Recenzje prasowe
1 2 3 ... 1228 następny ostatni

[ 1..5 ] [ > ]





Cudowna moc roślinnych koktajli. Blenduj dla zdrowia i urody!

(...) Na koniec książka, która także przysłuży się zdrowiu i urodzie - CUDOWNA MOC ROŚLINNYCH KOKTAJLI Magdaleny i Tomasza Olszewskich (Wydawnictwo Septem, 39 zł). Autorzy błoga Surojadek podpowiadają w niej, co i jak ze sobą miksować, które kompozycje są najsmaczniejsze, jakich błędów unikać przy przyrządzaniu koktajli. Sporo też piszą o właściwościach wykorzystywanych w nich owoców, warzyw, ziół i dodatków. Znajdziecie tu pomysły na koktajle: o działaniu antynowotworowym, na zdrowe serce, dla osób uprawiających sport, wzmacniające odporność, wspomagające oczyszczanie organizmu i odchudzanie czy podnoszące poziom energii. Po tej lekturze zaprzyjaźnicie się z blenderem i wyciskarką do soków!

jejkuchnia.pl, MONIKA JANKOWSKA-KAPICA; 2017-08-01



Cudowna moc roślinnych koktajli. Blenduj dla zdrowia i urody!

Owocowo-warzywny zawrót głowy

Koktajle to prosty i skuteczny sposób na włączenie do codziennej diety dużej ilości warzyw i owoców. Dzięki nim można schudnąć, wypięknieć i pozbyć się problemów ze zdrowiem. Wystarczy blender, świeże składniki i zaledwie kilka minut pracy. Już jeden koktajl dziennie sprawi, że po kilku tygodniach poczujesz różnicę. Autorzy książki Cudowna moc roślinnych koktajli (Wyd. Sensus, 39,90 zł), Magda i Tomek Olszewscy, autorzy błoga o zielonych koktajlach i sokach (Surojadek.com) przepuszczają przez blender i wyciskarkę kilkaset kilogramów warzyw i owoców rocznie. Oprócz przepisów i podpowiedzi w książce są informacje o zdrowotnych zaletach roślin i odpowiednim sprzęcie.

abcZdrowie.pl; Grupa Wirtualna Polska,



Cudowna moc roślinnych koktajli. Blenduj dla zdrowia i urody!

Chcesz zrzucić kilka kilogramów, poprawić swój wygląd i wzmocnić organizm? Zacznij przygodę z koktajlami. To prosty i skuteczny sposób na włączenie do codziennej diety dużej ilości warzyw i owoców. Wystarczy blender, świeże składniki oraz zaledwie kilka minut, by cieszyć się smakiem, zdrowiem i energią.

Kocham Ogród,



Driven. Namiętność silniejsza niż ból

"Driven. Namiętność silniejsza niż ból", to pierwsza książka tej autorki, którą miała okazję przeczytać. Nasłuchałam się wiele dobrego o jej twórczości i postanowiłam przekonać się na własnej skórze, czy rzeczywiście tak dobrze i ciekawie pisze. Bez wątpienia okładka i opis sugerują czytelnikowi, że czeka go ostra i przepełniona namiętnością historia. Ja takich naczytałam się ostatnio dosyć sporo, ale, że lubię ostrą jazdę bez trzymanki, to napaliłam się na coś naprawdę fajnego. Jesteście ciekawi, czy dołączyłam do grona wielbicielek pióra K. Bromberg? Zapraszam do dalszej lektury!

Rylee Thomas, to bez wątpienia pewna siebie, ułożona i lubiąca mieć nad wszystkim kontrolę kobieta, która pragnie jedynie dobra, dla swoich dzieci. Pracuje ona bowiem z dziećmi porzuconymi przez ich rodziców. Niczego tak nie pragnie, jak zapewnić im dom i opiekę, której tak bardzo potrzebują. Razem z fundacją Corporate Cares zbierają potrzebne środki, aby móc wybudować cały kompleks obiektów, w których dzieci będą mogły się wychowywać.

Niespodziewanie znajduję się ofiarodawca, który jest gotów wyłożyć ponad połowę brakującej sumy. Mało tego, obliguje się także do reklamowania fundacji, a także nakłonienia innych osób do wsparcia. Hojnym ofiarodawcą okazuje się być znany playboy, Colton Donovan. Kobieta miała go okazję bliżej poznać w dosyć niecodziennej sytuacji... Okazuje się, że ciężko jest jej odeprzeć urok tego przystojnego i seksownego mężczyzny. Niestety, dla Coltona liczy się tylko niezobowiązujący seks, a stałe związki go nie interesują, gdyż twierdzi on, że nie potrafi kochać... Czy Rylee uda się roztopić serce Coltona? Tego dowiecie się, sięgając po tę pozycję.

Wspomniałam wcześniej, że ostatnio często sięgam po książki z dużą dawką erotyzmu i namiętności i pewnie to dlatego w niektórych momentach miałam wrażenie, że już tę pozycję kiedyś czytałam. Niestety jest bardzo schematyczna i mało oryginalna - przystojny, tajemniczy i bogaty mężczyzna z przeszłością, któremu wpada w oko piękna, często niewinna i mało doświadczona kobieta. Czytałam podobne historie już dziesiątki razy i mogłoby się wydawać, że powinnam mieć już ich dość. Cóż, nic bardziej mylnego, bo mimo wszystko ta książka mi się podobała. Tego typu powieści mają jedną ogromną zaletę - czyta się ja bardzo przyjemnie i przede wszystkim szybko. Czasami męczymy się daną pozycją kilka dni, czy nawet tygodni, bo ciężko jest się nam w nią wkręcić, a tu na szczęście nie mamy takiego problemu. Pochłania się ją błyskawicznie, przewracając kartkę, za kartką.

