy wszystko już było. Trudno jest być genialnym w dzisiejszym świecie. Cokolwiek byśmy nie wymyślili zaraz okazuje się, że to już było i wcale nie jesteśmy genialni, a jeszcze dodatkowo popełniliśmy plagiat. 


 


I nagle w tym świecie, w którym wszyscy mówią "nie kradnij" pojawia się ktoś kto nazywa kradzież formą sztuki. Uwierzylibyście w to? No właśnie ja też miałam wątpliwości, ale po prostu musiałam zajrzeć do tej książki!


Autor każe nam kraść jak prawdziwy artysta; nie odkładać pracy w oczekiwaniu na czas, który nigdy może nie nadejść; napisać książkę, którą sami chcielibyśmy przeczytać; używać rąk zamiast komputera, bo wzmaga to twórcze myślenie; hobby traktować jako bezcenne; robić fajne rzeczy i dzielić się nimi; przekonuje, że nie jesteśmy przypisani do konkretnego miejsca; każe być miłym dla wszystkich; być nudnym, bo to początek do tego, żeby coś zrobić oraz stwierdza, że kreatywność to redukcja.


 


Wydawnictwo Sensus postarało się i książka sama w sobie jest bardzo ładnym przedmiotem. Czarno białe strony i napisany bombardują nas pozytywnymi cytatami, obrazkami i rozkazami, które należy wykonać.


 


Austin Kleon przybywa na pomoc wszystkim, którym wydaje się, że napisano już wszystko i przekonuje, że żeby stworzyć coś swojego należy kraść, ale nie kraść brzydko tylko ładnie, artystycznie z pewną finezją.


Jeśli chcesz kraść jak artysta, potrzebujesz miejsca na swoje zdobycze!


 


Twórczy umysł to źródło nietuzinkowych rozwiązań, odkryć i inspiracji. To cenny klejnot, dzięki któremu łatwiej można osiągnąć wiele celów, a świat dookoła staje się ciekawszy i piękniejszy. Niezależnie od tego, kim jesteś, czym się zajmujesz i jak wiele masz w sobie talentów, na pewno możesz myśleć jeszcze bardziej kreatywnie i działać jeszcze bardziej skutecznie. Źródło


 


Po przeczytaniu pierwszej książeczki, w której zawarto przykazania "złodzieja-artysty", nafaszerowana pozytywną energią chciałam działać i wykorzystać rady autora w praktyce. Niestety nie jest to takie proste. Już na starcie pojawiają się pytania: co kraść, jak kraść i komu ukraść. Na szczęście autor przyszedł mi z pomocą, tworząc drugą publikację.


 


Dziennik. Notatnik dla kreatywnych kleptomanów, to kontynuacja książki Twórcza kradzież. 10 przykazań kreatywności. O ile pierwsza książeczka miała za zadanie zwrócić uwagę na problem i przygotować nas do jego rozwiązania teoretycznie, o tyle dziennik ma nam pokazać jak przekuć teorię w praktykę.


Dziennik/notatnik, ale przede wszystkim towarzysz na nowej drodze życia. Zawiera w sobie intrygujące pomysły, pomocne sugestie, idealnie dobrane cytaty oraz ćwiczenia, które pomogą nam opanować potrzebne umiejętności.


 


Nigdy nie przepadałam za tego typu rzeczami. Uważałam je za zabawę, na którą zdecydowanie nie mam czasu, a może nawet jestem na nią za stara. Nie wierzyłam, że napisanie czegoś w notatniku zmieni moje życie, a jednak...


 


Dziennik autorstwa Austina Kleona nie jest czymś w rodzaju poradnika, czy po prostu zabawy, to coś więcej. Sam notatnik może i niewiele daje, ale w połączeniu z poprzednią książeczką stanowią kurs kreatywnego myślenia, który bardzo przypadł mi do gustu.


