Recenzje prasowe
1 2 3 ... 1188 następny ostatni

[ 1..5 ] [ > ]





Szef w relacji z zespołem. Jak proces grupowy wpływa na psychologię teamu

Organizacje nie tworzą się raz na zawsze w momencie ich ustanowienia. Przeciwnie, zmieniają się przez cały czas trwania. Nie wystarczy, że ktoś raz zostanie szefem To w większości przypadków zaledwie początek drogi Pozycję przywódcy trzeba sobie wymyślić, odpierając po drodze bunty oraz mierząc się z rywalami Dopiero po upływie pewnego czasu można więc mówić o tym że team się stworzył To jest właśnie proces opisywany przez Agnieszkę i Roberta Zychów. Szczególnie ciekawe i zaskakujące będą dla czytelnika bez wątpienia przykłady z dziedziny sportu. Jest to zasługa współautorki tej książki, która jest trenerem fitness.

Dziennik Gazeta Prawna, RAFAŁ WOŚ; 2017-05-12



Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy

Zachwycając się doprawdy niesamowitą serią „Metro” Dmitrija Glukhovsky’ego, nie miałam pojęcia, jak głęboko autor Universum Metro sięgnął do sezamu moskiewskich legend miejskich! Jak obficie z niego czerpał. Lecz oto czytam „Rubinowe oczy Kremla” Macieja Jastrzębskiego i wszystko do mnie wraca. Tajne moskiewskie podziemia. Kryjące się w nich niebezpieczeństwa. Zmutowane zwierzęta. Oszalali z grozy ludzie. Dusze potępione. Metro-2. Upiornie czerwony kolor kremlowskich gwiazd, czujnie obserwujących stolicę carów, pierwszych sekretarzy, prezydentów. Kto wie, co naprawdę kryje się w podziemiach Kremla?

W swej kolejnej fabularyzowanej opowieści o krainach leżących na wschód od naszych granic, Maciej Jastrzębski skupia się na prawdziwych i całkiem zmyślonych, a także mniej lub bardziej prawdopodobnych historiach tajemnych z Moskwą w roli głównej, albo przynajmniej w tle. Zagląda pod jej powierzchnię – czasem dosłownie, zstępując do podziemi, innym razem traktując rzecz metaforycznie i przyglądając się np. życiu półświatka lub pięknych rosyjskich dziewczyn-utrzymanek. Zabiera czytelnika na literacką wyprawę do źródeł lęków, które każą Rosjanom rokrocznie wydawać miliardy dolarów na usługi wróżek, magów i wszelkiej maści szamanów, dzięki którym uda się pokonać niepewność, a kto wie? Może i śmierć? Podobno receptura leku na tę ostatnią przypadłość kryje się pośród ksiąg słynnej, do dziś nie odnalezionej bizantyjskiej biblioteki, którą przywiozła ze sobą do Moskwy Zofia Paleolog, ostatnia z rodu władców Cesarstwa Wschodniorzymskiego…

Fanów prozy Jastrzębskiego czeka niespodzianka. Co prawda „Rubinowe oczy…” czytać można jako dzieło całkowicie samodzielne, ale można również potraktować książkę jak kontynuację „Matrioszki Rosji i Jastrzębia”, wyjaśniającą i dopowiadającą pewną historię z tamtego tomu. Jaką? Nie zdradzę, by nie psuć niespodzianki!

grafomanya.wordpress.com,



Ajurweda w praktyce. Jak współcześnie stosować starożytną sztukę leczenia

Niektórzy być może zastanawiają się czy starożytna indyjska nauka może im coś zaoferować. Czy to, że powstawała ponad 2000 lat temu, nie stanowi przeszkody w stosowaniu jej współcześnie?Czy nie będzie nam obca kulturowo?

Otóż - nawet po stosunkowo pobieżnym przestudiowaniu tego tematu okazuje się? że ajurweda jest zaskakująco uniwersalną dziedziną. Jest to związane z faktem, że tak naprawdę nic nam nie narzuca, a jedynie pokazuje pewne prawidłowości, związki pomiędzy różnymi uwarunkowaniami, jak również narzędzia do zmiany, ale to my decydujemy, czy i jakie środki stosujemy. Wiele osób narzeka, że żyje w pośpiechu. Zapewne dlatego większość ludzi, w wypadku złego samopoczucia, poszukuje pigułki, która szybko usunie jego objawy. Okazuje się zazwyczaj, że nie ma takich uniwersalnych recept, że nie ma prostych, a zarazem długotrwałych rozwiązań. W ajurwedzie, jako specyficznej filozofii życia, podkreśla się rolę uważności, obserwacji, kształtowania odpowiednich postaw i zachowań. Nie wynika z niej, że istnieje uniwersalne rozwiązanie danego problemu, ale jej stosowanie pozwala spojrzeć na to, jakie właściwości zostały zaburzone, gdzie powstała nierównowaga i uczy, jak ją usuwać. Nie wymaga stosowania skomplikowanych zabiegów, tajnych indyjskich ziół, a zamiast tego pozwala nam dokonywać prostych zmian w życiu codziennym.

