Wydawnictwo Helion

Helion SA
ul. Kościuszki 1c
44-100 Gliwice
tel. (32) 230-98-63



informacje o księgarni sensus.pl
Program Partnerski
O nas
© Helion 1991-2012

 Sensus 2012
Recenzje prasowe
1 2 3 ... 227 następny ostatni

[ 1..5 ] [ > ]





Tylko bez nerwów. Zarządzanie stresem w pracy

Praca i stres są związane ze sobą niczym Don Kichot iSancho Pansa. Trudno sobie wyobrazić bezstresowa pracę, ale niełatwo jest też przyjąć do wiadomości tezę Wacława Kisiela-Dorohinickiego, którą lansuje w książce „Tylko bez nerwów...", że stresem da się zarządzać. Bo kojarzy się on raczej z sytuacją, która przychodzi nieproszona i w której rozum gra najmniejszą rolę.

Autor, z zawodu psycholog, twierdzi, całkowicie słusznie, że stres pełni też funkcje motywujące nas do wysiłku i nie należy dążyć do tego, by całkowicie wyeliminować go ze swojego życia. Ale trzeba umieć odróżnić pozytywny stres od negatywnego - tego, który niszczy pracownika, jego relacje z innymi i motywację do pracy. Ten drugi rodzaj stresu jest wywoływany przez bezsilność, złość, frustrację. Denerwują nas relacje z szefem, kolegami, podwładnymi, warunki pracy, presja związana z wykonywanymi zadaniami -tych czynników jest mnóstwo.

Z książki „Tylko bez nerwów..." dowiemy się sporo o naszym wrogu - o naturze stresu, przebiegu reakcji stresowej, o tym, że to zjawisko zupełnie subiektywne, o emocjach jakie towarzyszą odczuwaniu stresu. Sporo jest tu ćwiczeń, pomagających zrozumieć samego siebie, reakcje na stres. Dzięki znajomości swoich mocnych i słabych stron można przejść do finałowej części - czyli budowania odporności psychicznej i wdrażania technik radzenia sobie ze stresem. Kisiel-Dorohinicki wyróżnia działania długofalowe i krótkofalowe (np. odreagowywanie, odwracanie uwagi, prowadzenie konstruktywnych rozmów ze sobą). Uczy jak przyjmować asertywną postawę, poszukiwać wsparcia innych ludzi i budować koalicje, zarządzać czasem, dbać o swój komfort psychiczny.

Polska - Dziennik Zachodni, Katarzyna Pachelska, 2012-05-14



Talent nie istnieje. Droga do praktycznego osiągania mistrzowskich umiejętności

Mit talentu

Mozart urodził się genialny, podobnie jak Leonardo, a setki lat później taki na przykład John Lennon. Co innego reszta świata, tłum przeciętniaków pozbawionych wrodzonego daru… Nic z tego – przekonuje Artur Król, coach i psycholog, który ma dobrą wiadomość dla pracowitych i złą dla leniwych: talent nie istnieje, żeby dojść do mistrzostwa w dowolnej dziedzinie, potrzeba po prostu ćwiczeń. Wiadomo nawet, ile czasu musimy na nie poświęcić: około 10 tysięcy godzin (co zapewne pamiętają czytelnicy „Poza schematem” Malcolma Gladwella). Król przywołuje wyniki badań współczesnych psychologów
i neurobiologów, m.in. Vilayanura S. Ramachandrana, nazywanego Marco Polo neuronauki. Na podstawie ich teorii formułuje wnioski dotyczące nie tylko tego, ile trzeba ćwiczyć, ale i jak trzeba ćwiczyć, żeby dojść do mistrzostwa.

Coaching, nr 3/2012 maj-czerwiec



Przyjaciele Twojego dziecka. Jak pomóc w nawiązywaniu nowych znajomości

Pamiętacie swoich przyjaciół z podwórka? Ze szkolnej ławki? Z letnich obozów?Aż łezka kręci się w oku na samo wspomnienie. Przyjaźń jest nieodłącznym elementem okresu dzieciństwa. Nie sposób wymienić wszystkich jej zalet. Z psychologicznego punktu widzenia wzmacnia ona poczucie własnej wartości, daje poczucie bezpieczeństwa, mobilizuje, uczy empatii, szacunku, życzliwości, współpracy. Umożliwia przyjęcie nowej roli społecznej, jaką jest bycie kolegą/ koleżanką, ale także liderem lub współtowarzyszem zabawy. Dzięki przyjaźni można też ćwiczyć samodzielność oraz wchodzenie w dorosłość. Społeczne umiejętności trenowane w dzieciństwie zaowocują w przyszłości.

Prawdopodobnie każdy rodzic chciałby, by jego dziecko potrafiło odnaleźć się w towarzystwie. Nie jest to jednak takie proste, ale na szczęście (lub dla niektórych nieszczęście) mamy na to duży wpływ.

Już od narodzin można wzmacniać pewność siebie naszego smyka. Jest to niezwykle ważne w kształtowaniu się późniejszych relacji społecznych. Dlatego w poradniku tym znajdziecie wskazówki, jak pomóc dziecku w rozwijaniu tej cechy. Musimy także dawać dobry przykład, by maluch mógł podpatrywać, na czym polega wdzięczność, szacunek, odpowiedzialność. A co gdy nasz przedszkolak rozmawia z wyimaginowanym przyjacielem? Czy musimy w tej sprawie konsultować się z psychologiem? A co zrobić, gdy podejrzewamy, że dziecko jest w szkole zastraszane lub samo jest prześladowcą? Jak pomóc, gdy maluch stracił przyjaciela? Co zrobić, by młody człowiek nie wpadł w złe towarzystwo? Autorka stara się to wszystko- a nawet więcej- wyjaśnić.