 


Korzystanie z dziennika jest bardzo proste, wystarczy:


- zabierać go wszędzie ze sobą,


- robić co najmniej jedno zadanie każdego dnia,


- powtarzać dwa poprzednie punkty, aż do zapełnienia całego dziennika.


Polecam Wam obie książki Austina Kleona w pakiecie. Twórcza kradzież. 10 przykazań kreatywności  i Kradnij jak artysta. Dziennik. Notatnik dla kreatywnych kleptomanów stanowią kurs kreatywności, który może bardzo przydać się w życiu.


 


Nie jest to pozycja, która zadowoli artystów. Mogą po nią sięgać blogerzy, pisarze, studenci w obliczu napisania licencjatu albo pracy magisterskiej i wreszcie każdy, któremu brakuje w życiu kreatywnego myślenia.


 


Na koniec zadanie na dziś:


Jakie są sekrety twojego rzemiosła? Co byś stracił, gdybyś podzielił się nimi z innymi? Co byś zyskał?


 


I zadanie w wariancie dla moli książkowych:


Wybierz kolor. Pójdź do księgarni i zanotuj tytuły pierwszych 10 książek, które mają okładki w tym kolorze. [Dla chętnych: przeczytaj te książki]


 


Miłej zabawy!

www.recenzjezpazurem.pl, Diane Rose



Kradnij jak artysta: Dziennik. Notatnik dla kreatywnych kleptomanów

O to dwie piękne książeczki napisane przez Austina Kleona, z których czarnych okładek "krzyczą" tytuły, które przykuwają uwagę. Wyrażenia "twórcza kradzież" i "kradnij jak artysta", kłócą się z naszym światopoglądem, w którym wszyscy mówią "nie kradnij". Zagłębiłam się w lekturze, przeczytałam, , zachwyciłam się i wiecie co? Te dwie piękne książeczki dostałam od Sensus.pl i nigdy ich nikomu nie oddam :D 


 


Chcecie wiedzieć dlaczego?


Genialny Quentin Tarantino jest prawdopodobnie największym złodziejem w historii kinematografii. I w tym właśnie tkwi jego geniusz. Tarantino wykorzystuje cudzą pracę, remiksuje i odtwarza, by odkryć własny styl. Beatlesi, nim zabłysnęli jako kompozytorzy, grali covery, a Dumas bez skrępowania podpisywał się pod pracą kolegów po fachu. A TY? Ciągle jeszcze czekasz na przypływ weny albo boską iluminację? Szkoda czasu: kiedy Ty wypatrujesz olśnienia, inni tworzą już pełną parą. Naucz się błyskotliwie kraść, zapożyczać, czerpać inspirację, zamieniać domowe hobby w wielkie projekty. Patrz, jak robią to inni, i zrób to po swojemu! Poznaj 10 przykazań nowej kreatywności i wyzwól swój potencjał twórczy.


 


Widzicie ten opis? Czy macie jeszcze wątpliwości dlaczego sięgnęłam po książkę? 


 


Prawda jest taka, że całe życie wszyscy powtarzają "nie kradnij", "nie plagiatuj". Na pewno o tym wiecie i słyszeliście o tym nieraz, zapewne już w przedszkolu. Ja dodatkowo jestem na to narażona, ponieważ studiuję prawo. U nas plagiat zdecydowanie nie przejdzie, a na prawie autorskim uczą nas, że plagiatem jest prawie wszystko. 


 


Niby to nic strasznego, ale spróbujcie napisać pracę magisterską, kiedy wszystko już było. Trudno jest być genialnym w dzisiejszym świecie. Cokolwiek byśmy nie wymyślili zaraz okazuje się, że to już było i wcale nie jesteśmy genialni, a jeszcze dodatkowo popełniliśmy plagiat. 


 


I nagle w tym świecie, w którym wszyscy mówią "nie kradnij" pojawia się ktoś kto nazywa kradzież formą sztuki. Uwierzylibyście w to? No właśnie ja też miałam wątpliwości, ale po prostu musiałam zajrzeć do tej książki!