Podstawową zasadą ajurwedy jest niejako uproszczenie sobie życia.

Einstein ponoć mawiał, że wszystko trzeba robić tak prosto, jak to jest możliwe, ale nie prościej. Niech nauka ajurwedy stanie się dla Was inspiracją do poszukiwań, do poznania własnych potrzeb i nauczenia się siebie. I z tej samowiedzy niech wynika stosowanie prostych rozwiązań. Jeśli w Waszym życiu przyszedł czas na zmianę, ale czujecie, że nie ma na nią miejsca, to spośród wszystkich zaleceń, jakie ajurweda ma do zaoferowania, wybierzcie te, na które możecie sobie pozwolić w danym momencie Waszego życia. Niech Wasze decyzje nie wywrócą dotychczasowego życia do góry nogami. W wielu wypadkach takie rewolucyjne podejście wcale nie jest zdrowe. Na wszystko przychodzi właściwy czas, dlatego trzeba zaczynać od małych zmian, a gdy pojawi się odpowiednia przestrzeń? wprowadzać kolejne. Każdy z Was ma swój rytm i należy do niego dobrać tempo i rodzaj zmiany. Istotną sprawą jednakże jest systematyczność, regularność i niezmienność w podejmowanych decyzjach. Jednakże pamiętajmy, że proces zmian musimy dostosować do swojego życia. Jeśli ktoś wraca z pracy o 22, to trudno mu będzie trzymać się tego, by jeść stosunkowo wczesne kolacje. W procesie budowania swojej świadomości i ajurwedyjskiego leczenia musimy wykazywać się elastycznością, byle tylko nie była ona pretekstem do usprawiedliwiania przed sobą rozmaitych aktów pobłażania swoim złym nawykom. Niektórzy zalecają, aby spośród wielu rzeczy, które należy zmienić, wybrać dwie - trzy proste, od których łatwo Wam będzie zacząć. Gdy stosuje się je przez jakiś czas, dostrzega się, że nie wymagają już wysiłku. Wówczas można przystąpić do wprowadzenia kolejnych przeobrażeń.

linemed.pl,



Driven. Namiętność silniejsza niż ból

Rylee to piękna i niezależna kobieta. Sercem angażuje się w sprawy, które są jej bliskie. Kobieta ma uporządkowane życie w którym nie ma miejsca na lekkomyślność. Jednak czy ta monotonia jej wystarcza? Coraz częściej z przerażeniem myśli o tym, że nie zdąży zasmakować prawdziwego życia.

Kobieta pracuje w organizacji, która ma na celu zapewnić lepsze życie porzuconym i skrzywdzonym przez los dzieciom. Kocha te dzieci jak własne i angażuje się w ich rozwój. Dlatego kiedy dowiaduje się, że znalazł się sponsor, który zapewni fundusze na jej projekt, nie posiada się ze szczęścia.

Colton Donavan to biznesmen i rajdowiec, który jest znanym kobieciarzem. Nie potrzebuje zobowiązań, które są dla niego barierą w życiu. Kobiety wystarczą mu na jedną noc. Jednak każda z porzuconych przez niego kobiet ma nadzieję na to, że gorący rajdowiec znów zaprosi je w swoje ramiona i zdoła usidlić.

Bal charytatywny na rzecz organizacji Rylee zmieni życie obydwojga. Kiedy kobieta zatrzaskuje się w schowku, to przystojny Colton wybawia ją z opresji. Jednak aby uspokoić rozhisteryzowaną kobietę zaczyna ją całować. Parę zaczyna ciągnąć do siebie, ale Rylee przecież nie może pozwolić sobie na lekkomyślność. Jednak Colton jest nauczony, że zawsze dostaje, to czego chce, a w tej chwili pragnie brunetki o kręconych włosach i ciętym języku. Z wahań kobiety wybawia ją przyjaciółka, która radzi jej, aby skorzystała z okazji odnalezienia w sobie ''wewnętrznej dziwki''. Coś co miało być przygodnym romansem, zamienia ich dotąd podporządkowany regułom świat.

