Szkolenie kota w 10 minut

Szkolenie kota w 10 minut

Autor: 

Szkolenie kota w 10 minut
Szkolenie kota w 10 minut okładka tył
Stron: 144
Ksiazka drukowana Druk (oprawa: miękka)
Wydawca: Septem

Czego Twój kot może się nauczyć w dziesięć minut? Będziesz zaskoczony...

Naucz kota
  • przychodzić na komendę,
  • turlać się,
  • siadać,
  • i wielu innych umiejętności!
Uważasz, że Twój pupil nie potrafi opanować przychodzenia na komendę, wskakiwania na Twoje ramię czy chodzenia na smyczy? Przemyśl to jeszcze raz. Szkolenie kota w 10 minut pomoże Ci nauczyć go prostych sztuczek. Co więcej, poświęcisz na to tylko 10 minut dziennie. Dzięki tej bogato ilustrowanej książce, ukazującej szczegółowo każdy etap nauki, wyszkolisz swojego kota w profesjonalny sposób w domowym zaciszu. Szkolenie kota w 10 minut nie tylko dostarcza informacji o tym, jak nauczyć pupila różnych sztuczek, ale również zawiera wypowiedzi profesjonalnych trenerów zwierząt, pracujących w przemyśle rozrywkowym.. 

Szkolenie kota w dziesięć minut pomoże Ci:
  • sprawić, by Twój kot nigdy się nie nudził
  • w ciekawy i pożyteczny sposób spędzać z nim czas 
  • lepiej poznać osobowość Twojego pupila

Niech Twoje ścieżki będą ścieżkami Twojego kota!

Wstęp (5)

Koty też lubią się uczyć (7)

Chodź do mnie, kotku (19)

Usiądź na chwilę (27)

Rusz się! (35)

Zostań na chwilę (47)

"Leżeć " i "zostań" (55)

Chodźmy na spacer (63)

Zabawa w toalecie (73)

Och, zachowuj się (95)

Koty w naszym życiu (101)

Kocie gwiazdy i ich treserzy (109)

Apendyks A Język gestów dla twojego kota (131)

Apendyks B Koty w polskich filmach i reklamach (135)

Apendyks C Jak znaleźć kociego przyjaciela (137)

Indeks (139)

Osoby, które kupowały książkę, często kupowały też:
Jak myślicie, co zrobi wasza kicia, gdy spróbujecie ją wytresować?
a) początkowo wykaże łaskawe zainteresowanie, później pójdzie spać
b) dosyć szybko zamieni się w futrzastą furię i pokaże wam, kto tutaj kogo będzie tresował
c) całkowicie was zignoruje, ewentualnie zostaniecie rozbrojeni mruczeniem
d) zalegnie przy misce z niewinnym i zdziwionym spojrzeniem "ze Shreka" i odpuścicie

Oczywiście każda z tych odpowiedzi jest prawidłowa. Wszystko zależy bowiem od tego jaki nasz pupil ma charakterek. Mocno tkwi mi w pamięci książka Dawida Ratajczaka Jak wytresować kota?, do głowy więc nie przyszła mi więc myśl, że są możliwe inne odpowiedzi. W końcu, jak to mawia mój znajomy: Tresowanie kota? Prędzej wytresujesz ślimaka do tańca z gwiazdami… A co jeśli jednak można te nasze małe (słodkie) bestyjki wyszkolić? Postanowiłam swój sceptycyzm wobec tego tematu schować w kąt. Dopuszczając możliwość wpłynięcia na moją niepodzielną królową, z zapałem i ciekawością przystąpiłam do lektury Szkolenie kota w 10 minut, autorstwa Miraim Fields-Babineau. Jednym słowem postanowiłam przejść na drugą stronę mocy i spróbować tam swoich sił. W końcu, kto nie ryzykuje ten nie wygrywa.

Optymizm i pewność z jaką autorka podeszła do tematu jest zaraźliwy. Nie ma się jednak czemu dziwić: Miriam od ponad dwudziestu lat jest trenerką zwierząt, szkoli także telewizyjne futerkowe gwiazdy. W swojej publikacji postanowiła pomóc sfrustrowanym właścicielom kociaków i podzielić się z nimi kilkoma prostymi sztuczkami. Dzięki nim mają oni szansę poprawić swoją komunikację z czworonogiem, a także rozwiązać pewne problemy behawioralne. Co warto podkreślić, autorce nie chodzi tylko o dobro właścicieli, ani o to by czuli się oni panami w swoich domach (nie łudźmy się, że to w ogóle możliwe). Fields-Babineau zwraca naszą uwagę na fakt, że nasze „małe tygrysy”, znacznie częściej są porzucane niż psy. Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że człowiek nie do końca rozumie koci sposób bycia. Szkolenie, które autorka nam proponuje, oprócz tego, że pomaga wykształcić pożądane nawyki, to jeszcze zacieśnia relacje i pozwala na większe zrozumienie międzygatunkowe.  Według niej wystarczy tylko 10 minut dziennie, by współegzystowanie z kotem stało się łatwiejsze, a i by on miał ciekawsze życie i nie obrastał tylko równomiernie tłuszczykiem. Korzyści są więc obopólne. A jeżeli ceną za szczęście jest tylko 10 minut, to warto spróbować.

Gdy czytamy książkę uświadamiamy sobie, ile z rzeczy, o których pisze trenerka intuicyjnie robimy.  Może nie uczymy kota siadać ani aportować i nie stosujemy trików z wykorzystaniem odpowiedniego sprzętu - klikera, wskaźnika, łyżki treningowej - ale przecież w jakimś stopniu „dajemy radę” zapanować nad naszym pupilem. Poza tym, myślę, że dobrze byłoby gdybyśmy sobie wybrali cele, na których chcemy się skupić. Jakoś nie wyobrażam sobie, że kontroluję niektóre poruszone w tekście kwestie - kot to w końcu kot, lubię go właśnie za jego niezależność i indywidualizm, niech więc sobie czasem gdzieś wskoczy. Wcielanie pewnych rzeczy na siłę nie ma sensu: bo skoro ja nie jestem zdeterminowana, to mój pupil to wyczuje. A skoro mnie nie zależy to jemu tym bardziej. Wybór, w jakim kierunku szkolić należy do każdego z czytelników.

Moja kotka już swoje lata ma, a jak wiadomo im wcześniej zaczynamy szkolenie tym lepiej. Mimo to, podjęłam wyzwanie. Zaczęłyśmy od "chodź", na razie bez większych efektów. Jedyne co, to patrzy się na mnie, jakbym się z choinki urwała. Co prawda mamy już pewne osiągnięcia, rewelacyjnie wychodzi nam "leżeć" i "zostań", ale jak się pewnie domyślacie wcale nie na moich warunkach.... Daje sobie jednak jeszcze szansę, do pewnych spraw trzeba czasu, cierpliwości i regularności.

Szkolenie kota w 10 minut, to typowy poradnik: bogato ilustrowany, napisany bardzo przystępnie, wyjaśniający wszystko krok po kroku. W sytuacji, gdy czujemy, że pora się poddać, warto zwrócić uwagę na zamieszczone w książce przykłady z życia autorki. Powodzenia!

Alicya w Krainie Słów Alicya Oss