Autor każe nam kraść jak prawdziwy artysta; nie odkładać pracy w oczekiwaniu na czas, który nigdy może nie nadejść; napisać książkę, którą sami chcielibyśmy przeczytać; używać rąk zamiast komputera, bo wzmaga to twórcze myślenie; hobby traktować jako bezcenne; robić fajne rzeczy i dzielić się nimi; przekonuje, że nie jesteśmy przypisani do konkretnego miejsca; każe być miłym dla wszystkich; być nudnym, bo to początek do tego, żeby coś zrobić oraz stwierdza, że kreatywność to redukcja.


 


Wydawnictwo Sensus postarało się i książka sama w sobie jest bardzo ładnym przedmiotem. Czarno białe strony i napisany bombardują nas pozytywnymi cytatami, obrazkami i rozkazami, które należy wykonać.


 


Austin Kleon przybywa na pomoc wszystkim, którym wydaje się, że napisano już wszystko i przekonuje, że żeby stworzyć coś swojego należy kraść, ale nie kraść brzydko tylko ładnie, artystycznie z pewną finezją.


Jeśli chcesz kraść jak artysta, potrzebujesz miejsca na swoje zdobycze!


 


Twórczy umysł to źródło nietuzinkowych rozwiązań, odkryć i inspiracji. To cenny klejnot, dzięki któremu łatwiej można osiągnąć wiele celów, a świat dookoła staje się ciekawszy i piękniejszy. Niezależnie od tego, kim jesteś, czym się zajmujesz i jak wiele masz w sobie talentów, na pewno możesz myśleć jeszcze bardziej kreatywnie i działać jeszcze bardziej skutecznie. Źródło


 


Po przeczytaniu pierwszej książeczki, w której zawarto przykazania "złodzieja-artysty", nafaszerowana pozytywną energią chciałam działać i wykorzystać rady autora w praktyce. Niestety nie jest to takie proste. Już na starcie pojawiają się pytania: co kraść, jak kraść i komu ukraść. Na szczęście autor przyszedł mi z pomocą, tworząc drugą publikację.


 


Dziennik. Notatnik dla kreatywnych kleptomanów, to kontynuacja książki Twórcza kradzież. 10 przykazań kreatywności. O ile pierwsza książeczka miała za zadanie zwrócić uwagę na problem i przygotować nas do jego rozwiązania teoretycznie, o tyle dziennik ma nam pokazać jak przekuć teorię w praktykę.


Dziennik/notatnik, ale przede wszystkim towarzysz na nowej drodze życia. Zawiera w sobie intrygujące pomysły, pomocne sugestie, idealnie dobrane cytaty oraz ćwiczenia, które pomogą nam opanować potrzebne umiejętności.


 


Nigdy nie przepadałam za tego typu rzeczami. Uważałam je za zabawę, na którą zdecydowanie nie mam czasu, a może nawet jestem na nią za stara. Nie wierzyłam, że napisanie czegoś w notatniku zmieni moje życie, a jednak...


 


Dziennik autorstwa Austina Kleona nie jest czymś w rodzaju poradnika, czy po prostu zabawy, to coś więcej. Sam notatnik może i niewiele daje, ale w połączeniu z poprzednią książeczką stanowią kurs kreatywnego myślenia, który bardzo przypadł mi do gustu.


 


Korzystanie z dziennika jest bardzo proste, wystarczy:


- zabierać go wszędzie ze sobą,


- robić co najmniej jedno zadanie każdego dnia,


- powtarzać dwa poprzednie punkty, aż do zapełnienia całego dziennika.


Polecam Wam obie książki Austina Kleona w pakiecie. Twórcza kradzież. 10 przykazań kreatywności  i Kradnij jak artysta. Dziennik. Notatnik dla kreatywnych kleptomanów stanowią kurs kreatywności, który może bardzo przydać się w życiu.