Spośród ostatnio przeczytanych przeze mnie książek tego typu, ta wyróżnia się tym, że nie jest płytka, ani cukierkowa czy wręcz mdła. Niejednokrotnie przy innych pozycjach doświadczałam dużej dawki słodyczy, przez co często mnie one lekko irytowały, a tu tego nie ma. Tu otrzymujemy historię wręcz gorzką, gdyż zarówno Rylee, jak i Colton doświadczyli w życiu bólu i rozpaczy. W pewnym momencie zaczynają oni odkrywać przed sobą, jak i przed czytelnikami karty o swojej przeszłości, jednak na całą układankę to nie wystarcza. Ta zapewne ułoży się dopiero w kolejnych częściach, których już nie mogę się doczekać.

Oczywiście, nie jest to ambitna pozycja, która wnosi coś do naszego życia, ale przecież nie zawsze musimy czytać takie właśnie książki. W moim mniemaniu w czytaniu chodzi przede wszystkim o różnorodność. Raz potrzebujemy się pośmiać, raz popłakać, a innym razem dostać jakąś cenną lekcję. Ta książka zapewnia nam rozrywkę, ale też sporą dawkę emocji. Więc jeżeli potrzebujecie się oderwać choć na chwilę od tej szarej rzeczywistości i zrelaksować się przy fajnej pozycji, to ta będzie do tego idealna. Warto też wspomnieć, że to pisarski debiut autorki, więc jak na pierwszą wydaną książkę, to wypadła naprawdę dobrze!

czytelniczkaa97.blogspot.com/, Małgorzata Stanisławska; 2017-07-17



Making Faces

Najbardziej szanuję autorów, którzy są w stanie wywołać w czytelniku lawinę emocji, czasami sprzecznych. To właśnie książki będące przyczyną uśmiechu na twarzy, śmiechu lub łez są według mnie najbardziej wartościowe. Można to przedstawić przy pomocy muzycznej metafory: autor to muzyk, uczucia jego czytelnika to instrument, na którym przy pomocy słów może wygrywać piękną melodię przy użyciu rozmaitych kombinacji.

Powyższy wstęp znalazł się w tym poście nie bez przyczyny. "Making faces" bez dwóch zdań jest książką, która porusza najgłębszymi strunami duszy. Amy od pierwszych stron zapoznaje nas z historią tak naprawdę trójki głównych bohaterów - Fern, Bailey'a i Ambrose'a. Każda z postaci jest symbolem innych cech niż pozostała dwójka. Fern można przypisać współczucie i bezinteresowność, Bailey utożsamia radość życia i dzielne stawianie czoła przeznaczeniu, a Ambrose dla odmiany jest według mnie symbolem walki i radzenia sobie ze stratą.

" Jeżeli Bóg wymyślił nam twarze, to czy się śmiał, gdy stworzył mnie? "

Czytając książkę najbardziej pokochałam Bailey'a. I pomimo, że nie jest to typowy bohater romansów powalający swą urodą, to zdobył moje serce nawet w większym stopniu niż Ambrose. Jego intelekt, podejście do życia, pogodzenie z losem i jednocześnie stawianie mu czoła uczyniły go niezwykłym charakterem. Jestem szczęśliwa, że autorka stworzyła tak świetną postać, która nie tylko daje innym motywacyjnego kopa, ale też jest źródłem niczym niezmąconej pozytywnej energii.

" Walka jest zwycięstwem. "

Amy Harmon stworzyła dzieło przepełnione cierpieniem. Zapewne nie brzmi to zachęcająco, pozwólcie, że wyjaśnię. Przedstawiona historia uczy czytelnika by cieszył się każdą chwilą, momentami zwraca uwagę na szczegóły, które w szarości dnia codziennego nie przyciągają naszej uwagi. Nie mogę zaprzeczyć, że sięgnięcie po "Making faces" nie wiąże się z łzami i smutkiem. Wiąże się bezsprzecznie. Jednak to co jest ukryte wewnątrz, na kartach powieści może zmienić podejście do życia.

Na koniec krótko chciałabym wypowiedzieć się na temat wątku miłosnego. Momentami odnosiłam wrażenie, że uczucie Fern do Ambrose'a jest jednostronne, pomimo jego zachowania. Na pewno mogę powiedzieć, że jest to uczucie dojrzewające. Jeśli nie należycie do osób, które gustują w historiach o miłości od pierwszego wejrzenia, to trafiliście w punkt. Czasami prawdziwe uczucie wymaga czasu i pielęgnacji. To właśnie kolejna lekcja autorki.

Koniecznie musicie sięgnąć po tą przepełnioną mądrością i zrozumieniem książkę. Miłość ma wiele twarzy, a każda z nich opisana w "Making faces" otwiera oczy na różne aspekty życia. Po przeczytaniu mogę was zapewnić, że już nigdy nie spojrzycie na świat w ten sam sposób, co wcześniej.

ksiazkowapasja.blogspot.com, Weronika Bar; 2017-07-14



1 2 3 ... 1228 następny ostatni

[ 1..5 ] [ > ]