Ocena : 5
2008-11-12
Bądź pierwszym, który oceni przydatność tej opinii!
Andrzej Budzyk, Personel i Zarządzanie
Tytułowa "Sztuka obserwacji" należy do tych umiejętności, które są przez większość ludzi podobnie zaniedbywane jak codzienna gimnastyka poranna. Praca, poradnik czy może jednak podręcznik "Sztuka obserwacji" Jo-Ellan Dimitrius i Marka Mazarelli ma w sobie wartość promocyjną, informacyjną i poznawczą podobną do "Wywierania wpływu na ludzi" Roberta Cialdini'ego.
Funkcja konsultanta do oceny i doboru kandydatów do ławy przysięgłych, która przyniosła sławę Jo-Ellan Dimitrius, nie jest w Polsce powszechnie znana. Autorzy książki irytują i budzą niechęć ekspertów bądź autorytetów z "dolnej półki" twierdząc, że umiejętności te może opanować KAŻDY z nas.
Znana badaczka, amerykański psycholog społeczny, Carol K. Oyster uczy, że:
"[...] Ława przysięgłych a kara śmierci to kwestia wymagająca kilku wyjaśnień. Po pierwsze, przy dobieraniu składu tego typu ławy zarówno obrońca, jak i sędzia zadają kandydatom pytania i mają prawo odrzucić każdego, kogo podejrzewają o to, że kieruje się uprzedzeniami i z tego powodu może postąpić stronniczo. W sprawach, w których potencjalnym skutkiem uznania przez ławę przysięgłych winy oskarżonego może być najwyższy wymiar kary, stosuje się dobór celowy, a nie losowanie sędziów.".
Para Dimitrius (konsultantka) i Mazzarella (prawnik - coach) sprzeciwiają się wierze w autorytety i nie uzasadnioną profesjonalizację ("dyktat specjalistów" - Andrzej Budzyk):
"[...] Wielu spośród znanych mi najlepszych adwokatów przyznało, że choć w sądzie odnosili wielkie sukcesy w ocenianiu ludzi, poza nim nie radzili sobie lepiej niż inni. Dlaczego?
Wnioski, do których w końcu doszłam, doprowadziły mnie do podstawowych zagadnień związanych z oceną każdego człowieka - czyli podstawy rozumienia ludzi i przewidywania ich zachowań. Po pierwsze, odkryłam, że najważniejsze jest odpowiednie nastawienie. Na sali sądowej koncentrowałam się na osobach, które tam spotkałam, uważnie ich słuchałam, obserwowałam ich wygląd oraz czynności i dokładnie to analizowałam. W życiu prywatnym było inaczej - rzadko poświęcałam czas na podobną analizę. Rzecz polega bowiem na GOTOWOŚCI do studiowania ludzi, w przeciwnym razie nie pomogą mam, nawet najbardziej wyraźne wskazówki.".
"Sztuka obserwacji" uświadamia czytelnikom, że stali się NIEWOLNIKAMI TECHNOLOGII:
"[...] Kontaktujemy się z ludźmi mieszkającymi na drugim końcu miasta, kraju, a nawet w odległym zakątku kuli ziemskiej, ale nasze kontakty nie są osobiste. Ten sam postęp technologiczny, który umożliwia nam tak niezwykły kontakt z innymi, ma także swoją cenę - sprawił, iż rozmowa bezpośrednia nie zdarza się teraz często. Po co mamy spotykać się z klientem osobiście, skoro możemy do niego zatelefonować? Dlaczego mamy porozmawiać z mamą, jeśli możemy zostawić jej wiadomość na automatycznej sekretarce? Czy jest sens dzwonić do przyjaciela, gdy możemy wysłać do niego e-mail lub faks?
Jeszcze niedawno śmieszył mnie angielski przepis z początków motoryzacji. Przed automobilem miał biec człowiek z chorągwią i ostrzegać innych uczestników ruchu drogowego, że "potwór" jedzie. Dziś sądzę, że powstrzymywanie przed płoszeniem się koni NIE BYŁO TAKIE GŁUPIE. "Sztuka obserwacji" oparte o nią samokształcenie i szkolenia mogą jak ten "wyśmiewany" błędnie "człowiek z chorągwią" pomóc w przywracaniu, naprawie i doskonaleniu społecznych relacji.
Świadomość, że jak CHCEMY to MOŻEMY żyć lepiej z sobą powinna być GLOBALNA, a nie tylko amerykańska.
Czy ta recenzja okazała się dla Ciebie pomocna?
TAK NIE
Zaloguj się