 


Nie jest to pozycja, która zadowoli artystów. Mogą po nią sięgać blogerzy, pisarze, studenci w obliczu napisania licencjatu albo pracy magisterskiej i wreszcie każdy, któremu brakuje w życiu kreatywnego myślenia.


 


Na koniec zadanie na dziś:


Jakie są sekrety twojego rzemiosła? Co byś stracił, gdybyś podzielił się nimi z innymi? Co byś zyskał?


 


I zadanie w wariancie dla moli książkowych:


Wybierz kolor. Pójdź do księgarni i zanotuj tytuły pierwszych 10 książek, które mają okładki w tym kolorze. [Dla chętnych: przeczytaj te książki]


 


Miłej zabawy!

www.recenzjezpazurem.pl, Diane Rose



Joga dla ciała, oddechu i umysłu. Program przywracania równowagi życiowej

Czym jest joga? Większości ludzi kojarzy się ze swego rodzaju dobroczynną gimnastyką ze wschodu. Jeżeli tematyka jogi jest dla Was wciąż mniej znana, polecam Wam bardzo książkę Doroty Mrówki pt. „Joga bez napinki”, która będzie doskonałym punktem wyjścia. Jeżeli posiadacie już podstawową wiedzę na ten temat, zafascynowaliście się jogą i chcielibyście pogłębić swoją wiedzę, poprawić swoją praktykę jogi oraz lepiej zrozumieć założenia jogi, to dzisiejsza propozycja czytelnicza jest dokładnie tym, czego szukacie.

„Joga dla ciała, oddechu i umysłu” jest autorstwa A.G. Mohana, indyjskiego nauczyciela jogi, a jej podtytuł brzmi „Program przywracania równowagi życiowej”, który uważam za bardzo przekonujący i trafny, bo już sama lektura tej książki przynosi swoisty relaks i spokój ducha.

Ta książka reprezentuje nieco wyższy poziom – to nie jest popularnonaukowe ględzenie o tym, że joga jest dobra dla ciała, modna i może ją robić każdy. Mohan pokazuje czym jest joga, a mianowicie joga jest nieustanną pracą nad samym sobą, świadomym i kontrolowanym samodoskonaleniem w trzech aspektach: asanach (czyli ciałem), pranajamą (czyli oddechem) oraz medytacją (czyli umysłem).

Słowo „joga” ma kilka znaczeń. Mianem jogi jest określane połączenie dwóch rzeczy niezależnie od ich natury.
Drugim znaczeniem jest „samadhi”. Zgodnie z tym co głoszą „Jogasutry”, samadhi to stan umysłu pozwalający świadomie osiągnąć tak głęboką jedność z przedmiotem naszej medytacji, że na pewien czas zatarciu ulegają granice naszej osobowości.
Pierwsze znaczenie słowa „joga”, obrazuje proces bądź środek prowadzący do określonego celu. Drugie znaczenie, samadhi, to stan umysłu stanowiący cel sam w sobie.
W „Jogasutrach” Patańdżalego joga została opisana jako proces kierowania aktywności umysłu w pożądanym kierunku i utrzymywania tego skupienia bez utraty koncentracji.

Ten fragment, myślę, pokazuje że lektura „Jogi dla ciała, oddechu i umysłu” sama w sobie jest ćwiczeniem intelektualnym. To tylko krótki fragment o podstawowym terminie, jakim jest „joga”. Niemniej jednak muszę przyznać, że pomimo wielu tez i argumentów, trudnej terminologii oraz konieczności bycia bardzo skupionym podczas lektury, książka została bardzo dobrze napisana.Wyczerpuje temat, powoli zbliża do coraz lepszego poznania jogi, samoświadomości i pogłębieniu praktyki. Lektura jest wymagająca, ale zdecydowanie warta wysiłku – autor nie spieszy się i cierpliwie tłumaczy wszystkie poruszone kwestie.