Przyznam, że nie ma w tej historii czegoś, czego nie było w podobnych książkach. Jednak przeczytałam całą trylogię i mogę stwierdzić, że jest elektryzująca. Wciąga od pierwszych stron i z cudem idzie się oderwać. Fabuła jest podobna jak w większości erotyków. Ona piękna, niezależna i twardo stąpająca po ziemi. On bogaty, pewny siebie i charyzmatyczny, który zawsze dostaje to co chce. Obydwoje mają za sobą trudne doświadczenia.

No cóż, Coltona nie da się nie lubić! Mroczny, zbyt pewny siebie i arogancki, ale pod tą powierzchownością kryje się coś o wiele więcej. Rylee polubiłam za jej upartość oraz za zdecydowanie i nie dawanie sobie w kaszę dmuchać. Podczas kłótni nie rzuca talerzami i nie ucieka z domu z krzykiem tylko przeczekuje. Za to ma u mnie wielkiego plusa, bo chociaż jedna książkowa kobieta nie pokazuje nas w świetle rozhisteryzowanych bab. Pomiędzy parą skrzy namiętnością i nawet jeśli obydwoje siebie krzywdzą, to przyciąganie jest silniejsze.

Pomimo, że ''Driven'' to erotyk, to sceny łóżkowe nie zdominowały tej książki. Autorka skupiła się na przyszłości, uczuciach, czy normalnym życiu bohaterów. Pokazała nam jak nasze wcześniejsze życia odbija się na tym teraźniejszym i, że sami nie poradzimy sobie z demonami.

''Driven. Namiętność silniejsza niż ból'' to erotyk pełen namiętności. Historia podsycana cierpieniem i niepewnością. Wciąga od pierwszej strony i dostarcza wielu emocji. Pomimo swojej przewidywalności uwielbiam tę książkę! Za jej humor, za głównych bohaterów i za ten dreszczyk, który powinien posiadać dobry erotyk. Przyznam, że nie spodziewałam się takiego zakończenia jakie dała w pierwszej części K. Bromberg!

Redgirlbooks.blogspot.com, Ewelina Żyła; 2017-04-28



Księga hygge. Jak zwolnić, kochać i żyć szczęśliwie

Coraz częściej, w swoim czytelniczym otoczeniu, spotykam książki, dotyczące zagadnienia Hygge. Czytałam na ich temat wiele podzielonych opinii. Jaka jest moja? Nie wiem jak pozostałe, ale "Księga Hygge. Jak zwolnić, kochać i żyć szczęśliwie.", zdecydowanie mnie urzekła. Jest pięknie wydana, opatrzona fotografiami i cytatami, które dopełniają jej wygląd. Jest to idealna książka na spokojny wieczór, podczas którego chcemy się wyciszyć. Jedyne co mi przeszkadzało w odbiorze tej lektury, to nie wyrównane marginesy.

Książka "Hygge", nie jest poradnikiem, mającym nam pokazać jak żyć. Nie jest też, ogólną receptą na szczęście. Hygge ma wskazać kierunek, w którym możemy poszukiwać inspiracji. Moim zdaniem nigdy dość, w tym zaganianym świecie, przypominania o tym, by zadbać o swoje dobre samopoczucie. Przyznaję pewnie są osoby, żyjące w duchu hygge, którzy mają taką umiejętność przezywania w sobie i książka nie jest dla nich odkryciem. Z drugiej jednak strony, są inny, jak ja, którzy tego hygge poszukują i uczą się je przezywać. Dla nich właśnie jest ta książka. Jej zadaniem jest pokazanie nam, że wiele zależy od nas samych, od naszego nastawienia, spojrzenia na pewne rzeczy. Autorka chce nam pokazać, że można zapalić świeczkę, otulić się kocem, że można żyć bliżej natury, że możemy cieszyć się rytuałami, takimi jak przygotowanie śniadania, kolacji, herbaty. No cóż, na mnie to działa.

Z drugiej strony mam poczucie, że ta książka, w pewnym sensie jest też odzwierciedleniem tego, czego właśnie potrzebuję. Celebracji codzienności, bezpieczeństwa, spokoju, bliskości z tymi, których kocham i z samą sobą, a czasem z gwarem spotkań ze znajomymi, głośnym śmiechem :). I najważniejsze pytanie. Czy książka wniosła coś do mojego życia? Raczej tak, dała mi miły, spokojny wieczór z jej lekturą, a także zainspirowała, do lepszego zorganizowania mojego życia ogródkowego. :)

Kochamciemojezycie.blogspot.com, Monika Lewandowska; 2017-05-04



1 2 3 ... 1188 następny ostatni

[ 1..5 ] [ > ]