Przyjaźń choć piękna, nie jest łatwa. Uczmy jej więc już od najmłodszych lat.

odkrywczamama.blogspot.com, 2012-04-13



Zasady rodzicielstwa. Jak być dobrym i mądrym rodzicem

Na pewno znajdą się tacy, którzy się ze mną nie zgodzą. Może nawet do tego stopnia, że za moment gwałtownie spadną statystyki bloga. Trudno. I tak przyznam Wam się, że moim zdaniem, nie ma złych dzieci, są tylko źli rodzice (ups... napisałam to... i co myślicie? Zapraszam do dyskusji). To znaczy, że rodzice są odpowiedzialni za to, jakie dziecko jest, ponieważ to właśnie MY mamy największy wpływ na naszego małego człowieka. Oczywiście, maluch styka się przecież z dziadkami, dalszą rodziną, przyjaciółmi domu, nauczycielami, rówieśnikami i wieloma innymi ludźmi, ale to rodzice determinują w istotnym stopniu codzienne życie dziecka. Ciąży więc na nas ogromna odpowiedzialność.

To jak to zrobić, by być dobrym i mądrym rodzicem i nie zwariować, a przy tym wychować szczęśliwego brzdąca?

Nachodzi Was czasem- tak jak mnie- przerażenie „czy mój syn będzie wiedział, jakimi wartościami kierować się w życiu? Czy będzie dokonywał właściwych wyborów?” itd. itd.? Zdaję sobie sprawę, że każdy z nas ma prawo popełniać błędy, sama robię je pewnie często- z niektórych zdaję sobie sprawę, a skutki innych przyjdą w swoim czasie. Jednak błędy można poprawić, a jeszcze lepiej byłoby trzymać się pewnych reguł, które zmniejszą prawdopodobieństwo wychowawczych niedoskonałości.

W poradniku „Zasady rodzicielstwa” znajdziesz aż 100 mądrych reguł na wychowanie zarówno maluszka, jak i nastolatka Czy 100 to dużo? Hmm … większość jest oczywista, ale niestety rzadko stosowana. Wszystkie złote zasady tu przedstawione są mądre i pomocne, ale znowu trzeba być KONSEKWENTNYM w ich stosowaniu! Bez konsekwencji się nie uda! Każde twierdzenie jest w rozsądny sposób wyjaśnione przez autora.

Książkę można przeczytać w jeden wieczór, ale będziecie do niej wracać jeszcze nie raz, gdyż przyda się na całe lata! Poradnik ten może być świetnym prezentem dla świeżo upieczonych rodziców :)

odkrywczamama.blogspot.com, 2012-04-24



Bieganie i odchudzanie dla kobiet. Zdrowa i piękna każdego dnia

Przyznam od razu, że tytuł nie zachęcił mnie do sięgnięcia po tę pozycję – bieganie od zawsze kojarzyło mi się z przyjemnością, nagrodą, energią i radością odchudzanie natomiast z karą i restrykcjami, wiecznie „nafochowanymi” zmęczonymi życiem nieszczęśnikami, nieustannie liczącymi kalorie. Z drugiej strony bieganie dość często właśnie z odchudzaniem się łączy. Na szczęście (dla siebie i innych) zazwyczaj nie oceniam książek po okładce a od tytułu ważniejszy jest dla mnie autor. Barbara i Jeff Galloway, duet od lat z powodzeniem zachęcający do zmiany trybu życia, propagujący marszobiegi i bieganie, to dla mnie wystarczająca rekomendacja.

Czy efektywna (i efektowna!) metamorfoza musi oznaczać życiową rewolucję? Według autorów – niekoniecznie. Nie ma w “Bieganiu i odchudzaniu…” skomplikowanych diet, recept naszpikowanych specjalistycznym słownictwem, programów treningowych wymagających nadludzkiego wysiłku. I, według mnie najistotniejsze – nie ma obietnic bez pokrycia, „złotych środków” „diet cud”.

Są za to bardzo praktyczne rady, uwzględniające realia życia „zwykłej kobiety”, proste rozwiązania, odpowiedzi na najczęściej pojawiające się wątpliwości.

Barbara Galloway, nauczycielka i twórczyni programów treningowych, już we wstępie zastrzega, że “nie jest to książka o diecie” (ufff, całe szczęście!), zapewnia, że proponowane ćwiczenia można bez trudu wpleść w napięty rozkład dnia uprzedzając tym samym jakże wygodną wymówkę: “nie mam czasu”. Z najczęściej powtarzającymi się wymówkami rozprawia się zręcznie w następnych rozdziałach. Odwołuje się często do tak charakterystycznego dla większości kobiet poczucia obowiązku, odpowiedzialności za dzieci i rodzinę. Przekonuje, że dbanie o własne zdrowie i dobre samopoczucie to nie fanaberia a “zdrowy egoizm” przekłada się na lepsze relacje z otoczeniem i procentuje w życiu codziennym.

Autorka dużą wagę przykłada do budowania i podtrzymywania motywacji – według mnie to jedna z największych zalet książki.

Nie wątpię, że korzystając z rad zawartych w “Bieganiu…” i stosując proste techniki motywacyjne można wprowadzić w ruch każde ciało, nawet to, które do tej pory dążyło do pozostania na kanapie.

twojezwyciestwo.wordpress.com, agnieszka, 2012-05-14



1 2 3 ... 227 następny ostatni

[ 1..5 ] [ > ]