W kolejnych rozdziałach pokazana jest silna zależność między ciałem, oddechem oraz jaki te dwa czynniki mają wpływ na nasz umysł i jak możemy utrzymywać je w równowadze. Szczegółowo zostały także omówione i zobrazowane 20 asany – etymologia nazw, praktyczne wskazówki, np. jak rozkładać ciężar ciała w danych pozycjach. W dalszych rozdziałach Mohan podpowiada, jak prawidłowo układać własne sekwencje asan. Kiedy chcecie już zacząć samodzielnie działać na macie, może się okazać, że nie potraficie się odnaleźć be instruktora – zwyczajnie nie wiecie co zrobić i jedyne co potraficie zrobić, to odtwarzać kolejne asany z ostatnich zajęć.

Innymi aspektami poruszonymi w książce jest medytacja, którą osobiście uważam za najciekawszą. Ponadto pływ diety na rozwój praktyki jogi – jak zapewne wiecie, jogini zalecają wegetarianizm, być może obiło się Wam również o uszy termin ajurweda, mocno z jogą powiązany (już niebawem recenzja książki poświęconej tej tematyce). Bardzo interesująco autor podszedł do tematu terapii jogą, gdzie zaprezentował m.in. konkretne przypadki osób z danymi dolegliwościami oraz sposób, w jaki joga pomogła rozwiązać te problemy.

Ja osobiście jogę uwielbiam i z zapartym tchem czytam wszystko, co z nią związane. Pogłębianie wiedzy traktuję jako elementem praktyki, niemniej jednak ta książka może okazać się za trudna dla niektórych na początek. Dla osób, które chcą zacząć przygodę z jogą polecam, oprócz wcześniej wspomnianej „Jogi bez napinki”, również bardzo inspirującą i motywującą (oraz przepięknie wydaną) książkę „Yoga Girl” autorstwa Rachel Brathen.

Podsumowując: „Joga dla ciała, oddechu i umysłu” jest wciągająca i fascynująca, bo odkrywa wszystko to, co joga ma do zaoferowania. Polecałabym ją jednak raczej osobom, które mają już blade pojęcie o jodze.

www.kulturantki.pl, Anna; 2016-11-08



Opowiadania drewnianego stołu. 125 przepisów, jak sprawić przyjemność sobie i bliskim

W tym tygodniu, otrzymałam „książkę niespodziankę”. To publikacja autorstwa Moniki Waleckiej. „Opowiadania drewnianego stołu”, to 125 przepisów, jak sprawić przyjemność sobie i bliskim.

Monika Walecka, to fotograf, stylistka jedzenia, oraz blogerka. Podczas studiów filologicznych i psychologicznych rozpoczęła pracę w MTV Polska. Gdy mieszkała w Pradze, zaczęła szlifować warsztat fotograficzny. Dziś, mieszka w San Francisco, a każdą wolną chwilę, poświęca na eksperymentowanie i odkrywanie nowych smaków.

Fajnie, bo książka zawiera przepisy, porady na śniadania, obiady i desery. Wiem, że zainteresowanie, zależy też od zdolności kulinarnych. To, jak robimy zakupy i co mamy w swojej lodówce, ma ogromny wpływ, na nasze zdrowie i przemianę materii.

Mnie, zainteresowała pikantna sałatka z marynowanych owoców, tatar z łososia, omlet biszkoptowy ze świeżymi jagodami, oraz sałatka z pieczonej marchewki i makaronu. Sądzę, że każda kobieta, znajdzie coś odpowiedniego, dla siebie i swoich najbliższych.

Książka, jest podzielona na pięć tematycznych rozdziałów. My - płeć piękna, uwielbiamy i możemy eksperymentować, gotować i rozkoszować się jedzeniem. Sama autorka przyznaje, że przeszła wiele kulinarnych prób i przetestowała setki przepisów. Każdy odbiorca i smakosz jest inny, a smaki się zmieniają ;-) Mam cichą nadzieję, że znajdziecie jakieś pomysły, na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia.

Gorąco polecam i pozdrawiam

http://redaktor21.bloog.pl/, Katarzyna Żarska; 2016-12-16



Stinger. Żądło namiętności

Mia Sheridan zdobyła serca wielu polskich czytelniczek dzięki wzruszającemu "Bez słów". Sięgając po "Stingera", spodziewałam się zwykłego erotycznego romansu. I nie mogłam się bardziej pomylić. 



Grace Hamilton jest prawniczką. Na co dzień zorganizowana, ogarnięta kobieta odrzuca jednak swój rozsądek na bok, gdy poznaje aktora porno - Carsona Stingera. Trudno byłoby znaleźć bardziej różniącego się od niej charakterem mężczyznę, jednak tej dwójce udaje się jakoś dogadać. W końcu zawierają układ - spędzą ze sobą jeden weekend, na który mają rezerwacje w tym samym hotelu. Potem ich drogi się rozejdą. Kilkanaście godzin rozkoszy nie tylko seksualnych, lecz i umysłowych. 


Tylko co dalej? Czy mają szansę na wspólną przyszłość?


 


Tak jak wspominałam we wstępie, spodziewałam się romansu erotycznego. Z dużą dawką erotyki - w końcu podtytuł głosi "Żądło namiętności". Pal licho, że brzmi to okropnie (i gdyby nie znana mi autorka, to pewnie nie zdecydowałabym się na lekturę), ale niestety ma się też nijak do fabuły. Jakiejkolwiek żądzy i namiętności było tu naprawdę tyle, co kot napłakał. A jak już była, to wiało nudą. Nie da się tego inaczej określić i naprawdę bardzo mi z tego powodu przykro, gdyż chciałam, żeby ta książka mnie choć trochę rozgrzała i niestety się zawiodłam.


 


Wiele osób doceniło poruszenie wątków politycznych i zaznaczenie walki o słuszną sprawę w drugiej połowie książki. Niestety dla mnie obie połowy tej powieści nie miały logicznego powiązania. Wątki poruszone przy okazji wprowadzenia nowej twarzy Carsona były ciekawe - to uczciwie przyznaję, jednak kompletnie nie mogłam zrozumieć jego motywacji do powzięcia takich działań. Mia Sheridan próbowała wszystko wyjaśnić, lecz niestety coś nie zagrało tak, jak powinno i wyszło średnio.


 


Mimo to z dwójki głównych bohaterów bardziej polubiłam Carsona. Może dlatego, że wydawał się całkiem seksownym facetem. Może po prostu nie spodziewałam się po jego postaci niczego wielkiego, więc nie mógł mnie zbyt mocno zawieść. Nie to, co Grace. Och, kobito, gdybyś Ty tylko miała więcej rozumu!


 
Chociaż nie jestem pewna, czym kierowało się wydawnictwo przy kupnie praw do wydania tej historii w Polsce, szczerze mogę stwierdzić, że przynajmniej okładka jest kapitalna. Z pewnością przyciągnęłaby mój wzrok na sklepowej półce (poza Empikami, bo tam Mia Sheridan zajmuje zazwyczaj najniższą półkę; nie, nie wiem dlaczego).
Po języku nie spodziewajcie się cudów. To Mia Sheridan i jej erotyk. Poezji tu nie znajdziecie.

Podsumowując, "Stinger" to jedna z tych powieści, które chciałabym wyrzucić z pamięci. Nie żałuję lektury, ale z pewnością nie zostawię sobie tej książki na półce na zbyt długo. 

Ksiazkowe.pl, Natalia Pych; 2016-10-20



1 2 3 ... 1100 następny ostatni

[ 1..5 ] [ > ]